sobota, 30 maja 2015

Majowe nabytki, czyli jestem z siebie dumna :)

W poście z kwietniowymi nabytkami złożyłam obietnicę, że w maju nie kupię żadnych kosmetyków poza subskrybowanym przeze mnie Shinyboxem. I jak można się domyślić po tytule posta - udało się! W zasadzie to prawie się udało, ale wydałam tylko 0,01 zł (1 grosz, gdyby ktoś miał wątpliwości) więc czuję się rozgrzeszona :)



Na pierwszy rzut niech pójdzie zamówienie imieninowe z Yvest Rocher, które zrobiłam jeszcze w kwietniu, ale przesyłka dotarła do mnie dopiero w maju.


PLED POLAROWY
Robi tutaj za tło, zapłaciłam za niego 12,90 zł. Średnio jestem z niego zadowolona, bo nie jest tak mięciutki jak bym chciała, ale nie jest źle :)

ŻEL POD PRYSZNIC Karambola z Malezji
Jeszcze dziś ciężko mi uwierzyć, że kupiłam tylko jeden żel :) I zrobiłam to dlatego, że tej wersji jeszcze nie miałam. Kosztował 7,90 zł.

NUTRIVE VEGETAL Aksamitna maseczka odbudowująca
Przeznaczona do bardzo suchej skóry, czyli wypisz wymaluj mojej :) Mam nadzieję, że sprawdzi się dobrze i będzie naprawdę solidnie nawilżać. Zapłaciłam za nią 27,30 zł, a jej cena regularna to 39,00 zł.

ZAKRĘTKA Z POMPKĄ
Tak! W końcu pamiętałam o niej przy zamówieniu :) To zakrętka do żeli pod prysznic w 400 ml butelkach, które standardowo zaopatrzone są tylko w zwykłą nakrętkę. Teraz nie będę już miała powodów do narzekań :) Kosztuje 3,00 zł.

SERUM VEGETAL Krem lifting pod oczy
To gratis za złożenie zamówienia. Jego cena regularna to z tego co pamiętam ponad 100 zł, zobaczymy jaki będzie efekt. Na razie czeka w kolejce, bo zużywam swoje ukochane Sylveco.

WZMACNIAJĄCY TUSZ DO RZĘS
To również prezent, tym razem za przekroczenie jakiejś kwoty zamówienia (chyba 50 zł). Jak już dowiedziałyście się z tego posta tusze do rzęs rozmnażają się u mnie jak chomiki :P Nie otwierałam go nawet żeby sprawdzić szczoteczkę, poczeka jeszcze trochę :)

WODA TOALETOWA Naturelle Osmanthus
To mój prezent imieninowy - miniaturka (chyba 5 ml) dość nowego zapachu. Tą tradycyjną Naturelle bardzo lubię, ta podoba mi się ciut mniej, ale przyda się do wyjazdowej kosmetyczki - nie będzie zajmować miejsca :)

Kolejny mój nabytek pochodzi z Hebe:


BELL HYPOALLERGENIC - korektor retuszujący
Pewnego dnia dostałam newsletter z Hebe w stylu: "Jeśli chcesz wypróbować blablabla zgłoś się blablabla". No to się zgłosiłam i całkiem za darmo otrzymałam wielozadaniowy korektor z Bell :) Użyłam go na razie tylko kilka razy - nie jest zły, ale krycie ma raczej słabe.

A teraz cza mój jeden jedyny zakup. Za całego grosza. Z Natury.


KOBO - tusz do rzęs
Do Drogerii Natura weszłam w celu zakupu kilku artykułów higienicznych. Słowo! Żadnego kosmetyku! Papier toaletowy, podpaski, chusteczki, takie tam... Przy kasie okazało się, że moje zakupy przekroczyły kwotę 40 zł, więc mogę dostać za grosika maskarę z Kobo. Nieważne że w domu mam osiem innych. Ważne że takiej nie mam. Ważne że kosztuje tylko grosik. To co, miałam nie wziąć? :)

Ostatnia garstka kosmetyków to Shibybox, o szczegółach możecie przeczytać tutaj.


