Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

czwartek, 3 sierpnia 2017

Denko lipcowe

Kochani, ja sobie właśnie wypoczywam w pięknych okolicznościach przyrody, z dawno nie widzianą rodzinką. Miałam nadzieję, że na czas mojej dwutygodniowej nieobecności uda mi się przygotować coś więcej na zapas, ale nie dałam rady i będzie tylko denko :)


W denku tradycyjnie znalazły się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę, takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana z różnych względów.


1 - BANIA AGAFII - czarne mydło
Nie sądziłam, że ten brudnozielony glutek potrafi się tak dobrze pienić :) Mydło jest piekielnie wydajne, używałam go głównie do mycia włosów. Bardzo dobrze je oczyszczało, ale użycie odżywki było konieczne. Pomogło mi się trochę uporać z przetłuszczaniem włosów, wytrzymywały 2-3 dni, a u mnie już wyczyn. Szkoda że nie ma mniejszych opakowań, bo to zużywa się całą wieczność. Ale przetestuję niedługo mydło ziołowe w tej 100 ml saszetce, może będzie równie dobre.

2 - YOPE - mydło w płynie
Świetne działanie, bardzo przyjemny zapach. Nie wysuszało, a to już przy tego typu produktach dużo :) Dawało radę nawet przy takim codziennym myciu gąbeczki Blend It. Mam już na umywalce kolejne opakowanie, w innej wersji zapachowej.

3 - BEBEAUTY - żel pod prysznic
Całkiem fajny, w recenzji nazwałam go polską Baleą :) Dobrze się pienił, bardzo przyjemnie pachniał, nie wysuszał skóry, a do tego był tani :) Skuszę się jeszcze na pozostałe wersje zapachowe :)


4 - NACOMI - peeling do ciała
Boski! Pisałam o nim więcej w tym poście, zachęcam do przeczytania. Mam ogromną ochotę na kolejne peelingi Nacomi, kuszą mnie zwłaszcza nowości i to zarówno opakowaniami i potencjalnymi zapachami.

5 - BANIA AGAFII - ziołowy peeling do ciała
Miał interesujący i przyjemny zapach. Z jednej strony niby ziołowy, trochę leśny, a z drugiej orzeźwiająco cytrynowy, a to za sprawą melisy w składzie. Niestety jeśli chodzi o działanie to było kiepsko, to taki bardzie żel niż peeling, ja wolę mocniejsze zdzieraki.


6 - VEET - krem do depilacji
O dziwo pachniał dość przyjemnie jak na tego typu produkt. Kremy do depilacji kojarzą mi się z takim charakterystycznym smrodkiem; tu on też występował, ale bardzo delikatnie, główna nuta była taka pudrowa. Skutecznie poradził sobie z usunięciem moich ciemnych i dość mocnych włosków, ale z drugiej strony... jedna tubka wystarczyła mi na dwa razy (jeśli chodzi o nogi), to średnio opłacalne finansowo.

7 - COMPEED - sztyft przeciw otarciom
Fajny, rzeczywiście radził sobie i zapobiegał otarciom. Mam takie jedne buty, które zawsze na początku sezonu robią mi małą krzywdę, a później nosi się je ok. A z tym sztyftem nie nabawiłam się żadnych otarć. Niestety zostawiłam go pewnego dnia w pełnym słońcu i się po prostu roztopił.


8 - NACOMI - peeling do twarzy
Kolejny peeling od Nacomi, tym razem do twarzy. Świetny jeśli chodzi o działanie, miałam wcześniej wersję mango i do tej recenzji Was odsyłam. Poza zapachem nie różniły się w zasadzie niczym. No, może ten miał nieco rzadszą konsystencję i oddzielały się w nim olejki, trzeba było wstrząsnąć przed użyciem.

9 - BIODERMA - krem pod oczy
Kemowy, dość treściwy, całkiem fajnie nawilżał skórę pod oczami. Dobrze się wchłaniał, współpracował z podkładami i korektorami. Nie zauważyłam żadnych innych efektów.

10 - PUREDERM - plastry na nos
Lubię je, są skuteczne. Nie usuwają oczywiście wszystkich wągrów, ale i tak radzą sobie całkiem nieźle.

11 - RESIBO - płyn micelarny
Moje rozczarowanie, o którym czytałyście tutaj. Nie radził sobie u mnie kompletnie z makijażem oczu, nadawał się jedynie do twarzy. A za tą cenę oczekiwałam zdecydowanie więcej.


12, 13, 14 - zestaw miniatur Black Snail (toner, emulsja, krem)
Miniatury wystarczyły mi na niecałe dwa tygodnie używania, więc nie było aż tak źle. Tonera używałam jako serum, emulsję zamiast kremu na dzień, a krem używałam na noc, bo na dzień był zbyt treściwy i dość długo się wchłaniał. Cała seria miała bardzo przyjemny świeży "czysty" zapach, emulsja doprowadziła mnie do szału opakowaniem (ciężko było ją wydobyć), a krem mnie zapychał :( Za to toner w połączeniu z emulsją całkiem nieźle nawilżały moją skórę, była odżywiona i gładka.


