poniedziałek, 29 czerwca 2015

Niekończąca się opowieść, czyli czerwcowe nabytki

W maju skutecznie udało mi się zaliczyć odwyk od kosmetycznych zakupów. A jak wypadł czerwiec? Zdecydowanie nie było tak różowo:> Pojawiło się u mnie sporo nowych rzeczy; część to moje zakupy, część to prezenty i inne przesyłki. Czy u Was też się tak zdarza, że najpierw nie macie jakiegoś kosmetyku, a później zaczyna się on rozmnażać? Zaraz zobaczycie o co mi chodzi :)


Żeby niepotrzebnie nie przedłużać zapraszam na przegląd :)
Na początek wypad do Hebe:


DOVE - antyperspirant
Musiałam sobie coś kupić, bo miałam już tylko bloker i resztę antyperspirantu w sprayu. Blokera przecież nie używa się na co dzień, a w pozostałe dni też trzeba sobie jakoś radzić :) Dove w kulce jeszcze chyba nie miałam, albo miałam tak dawno, że już nie pamiętam.

JOANNA - farba do włosów
Postanowiłam olać na jakiś czas saszetki i wrócić do farb :) Postawiłam na kolor orzechowy brąz i już Wam mogę napisać, że trafiłam w dziesiątkę!

BIELENDA - aktywne serum nawilżające
To w zasadzie był cel moich zakupów. Nie miałam żadnego serum, to kusiło mnie już od dłuższego czasu, a w Hebe była jakaś promocja na polskie marki, więc zapłaciłam za nie około 20 zł.

ESSENCE - pędzel do różu
Jak on mi się podobał jak pierwszy raz zobaczyłam go na jakimś blogu z informacją o walentynkowej (!) limitce! W moim Hebe pojawił się dopiero niedawno i nie mogłam go nie wziąć :)

Następny był zakup pierwszej potrzeby :)


INTIMEA - żel do higieny intymnej
Mój Laktacyd się skończył, musiałam kupić coś na już. Bez większych przemyśleń przy okazji zakupów spożywczych w Biedronce dorzuciłam też ten żel.

Później trafiłam do Natury i nie pamiętam po co tam poszłam. Na pewno nie po to co kupiłam :)


SKINLITE - płatki kolagenowe pod oczy
Każda dodatkowa forma nawilżenia jest dobra :P W sumie to wzięłam je, bo polubiłam odświeżenie jakie dają mi te płatki z Biedronki. Tylko że przy biedronkowych kładę je na całe oczy, a tu przyklejam pod i mogę nadal funkcjonować :)

MY SECRET - błyszczyki do ust
Były w jakiejś promocji po 5 zł sztuka. Różowy i brązowy (innych firm) mi się akurat skończyły, więc wzięłam i dorzuciłam też czerwony, który jak na błyszczyk jest całkiem nieźle napigmentowany! W Naturze niestety nie zauważyłam, że ten brąz jest bardzo, bardzo, bardzo błyszczący. Cóż...

Później była jeszcze raz Natura - promocja na kolorówkę :)


KOBO - brązer Nubian Desert
Mój drugi w życiu brązer :) Pierwszy z trio od Wibo właśnie dogorywa, więc postanowiłam się zaopatrzyć w nowy :)

ASTOR - podkład Lift Me Up
Chciałam coś nawilżającego, niezbyt ciężkiego, może lekko rozświetlającego. Zastanawiałam się między tym, a Rimmelem Wake Me Up, ale chyba przekonało mnie to serum liftingujące :P Tiaa... oczywiście nie wierzę w cuda, bez obaw :)

CATRICE - zestaw do stylizacji brwi
Dwa cienie, do tego mini pęsetka i mini pędzlek ze szczoteczką. Do tej pory do brwi używałam tylko kredki z Glazel, postanowiłam poużywać też czegoś innego - jak na razie jestem zadowolona z wyboru :)

Kolejne dwa produkty to nietrafione zakupy mojej koleżanki.


INGRID - luksusowy jedwabisty fluid
Miała go już od dłuższego czasu, w zdecydowanie za ciemnym dla siebie kolorze i miała nadzieję, że latem będzie lepiej. Niestety nie - za blada jest tak czy inaczej :) Dla mnie kolor jest jak najbardziej w porządku. Aha, zwróciłyście uwagę, że to już drugi podkład w czerwcu? :P

INGRID - skoncentrowane serum intensywnie odmładzające
Moją koleżankę zapychało, więc oddała na wypróbowanie mi :) Pisałam na początku, że nie miałam żadnego serum na stanie? No więc to jest już drugie :)

Zakupy w e-kobieca. Brakowało mi 10 Shinystars do darmowego pudełka, żeby móc je wykorzystać gdyby to czerwcowe okazało się szałowe. Nie okazało się. Ale zamówienie zrobiłam wcześniej, żeby gwiazdki były na "w razie czego" :)


EVELINE - luksusowy balsam do ciała pod prysznic
Mój absolutny hit wśród balsamów pod prysznic! Pisałam już o nim tutaj, więc nie będę się powtarzać :)

MAKEUP REVOLUTION - paleta cieni Iconic 1
Paletki MUR, tak zachwalane na blogach i całkiem niedrogie, kusiły mnie już od dawna. Pozostało mi tylko wybrać którą chcę najbardziej i trafiło na jedynkę. 