Z wielkim trudem udało mi się przejść obojętnie obok promocji "twarzowej" Rossmanna. Miałam ochotę na kilka produktów, ale udało mi się oprzeć. Na szczęście, bo tych twarzowych trochę jednak mam :)

Mi udało się przetrwać miesiąc w zasadzie bez zakupów kosmetycznych. 
A jak to wyglądało u Was?

środa, 27 maja 2015

BANIA AGAFII - peeling do stóp zmiękczający

Kilka miesięcy temu skusiłam się na zamówienie kilku rosyjskich kosmetyków. Jedne polubiłam bardziej, inne mniej jak to zwykle bywa :) A jak wygląda sytuacja w przypadku zmiękczającego peelingu do stóp?

Peeling skutecznie oczyszcza, zmiękcza i wygładza szorstką skórę stóp, doskonale odżywia, regeneruje i chroni przed wysuszeniem. Działa antyseptycznie oraz kojąco. Dzięki peelingowi możesz cieszyć się pięknymi, gładkimi i miękkimi stopami. 
Liście babki zwyczajnej zwierają saponiny, dzięki czemu posiadają aseptyczne i gojące działanie.
Pszczeli wosk skutecznie chroni skórę przed przesuszeniem, zmiękcza ją. 
Mielona kora wierzby białej oczyszcza zrogowaciały naskórek, sprzyja głębokiemu odżywieniu i nawilżeniu. 
Organiczny ekstrakt szałwii tonizuje skórę.


Kosmetyki tej marki dostać można w większości internetowych i stacjonarnych drogerii i sklepów z kosmetykami naturalnymi. 100 ml peelingu w zależności od sklepu może kosztować mniej więcej 4-8 zł. Ja swój kupiłam w sklepie Skarby Syberii za 4,74 zł (taka promocyjna cena obowiązuje również teraz).

Dość charakterystyczna dla kosmetyków Bani Agafii saszetka z nakrętką. Ja je bardzo lubię, są wygodne, nie ma problemu z wydobyciem kosmetyku do końca. Drobny minus jest taki, że pod koniec saszetka nie chce już stać, ale nie wpływa to przecież na jego użytkowanie :) Otwór jest dość spory, ale raczej nie powinno być problemu z aplikacją odpowiedniej ilości peelingu.


Peeling jest dość gęsty, ma kremową konsystencję z malutkimi drobinkami. Jest beżowy i pachnie całkiem przyjemnie, trochę świeżo, trochę kwiatowo, trochę cytrusowo - ciężko mi jednoznacznie określić ten zapach. Mi w każdym razie się podoba. Peeling rozprowadza się bezproblemowo, nie ma też kłopotu z jego zmyciem już po aplikacji.


Tego peelingu używa mi się całkiem przyjemnie, jednak jego działanie mnie niestety nie zadowala. Drobinki peelingujące są naprawdę malutkie i wcale nie jest ich dużo, w związku z tym ze ścieraniem radzą sobie raczej kiepsko. Być może (a w zasadzie na pewno) zależy to również od tego, że mając jedynie prysznic jest mi nieco trudniej dbać o stopy niż w czasach kiedy cieszyłam się wanną :) Moje stopy potrzebują naprawdę solidnego zdzieraka, a ten niestety do takich nie należy. Za to rzeczywiście stopy są bardziej nawilżone :) Myślę że z tego peelingu bardziej zadowolone mogą być osoby, które nie maja zbyt wiele do szorowania na stopach, ale to raczej i tak nie będzie efekt wow. Ja do tego peelingu nie wrócę (będę szukała czegoś zdecydowanie mocniejszego), ale jeśli macie ochotę go wypróbować to cena około 5 zł nie jest powalająca, można więc wrzucić go do koszyka przy okazji innych zakupów :)


Używałyście tego peelingu? Albo innego tej marki (polecacie jakiś?)? A może obywacie się zupełnie bez tego rodzaju kosmetyków? :)

sobota, 23 maja 2015

Mania chomikowania #3

źródło

Czas ostatnio strasznie szybko mi ucieka, nawet nie zauważyłam że od ostatniego posta z serii Mania chomikowania upłynęły kolejne dwa miesiące. Jeśli chcecie sprawdzić jak wyglądały moje zapasy wcześniej, możecie je zobaczyć w poprzednich wpisach: #1 i #2. Jak robiłam zdjęcia to wiedziałam już, że są kategorie, w których zdecydowanie popłynęłam, ale są też takie w których osiągnęłam cel :) Przejdźmy zatem do przeglądu; na małych zdjęciach jest stan zapasów z marca.