15 - GABRIELA SABATINI - wod toaletowa Ocean Sun
Jeden z moich ukochanych zapachów, do których bardzo często wracam. Pisałam o nim trochę w zeszłym roku, tutaj.

16 - JIMMY CHOO - perfumy
To nie mój klimat, zbyt słodki, zbyt mocny, zbyt ciężki, zbyt intensywny.


17, 18 - MIZON - maski w płachcie
Lubię je bardzo za działanie, silne nawilżenie które dają, ukojenie i brak podrażnień. Do jednej z nich (tej fioletowej, uelastyczniającej) już nie wrócę. Ona była nie tylko na twarz, ale też na szyję, ciężko było mi ją dopasować. Jeśli chodzi o działanie to nie mam jej nic do zarzucenia, bo jest naprawdę dobra, ale dyskomfort podczas używania jest zbyt duży bym chciała ją ponownie kupić. Druga maska pewnie u mnie jeszcze zagości :)

19, 20 - HOLIKA HOLIKA - maski w płachcie
Cała ta seria to cieniutkie, delikatne płachty, idealnie dopasowujące się do twarzy. Nie odpadają, są jak druga skóra. Całkiem nieźle nawilżają, skóra po nich jest przyjemnie gładka, mają delikatny świeży zapach. Bardziej spodobała mi się ta z jagodami acai, z uwagi na lepsze właściwości nawilżające.

21 - TOŁPA - dwuetapowy zabieg oczyszczająco kojący
Całkiem przyjemny zestaw. Peeling enzymatyczny delikatnie wygładził mi skórę, maseczką ją nawilżyła i rzeczywiście ukoiła. Kremowa konsystencja nie sprawiała problemów przy aplikacji.

22 - MIZON - peeling enzymatyczny
Wolę zdzieraki i nigdy się z tym nie kryłam, ale ten peeling okazał się całkiem fajny. Pachniała przyjemnie świeżo, lekko cytrusowo, skóra po jego użyciu była wygładzona i delikatnie rozjaśniona.


23 - PAESE - puder sypki
Nie powalił mnie na kolana swoim działaniem, ale był w porządku. Odcień naturalny jaki miałam dość dobrze dopasowywał się do mojej skóry, matowił ją, ale posiadaczki cery tłustej mogą nie być usatysfakcjonowane.

24 - WIBO - rozświetlacz Diamond Illuminator
Piękna delikatna tafla w szampańskim kolorze, niska cena - polubiłam go bardzo i na pewno kupię kolejne opakowanie, ale najpierw muszę zużyć swoją Mary Lou :)

25 - DIADEM - róż rozświetlający
Zużyłam w zasadzie cały, połamała mi się sama końcówka, której już i tak nie bardzo miałam jak nabierać na pędzel :) Miał idealny dla mnie kolor, ciemno brzoskwiniowy, lekko ceglasty, róż miał przyjemną konsystencję i dobrą pigmentację. Nie wiecie gdzie można je kupić stacjonarnie?

26 - INGRID - podkład Ideal Matt
Bardzo pozytywne zaskoczenie - fajna konsystencja, utrzymywał się na skórze około 6-7 h bez większych uszczerbków (a ja nie zawsze się pudruję, mam suchą skórę). Dostałam go od koleżanki, miał odrobinę za ciemny odcień, ale lekko przypudrowany bambusową Ecocerą nie odznaczał się od szyi :)


A to wyrzutki
Róż Wibo kupiłam już bardzo dawno, miał słabą pigmentację i nie lubiłam go używać. Ostatnio zaczął podśmierdywać, więc nie ma sensu go trzymać. Pomadka peelingująca z Bell, pisałam o niej trochę tutaj. Działanie peelingujące nie powalało, a do tego miałam na ustach tak dziwne i nieprzyjemne wrażenie sztuczności, że nie dałam rady zużyć do końca. Masełko do ust Nivea było całkiem fajne w działaniu, ale ja nie lubię słoiczkowych produktów do ust. Błyszczyk do ust Glossip miał zupełnie nietrafony dla mnie kolor, wyrzucam bez żalu.

A jak tam Wasze zużycia? Znacie coś z moich pustaków?

**************************************************
Zapraszam również do wzięcia udziału w rozdaniu - szczegóły po kliknięciu w obrazek
http://kosmetyczneraczkowanie.blogspot.com/2017/07/lato-u-mongi-2.html

49 komentarzy:

  1. Spore denko :) Fajnie, że większość produktów się sprawdziła. A te wyrzutki też byśmy wyrzuciły na Twoim miejscu :) Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już dawno w moim denku nie było tak zielono ;)

      Usuń
  2. Chyba skuszę się na podkład z Ingrid. Lubię tą firmę - tania i dosyć dobra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W miarę możliwości spróbuj go najpierw ponosić i wtedy zdecydować. Podobno podkłady Ingrid lubią ciemnieć, choć tu tego nie zauważyłam. W moim Hebe jest możliwość pomalowania się konkretnym podkładem, ja tak robię i ewentualnie wracam po kilku godzinach. Wtedy wiem jak podkład zachowuje się na mojej twarzy.