HAKURO - pędzel H77
Do tej pory jakoś szkoda mi było wydawać więcej niż kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt złotych na jeden pędzel. Efektem tego jest kupno kilku pędzelków z Essence, zestawu z Biedronki (klik) i zestwu z Hebe (klik). Okazuje się, że najlepsze i tak są te z Essence. Postanowiłam jednak już nie kupować byle czego, bo w efekcie i tak nie wychodzi taniej skoro ich nie używam. Mam w planach powoli kupować sobie po jednym-dwóch pędzlach z Hakuro właśnie.

SEMILAC - lakier hybrydowy Hard
Doprowadziłam już swoje paznokcie do stanu używalności i wracam po 3-4 miesiącach do hybryd. Uprzedzając pytania - to nie hybrydy zniszczyły mi paznokcie, ja po prostu zawsze miałam je słabe :) Ten lakier teoretycznie służy do przedłużania płytki paznokcia, ja kupiłam go z zamiarem większego utwardzenia :) Pilniczek był gratisem do zamówienia za kwotę powyżej 80 zł.

Później przyszła do mnie paczuszka z cudownymi prezentami od Mineralnej Kasi. Jakie ona cuda robi! To prawdziwa czarodziejka, poważnie!


Sole i dwie kule do kąpieli powędrowały do mojej siostry, bo ja mam prysznic. Peeling w żelu i peeling-prawdziwy-zdzierak sięgają już dna. A do tego serum, serum, serum i ... serum! Bo wiecie, ja przecież nie miałam ŻADNEGO serum na początku miesiąca :))) Kasiu, mam nadzieję że zapisujesz gdzieś te przepisy, bo serum z kwasem hialuronowym jest przecudowne! Najlepsze na świecie! I powinnaś je opatentować :) Jeśli jeszcze nie znacie Kasi, to zajrzyjcie na jej bloga, ostatnio często organizuje konkursy, w których można wygrać jej kosmetyki :)

Później trafiła do mnie przesyłka z kosmetykami Dove.


O żelach pod prysznic już pisałam blogu całkiem niedawno, dokładnie tutaj. Recenzja mydeł (tfu! kostek myjących) pojawi się niedługo.

I jeszcze Timotei:


Zestaw szampon i odżywka Moc i blask. Zapewne część z Was już też je testowała, ja jeszcze trochę ich poużywam i też napiszę parę słów od siebie.

Przesyłka od Avon:


Paczka wypełniona kosmetykami z serii Planet Spa, mam nadzieję że zatrze niezbyt miłe pierwsze wrażenie, które pojawiło się u mnie po używaniu peelingu, a w zasadzie żelu peelingującego. Kilka z Was pisało pod tamtym postem, że maseczki z serii Planet Spa spisują się dobrze - zobaczymy. Mam aż cztery do wypróbowania :) Do tego żel pod prysznic, masło do ciała, krem na noc i sole do kąpieli :)

A na koniec moja chińszczyzna :) Wszystko pochodzi z aliexpress.


EPISTICK - depilator do twarzy
Pierwszy raz przeczytałam o tym wynalazku w komentarzach do mojego posta z kwietniowymi nowościami. Dzięki Zrelaksowanej poszperałam w necie, sprawdziłam co to i zamówiłam :) Kosztował mnie 0,65 $ (3,73 zł). Na allegro można go kupić poniżej 3 zł, ale dochodzą do tego koszty przesyłki. Jak na razie jestem bardzo zadowolona i nie planuję powrotu do plasterków do wąsika :)

BRUSHEGG - jajeczko do czyszczenia pędzli
Od jakiegoś czasu pojawia się na blogach - wielka rewolucja w czyszczeniu pędzli :) Nie wiem czy taka wielka, ale rzeczywiście to fajny gadżet. Szkoda mi było jednak zapłacić za niego około 30 zł, więc z pomocą znów przyszli Chińczycy :) Za mój Brushegg zapłaciłam 1,28 $ (4,82 zł). Żałuję trochę że nie poszukałam sprzedawcy który ma tylko jeden kolor, albo pozwala go sobie wybrać. Ten u którego ja brałam wysyłał losowo i trafił mi się żółty. W sumie to i tak nie wpływa na jakość :)

BLENDING PUFF - zwał jak zwał, gąbka do podkładu
Porażka totalna. Na szczęście kosztował tylko 0,57 $ (2,16 zł). Nie wiem jak w przypadku tych droższych (ale nadal tanich), ale ta jest strasznie zbita, nie rośnie podczas moczenia, "zjada" podkład. Jako ciekawostkę napiszę tylko, że przyszła do mnie zapakowana w kawałek celofanu z napisem "Bottle Gourd Sponge" :) Bywa. Nietrafione zakupy też się zdarzają.

PĘDZLE - zestaw 4 szt.
teoretycznie to zestaw do makijażu oczu, ale one są jednak dość spore. Do nakładania cieni średnio się nadają, ale do blendowania już całkiem, całkiem. są miękkie, nie drapią w powieki, nie wypadają nich (przynajmniej na razie) włosy. Fajnie też rozprowadzają korektor pod oczami (pierwsze trzy), ostatniego używam do kreski na dolnej powiece. Za cały zestaw zapłaciłam 2,48 $ (9,39 zł), więc nie jest tak źle :)

A na koniec jeszcze zakupy pudełkowe - Shiny box:


... i Inspired by Charlize Mystery:


Znalazłyście wśród moich nowości coś co Was zaciekawiło?

sobota, 27 czerwca 2015

Inspired by Charlize Mystery

Jakiś czas temu Shiny Group stworzyło całkiem nowy projekt "pudełkowy". Nowe pudełka są sygnowane nazwiskami znanych i lubianych (czasem mniej znanych i mniej lubianych, ale to wszystko kwestia gustu) osób. Do wyboru były pudełka Kasi Tusk, Ewy Chodakowskiej, Anny Wendzikowskiej, Agnieszki Jastrzębskiej, Anety Zając, Charlize Mystery i Stefano Terrazzino (tak, znalazło się też coś dla panów).