CIAŁO
1 - żele pod prysznic



Teraz pod prysznicem stoi tylko jeden żel - z Avonu, ale chyba muszę tam dołożyć jeszcze jakiś dla urozmaicenia :) Pozostałe żele w ilości sztuk 10 stoją w szafce i czekają aż przyjdzie ich kolej :) Łączna pojemność tych nie otwartych, oczekujących to 2,75 l czyli dokładnie tyle samo co poprzednio. Oczywiście coś tam zużyłam przez te dwa miesiące, ale doszedł mi Dove z Shinyboxa i jeden żel z Yves Rocher.

2 - żele peelingujące



Optymalna ilość :) Gdyby nie zapasy tradycyjnych żeli pod prysznic to może nawet pokusiłabym się o zakup jakichś nowych żeli peelingujących :) W kolejce do zużycia czeka 150 ml produktów, czyli znów mniej niż ostatnio.

3 - peelingi do ciała


Kolejny świetny wynik - tylko jeden produkt, którego aktualnie używam :) W zasadzie to w czerwcu przydałoby się już kupić jakiś zamiennik, ale nie wiem czy nie poczekam na Shiny, bo kto wie - może wrzucą jakiś do czerwcowego pudełka :) Jak widać w tej kategorii zapasów brak, więc znów jej lepiej niż poprzednio.

4 - dezodoranty, antyperspiranty


Obu używam, więc zapasów brak - kolejny spadek. W zasadzie to nawet przydałoby mi się kupić jakąś kulkę, bo Dove używam co rano i wrzucam do torebki, a Ziaji przecież nie używam codziennie. 

5 - płyny do higieny intymnej


Jest jeden jedyny. Używany aktualnie :) A to oznacza brak zapasów w kolejnej kategorii i poprawę w stosunku do poprzedniego zestawienia. W czerwcu chyba będę musiała już coś kupić nowego.

6 - mydła


Białego Jelenia nadal używam do mycia pędzli, a Palmolive stoi na umywalce. Nadal nie mam pomysły na mydełko glicerynowe z Organique i żurawinowe ze Stenders. Moje zapasy to 150 g, czyli są większe niż ostatnio.

7 - olejki


Oleju avokado używam do maseczek z białej glinki, kilka razy użyłam też tego z Joanny. Na swoją kolej czeka 100 ml, więc mniej niż poprzednio.

8 - balsamy do ciała


To jest ewidentnie nie moja bajka, zużywanie smarowideł wszelakich idzie mi opornie. Aktualnie używam obu balsamów z Eveline (ten pod prysznic już się kończy) a Bielenda pewnie już niedługo znów pójdzie w ruch :) Na swoją kolej czeka 900 ml balsamów, więc zapasy są odrobinę mniejsze niż poprzednio.

WŁOSY
9 - szampony


Też całkiem niezły wynik - osiągnęłam swój cel :) Używam Sylveco, a Baikal Herbals o pojemności 280 ml czeka na swoją kolej. Używam też suchego szamponu Batiste, więc moje zapasy są zdecydowanie mniejsze niż dwa miesiące temu :)

10 - stylizacja i pielęgnacja


W tej kategorii nie mam powodów do niepokoju :) Produktów do stylizacji mam po jednej sztuce (pianka, spray, krem, guma) i używam wszystkich - oczywiście nie naraz :) Do tego jedwab i serum termoochronne. Maska z Bani Agafii skończy się chyba jeszcze w tym miesiącu, więc mój jedyny zapas to 200 ml Timotei - mniej niż poprzednio. Jest dobrze!

