sobota, 28 listopada 2015

Myślałam...

Myślałam że dostanę list - dostałam paczkę. Myślałam że dostanę tylko to co miałam dostać - dostałam masę cudowności. Myślałam że Interendo jest lekko szurnięta - ale ona jest regularną wariatką!

Jakiś czas temu Patrycja wystawiła na facebookowej stronie wymiankowej krem BB Holika Holika. Wysłałam do niej wiadomość z zapytaniem do którego koloru ze Skin79 mogłaby go porównać, bo mi najbardziej pasował fioletowy (zdecydowanie nie jestem bladziochem). I jakoś tak od słowa do słowa, od wiadomości do wiadomości, wyszło na to, że dostanę go w mikołajkowym prezencie. Dziś z poczty odebrałam paczkę. 


Jaką paczkę ja się pytam!? Krem BB przecież w zwykłej listowej kopercie by się zmieścił! A co było dalej? Zobaczcie same :)


HOLIKA HOLIKA - krem BB
Sprawca całego zamieszania. Kolor okazał się dla mnie odpowiedni, zobaczymy jak się będzie sprawował na dłuższą metę :) Krem ma bardzo fajny aplikator w postaci gąbkowego wałeczka. Pierwsze wrażenie - krycie niezbyt mocne, ale wystarczające, ładnie wyrównuje koloryt i optycznie wygładza skórę.


Słodkości
Tego nigdy nie odmawiam (a wiem że powinnam). No ale skoro Mikołaj przyniósł to przecież muszę zjeść. No po prostu muszę i już! Pyszne są :)


BIELENDA - peeling do ciała
Peelingi używam i lubię. Teraz powoli kończę Vedarę z Shinyboxa, czeka na mnie jeszcze peeling od Mineralnej Kasi, a później zabiorę się za ten :)


HADA LABO - zestaw podróżny
Hmmm... Zestaw miniatur i maseczka w płacie. Maseczka jest na obrazku na saszetce, więc domyśliłam się co to :) A poza maseczką znalazłam przezroczysty płyn w opakowaniu z żółtą nalepką, lotion w opakowaniu z niebieską nalepką... Zaraz, a może to nie lotion tylko emulsja? Albo mleczko? Kurde, lecę do Interendo poczytać o różnicach (tu, tu i tu), może przy okazji się dowiem co dostałam. A później mnie olśniło: Ber de Ver, którą Patrycja tak zachwala (i nie tylko ona). No i znalazłam informację, że w mojej mini kosmetyczce jest lotion, pianka, emulsja i olejek, więcej możecie przeczytać tutaj. Nie mogę się doczekać testowania!


BATYCKI - kosmetyczka
Wiecie, to taka kosmetyczka, którą wydaje się że można kupić za 20 zł, a naprawdę kosztuje milion baniek (tak naprawdę to dwie stówki). Były na pewno w pudełkach Inspired by. Kosmetyczka jest ładna, niewielka, idealna do torebki na podręczne kosmetyki (na wyjazd zdecydowanie za mała). Cieszę się bardzo, że będę miała w końcu gdzie trzymać kredkę do ust, lusterko czy puder. Znacie ten ból jak wrzucacie do torebki kredkę/szminkę/cośinnegomałego do niewielkiej kieszonki wewnętrznej i okazuje się, że była tam dziura? I kredki trzeba intensywnie szukać pod podszewką torebki? U mnie to było na porządku dziennym, teraz się na szczęście skończy :)


Masa próbek
Zastanawiałam się z czego jest zrobiona ta kosmetyczka, że taka ciężka. Okazało się że to nie jest kwestia tego z czego jest zrobiona, tylko tego co ona ma w środku! A w środku znalazłam sporo próbek azjatyckich kosmetyków (Missha, Lioele, The Face Shop) i trzy próbki perfum (Jimmy Choo, Golce&Gabbana "The one" i Dolce&Gabbana "Intenso").