Czym różnią się nowe boxy od standardowych Shinyboxów? Przede wszystkim ceną, bo kosztują w zależności od wersji od 99,00 zł do 169,00 zł - niemało. Ale też z drugiej strony nie ukazują się one co miesiąc, tylko co trzy miesiące. Wartość produktów w pudełku oczywiście jest dużo wyższa niż kwota, którą za nie płacimy, ale czy to znaczy że są warte swojej ceny? Wszak można wydać 169,00 zł na rzeczy zupełnie nam nieprzydatne :>W nowych pudełkach pojawiają się nie tylko produkty kosmetyczne - były słodkości, biżuteria, książki, przyrządy do ćwiczeń itp.

Aby uniknąć niespodzianek zdecydowałam się poczekać na ujawnienie zawartości wszystkich pudełek i wtedy podjąć decyzję: kupić czy nie. Jak się pewnie domyślacie - skoro pojawił się post, to znaczy że kupiłam :) Porównałam, zestawiłam zawartość, ceny i stwierdziłam że zdecyduję się na pudełko "stworzone" przez Charlize Mystery. Napisałam "stworzone" w cudzysłowie, bo patrząc na niektóre pudełka mam duże wątpliwości co do tego czy to rzeczywiście ci artyści w całości dobierali produkty do pudełka.


Moje pudełko standardowo kosztowało 99,00 zł, to tego chyba 10,00 zł koszty przesyłki. Ja skorzystłam jeszcze z kodu "Inspiracja" przy zamówieniu, ale przypuszczam że jest ono już nieaktywne. Za to do jutra (28.06) powinien działać kod "Weekend", który również da nam 20% zniżki. Ostatecznie za swoje pudełko zapłaciłam 89,20 zł. A co się w nim kryło? Same pełnowymiarowe produkty :)

KSIĄŻKA - "(Nie) mam się w co ubrać"
Średnia cena 44,90 zł / szt.
Info od Inspired by: Unikalny przewodnik po świecie mody! Chcesz wyglądać oszałamiająco, poświęcając na to niewiele czasu i nie rujnując portfela? (Nie) mam się w co ubrać to książka, na którą czekały tysiące Polek. Inspirujące propozycje stylizacji, praktyczne porady, szaleństwo wyprzedaży. Dowiedz się, jak zapanować nad szafą, rozsądnie dokonywać zakupów, a przede wszystkim jak łączyć elementy garderoby w gotowe zestawy odpowiednie na różne okazje. Zaufaj Charlize Mystery! Ta książka sprawi, że już nigdy, stojąc przed szafą, nie powiesz: „Nie mam się w co ubrać”. 


Ładne wydanie, twarda okładka. Tyle. Czytać jej raczej nie będę, znajdzie nowego nabywcę, który być może doceni ją bardziej niż ja :)

SKIN79 - VIP Gold Super Plus BB Cream
Średnia cena 130,00 zł / 40 g
Info od Inspired by: Krem BB przeznaczony do cery suchej lub mieszanej o działaniu przeciwzmarszczkowym, wybielającym i odżywczym. Wyrównuje koloryt skóry. Zapewnia ochronę przeciwsłoneczną na poziomie SPF30 PA++. Zawiera arbutynę, adenozynę, złoto, kawior, olej ze słodkich migdałów, wyciąg z ryżu, słonecznika, bluszczu, zielonej herbaty, portulaki oraz alg Centella asiatica. 


Produkt oznaczony jako hit pudełka, jego obecność została zresztą ujawniona już na samym początku. Nie ukrywam - ja również zamówiłam to pudełko w głównej mierze z uwagi na ten krem. Naczytałam się już tyle zachwytów na blogach, że ciężko by mi było przejść obok niego obojętnie :) Mam nadzieję, że ja też dołączę do grona fanek azjatyckich kremów BB :)

BIODERMA - płyn micelarny Sensibio H2O
Średnia cena 45,00 zł / 250 ml
Info od Inspired by: Płyn Bioderma Sensibio H2O o właściwościach łagodzących do mycia i demakijażu twarzy. Płyn micelarny, to roztwór wodny, zawierający cząsteczki wolnych kwasów tłuszczowych, które zgromadzone w dużej koncentracji tworzą sferyczne kształty zwane micelami. Micele estrów kwasów tłuszczowych doskonale wyłapują i pochłaniają brud i nadmiar sebum, dlatego Sensibio H2O jednym gestem usuwa zanieczyszczenia i zmywa makijaż. Nie narusza warstwy hydrolipidowej naskórka. Łagodzi podrażnienia. Oczyszcza jak mydło, reaguje jak woda, neutralizuje jak tonik, nawilża jak mleczko. Nie wymaga spłukiwania.


Micel tak wychwalany w blogosferze, że ho ho! Mi jakoś zawsze szkoda było go kupić, bo tani nie jest. Ale podobno można go często dorwać w promocji "2 w cenie 1" i wtedy wygląda to trochę przyjaźniej dla portfela :) Zobaczymy, na razie używam różowego Garniera, którym jestem zachwycona.

