Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

piątek, 12 sierpnia 2016

Jak wygląda moja pielęgnacja twarzy, czyli druga część wyzwania

Kilka dni temu pisałam Wam o wyzwaniu, którego się podjęłam. Wyzwaniu rzuconemu przez Trusted Cosmetics. Wyzwaniu, którego aktualnym tematem jest nasza pielęgnacja twarzy. Wiecie jak ona wyglądała u mnie jakieś cztery, pięć lat temu? Micel i krem do twarzy (obojętnie jaki, byle nie za tłusty, żebym się nie świeciła). No i od czasu do czasu jakaś maseczka. Moje podejście zaczęło się zmieniać jak dotarło do mnie, że po pierwsze: moja skóra nie wygląda tak dobrze jak bym chciała, a po drugie: że przekroczyłam magiczną trzydziestkę i chyba chciałabym zatrzymać czas :) Z pomocą przyszły boxy subskrypcyjne, dzięki którym poznałam wiele nowych kosmetyków, no i oczywiście blogi! Wasze blogi :) Blogi, dzięki którym zaczęłam bardziej świadomie wybierać kosmetyki, blogi które pomogły mi  lepiej rozpoznawać potrzeby swojej suchej cery, blogi które ostatecznie przyczyniły się do tego, że sama zaczęłam pisać :) Ale nie ukrywam - ja nadal w tym temacie raczkuję i ciągle szukam ideałów (choć może kilka już znalazłam).



Post (i kosmetyki) podzieliłam na trzy części: pielęgnację poranną, pielęgnację codzienną i pielęgnację okazjonalną :) Nie są to wszystkie kosmetyki które posiadam, ale chciałam Wam pokazać te których używam aktualnie, wspomnę też oczywiście o kilku moich ulubionych kosmetykach, które na pewno jeszcze u mnie zagoszczą, tylko czekają aż zwolnię dla nich miejsce :)

PIELĘGNACJA PORANNA


Poranną pielęgnację rozpoczynam od mycia twarzy, używam do tego zazwyczaj delikatnej pianki myjącej od Bandi, a czasem dodatkowo jeszcze gąbeczki konjac od Yasumi. Bywa też, że myję twarz samą wodą za pomocą tej niepozornej gąbeczki, która jest naprawdę bardzo fajnym gadżetem - nie dość że pozwala dokładnie oczyścić twarz, to jeszcze delikatnie ją masuje i wygładza. Sucha jest twarda prawie jak kamień, ale po zmoczeniu staje się miękka, choć delikatnie szorstka. Po umyciu twarzy przecieram ją hibiskusowym tonikiem z Sylveco. A gdzie jest tonik? Wpadł mi gdzieś pod stół podczas robienia zdjęć i dlatego go nie widzicie :( Później pod oczy nakładam krem pod oczy z Vianka, a w twarz nanoszę energetyzujący multiaktywny koktajl od Bandi. Vianek jest bardzo lekki, szybko się wchłania, koktajl z Bandi zresztą też. Ten ostatni ma dobre właściwości nawilżające, na wyjeździe zastępował mi krem na dzień. No właśnie - na sam koniec nakładam jeszcze krem na dzień :) Na zdjęciu widzicie dwa, bo jak przygotowywałam się do tego posta to nie wiedziałam jeszcze który wybiorę, ostateczny wybór zapadnie jutro :) 


Teraz jeszcze kilka słów o moich ulubieńcach w tej kategorii. Jeśli chodzi o poranne oczyszczanie twarzy to bardzo dobrze wspominam oczyszczający żel ze szczoteczką z Bioliq. W kwestii kremu pod oczy nie mogę nie wspomnieć o dwóch moich ulubionych - bardzo lekkim, ale świetnie nawilżającym moją skórę łagodzącym kremie pod oczy z Sylveco oraz bardziej odżywczym liftingującym kremie żurawinowym z Norel. Jeśli zaś chodzi o serum, to szczerze Wam polecam ProFiller z Norel, spisało się u mnie świetnie, mam ochotę wypróbować jeszcze od nich serum z kwasem hialuronowym. Ideału wśród kremów do twarzy nie znalazłam, ale polubiłam krem nawilżający o przedłużonym działaniu Hydrain2 od Dermedic (uwaga! parafina na początku składu!) czy też ostatnio opisywany krem do wszystkiego od Bjobj.

PIELĘGNACJA WIECZORNA


Wieczorną pielęgnację zaczynam oczywiście od demakijażu. Aktualnie używam do tego jedwabistego olejku do demakijażu z Bandi, który w tej kwestii radzi sobie naprawdę bardzo dobrze. Później dodatkowo oczyszczam twarz delikatną pianką myjącą z Bandi (czasem za pomocą gąbeczki Yasumi, tak jak rano). Następnie przecieram twarz tonikiem hibiskusowym z Sylveco, nakładam koktajl i energetyzujący krem nocny z Bandi. O całej serii napiszę Wam za jakiś czas. Pod oczy wklepuję odżywczy krem z kwasami omega i ceramidami z Oeparol - jest bardziej treściwy niż ten z Vianka, ale wchłania się równie dobrze i przez jakiś czas stosowałam go również na dzień. Całkiem dobrze nawilża i odżywia skórę pod oczami, za kilka dni pewnie dobije dna. Wieczorem staram się też robić peeling ust i używam do tego teraz pomadki z Eveline. Niestety nie jestem z niej do końca zadowolona, zdecydowanie bardziej w tej kwestii polecam Wam pomadkę peelingującą z Sylveco (zużyłam już chyba cztery i na pewno będę kupować kolejne).