Ołówek
Jak to napisała Patrycja: "Symbol Hello-Mafii" :) Być może wiecie, że Interendo jest organizatorką blogerskich Mikołajek. W jednym z postów pisała "Wiecie ostatnio przeczytałam , że jestem Waszym Bossem xD więc jesteście moja Hello-Mafia xD". Mój box mikołajkowy dla Angeliki z bloga MintElegance jest już w zasadzie gotowy, muszę go jeszcze spakować i oczywiście wysłać :)


A to jeszcze rzut oka na całą zawartość - czyż nie jest świetna? Patrycja dziękuję Ci bardzo! Po tych wszystkich ostatnich niezbyt udanych Shinyboxach Twoje pudełko jest dla mnie lekiem na całe zło :) I naprawdę jesteś wariatką - w pozytywnym tego słowa znaczeniu oczywiście.

A jak Wam się podoba box od Interendo? Jeśli szukacie speca od azjatyckich kosmetyków to koniecznie zajrzyjcie na jej bloga!

piątek, 20 listopada 2015

Shinybox listopad 2015

W listopadzie nie skupiałam się za bardzo na śledzeniu podpowiedzi na fb Shiny, więc nie do końca wiedziałam co może się znaleźć w pudełku. Oczywiście coś tam podpatrzyłam, ale jakoś w poprzednich miesiącach bardziej mnie to interesowało :)


Pudełko przygotowywane było pod hasłem Miss Autumn: "Nic tak nie poprawia kobiecie humoru jak niespodzianki. Zwłaszcza te kosmetyczne! Na jesienne dni polecamy Wam zatem najnowsze pudełko ShinyBox MISS AUTUMN, czyli porcję nietuzinkowych produktów! Ich testowanie z pewnością umili Wam szare i chłodne wieczory i wprowadzi Was w cudowny nastrój."


Szata graficzna pudełka spodobała mi się już od momentu pokazania jej na fanpage, taka pozytywnie jesienna i jesiennie pozytywna :) W pudełku znalazło się 7 kosmetyków, w tym 3 pełnowymiarowe. A zawartość oczywiście znajdziecie w dalszej części wpisu.

ENKLARE - regenerujące serum AllForYou
Średnia cena 79,00 zł / 30 ml - w pudełku znalazł się produkt pełnowymiarowy
Info od Shiny: Serum stworzone dla osób prowadzących aktywny tryb życia oraz pracujących w zamkniętych pomieszczeniach oraz nocą. Wspaniale nadaje się również do zastosowania po imprezowej nocy. Natychmiastowo odświeża, regeneruje i pobudza skórę. Sprawia, że staje się ona widocznie napięta, wygładzona i ożywiona. Serum bardzo dobrze nawilża nie pozostawiając przy tym tłustej warstwy. Zawiera bogaty kompleks antyoksydantów, zapobiega tym samym powstawaniu zmarszczek.


Ten kosmetyk w Shinyboxie miał swoją premierę - to nowość marki Enklare. Jestem go bardzo ciekawa; jeśli obietnice producenta zostaną spełnione choć w 70% to naprawdę będę z niego zadowolona. Data ważności serum to 12.02.2016r., tu jednak nie można mieć pretensji ani do Shiny ani do producenta, bo krótka data wynika z faktu że nie zawiera ono konserwantów (i paru innych nielubianych składników). Dodatkowo serum należy przechowywać w lodówce.

NOREL - krem rozjaśniająco-wygładzający z kwasem migdałowym i PHA
Średnia cena 80,00 zł / 50 ml - dostałyśmy miniaturę o pojemności 25 ml (40 zł)
Info od Shiny: Krem na noc o jedwabistej konsystencji i świeżym zapachu, dla każdego rodzaju cery w każdym wieku. Głęboko nawilża, złuszcza i wygładza nierówności skóry – rozszerzone pory, bruzdy, zmarszczki. Rozjaśnia przebarwienia i ujednolica koloryt cery, zapewniając jej „świetlistość” i młody wygląd. Regularnie stosowany zmniejsza rumień i teleangiektazje (poszerzone naczynka krwionośne). 