ANATOMICALS - modnie owocowy żel pod prysznic
Średnia cena 18,00 zł / 300 ml
Info od Inspired by: Wyjątkowy żel do mycia ciała o zapachu soczystych, energetyzujących owoców. Produkt nie zawiera dwuetanoloaminy, parabenów i SLS co czyni go odpowiednim do częstego stosowania. Wystarczy odrobina mydła Anatomicals, by cieszyć się czystymi dłońmi i fantastycznym zapachem. 


Jak widać - mój żel dotarł do mnie z uszkodzoną pompką. Wysłałam oczywiście zdjęcia, zgłosiłam reklamację i poproszono mnie o odesłanie uszkodzonego, a w zamian miałam dostać cały. Jak przeliczyłam sobie, że za przesyłkę będę musiała zapłacić ponad 10 zł (żel jednak jest dość ciężki), to stwierdziłam, że nie chce mi się w to bawić. Napisałam wobec tego do Inspired by, że rezygnuję z wysyłki, a w miarę możliwości proszę o przesłanie samej pompki. To się okazało niemożliwe, ale ekipa wysłała mi kilka drobiazgów w ramach rekompensaty.


Mgiełka powędruje do mojej siostry, bo ja się z nią nie polubiłam. Cieszę się z próbek Egyptian Magic i Biolaven, a Farmonę pewnie też zużyję :)

E. WEDEL - Wedlowskie desery 3 smaki
Średnia cena 14,50 zł / 192 g
Info od Inspired by: WEDLOWSKIE DESERY 3 SMAKI marki WEDEL to aromatyczna czekolada E.WEDEL, eleganckie opakowanie, przepiękne kształty, nadzienie o smaku panna cotta, crème brûlée oraz tiramisu.


Uwielbiam słodycze, więc po tych czekoladkach oczywiście nie ma już śladu :) Mi najbardziej smakowały creme brulee i tiramisu, a najmniej panna cotta.

4 PORY ROKU - serum do rąk paznokci
Średnia cena 10,00 zł / 50 ml
Info od Inspired by: Serum do rąk dzięki wysokiej koncentracji składników aktywnych zapewnia długotrwałe nawilżenie nawet bardzo suchej skóry już po pierwszym użyciu. Dzięki ultra lekkiej konsystencji bardzo szybko wchłania się, pozostawiając skórę jedwabiście gładką i miękką w dotyku. Serum zawiera naturalne składniki aktywne tj. ekstrakt z mandarynki i kwasy owocowe aha - działają nawilżająco, rozjaśniająco i wygładzająco na skórę i paznokcie; 5% gliceryny - nadaje skórze miękkość i gładkość, chroni ją przed wysuszeniem; D-panthenol – intensywnie i długotrwale nawilża oraz łagodzi podrażnienia. 0% peg-ów, parabenów i alergenów. 


Dość nietypowe opakowanie - nie dość że tubka, to jeszcze pompka :) Serum pachnie dość intensywnie, słodko i rzeczywiście szybko się wchłania. Z tego właśnie powodu powędruje ze mną do pracy, bo krem który tam mam jest za tłusty :)

4 PORY ROKU - odżywka 5w1 do skórek i paznokci
Średnia cena 10,00 zł / szt.
Info od Inspired by: Odżywka skutecznie regeneruje słabe i zniszczone paznokcie, a także skórki wokół nich. Innowacyjna formuła z kompleksem 5 naturalnych olejków wzmacnia i uelastycznia płytkę paznokcia, chroniąc ją przed łamaniem i rozdwajaniem. 


Ze skórkami nigdy nie miałam problemów, a jeśli chodzi o paznokcie to chyba już znalazłam swój hit :) Dlatego też ta odżywka znajdzie nową właścicielkę.

BALNEOKOSMETYKI - biosiarczkowy żel do mycia twarzy
Średnia cena 28,00 zł / 200 ml
Info od Inspired by: Głęboko oczyszczający żel do mycia twarzy polecany jest do codziennej pielęgnacji cery z problemami. Dzięki wyjątkowo delikatnym substancjom myjącym żel dokładnie oczyszcza skórę z wszelkich zanieczyszczeń, nie podrażniając jej i nie powodując wysuszenia, a także odblokowuje pory, chroniąc przed powstawaniem zaskórników i wągrów. Specjalnie opracowana formuła, bogata w wodę siarczkową, borowinę i ekstrakt z kory wierzby pomaga usunąć nadmiar tłuszczu z powierzchni skóry i reguluje pracę gruczołów łojowych, zmniejszając wydzielanie sebum odpowiedzialnego za świecenie się skóry. 


Kiedyś już ten żel miałam - z Shinyboxa. Musiałam go oddać koleżance, bo do mojej suchej skóry się zupełnie nie nadawał. Ten też już do niej powędrował, z czego obdarowana niezmiernie się cieszy :)

I to tyle :) Podoba się Wam zawartość? Ja najbardziej jestem ciekawa i najbardziej się cieszę z kremu BB i płynu Biodermy. Bardzo cieszy mnie też Anatomicals (mimo że uszkodzony) i krem do rąk. Co dalej z moją subskrypcją? Anulowałam :) Zobaczę za trzy miesiące co ciekawego pojawi się w boxach i być może jeszcze jakiś zamówię :)


Kupiłyście pudełko Inspired by? Którą wersję wybrałyście?