A jeśli chodzi o moje ulubione kosmetyki w tej kategorii? Jeśli chodzi o demakijaż to zdecydowanie na razie numerem jeden jest dla mnie różowy Garnier, ale równie dobre (choć nieco mniej korzystne cenowo) są też lipowy płyn micelarny z Sylveco czy różowa Bioderma. W przypadku kosmetyków do mycia twarzy (i po części również do demakijażu) warto moim zdaniem zwrócić uwagę na arnikowe mleczko oczyszczające od Sylveco lub żel do mycia twarzy z Biolaven. Kwestię serum i kremów pod oczy omówiłam już przy porannej pielęgnacji, więc tu nie będę się powtarzać :)

PIELĘGNACJA OKAZJONALNA


Cóż to ta pielęgnacja okazjonalna? Kosmetyki, których nie używam codziennie, a jedynie kilka / kilkanaście razy w miesiącu. Są to głównie maseczki i peelingi do twarzy. W tej kwestii bardzo lubię poznawać nowe kosmetyki i nowe rozwiązania, choć oczywiście są tez takie, do których lubię i będę wracać. Jeśli chodzi o peeling to robię go mniej więcej raz w tygodniu, aktualnie używam  peelingu z Vianka, który bardzo polubiłam. Maseczek używam przeróżnych, ale podzieliłabym je na trzy kategorie: maseczki w płacie (ja używałam na razie głównie tych ze Skin79), maseczki tradycyjne (aktualnie kończę maskę Yasumi, ale w zapasach mam jeszcze kilka innych) i maseczki z glinki (które dobrze na mnie działają, ale lubię je najmniej, bo trzeba spryskiwać twarz wodą i się z nimi cackać). Glinki używam na razie białej z Mokosh (a w zapasach czeka jeszcze różowa), mieszam ją z olejem awokado z Delawell i wodą różaną Ikarov.


Jakie są moje ulubione kosmetyki w tej kategorii? Jeśli chodzi o peelingi to mam dwóch faworytów: wygładzający peeling z Sylveco i nagietkowy scrub do twarzy z Bani Agafii. Jeśli chodzi o maseczki to z pewnością będę jeszcze wracać do Planet Spa z serii Caribbean Escape i aksamitnej maseczki Nutritive Vegetal z Yves Rocher. O kolorowej serii maseczek w płacie ze Skin79 już Wam pisałam, niestety ta seria jest już niedostępna, ale przypuszczam że inne maski będą równie dobre, jak widać ja jeszcze kilka w zanadrzu mam :)

Żeby nie było - wrzucam jeszcze zdjęcie brakującego toniku Sylveco :) Ach, ile się go musiałam naszukać!


I to by było na tyle... W sumie to jak tak patrzę na te zdjęcia to wydaje się, że tych kosmetyków jest naprawdę dużo. Ale... pielęgnacja wbrew pozorom wcale nie zabiera mi zbyt wiele czasu :) Czy zwiększenie ilości kosmetyków, które używam pozwoliło mi zatrzymać czas i pozostać wiecznie młodą? Pewnie! Bo przecież kobieta ma tyle lat, na ile się czuje, a ja czuję się młodo :) Tylko że ilość kosmetyków nie ma tu nic do rzeczy :) Muszę jednak przyznać, że wybieranie i stosowanie odpowiednich kosmetyków rzeczywiście może pozwolić nam na to, żeby nasza skóra wyglądała nieco lepiej i bardziej zdrowo.


Znacie któreś z tych kosmetyków? A może same ich używacie? Jak tam Wasza druga część wyzwania?

**************************************************
Zapraszam również do wzięcia udziału w konkursie - szczegóły po kliknięciu w obrazek
http://kosmetyczneraczkowanie.blogspot.com/2016/07/lato-u-mongi-konkurs.html

43 komentarze:

  1. Mając 32 lata muszę bacznie przyglądać się pielegnacji nie tylko twarzy. Mnie koktail Bandi uczulil, ale tonik hibiskusowy czy żel do twarzy Biolaven bardzo lubię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie na szczęście żaden z kosmetyków z tej serii nie uczulił :)