Markę Norel bardzo lubię, na blogu mogłyście już przeczytać o mleczko-toniku regenerującym oraz o żurawinowym kremie pod oczy. Mój aktualny krem na noc powoli dobija dna, więc niebawem przekonam się jak poradzi sobie u mnie ten krem.

ENKLARE - mydło naturalne
Średnia cena 28,00 zł / szt. (moje mydło miało 135 g) - w pudełku znalazł się produkt pełnowymiarowy
Info od Shiny: Mydła Enklare są powrotem do oryginalnych i sprawdzonych przez wieki receptur i technologii we współczesnym wydaniu. Wykonywane tylko na bazie naturalnych roślinnych olejów i maseł, w większości pochodzących z upraw ekologicznych.


Mydła w kostkach nie są moim ulubionym kosmetykiem, ale ostatnio trochę się do nich przekonałam. W moim pudełku znalazła się wersja "Fresh Raspberry", ale widziałam że były też inne. Nie jestem jeszcze pewna czy zostawię je sobie czy powędruje do kogoś w prezencie podchoinkowym.

DELIA - krem do stóp - regulator potliwości
Średnia cena 7,00 zł / 100 ml - dostałyśmy pełnowymiarowy kosmetyk
Info od Shiny: Kosmetyk, który pozwala na profesjonalną pielęgnację stóp. Krem reguluje nadmierną potliwość stóp. Zawartość składnika o działaniu antyperspiracyjnym i olejku z drzewa herbacianego zapobiega wydzielaniu potu oraz nieprzyjemnego zapachu. Krem działa nawilżająco i regenerująco na skórę stóp. Niezawodny o każdej porze roku.


Zapewne go zużyję :) Co prawda mam jeszcze ciągle poprzedni krem do stóp z lipcowego Shiny, ale nie będę narzekać. 

AA - kremowy żel do mycia ciała
Średnia cena 10,00 zł / 250 ml - w boxie znalazła się miniatura o pojemności 40 ml (1,60 zł)
Info od Shiny: Kremowy żel stanowi połączenie delikatnego oczyszczania, odpowiedniej pielęgnacji i pięknego zapachu. Jego bogata receptura zawiera szlachetne olejki – awokado i babassu, które nawilżają i regenerują skórę oraz nadają jej wyjątkową miękkość. Żel doskonale oczyszcza i odświeża skórę, otaczając ciało wyszukanym aromatem kwiatu orchidei.


No i doczekałam się tego, co mnie śmieszyło w beGlossy - miniatura produktu, którego cena w wersji pełnowymiarowej i tak jest dość niska :) Niby rozumiem zamysł Shiny - zestaw trzech próbek które można zabrać w podróż, ale to i tak trochę śmieszy. Nie przepadam za kwiatowymi aromatami, ale rzeczywiście żal w takiej pojemności może przydać się na jakiś weekendowy wypad.

AA - multi balsam do pielęgnacji ciała
Średnia cena 13,00 zł / 250 ml - dostałyśmy miniaturę o pojemności 40 ml (2,08 zł)
Info od Shiny: Kremowy balsam łączy w sobie kompleksową pielęgnację z pięknym, zmysłowym zapachem. Recepturę wzbogacono cennymi olejkami – arganowym i inca inchi, które pozostawiają skórę zregenerowaną, dogłębnie odżywioną i przyjemnie gładką. Balsam doskonale się wchłania i nadaje ciału wytworny zapach kwiatu orchidei.


Tu sytuacja podobna jak w przypadku żelu pod prysznic :) Zostanie ze mną na jakiś wyjazd.

AA - serum do rąk aktywnie regenerujące
Średnia cena 11,00 zł / 75 ml - w pudełku znalazła się miniatura o pojemności 30 ml (4,40 zł)
Info od Shiny: Jedwabiste serum to połączenie kompleksowej pielęgnacji, aktywnej ochrony i zmysłowego zapachu. Jego receptura opiera się na zastosowaniu szlachetnych olejków - arganowego i inca inchi, które pozostawiają skórę odbudowaną, odżywioną i wygładzoną. Serum otula dłonie aromatem kwiatu orchidei i nadając uczucie długotrwałej pielęgnacji.