środa, 24 czerwca 2015

Shinybox czerwiec 2015

Pudełko czerwcowe dotarło do mnie wczoraj, ale wróciłam do domu dopiero po 22, więc nie miałam już możliwości zrobienia normalnych zdjęć i dodania posta. Całkiem niedawno udało mi się po raz kolejny uzbierać 100 Shinystars, stwierdziłam że zaczekam na ujawnienie zawartości i jak przypadnie mi do gustu to zamówię kolejne pudełko :) Czy zamówiłam? Czytajcie dalej :)


Czerwcowe pudełko miało być wyjątkowe, bo urodzinowe :) Shiny obchodziło swoje trzecie urodziny. Do zakupu zachęcano nas słowami: "Czas na świętowanie! W tym roku ShinyBox obchodzi kolejne, już 3 urodziny. Z tej okazji jubileuszowe pudełko zabłyśnie w Waszej kosmetycznej kolekcji z potrójną siłą! Uwielbiamy Was pozytywnie zaskakiwać i dzielić się z Wami tym co najlepsze, dlatego przygotowaliśmy dla Was wyjątkową, urodzinową edycję ShinyBox pełną niespodzianek"


Szata graficzna - dla mnie bomba! Bardzo mi się spodobała - pozytywna, wesoła, prawdziwie urodzinowa:) Jeśli chodzi o zawartość pudełka to w moim znalazło się 6 produktów pełnowymiarowych, jedna miniatura i dwie próbki. Shiny dość nietypowo jak na siebie już od początku zdradziło, że w każdym pudełku znajdzie się pełnowymiarowe serum do rzęs. Co jeszcze znalazło się w pudełkach?

MAGICLASH - serum stymulujące wzrost rzęs
Średnia cena 99,00 zł / 5 ml - dostałyśmy tak jak zapowiadano produkt pełnowymiarowy
Info od Shiny: Preparat oparty wyłącznie na naturalnych, biologicznych składnikach i biotechnologicznym kwasie hialuronowym. Synergicznie dobrane składniki gwarantują skuteczną odbudowę i upiększenie rzęs już po krótkiej, ale regularnej aplikacji. Jedna z najbardziej skutecznych i bezpiecznych odżywek stymulujących wzrost rzęs i brwi na świecie. Sprawia, że rzęsy stają się dłuższe, mocniejsze i piękniejsze w krótkim czasie po jej zastosowaniu. 


Aktualnie używam Long4Lashes, więc to serum będzie musiało zaczekać na swoją kolej. Cieszę się z niego, ale z sugerowaną ceną producent/Shiny pojechał po całości. To serum można znaleźć na allegro za 19 zł (przecenione z 59 zł). I nie, nie ma mowy o żadnej podróbce czy niepewnym źródle. Mowa o serum sprzedawanym bezpośrednio przez dystrybutora - zgadza się nazwa, adres, telefon (choć na stronie sklepu internetowego rzeczywiście jest cena 99 zł). Nie chodzi mi o to, że tania odżywka będzie zła, wręcz przeciwnie - jeśli będzie dobra to nawet lepiej, bo taniej  mnie to wyjdzie jeśli zdecyduję się na zakup. Ale takie rozmijanie się w sugerowanej cenie jest jednak trochę nie fair.

LILLAMAI - peeling algowy do ciała
Średnia cena 51,00 zł / 120 ml - w pudełku znalazła się miniatura o pojemności 50 ml (~ 21 zł)
Info od Shiny: Peeling złuszcza, odżywia i regeneruje naskórek dzięki czemu wygładza i uelastycznia skórę całego ciała. Zmielony koralowiec zawiera takie pierwiastki jak wapń, magnez, żelazo, potas, i cynk. Minerały te przywracają skórze witalność, działają oczyszczająco i odżywczo na ciało.


Totalna nowość jak dla mnie, nie spotkałam się wcześniej z tą marką. Naturalny skład, polska firma - fajnie. Szkoda tylko że te 50 ml wystarczy mi może na dwa razy. Z bardzo wstępnych oględzin wynika, że raczej nie będzie to mocny zdzierak, a zapach nie jest urzekający :)

APIS - mgiełka do twarzy i ciała
Średnia cena 24,00 zł / 150 ml - produkt w pudełku był pełnowymiarowy
Info od Shiny: Delikatna mgiełka do twarzy i ciała oparta na naturalnych, wyselekcjonowanych składnikach, które zapewniają skórze piękny, świeży i promienny wygląd. Subtelny aromat mgiełki odpręża i relaksuje zmysły. Kosmetyk można stosować w codziennej pielęgnacji do każdego rodzaju skóry. Mix rodzajów. 


Do pudełka losowo trafiały mgiełki: z ekologiczną wodą z owoców pomarańczy i komórkami macierzystymi, z wodą różaną i ekstraktem z dzikiej róży lub z ekologiczną wodą z gałązek oliwnych i ekstraktem z oliwek. Mi trafiła się pomarańczowa, z czego bardzo się cieszę - lubię cytrusowe zapachy. Produkt na pewno przyda się latem :) Zapach nie utrzymuje się na skórze, jest bardzo ulotny.