TWARZ
11 - kremy do twarzy


Te zapasy są zdecydowanie za duże. Kremu z BingoSpa zaczęłam w sumie używać do stóp, bo się przeterminował (a nie lubię wyrzucać kosmetyków). Ten rosyjski krem rokitnikowy używam obecnie i skończy się gdzieś na przełomie maja / czerwca. Moja twarz ostatnio ma się całkiem dobrze, więc spróbuję powrócić do kremów z Eveline, które trochę za słabo nawilżały, ale może teraz będzie lepiej :) Na swoją kolej czeka 185 ml kremów, czyli ciut mniej niż ostatnio :) Ale to nadal za dużo!

12 - maski, maseczki, serum i inne upiększacze


Używam aktualnie glinki z Mokosh i maski z BingoSpa. Pozostałe zawierają łącznie 190 ml kosmetyków i czekają na swoją kolej. Nie jest źle, bo moje zapasy w tej kategorii też się zmniejszyły, a do tego BingoSpa zostało na jakieś dwa użycia.

13 - demakijaż


W tej kategorii nie udało mi się uszczuplić zapasów. Mixa się jak widać kończy, do wykorzystania zostają Garnier, Lierac i Dermedic, czyli łącznie 550 ml, a to więcej niż ostatnio.

14 - oczyszczanie i tonizowanie


W poprzednim zestawieniu były tu też peelingi, ale postanowiłam je oddzielić :) Do porannego oczyszczania twarzy używam żelu Bioliq ze szczoteczką, a mniej więcej raz w tygodniu pudru z Yasumi. Wieczorem na mojej twarzy ląduje L'oreal, więc jak łatwo można się domyślić Biolaven i Avon czekają w szafce. Jeśli chodzi o tonik to używam jak widać tego z Shinyboxa, Ziaja też na razie czeka na swoją kolej. Moje zapasy to 550 ml, czyli zdecydowanie więcej niż dwa miesiące temu.

15 - peelingi


Nie jest źle - używam peelingu z Sylveco, a ten z So Bio czeka na swoją kolej. Zapasy to 75 ml, czyli są na tym samym poziomie co ostatnio.

16 - kremy pod oczy


Namiętnie używam kremu z Sylveco - jest świetny! Pose poszedł w odstawkę z różnych względów i chyba wyląduje w koszu, bo jego data ważności to 7/2015. W zapasach znajduje się 14 ml kremu z Yves Rocher, więc trochę więcej niż poprzednio.

17 - pielęgnacja ust


Zapasów brak, tak jak ostatnio :) Sylveco, Vedarę i Vaseline trzymam w domu, Yves Rocher to pomadka pracowa, a Alterra torebkowa.

DŁONIE
18 - pielęgnacja dłoni


Tu nastąpiły pewne przetasowania: krem z Eveline przyniosłam z pracy bo się kończy i muszę rozciąć tubkę, na jego miejsce chyba będę musiała kupić coś nowego, bo Stokolan się do pracy nie nadaje, więc mam go w domu pod ręką. Peeling z Eveline się powoli kończy, a na zużycie czeka 75 ml peelingu z Avonu, czyli mniej niż ostatnio :)

19 - pielęgnacja paznokci


Joko używam jako bazy pod lakier, ale ostatnio rzadko maluję paznokcie - skupiłam się na regularnym używaniu serum z Syis, które jest świetne. Zapas to 9 ml odżywki z Paese, więc mniej niż poprzednio.

STOPY
20 - pielęgnacja stóp


Zero zapasów - tak jak poprzednio. Jak widać  nie ma tu żadnego kremu do stóp, ale tak jak pisałam wyżej za krem do stóp robi u mnie teraz krem do twarzy z BingoSpa :)

OCZY 
21 - tusze do rzęs


Jak widać - poległam na całej linii.Trochę winny jest temu Rossmann, trochę inne okazje i promocje. Używam teraz tuszu z Maybelline i Eveline, pozostałe 7 sztuk stanowi zapas chyba na najbliższe dwa lata. To zdecydowanie więcej niż miałam ostatnio.