Trzecia miniatura z serii Oil Essence do kompletu :) Ta przynajmniej nie będzie musiała czekać na swoją kolej, bo wrzucę ją od razu do torebki. Mam nadzieję że działanie tego serum jest wystarczające na zbliżający się zimowy sezon.

I to by było na tyle. Pudełko zaliczam do tych bardziej udanych (zwłaszcza że ostatnio Shiny kiepsko wypadało), ale nie na tyle żeby zamówić kolejne za punkty. Najbardziej się cieszę i jestem ciekawa serum Enklare i kremu Norel. Kremy do rąk i do stóp też się przydadzą, podobnie jak wyjazdowe miniaturki żelu i balsamu. Z mydła w sumie też się cieszę, choć jeszcze nie wiem czy u mnie zostanie.


Czekam teraz na grudniowe pudełko licząc na to, że w końcu będzie coś wow! A później robię sobie shinyboxowy odwyk :)

Jak Wam się podoba shinyboxowa Pani Jesień?

niedziela, 15 listopada 2015

DERMIKA - emulsja do nawilżania i łagodzenia

Emulsja z Dermiki, którą znalazłam w którymś z Shinyboxów lada dzień dobije dna, więc postanowiłam napisać o niej parę słów dla potomności :)


Zadaniem emulsji jest wzmocnienie bariery ochronnej, ograniczenie nadmiernej ucieczki wody ze skóry, ukojenie podrażnień i skuteczne nawilżenie. Już po pierwszej aplikacji skóra staje się miękka i gładka, dobrze nawilżona. Znika nieprzyjemne uczucie ściągnięcia, a podrażnienia i zaczerwienienia ustępują znacznie szybciej. Uczucie komfortu zostaje przywrócone.


Zgodnie z informacją na stronie internetowej producenta Dermika pharmatherapy to seria  dedykowana aptekom, więc to tam powinnyście szukać tych kosmetyków. Dotyczy to oczywiście zarówno aptek stacjonarnych, jak i internetowych. Ceny w zależności od miejsca mogą się bardzo różnić, ale wynoszą w granicach 30-45 zł za 50 ml.

Fabrycznie kosmetyk znajduje się w kartonowym pudełku, które dodatkowo jest zafoliowane. Zaś opakowanie samej emulsji to smukła plastikowa buteleczka z pompką airless, które bardzo lubię. Pompka się nie zacina, aplikuje odpowiednią ilość kremu, do samego końca spisuje się świetnie. Problematyczne jest niestety kontrolowanie zużycia kosmetyku - opakowanie jest nieprzezroczyste i ciężko przez nie dostrzec ile jeszcze w środku zostało emulsji.


Emulsja nie jest zbyt treściwa, ale nie jest też bardzo lekka - konsystencja jest taka "akuratna", wchłania się dość szybko. Kosmetyk jest bezzapachowy.


Emulsję zabrałam ze sobą na wakacyjny wyjazd - jest przeznaczona zarówno na dzień, jak i na noc, opakowanie jest niewielkie, więc pod tym względem wybór był jak najbardziej logiczny i słuszny. Okazało się, że emulsja dość szybko się wchłania, więc bezproblemowo mogłam ją stosować również pod makijaż i nie traciłam czasu. Krem dobrze współgrał z moimi podkładami, nic się nie rolowało ani nie warzyło. Jedna pompka to ilość odpowiednia na pokrycie całej twarzy. Jeśli chodzi o nawilżenie, to u mnie - typowego sucharka - było wystarczające. Nie zaliczyłabym tej emulsji do kosmetyków mocno nawilżających, ale w okresie letnim moja skóra nie jest aż tak wymagająca, więc Dermika dała radę.