SILCARE - masełko do skórek
Średnia cena 9,00 zł / 12 ml - kolejny pełnowymiarowy produkt
Info od Shiny: Masełko do skórek - Cuticle Butter Soft Touch to delikatny dotyk nawilżenia dzięki któremu Twoje dłonie zyskają zdrowy i piękny wygląd. Preparat zapobiega wysychaniu skórek wokół paznokci, zmiękcza je i natłuszcza, chroniąc przy tym przed czynnikami zewnętrznymi (pogoda, detergenty). Łagodny, mleczny, przyjemny zapach idealnie współgra z nieocenionymi właściwościami masełka. Lekka konsystencja produktu pozwala na łatwą aplikację. Wskazane do suchych, pozadzieranych skórek. Idealne do stosowania przy paznokciach pomalowanych.


Dla mnie to akurat zupełnie nietrafiony produkt, bo nigdy nie miałam problemów ze skórkami. Ale obiektywnie patrząc to myślę że sporo dziewczyn może być zadowolonych. Moje masełko znajdzie nową właścicielkę :)

GLAZEL VISAGE - cień do powiek wypiekany
Średnia cena 30,00 zł / 9 g - dostałyśmy produkt pełnowymiarowy
Info od Shiny: Mocno napigmentowane, niezwykle nasycone kolorem cienie umożliwiają uzyskanie najbardziej fantazyjnego makijażu. Dzięki możliwości aplikacji zarówno na sucho, jak i na mokro, uzyskujemy różne nasycenie koloru. Cienie są bardzo trwałe, utrzymują się długo na powiece.


Jak widać mój cień ma pęknięte opakowanie. Nie chciało mi się bawić w reklamację, zwłaszcza że cień jest w całości (widziałam że sporo dziewczyn dostało go w częściach, rozsypany po całym pudełku). Kolor jest nieco jaśniejszy niż na zdjęciu, to róż wpadający w brzoskwinię (nr 29). Nie wiem jak z pigmentacją innych kolorów, ale w przypadku mojego jest dość kiepsko :/ Poza tym, Shiny, litości! Glazel? Znów? Czy naprawdę nie ma innych marek mających w swojej ofercie kosmetyki kolorowe? I nawet nie chodzi mi to, że Glazel jest kiepskie, bo zdarzyły się kosmetyki które przypadły mi do gustu (kredka do brwi i cień sypki). Ale chciałabym przetestować czasem inne marki...

SKIN79 - krem Hot Pink BB & krem VIP Gold BB
gratis (dwie próbki)
Info od Shiny: Krem BB (Blamish Balm) to wielofunkcyjny kosmetyk o precyzyjnie dobranej kompozycji składników. Krem BB jest idealny dla uzyskania jednolitej cery i daje niezwykłe efekty w leczeniu wielu problemów skórnych. 


Próbki malutkie, mam nadzieję że uda mi się jedną wykorzystać na dwa razy. Ale cieszę się bardzo z ich obecności w pudełku, już na tylu blogach czytałam peanów na cześć azjatyckich kremów BB, że nie mogę się doczekać ich wypróbowania :)

THE SECRET SOAP STORE - krem do rąk limonka z miętą
Średnia cena 39,00 zł / 60 ml - w pudełku był produkt pełnowymiarowy (prezent dla członkiń Klubu VIP)
Info od Shiny: Krem do rąk z 20% zawartością masła shea przynosi natychmiastową ulgę suchej i podrażnionej skórze. Intensywnie nawilża, wygładza, regeneruje i wzmacnia skórę dłoni. Krem wyrównuje koloryt i niweluje przebarwienia. Skutecznie chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych.


Jak widać jest nieco sponiewierany, ale takie chyba uroki metalowych tubek :) Pachnie świetnie, bardziej miętowo niż limonkowo. I nie jest to taka mięta, którą spotyka się w kosmetykach, tylko zapach świeżych liści mięty, jeszcze na krzaczku :) Trafi do mojej torebki, bo nie mam aktualnie żadnego kremu torebkowego :)

DOVE - peelingujący żel pod prysznic
Średnia cena 11,45 zł / 250 ml - do pudełka trafił produkt pełnowymiarowy (prezent dla zamówień subskrypcji)
Info od Shiny: Dove Gentle Exfoliating to unikalne połączenie żelu pod prysznic i delikatnego peelingu. Drobinki krzemionki usuwają martwy, przesuszony naskórek i pogłębiają działanie oczyszczające skórę, pozostawiając ją na długo delikatną i gładką. Ponadto poprzez właściwości złuszczające, a także dzięki odpowiedniej zawartość składników opartych o formułę Nutrium Moisture™ wzgogaconą o lipidy, nawilżenie wnika w jeszcze głębsze warstwy skóry. Codzienne stosowanie żelu przywróci jej naturalne piękno, blask i odżywienie.


O żelach Dove pisałam całkiem niedawno, cieszę się że będę mogła wypróbować kolejny. Pachnie świeżo, przyjemnie - na pewno się nie zmarnuje :)

Dodatkowo jak zwykle jakieś ulotki, w tym kod na 14 dniową dietę, z czego osobiście bardzo się cieszę :)


Czy zamówiłam pudełko za gwiazdki? Jak się być może domyślacie - nie, nie zamówiłam. Pudełko średnio mi się podoba. Dodatkowo w pojedynczym pudełku nie znalazłabym już kremu do rąk i żelu z Dove, które trochę ratują to pudełko. Nie da się ukryć: po edycji urodzinowej spodziewałam się zdecydowanie więcej. W mojej ocenie Shiny ma tendencję mocno spadkową jeśli chodzi o jakość pudełek i nie wiem co zrobić dalej z moją subskrypcją. Z tego pudełka zdecydowanie cieszę się z kremu do rąk, żelu Dove, mgiełki do ciała i tego serum do rzęs (mimo całej tej otoczki). Peelingu też jestem w sumie ciekawa, ale to takie maleństwo :( Masełko i cień niestety nietrafione.