22 - odżywki do rzęs


To w zasadzie nawet nie zapasy, bo używam obu - Eveline jako bazy pod tusz, a Long4Lashes wiadomo jak :) Zapasów brak.

W marcu w zapasach miałam 7129 ml różnych kosmetyków i 3 maskary. Jak wypadło podsumowanie maja? 6178 ml kosmetyków i 7 maskar - zapasy się zmniejszają ☺ Choć oczywiście jest kilka kategorii, które zdecydowanie trzeba poprawić.

W ostatnim podsumowaniu pisałam, że chciałabym kupić odżywkę Long 4 Lashes, skarpetki złuszczające i jakiś tonik to twarzy. Wszystkie cele zostały zrealizowane - odżywkę i tonik (a nawet dwa) widziałyście na dzisiejszych zdjęciach, a o skarpetkach pisałam tutaj.

PODSUMOWANIE:
Absolutny zakaz kupowania: żeli pod prysznic, produktów twarzowych (kremów, maseczek, peelingów, żeli do mycia, toników), tuszy do rzęs, balsamów do ciał, kremów pod oczy
Raczej wstrzymać się z kupowaniem: żeli peelingujących, miceli, szamponów
Chciałabym kupić peeling do ciała (chyba Welness&Beauty)
Muszę kupić: antyperspirant (kulkę), krem do rąk do pracy

Robicie czasem takie przeglądy i podsumowania? Zużywacie swoje kosmetyki przed zakupem nowych czy zdarza się Wam kupować na zapas?

czwartek, 21 maja 2015

Shinybox maj 2015

Majowe pudełko w końcu trafiło do moich rąk, Shiny znów testowało naszą cierpliwość :) Jak zwykle podpowiedzi na fanpage były kuszące, a jak to ma się do rzeczywistej zawartości boxa?


Majowe pudełko to znów współpraca - tym razem z marką Venezia. Shiny reklamowało je takim opisem: "Celebruj swą kobiecość! Jeśli chcesz poczuć się szykownie i kobieco, majowe pudełko ShinyBox jest idealne dla Ciebie. Limitowana edycja majowa KOBIECY SZYK, to efekt niebanalnej współpracy ShinyBox & Venezia."


Szata graficzna dość prosta, mi osobiście podoba się średnio, ale pudełko jak zwykle znajdzie swoje zastosowanie :) W boxie znalazłam 5 produktów pełnowymiarowych, jedną miniaturę, jedną próbkę i lusterko. A jak to wszystko wygląda z bliska?

THALION - krem nawilżający z oceosomami
Średnia cena 160,00 zł / 50 ml - w pudełku znalazła się miniatura o pojemności 15 ml (~ 48 zł)
Info od Shiny: Krem nawilżający z oceosomami zapewnia optymalne nawilżenie i odbudowę bariery ochronnej naskórka cery suchej. Produkt ten zaopatruje skórę w ekskluzywne morskie składniki, transportowane za pomocą "oceosomów" – morskich liposomów, do serca komórek skóry. Dzięki stosowaniu tego kremu skóra staje się perfekcyjnie odżywiona i nawilżona, odzyskuje utraconą jędrność i elastyczność oraz promienieje zdrowym blaskiem. Krem może stanowić idealny podkład pod codzienny makijaż (protekcja UV)


Uwielbiam wszystko co ma w nazwie "nawilżający" :) Z wielką chęcią wypróbuję ten krem, ale już wiem na pewno że nie kupię sobie wersji pełnowymiarowej ze względu na cenę. Ale przecież ideą Shinyboxa jest testowanie, więc tak właśnie zrobię :)

YASUMI - gąbka naturalna Konjac
Średnia cena 19,90 zł / szt. - dostałyśmy produkt pełnowymiarowy
Info od Shiny: Gąbka Konjac jest w 100 procentach naturalną gąbką służącą do oczyszczania i masażu twarzy oraz ciała. Konjac to korzeń rośliny znanej i cenionej w Japonii od ponad 1500 lat ze swoich właściwości odżywczych i zdrowotnych. Produkt zawiera naturalny czynnik nawilżający, który łagodzi efekty peelingu i masażu. Gąbka przywraca skórze jej optymalny poziom pH oraz z łatwością usuwa z niej wszelkie zanieczyszczenia i nadmiar sebum. Unikalna struktura włókien Konjac przypominająca sieć sprawia, że gąbeczka delikatnie i przyjemnie masuje skórę podczas mycia, pobudzając przy tym krążenie krwi i regenerację. W naturalny sposób pozostawia skórę świeżą i czystą. Preparat nie zawiera sztucznych substancji, konserwantów ani barwników.