Ale. Tak, jest też ale. Emulsja mnie niestety zapychała - pojawiło się sporo niezbyt przyjemnych niespodzianek, głównie na linii żuchwy. Na samym początku nie wiązałam tego nawet z kosmetykiem - wiecie, wakacyjny wyjazd, nowe miejsce, zupełnie inne powietrze, inna woda, powodów mogło być mnóstwo. Jednak kiedy po powrocie do domu sytuacja się nie zmieniła postanowiłam odstawić emulsję na jakiś czas i sytuacja zaczęła się poprawiać. Wysyp pojawiał się niestety każdorazowo gdy wracałam do używania emulsji, więc jak się pewnie domyślacie miłością do niej nie zapałałam.

Używałyście tej emulsji? Jak się u Was spisała?

wtorek, 10 listopada 2015

Chillbox listopad 2015

Dzisiaj dotarł do mnie mój pierwszy Chillbox - zrobiłam sobie prezent urodzinowy :) To pudełko kusiło mnie już od jakiegoś czasu, z wielkim zainteresowaniem podglądałam na blogach zawartość, a jak Dziewczyny na facebooku zdradziły, że listopadowa edycja będzie pod znakiem czekolady to się nawet nie zastanawiałam tylko po prostu zamówiłam.


Jak pewnie wiecie Chillbox nie jest boxem typowo kosmetycznym, możemy w nim znaleźć wszelkie inne umilacze życia i czasu wolnego - nazwa Chill zobowiązuje :) Jest też droższe od większości boxów na rynku (kosztuje 89,00 zł), ale zobaczcie same czy warto wydać więcej :) W listopadowym pudełku znalazłam cztery kosmetyki (w tym jeden gratisowy), książkę, coś smacznego, coś pachnącego, próbki i garść różnych rabatów. Wszystkie kosmetyki były pełnowymiarowe. Czekoladowy zapach przebijał się jeszcze przez folię bąbelkową, którą było owinięte pudełko :)

BJOBJ - organiczny multikrem z masłem shea i olejkiem jojoba
Średnia cena 32,19 zł / 150 ml
Info od Chill: Wielozadaniowy krem, polecany dla wszystkich typów skóry, nawet najbardziej wrażliwej, suchej i skłonnej do podrażnień. Krem świetnie sprawdza się jako krem do twarzy, balsam do stosowania na skórę całego ciała i fantastyczny krem do rąk.


Na razie go jeszcze nie otwierałam, bo nie wiem czy ze mną zostanie. Jak wiecie nie przepadam za smarowidłami do ciała, ale być może wykorzystam go jako krem do rąk - aktualnie nie mam nic do użytku domowego.

KSIĄŻKA - "Anglik zakochany" Michael Sadler
Średnia cena 34,90 zł / szt.
Info od Chill: Francuzi lubią myśleć, że są wyrocznią gdy mowa o sztuce miłości. Jak zareagują, gdy Brytyjczyk spróbuje dorzucić swoje trzy grosze do dyskusji? Po romantycznym randez-vouz w łazience na balu przebierańców, którym kończy się "Anglik na wsi", Michael Sadler decyduje się porzucić Uniwersytet w Swindon by wrócić do Francji z mocnym postanowieniem  zdobycia serca Lou Charpin, swojej belle Française.


Książka wydaje się należeć do tych miłych, lekkich i przyjemnych - lubię czasem taką lekturę. Książka albo pojedzie ze mną w dwudniową delegację (jadę jutro) albo zostanie na jakiś przyjemny, spokojny wieczór w domu.

KRINGLE CANDLE - daylight Gorąca Czekolada
Średnia cena 12,00 zł / szt.
Info od Chill: Głęboki, bogaty aromat gorących ziaren kakaowca z nutą słodyczy. Perfekcyjna mieszanka rozgrzewająca w zimowe wieczory.


Świeczka pachnie obłędnie! Mowa na razie o zapachu w opakowaniu, bo jeszcze jej nie odpalałam. Zapach prawdziwej gorącej czekolady, takiej gęstej, w której łyżeczka prawie staje na baczność :) Chyba zostawię ją sobie na jakiś weekend i zafunduję sobie czekoladowy dzień :)

DRESDNER ESSENZ - żel pod prysznic Czekolada/Żurawina
Średnia cena 17,00 zł / 200 ml
Info od Chill: Kremowy żel pod prysznic czekolada/żurawina o zmysłowym zapachu, delikatnie oczyszcza włosy, skórę, a jednocześnie chroni przed utratą wilgoci. Zawiera cenne oleje i masło kakaowe, które sprawia że skóra jest aksamitnie gładka.