Skusiłyście się na urodzinową edycję Shinybox? Przypadła Wam do gustu?

niedziela, 21 czerwca 2015

SYLVECO - oczyszczający peeling do twarzy

Niewątpliwie jedną z zalet zamawiania przeze mnie pudełek Shinybox jest możliwość poznawania nowych marek i testowania nieznanych dotąd produktów. Właśnie w ten sposób poznałam polską markę Sylveco. Oczywiście pojawiające się na blogach recenzje (w większości bardzo pochlebne) też zrobiły swoje, ale to właśnie w pudełkach znalazłam swoje pierwsze próbki i pierwsze pełnowymiarowe kosmetyki Sylveco. Jednym z nich był właśnie oczyszczający peeling do twarzy z korundem.


Hypoalergiczny, kremowy peeling z korundem przeznaczony do oczyszczania skóry ze skłonnością do przetłuszczania, z rozszerzonymi porami. Drobinki ścierające są mocne i doskonale złuszczają martwy naskórek. Peeling zawiera ekstrakt ze skrzypu polnego o działaniu normalizującym pracę gruczołów łojowych, łagodzącym podrażnienia i przyspieszającym regenerację. Stosowany systematycznie dotlenia skórę, poprawia jej ogólny stan, zmniejsza pory i reguluje wydzielanie sebum.


Peeling możemy nabyć w sklepie online producenta lub w stacjonarnych i internetowych sklepach z kosmetykami naturalnymi i ekologicznymi. Za opakowanie o pojemności 75 ml zapłacimy w granicach 16-20 zł.

Peeling zamknięty jest w plastikowym słoiczku z aluminiową nakrętką, do złudzenia przypominającą mi produkty Organique. Wygodne przy korzystaniu, ale niekonieczne najbardziej higieniczne :) Dodatkowo słoiczek zapakowany jest w kartonik z charakterystyczną dla produktów Sylveco szatą graficzną - prostą, przejrzystą. Mi osobiście się te opakowania bardzo podobają.


Jak widać już na powyższym zdjęciu peeling ma dość kremową konsystencję. Zdziwiło mnie to bardzo, do tej pory nie spotkałam się z tak rzadkim peelingiem. Jednak konsystencja nie jest na tyle rzadka, żeby spływać między palcami czy z twarzy, podobny jest bardziej do lekkiego kremu lub balsamu. Gdzie tu peeling zatem? Ano jest! Drobniuteńkie ziarenka korundu są prawie niewidoczne, za to mocno wyczuwalne przy pocieraniu :) Jeśli chodzi o zapach to jest bardzo ziołowy, nie każdemu się spodoba. Mnie też nie uwiódł, ale z czasem się do niego przyzwyczaiłam (ale nie mogę powiedzieć że go polubiłam!).


Peeling stosuję raz w tygodniu albo rzadziej. Miałam pewne obawy przed jego używaniem, bo producent dedykuje go dla osób o cerze tłustej bądź mieszanej, a ja mam suchą. Bałam się, czy dodatkowo nie wysuszy on mojej skóry, na szczęście nic takiego nie miało miejsca :) Zawarty w peelingu korund (z którym wcześniej się nie spotkałam) to naprawdę porządny zdzierak, mimo że jego drobinki są naprawdę malutkie. Zdecydowanie czuć go na twarzy, mimo że jest prawie niewidoczny :) Dobrze złuszcza, skóra jest po nim gładka, miękka i dobrze przyjmuje aplikowane później kosmetyki (u mnie zawsze maseczka nawilżająca). Peeling mnie nie podrażnił, nie uczulił, ani nie wywołał żadnych innych niepożądanych reakcji. Skóra po jego użyciu była lekko zaczerwieniona, ale to oczywiście efekt pocierania, a nie podrażnienia.


Generalnie do samego działania nie mam zastrzeżeń, ale nie ukrywam, że zapach tego peelingu nieco mi przeszkadza. Można się do niego przyzwyczaić (a zapewne znajdą się też osoby, którym on się spodoba), ale ja wolę jednak przyjemniej pachnące kosmetyki.

Sylveco wypuściło jeszcze jeden peeling z korundem - wygładzający, dedykowany właśnie dla skóry suchej i z pewnością za jakiś czas się na niego skuszę :) Mam nadzieję że jego działanie będzie co najmniej tak dobre jak tego oczyszczającego :)

Używałyście któregoś z peelingów Syveco? A może obu? Który Wam bardziej przypadł do gustu?

czwartek, 18 czerwca 2015

DOVE - żele pod prysznic

Jeśli jeszcze tego nie wiecie - jestem żeloholiczką. Uwielbiam żele pod prysznic, w mojej łazience zawsze jest ich spory zapas. I jak już mam wrażenie że udaje mi się trochę uszczuplić zapasy to w moje łapki trafia kolejny. I kolejny. I kolejny :) Nie inaczej było i tym razem - byłam bliska zmniejszenia ilości moich myjadeł, ale trafiły do mnie trzy kolejne żele z Dove. Marka znana jest chyba wszystkim, ja sama również sięgam po ich produkty, głównie po antyperspiranty i mydła w płynie. Żeli używałam kiedyś dawno temu i w zasadzie nie wiem dlaczego przestałam (pewnie po drodze trafiało się tyle innych możliwości...).