      Usuń
  2. Widzę to dużo ulubionych kosmetyków, np tonik hibiskusowy, Bandi, czy Vianek. Moje wyzwanie napisze się dopiero w sobotę :)
    Jeśli chodzi o maski, to mam na ich punkcie bzika i też lubię rozmaitość konsystencji. Jednak to maski w płacie są moimi ulubionymi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś po maski w płacie sięgałam bardzo sporadycznie - do czasu aż trafiłam właśnie na Skin79, są naprawdę świetne :)
      Zerknę do Ciebie w sobotę sprawdzić jak to wygląda :)

      Usuń
  3. Mam też tą białą glinkę z Mokosh i faktycznie trzeba się z nią cackać, ale jak się już zmuszę, żeby nałożyć ją na buzię to efekt widać od razu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, pod względem efektów wszystko jest super, ale trochę mnie wkurza pilnowanie żeby nie zaschła na twarzy :P

      Usuń
  4. Rewelacyjny post :) Świetnie to wszystko opisałaś i to tak, że mam zamiar zaraz pobiec do łazienki i zaaplikować sobie maseczkę, choć robiłam ją wczoraj :D
    Kusisz tą serią od Bandi. Wiesz, że ja jeszcze nic od nich nie miałam? Chyba czas to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maseczkowe wieczory są fajne, nawet codziennie :)
      Ja pierwszy kosmetyk Bandi miałam chyba z Shinyboxa, a ten zestaw mam z Face&Look. A są naprawdę fajne.

      Usuń
  5. Fajne produkty, widzę spore ilości kosmetyków Bandi ;) Nie miałam ich nigdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, tylko (a może aż) cztery :)

      Usuń
  6. Miałam kiedyś gąbeczkę Konjac i miło ja wspominam, niestety wysłużyła sie po około 4 miesiącach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam jeszcze jedną w zapasie :)

      Usuń
  7. Interesujące produkty, w szczególności maseczki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Praktycznie każdy kto bierze udział w tym wyzwaniu ma jakiś kosmetyk Vianek. To o czymś musi świadczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, coś w tym jest :) Ale produkty mają naprawdę fajne!

      Usuń
  9. Znam kosmetyki Bandi ale mojej cerze nie pasują ;x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A moja je polubiła :) Miałam też wcześniej krem intensywnie nawilżający, też fajny.

      Usuń
  10. Nie miałam jeszcze nic z Sylveco, ale muszę nadrobić tę zaległość, tak dużo osób chwali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to naprawdę kosmetyki warte pochwał :)

      Usuń
  11. Bardzo lubię toniczek Sylveco:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Krem Oeparol pod oczy używałam, a raczej starałam się użyć ale skóra zareagowałam straszną wysypką ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na szczęście odbyło się bez niespodzianek, a krem okazał się całkiem fajny :)

      Usuń
  13. Też nie lubię cackania się z glinkami, dlatego bardzo rzadko po nie sięgam. Co do produktów Bandi, to przyznam, że jeszcze nie próbowała tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo lubię efekt jaki osiągam po glinkach, ale wkurza mnie dbanie o to, żeby nie zaschły na twarzy :>

      Usuń
  14. Bardzo fajny post :) Niektóre kosmetyki kojarzę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Też używam kremu OEPAROL obecnie i jest całkiem fajny;)

    OdpowiedzUsuń
  16. PRzesladują mnie kosmetyki bandi ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie daj się prześladować - daj się skusić :)

      Usuń
  17. Z produktów marki Bandi miałam tylko jeden krem z kwasami, ale po zobaczeniu Twojego posta, nabrałam ochoty wypróbować coś jeszcze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja oprócz tej serii miałam jeszcze jeden krem i też byłam z niego zadowolona :)

      Usuń
  18. Bardzo mnie zaciekawiłaś tymi kosmetykami Bandi 35 + :) Mój przedział wiekowy :D. Dziękuję za udział w linkowym party i zapraszam na kolejne już w piątek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę fajne kosmetyki :)
      A na linkowe party zawsze zaglądam, zawsze znajduję tam coś ciekawego, choć nie zawsze zostawiam linka :)

      Usuń
  19. właśnie kupiłam ten zestaw do oczyszczania twarzy z bandi, jestem go bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będziesz z niego zadowolona :)

      Usuń
  20. znam i lubię białą glinkę i tonik hibiskusowy a krem pod oczy nie zachwycił mnie i jak na złość nie mogę go skończyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Którego kremu nie możesz skończyć?

      Usuń
  21. Olejek avocado bardzo miło wspominam :) Zaś żel do mycia twarzy z biolaven ma jak dla mnie zbyt lawendowy zapach (po prostu nie podszedł mi), więc odpuściłam sobie tą firmę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Biolavenem zapachowo jest niestety ruletka, część kosmetyków pachnie intensywnie lawendą, a część ma winogronową nutę. Ja sama z tego względu też się na zakup nie zdecyduję, a ten krem mam chyba z Joyboxa.

      Usuń
  22. Witaj! Dziękujemy za wybór naszego produktu, zachęcamy do wypróbowania jeszcze innych z naszej oferty. Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. W miarę możliwości staram się odwiedzać Wasze blogi :)