Zaciekawił mnie fakt, że produkt jest przeznaczony zarówno do ciała jak i do włosów - sprawdzę jak się spisze :) Takie rozwiązania są fajne na wyjazdy, kiedy zależy nam na zabraniu jak najmniejszej ilości rzeczy, więc może ten żel też pojedzie ze mną w delegację :) Pachnie słodko, czekoladowo, ale ta słodycz przełamana jest lekko orzeźwiającą nutką żurawiny.

PIZCA DEL MUNDO - kakao
Średnia cena 17,00 zł / 150 g
Info od Chill: Kakao jest przygotowane w stylu holenderskim (alkalizowane), dzięki czemu jest mniej kwaśne i gorzkie, ma tez bardziej wyrazisty kolor i lepiej się rozpuszcza w wodzie. Ponieważ jest łagodniejsze, lepiej współgra z innymi smakami w potrawach. Niska zawartość tłuszczu sprawia, że kakao to jest mniej kaloryczne.


Urocza puszka, którą na pewno wykorzystam później na coś innego. Lubię piec i pewnie częściowo wykorzystam to kakao właśnie do wypieków, ale na pewno nie całość :) Musi coś zostać, żebym mogła usiąść z kubkiem kakao i książką przy zapalonej świeczce Gorąca Czekolada i się wychillować :)

YASUMI - maska kakaowa
Średnia cena 18,50 zł / 15 g (to chyba błąd w druku, bo na stronie producenta maska kosztuje 8,60 zł)
Info od Chill: Maska kakaowa przeznaczona jest do każdego rodzaju cery, szczególnie do cer zanieczyszczonych wymagających oczyszczenia. Maska silnie pobudza mikrokrążenie, oczyszcza pory i reguluje pracę gruczołów łojowych. Ziarna kakaowca odżywiają skórę, regenerują i działają przeciwstarzeniowo. Rozjaśniają i dodają blasku zmęczonej skórze. Kakaowy zapach uspokaja i wycisza.


Najpierw myślałam, że to maseczka shakerowa jaką znalazłam kiedyś w Shinyboxie, ale nie. Ta jest glinkowa, rozgrzewająca. Kosmetyki Yasumi sprawdzały się u mnie całkiem fajnie, więc i tej maski jestem bardzo ciekawa.

SKIN79 - przeciwzmarszczkowa maska w płacie
Średnia cena 15,00 zł / szt. (aktualnie w promocji po 9,90 zł) - dostałyśmy ją jako gratis razem z próbkami kremów BB Skin79
Info od Skin79: Age Repair Mask Sheet to skuteczny zabieg przeciwzmarszczkowy dla wszystkich rodzajów cery. Peptydy kolagenowe i ekstrakty roślinne odżywiają tkankę łączną przez co skóra staje się jędrniejsza i gładsza. Adenozyna zawarta w masce pomaga utrzymać kształt włókien kolagenowych i zwiększa tworzenie się nowych, odpowiada za elastyczność skóry.


Jestem akurat w trakcie testowania całej kolorowej serii tych maseczek :) Post ukaże się pewnie gdzieś na przełomie listopada i grudnia. Tej jeszcze nie używałam, ale jestem bardzo pozytywnie nastawiona. Dodatkowo dostałyśmy próbki różowego i złotego kremu BB oraz rabat 15% na zakupy w sklepie Skin79.

Dodatkowo w pudełku znalazł się stosik zniżek i rabatów do różnych sklepów oraz karta produktowa, a na jej odwrocie odręczne podziękowanie za zamówienie Chillboxa. Naprawdę podziwiam Dziewczyny za ogrom pracy, który w to wkładają.