Odżywczy żel pod prysznic Dove Caring Protection do skóry suchej
Rozwiązaniem problemu wysuszenia skóry jest odpowiednia pielęgnacja – delikatne oczyszczanie połączone z nawilżeniem skóry, pozwala już na etapie kąpieli zatroszczyć się o jej kondycję. Dlatego warto wybrać kosmetyki o bogatej, zaawansowanej formule - takie jak Dove Caring Protection żel pod prysznic z formułą Nutrium Moisture™ i naturalnymi olejkami z nasion słonecznika i z soi, które regenerują naskórek – wiążą wodę i zapobiegają jej odparowaniu, a także pomagają przywrócić równowagę hydrolipidową skóry. 



Żel pod prysznic Dove Purely Pampering Mleczko kokosowe z płatkami jaśminu
Otocz swoje ciało słodkim zapachem mleczka kokosowego i eterycznymi nutami płatków jaśminu, zapewniając swoim zmysłom kojącą terapię. O piękną skórę i jej odpowiednie odżywienie zadba formuła Nutrium Moisture™. Codzienne stosowanie pozwala zachować ten efekt na długi czas. 



Odżywczy żel pod prysznic Dove Deeply Nourishing
Odkryj prawdziwe piękno i pozwól sobie na odżywczy seans z Dove Deeply Nourishing – prawdziwym klasykiem gatunku. Odżywczy żel pod prysznic Dove zawiera formułę NutriumMoisture™, dzięki czemu unikalna kompozycja składników nawilżających została wzbogacona o lipidy identyczne z tymi naturalnie występującymi w skórze. Wchłania się i doskonale odżywia warstwy naskórka podczas kąpieli. Codzienne stosowanie pomaga przywrócić naturalne piękno skóry i zachować je na długi czas. 






Kosmetyki Dove dostępne są wszędzie. Naprawdę wszędzie - od małych sklepików, przez markety, drogerie, sieciówki. Żele pod prysznic dostępne są w trzech pojemnościach: 250 ml, 500 ml lub 750 ml, a ich sugerowany ceny to odpowiednio 11,49 zł, 16,49 zł i 20,99 zł.

Żele zamknięte są w smukłych, spłaszczonych butelkach. Zamknięcie na klik trzyma dość mocno, ale łatwo się otwiera. 


Konsystencja to dla mnie wielkie zaskoczenie! Jak pierwszy raz chciałam użyć żelu i wycisnęłam trochę na rękę to wzięłam jeszcze raz do ręki opakowanie, żeby sprawdzić czy na pewno mam żel pod prysznic, a nie balsam :) Wszystkie trzy żele mają kremową, bardzo gęstą jak na żel konsystencję przypominającą właśnie balsam do ciała. Jak łatwo się domyślić - nie spływają między palcami. Jeśli chodzi o zapachy to najbardziej mi przypadł do gustu Caring Protection - delikatnie mydlany, ale taki rześki. Purely Pampering pachnie dość słodko, kwiatowo, nie wyczuwam w nim kokosa. Deeply Nourishing to taki klasyczny zapach Dove, bardzo naturalny.


Jak dla mnie żel ma się bardzo dobrze pienić, pięknie pachnieć i nie wysuszać skóry :) Czy Dove spełniło moje wymagania? Tak, tak i tak :) Jeśli chodzi o pianę to żel tak sam z siebie jej nie robi. Rozprowadzony ręką na skórze jest raczej kremowy, jak balsam. Pod wpływem wody delikatnie się pieni, ale to taka raczej "mydlana" piana. Ja jednak pod prysznicem używam zawsze albo myjki albo gąbki z luffy. Żele z Dove w takim połączeniu dają gęstą, kremową, pachnącą, cudowną pianę, taką jak w reklamach :) Taki sposób też moim zdaniem zdecydowanie zwiększa wydajność każdego żelu pod prysznic - potrzebna jest mniejsza ilość do wytworzenia sporej ilości piany, ale oczywiście co kto lubi:)

Jeśli chodzi o zapachy to oczywiście kwestia najbardziej subiektywna, kuszą mnie najbardziej te z serii Go Fresh: mandarynka i kwiat tiare, figa i kwiat pomarańczy czy granat i werbena cytrynowa - pewnie prędzej czy później się do nich dorwę :)


Co do właściwości nawilżających to być może coś w tym jest, ale raczej nie nastawiajcie się na to, że teraz będziecie mogły odrzucić wszystkie balsamy, masła i inne takie. Żele Dove zdecydowanie nie wysuszają skóry. Ja mogę spokojnie ze dwa czy trzy dni nie używać balsamu, ale później jednak skóra się trochę dopomina o swoje. Zaznaczam jednak, że mam skórę raczej normalną i przy innych żelach pod prysznic też nie zawsze stosowałam balsam. Zapach żelu jest raczej niewyczuwalny na skórze po kąpieli, w łazience wyczuwalny jest nieco dłużej, ale niezbyt intensywnie.

Podsumowując - Dove są żelami, do których będę wracać, zwłaszcza że jest kilka zapachów które chcę wypróbować:) Działanie mnie jak najbardziej zadowala, mogę je Wam polecić z czystym (bo dobrze umytym☺) sumieniem :)

Używałyście tych żeli? Jaka jest Wasza ulubiona wersja?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...