W majowym pudełku znalazła się jedna z trzech gąbek: Aloe Vera Konjac Sponge lub Pure Konjac Sponge lub Collagen Konjac Sponge. Mi trafiła się wersja "Pure" - naturalna, hipoalergiczna dla skóry wrażliwej, alergicznej, dzieci i niemowląt. W sumie to z tych trzech zadowolona byłabym z każdej, choć nie wiem czy rzeczywiście to będzie miało jakiekolwiek znaczenie przy używaniu :) Tej gąbeczki jestem bardzo ciekawa, pewnie wypróbuję ją jeszcze dzisiaj :)

INDIGO - lakier do paznokci
Średnia cena 16,00 zł / 10 ml - produkt w pudełku był pełnowymiarowy
Info od Shiny: Profesjonalne lakiery do paznokci Indigo zawierają żywice winylowe, które zwiększają elastyczność i przyczepność produktu do naturalnej płytki paznokcia. Wysoka jakość składników sprawia, że lakiery nie gęstnieją podczas używania. Konsystencja ułatwia nałożenie cienkiej warstwy, która błyskawicznie schnie i gwarantuje najlepszą trwałość koloru.


Przepiękny kolor - "Parlez-Vous Francais?" ! Niestety nie udało mi się go dobrze oddać na zdjęciu. Producent określa go jako intensywną czerwień z odrobiną różu, dla mnie to czerwień trochę malinowa, trochę wpadająca w fuksję, naprawdę bardzo mi się podoba. Już jedna warstwa daje całkiem fajne krycie, na razie nie wiem jak będzie z trwałością - pomalowałam jeden paznokieć i zaraz zmyłam :)

MARIZA - pomadka do ust Mariza Selective
Średnia cena 16,60 zł / szt. - kolejny pełnowymiarowy kosmetyk
Info od Shiny: Nasycona pigmentami, kremowa pomadka idealnie się rozprowadza, pokrywając usta głębokim i trwałym kolorem. Zawiera naturalne składniki: masło kakaowe, olej awokado i wosk carnauba, które sprawiają, że usta są miękkie, zdrowe i doskonale nawilżone. 


Trafiła mi się pomadka w odcieniu 03. Oczywiście na dużym zdjęciu kolor znów wyszedł mi nie taki jak trzeba, ale na swatchu jest oddany dość dobrze - szminka ma odcień różu zwanego przeze mnie "barbiowym" (od Barbie oczywiście). Rzadko maluję usta, zwłaszcza szminką (częściej używam błyszczyków). Raczej nie mój klimat, ale zobaczymy.

BEAUTY NATURALIS - Aronia balsam do ciała wzmacniający naczynka
Średnia cena 18,00 zł / 200 ml - w pudełku znalazł się produkt pełnowymiarowy
Info od Shiny: Aktywna emulsja o działaniu rewitalizującym. Pielęgnuje skórę wrażliwą, z rozszerzonymi i pękającymi naczynkami krwionośnymi. Zawarte w balsamie ekstrakty wpływają korzystnie na kondycję naczyń krwionośnych skóry. Regularne stosowanie balsamu redukuje zaczerwienienia. Skutecznie zapobiega pękaniu i tworzeniu się nowych pajączków. Balsam doskonale pielęgnuje skórę – sprawia że jest miękka, wygładzona i przyjemna dotyku. Bogaty w antyutleniacze zatrzymuje na dłużej młodość skóry.