Czy jestem zadowolona z zawartości mojego pierwszego Chillboxa? Zdecydowanie tak. Wykorzystam wszystko z wielką przyjemnością, może jedynie krem Bjobj wyląduje u kogoś innego. Czekoladowe klimaty są zdecydowanie w moim guście, więc chyba lepszego prezentu urodzinowego (od siebie dla siebie) nie mogłam sobie wymarzyć :)


Zamawiałyście listopadowego Chillboxa? Jak Wam się spodobał? Ja zamówiłam już też grudniowy :)

niedziela, 8 listopada 2015

Podwójnie urodzinowe wyniki

Jak obiecałam - tak czynię :) Przyszła pora na podwójnie urodzinowe wyniki.


Udział w konkursie i rozdaniu wzięło w sumie 85 osób, a ja przyznałam łącznie 300 losów. Standardowo nie wszyscy spełnili warunki, które deklarowali, ale nie będę się nad tym rozwodzić bo nie ma sensu. Przejdę od razu do tej przyjemnej części.

Zacznę od tej mniejszej, dodatkowej nagrody konkursowej. Pytanie brzmiało: "Ilu obserwatorów miał mój blog w dniu 01.01.2015r.?". Żadna z Was nie trafiła dokładnie w tą liczbę. Wiele z Was bardzo optymistycznie podawało liczby powyżej stu - dziękuję bardzo ☺. A mój blog miał wtedy niecałe trzy miesiące i tylko 14 obserwatorów.

 

Poniżej nagrody, które znajdzie w swoim pudełku zwyciężczyni:


A najbliżej prawidłowej odpowiedzi była...


Gratuluję!

A teraz czas na kolejną nagrodę, tę główną. Część mogłyście skutecznie podejrzeć już na banerze, a w całości prezentuje się to tak:


W dniu dzisiejszym nastąpiło losowanie szczęśliwego numerka:


A pod numerem 32 kryje się los należący do:


Również gratuluję!

Wszystkim pozostałym dziękuję bardzo za udział, mam nadzieję że zostaniecie u mnie na dłużej :)

Dziewczyny, mam nadzieję że obie będziecie zadowolone ze swoich nagród. Czekam na Wasze dane adresowe z maila podanego w formularzu zgłoszeniowym do piątku, 13 listopada na maila: monga.raczkuje@gmail.com

piątek, 6 listopada 2015

NOREL - liftingujący krem żurawinowy pod oczy

Nadszedł czas, żeby po raz kolejny przypomnieć Wam o akcji "Podziel się postem", którą marka Norel organizuje co jakiś czas na swoim facebooku. Akcja jest warta poświęcenia jej paru chwil, nie wymaga od nas tzw. cudów na kiju, a w zamian oferuje coś naprawdę godnego uwagi. Mi udało się poprzednim  razem i tym sposobem stałam się szczęśliwą posiadaczką trzech produktów, o których ogólnie pisałam Wam w tym poście. Jakiś czas temu pisałam Wam już o regenerującym mleczko-toniku, dziś przyszła kolej na liftingujący krem pod oczy, a do zrecenzowania zostało mi jeszcze serum Profiller. Potrzebowałam trochę czasu na napisanie tej recenzji (kremu używam od prawie dwóch miesięcy), bo musiałam go sprawdzić w różnych konfiguracjach - z serum, bez serum, przestać używać i zacząć znów i tak jakoś zeszło. Ale do rzeczy :)


Delikatny krem o wyjątkowych własnościach regenerujących i rozświetlających skórę wokół oczu, polecany po 30 roku życia. Bezzapachowa receptura o bogatej konsystencji doskonale się wchłania równocześnie zapewniając delikatnej skórze okolic oczu długotrwały komfort, nawilżenie i wygładzenie. Krem liftinguje i redukuje zmarszczki mimiczne, poprzez rozluźnienie mikronaprężeń w skórze (botox like). Skóra odzyskuje jędrność, elastyczność i promienny wygląd. Unikalna receptura zawiera:
- ekstrakt z żurawiny (bogate źródło witaminy C) – stymuluje syntezę kolagenu, rewitalizuje i działa ochronnie na naczynka krwionośne;
- żeń-szeń brazylijski (bogaty w aminokwasy, saponiny, witaminy B1, B2, E, K, kwas pantotenowy, sole mineralne) – energizuje, wzmacnia i pobudza odnowę skóry;
- PEPHA-TIGHT (ekstrakt z algi i pullulan) – wygładza zmarszczki, poprawia napięcie i elastyczność skóry, stymuluje fibroblasty do syntezy kolagenu;
- hialuronian sodu –wiąże wodę w naskórku, utrzymuje skórę optymalnie nawilżoną;
- witaminę E – regeneruje naskórek, chroni go przed destrukcyjnym działaniem wolnych rodników.