      Usuń
  3. Znam rozświetlacz WIBO i próbuję go zdenkować ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Peeling do twarzy Nacomi miałam i bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam dwa i pewnie kupię kolejne ;)

      Usuń
  5. Też używałam czarnego mydła Babuszki - u mnie się spisywało tak samo dobrze :) Po nim kupiłam kwiatowe, ale nie jest takie dobre jak to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie drobnym minusem jest ta pojemność, mam nadzieję że to ziołowe z saszetki będzie równie dobre.

      Usuń
  6. Miałam ten peeling do ciała Nacomi! Świetny był :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nacomi ogólnie ma świetne produkty ;)

      Usuń
  7. Kilka pozycji znam :). Peelingi nacomi miałam ochotę kupić przy okazji ostatnich zakupów, ale same braki były i nie miałam co wziąć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się czaję teraz na te ich nowe serie, ale zanim trafią do Hehe to pewnie kupię gdzie indziej ,)

      Usuń
  8. Ja także miałam peeling do ciała z Nacomi. kiedyś do niego jeszcze wrócę. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam peeling z Nacomi, ale jeszcze go nie używałam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie ho otwórz! Mam nadzieję że spodoba Ci się tak samo jak mi ;)

      Usuń
  10. Udanego odpoczynku! Maski z Holiki miałam (dwie) i rzeczywiście były fajne. Z Nacomi mam peeling pokrzywowy (lubię go), a borówkowy z Biolove i też właśnie ostatnio mi się rozdzielił na dwie warstwy i stracił zapach :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biolove to ten sam producent, może ten borówkowy peeling po prostu tak ma?

      Usuń
  11. Muszę koniecznie znowu kupić mydło od Babuszki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czarne mydło kusi mnie od dawna ale ta pojemność mnie trochę przeraża...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy do czego będziesz to używać, bo można nie tylko do włosów, ale również do mycia ciała i twarzy. Wtedy na pewno zużywa się szybciej ;)

      Usuń
    2. No właśnie, do włosów rzadko używam mocnych szamponów, a do twarzy wolę delikatne myjadła więc miałabym problem :D

      Usuń
  13. A na mnie ten krem z Biodermy wrażenia nie zrobił ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w sumie wielkiego wrażenia też nie zrobił, ale był całkiem fajny

      Usuń
  14. Ależ dużo kolorówki :) Również mówię, że żele BeBeauty to polska Balea. Sama ich nie stosowałam, ale "oryginały" uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolorówka to częściowo wyrzutki. A BeBeauty na pewno kupię jeszcze inne wersje ;)

      Usuń
  15. Micel z Resibo faktycznie jeżeli chodzi o cenę to nie fajnie, że nie radzi sobie z domywaniem oczu. U mnie w tej kwestii uwielbiam Sylveco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Sylveco też lubiłam, ale hitem jest dla mnie różowy Garnier ;)

      Usuń
  16. Lubię te żele Bebeauty i faktycznie jak Balea :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę wypróbować jeszcze pozostałe wersje zapachowe ;)

      Usuń
  17. Ten żel z biedronki miał super zapach - bardzo miło go wspominam ♥ Masełko karmelowe pod koniec męczyło mnie zapachem, ale teraz mam borówkowe i bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, żel naprawdę fajny. Masełko to nie jest moja ulubiona forma pielęgnacji ust ;)

      Usuń
  18. Kremy do depilacji mnie ciekawią, dawno nie stosowałam takich produktów. Róż Diadem dałam mamie, bo dla mojej bladej cery był za ciemny, natomiast jej spadł na ziemię i ma teraz róż w pudrze a nie w kamieniu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rzadko używam kremów do depilacji, ale te sprawdziły się dość dobrze, gorzej z wydajnością. Róż w pudrze też może być fajny ;)

      Usuń
  19. Sporo Tych dobroci i większość się sprawdziła to świetnie :) Vett uważam za najlepszy z kremów ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda że jest tak mało wydajny. Chyba że to ja nakładam go za dużo ;)

      Usuń
    2. Szkoda że jest tak mało wydajny. Chyba że to ja nakładam go za dużo ;)

      Usuń
  20. Maseczki w płachcie szturmują ostatnio i moją pielęgnację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to bardzo wygodna forma ;)

      Usuń
    2. Bo to bardzo wygodna forma ;)

      Usuń
  21. Krem pod oczy Biodermy uwielbiam, mam już drugie opakowanie. Ostatnio nawet udało mi się go kupić 30 % taniej bo była promocja w aptece Melissa ma tę markę. Z tej serii jeszcze lubię krem do twarzy łagodzacy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też kupiłam go w promocji, za jakieś kilkanaście złotych ;)

      Usuń
    2. Ja też kupiłam go w promocji, za jakieś kilkanaście złotych ;)

      Usuń
  22. Chciałam kupić to czarne mydło, ale skład ma tragiczny- dużo lepsze jest z Biochemii urody lub z Mydlarni Franciszka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używałam tylko tego jednego, nie mam porównania.

      Usuń
    2. Ja używałam tylko tego jednego, nie mam porównania.

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. W miarę możliwości staram się odwiedzać Wasze blogi :)