Nie przepadam za tradycyjnymi balsamami do ciała, wolę te pod prysznic. Ten dodatkowo ma niezbyt lubiany przeze  mnie różany aromat, więc wyląduje u koleżanki :) Ona zdecydowanie bardziej lubi takie klimaty niż ja :)

BARWA - peeling siarkowy drobnoziarnisty
Średnia cena 3,99 zł / 2 x 5 ml (gratis)
Info od Shiny: Peeling siarkowy drobnoziarnisty Barwa Siarkowa usuwa zanieczyszczenia, walczy z zaskórnikami, oczyszcza skórę z martwych, zmniejsza szorstkość. Przyspiesza regenerację skóry. Nie podrażnia.


To gratis, który znalazł się w każdym pudełku - można było otrzymać albo peeling albo maseczkę. Oba produkty nie są dopasowane do mojego typu cery, ale cieszę się że dostałam peeling, ale nie maseczkę :) Opakowanie to podwójna saszetka, jeszcze nie wiem czy wypróbuję je sama czy komuś oddam.

VENEZIA - lusterko
prezent
Info od Shiny: Gustowne lusterko, niezbędny dodatek każdej damskiej torebki.


Widziałam, że do wielu dziewczyn ten wątpliwej jakości prezent dotarł w formie zabawki typu "złóż to sama". U mnie lusterko jest w całości, ale nie powala na kolana. Myślałam że ono będzie albo zamykane na klik albo odkręcane, ale to coś to kawałek plastiku takiego jak przypinki, tyle że z lusterkiem na odwrocie. Zupełnie niefunkcjonalne jeśli chodzi o noszenie w torebce, bo albo je zaraz połamiemy albo ubrudzimy tak, że nie uda nam się w nim przejrzeć :>

PHARMACY LABORATORIES - antyperspirant w tabletkach
Średnia cena 12,00 zł / op. - produkt pełnowymiarowy (prezent)
Info od Shiny: Antyperspirant jest suplementem diety uzupełniającym dietę w ekstrakty z pachnotki zwyczajnej oraz szałwii lekarskiej, które wykazują działanie przeciwpotne (antyperspiracyjne). W przeciwieństwie do tradycyjnych dezodorantów, stosowanie tego preparatu pomaga nie tylko miejscowo, ale na całej powierzchni skóry. Włączenie do diety składników suplementu diety Antyperspirant pomaga ograniczyć potliwość ciała na całej jego powierzchni.


Prezent ten został dołączony do pudełek Shinybox zamówionych w ramach subskrypcji, w przedsprzedaży. Losowo można było otrzymać albo te tabletki albo jedwab w sprayu do stóp. Wiele dziewczyn pisało, że tego typu produkt nie powinien się znaleźć w pudełku, ale ja się z niego bardzo cieszę, bo nadmierna potliwość to moja zmora. Chętnie wypróbuję ten specyfik, może się sprawdzi? :)

Standardowo ekipa Shiny uraczyła nas również kilkoma ulotkami, kodami rabatowymi itp.


Generalnie pudełko nie zrobiło na mnie ogromnego wrażenia, ale nie mogę powiedzieć, że jestem z niego niezadowolona. Bardzo cieszy mnie gąbka Yasumi, lakier Indigo ma przepiękny kolor, a krem Thalion wypróbuję z wielką chęcią. Zadowolona jestem również z tabletek na nadmierną potliwość. Do szminki być może się przekonam, ale balsam na pewno wyląduje u koleżanki :) Trochę denerwuje mnie, że Shiny nie stawia na większą różnorodność marek - Mariza pojawia się dość często, Yasumi również, przydałoby się więcej urozmaicenia. I nie chodzi o to, że to złe firmy; wręcz przeciwnie - obie bardzo polubiłam. Ale to nie znaczy, że nie chcę poznać i polubić też innych :D Lada dzień zaczną się pojawiać podpowiedzi co do pudełka czerwcowego, mam nadzieję, że to będzie pudełko z efektem wow!, bo po pierwsze będzie pudełkiem na trzecią rocznicę Shiny, a po drugie będzie zawierać prezent dla członkiń klubu VIP :)

I jeszcze rzut oka na całą zawartość:


Zamówiłyście pudełko majowe? Przypadło Wam do gustu?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...