Krem można kupić w sklepie internetowym Norel. Za opakowanie o pojemności 15 ml zapłacimy 64 zł, a zakupu można dokonać dokładnie tutaj. W pudełku oprócz kremu pod oczy znalazłam również próbkę kremu do twarzy z tej serii.


Krem znajduje się w szklanej, dość ciężkiej buteleczce zakończonej pompką i przezroczystym zamknięciem(?). Napisy z buteleczki się nie ścierają. Pompka wbrew pozorom nie jest metalowa, a plastikowa, pokryta srebrną farbą. Tu mam niestety drobne zastrzeżenia, bo farba odchodzi (głównie w miejscu zetknięcia się z tą przezroczystą zatyczką). Na szczęście nie jest to bardzo widoczne. Pompka działa bez zarzutu, nie zacina się. Co prawda jednorazowo aplikuje zdecydowanie więcej kremu niż jest nam potrzebne, ale bez problemu można wycisnąć go  mniej. Nie wiem jak będzie z wydobyciem kremu pod sam koniec, bo mam wrażenie że pompka nie sięga dna. Oczywiście jak widać na zdjęciach - dodatkowo wszystko jest zapakowane w elegancki kartonik.


Konsystencja jest dość gęsta, bogata, krem ma delikatnie różowe zabarwienie. Zapach? Zgodnie z obietnicą producenta produkt jest bezzapachowy :)


Jak z działaniem? Bo chyba na to wszyscy najbardziej czkają :) A tak szczerze, czytacie te wcześniejsze informacje o opakowaniu, konsystencji, zapachu itd?
A więc... jest dobrze! Nawet bardzo dobrze :) Krem mimo swojej bogatej, dość treściwej konsystencji całkiem nieźle się wchłania, stosowałam go również rano kiedy każda minuta jest dla mnie ważna. Dobrze współpracował z pozostałymi kosmetykami kolorowymi - podkład, korektor, puder. Tak - korektor :) Zauważyłam że jest to pewnego rodzaju wyznacznik u mnie podczas stosowania kremu pod oczy - jeśli mogę używać korektora to znaczy że krem spisuje się dobrze - wygładza skórę, uelastycznia ją dzięki czemu zmarszczki stają się płytsze, mniej widoczne a korektor nie ma gdzie się zbierać :) I ten krem właśnie to robi!


Dzięki kremowi Norel moja skóra pod oczami stała się jędrniejsza, jest rozjaśniona, a spojrzenie jakieś takie... zdrowsze? Używam go dwa razy dziennie, przy czym średnio raz w tygodniu na noc kładę sobie pod oczy nieco grubszą warstwę kremu - jako maseczkę :) Nawilżenie jest zauważalne, a co więcej - utrzymuje się nawet jeśli przez dzień czy dwa nie użyję kremu. Przy tym wszystkim krem mnie nie uczulił, nie podrażnił (nawet jeśli dostał się zbyt blisko oka). Nie zauważyłam wpływu na moje cienie pod oczami, ale po pierwsze nigdy nie miałam z nimi większych problemów, a po drugie producent wcale nic w tym temacie nie obiecuje. Jeśli chodzi o wydajność to przez te prawie dwa miesiące ubyło mi z opakowania około połowy kremu (przy stosowaniu dwa razy dziennie), więc pewnie wystarczy mi jeszcze na kolejne dwa.

Znacie Norel i ich akcję? Lubicie kosmetyki tej marki?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...