wtorek, 8 grudnia 2015

NOREL - serum wypełniające zmarszczki ProFiller

No i nadeszła pora na ostatni kosmetyk, który otrzymałam w ramach akcji "Podziel się postem" organizowanej na fanpage Norel. Wcześniej na blogu mogłyście już przeczytać o regenerującym mleczko-toniku oraz o żurawinowym kremie pod oczy. Z recenzją dzisiejszego produktu czekałam długo - tak długo, że aż go zdenkowałam :) Myślicie że było warto?


Pierwsze polskie serum wykorzystujące światowe osiągnięcie biotechnologii – aktywator kwasu hialuronowego. Polecane dla cery dojrzałej, suchej, odwodnionej, również wrażliwej po 35. roku życia. Zapewnia skórze bezinwazyjne „wypełnienie” zmarszczek połączone z odczuciem liftingu. Serum głęboko i długotrwale nawilża skórę nadając jej gładkość i elastyczność. Cera odzyskuje młodzieńczą witalność i blask. Innowacyjna receptura zapewnia potrójne działanie, już w ciągu 10 dni:
- NovHyal® – odtwarza i stymuluje syntezę kwasu hialuronowego naturalnie występującego w skórze;
- Inovelo CAFA® – skutecznie chroni nowo tworzący się kwas hialuronowy przed destrukcją, hamuje nadmierną aktywność hialuronidazy oraz działa przeciwzapalnie;
- hyaluronian sodu – natychmiast wiąże oraz uzupełnia niedobory wilgoci w skórze. Aktywnie nawilża, wygładza i ujędrnia skórę oraz spłyca zmarszczki.
Serum nie zawiera substancji zapachowych, barwiących, ani parabenów.


Serum można kupić w sklepie internetowym Norel. Za opakowanie o pojemności 30 ml zapłacimy 118 zł, a zakupu można dokonać dokładnie tutaj. W pudełku oprócz kremu pod oczy znalazłam również próbkę trójaktywnego kremu do twarzy z retinolem - miły gest, który pozwoli poznać inne kosmetyki marki.

Serum znajduje się w eleganckiej buteleczce ze szronionego szkła, nic się z niej nie ściera. Wyposażone jest w tradycyjną pompkę, która ma niezbyt ergonomiczny kształt - jest zaokrąglona u góry, przez co sprawiała mi trochę problemów przy aplikacji i musiałam uważać żeby nie prysnąć gdzieś gdzie nie chciałam. Pompka się nie zacinała aż do samego końca, jednak jest ciut krótsza niż butelka, więc ostatnie krople po prostu wylewałam z butelki żeby nic się nie zmarnowało. W przypadku serum srebrna farba z pompki nie odpada (a tak się działo przy kremie pod oczy). Nie jestem pewna czy firma nie będzie zmieniać opakować Profillera, bo na stronie internetowej widnieje opakowanie z pipetą, ale na stronie sklepu jest ciągle takie jak ja mam. Dodatkowo oczywiście serum zapakowane było w kartonik, co widać na zdjęciach.


Serum ma żelową konsystencję, jest bezbarwne i bezzapachowe. Szybko się wchłania i dobrze współpracuje z innymi kosmetykami.


Serum używałam dwa razy dziennie - rano i wieczorem aplikowałam je na lekko wilgotną twarz. Oczywiście po jej oczyszczeniu i przemyciu mleczko-tonikiem; po aplikacji serum nakładałam jeszcze krem. Serum wchłania się bardzo szybko, bez problemu można je stosować również pod makijaż - dobrze współpracowało ze wszystkimi moimi kosmetykami, nic się nie rolowało, nie warzyło. Przy pierwszym użyciu wydawało mi się, że serum pozostawia po sobie lekką warstwę, jednak ta lepkość znika już po kilkunastu sekundach; z chwilą kiedy serum się wchłonie twarz przestaje być klejąca. ProFiller jest dość wydajnym kosmetykiem - na jedną aplikację wystarczała mi jedna pompka produktu (czasem wieczorem nakładałam dwie, ale to również na szyję), a serum skończyło się po trzech miesiącach.


Czy serum rzeczywiście wypełniło moje zmarszczki? Poniekąd tak :) Wiadomo, od takich kosmetyków nie ma co oczekiwać, że nasze zmarszczki (jeśli są) nagle znikną jak za dotknięciem magicznej różdżki. Obiecywane wypełnienie zmarszczek nie polega na wyprasowaniu twarzy jak żelazkiem. Jednak przy regularnym i dłuższym stosowaniu można zauważyć poprawę napięcia skóry, która dzięki temu staje się gładsza i bardziej ujędrniona. Zmarszczki wydają się płytsze, a my młodniejemy :) Jeśli chodzi zaś o nawilżenie, to w moim przypadku dało się ono odczuć, ale nie było ono zbyt spektakularne - używanie kremów nawilżających było konieczne. Ja jednak jestem typowym sucharkiem, więc pod tym względem moja skóra oczekuje bardzo dużo :) Na koniec dodam jeszcze, że tak jak pozostałe kosmetyki Norel serum mnie nie uczuliło, nie podrażniło ani nie wywołało żadnych innych niepożądanych reakcji.

W moich zapasach mam jeszcze dwa kosmetyki Norel, które znalazłam w Shinyboxach: krem z kwasem migdałowym i krem hialuronowy. Oba wypróbuję z chęcią, a później może zamówię coś jeszcze - kusi mnie seria witaminowa. Jeśli macie ochotę to w sklepie Norel możecie aktualnie nabyć zestawy świąteczne.

Znacie kosmetyki Norel? Który jest Waszym ulubionym, a który kusi Was najbardziej?

19 komentarzy:

  1. Jestem na etapie pragnień norelowych;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ojjjj ja witaminkę też chcę spróbować ^^ czekalam na tę rezkę ^^ ja mam jeszcze połowę serum z hialuronem 3% a używam go codzinnie - wydajność po prostu magiczna. Nie wiem czy nie kupię jakoś teraz serii multiwitaminowej bo jest fajny i w przystępnej cenie zestaw na stronie Norel ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ten hialuronowy też kusił jak wybierałam :)

      Usuń
  3. Oj przdałby mi się taki kosmetyk, niestety mam już delikatne zmarszczki pod oczami...

    OdpowiedzUsuń
  4. Te zestawy świąteczne bardzo mnie kuszą :) Ciekawe serum, ale jeszcze zmarszczek nie mam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oby tak zostało jak najdłużej!

      Usuń
  5. Już któryś blog, na którym czytam o kosmetykach tej marki i kusi mnie żeby coś od nich nabyć :) wszyscy tak chwala :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tyle osób chwali to coś w tym musi być :)

      Usuń
  6. Produkt jeszcze nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej zapobiegać niż leczyć! :)

      Usuń
  7. Moja skóra kocha kwas hialuronowy i jego żelowe formy, więc pewnie byłaby zachwycona tym produktem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja też lubi kwas hialuronowy :)

      Usuń
  8. Aktualnie nie mam żadnego serum, ale myślę nada zakupem czegoś fajnego, och jakby było pięknie jakby chociaż takie drobne zmarszczki, takie nowiutkie wygładzało, bo coś tam mi się już powoli rodzi pod oczami, a ja nie chcę oczywiście.:D To serum jest bardzo ciekawe, strasznie kusi mnie taki odmładzający efekt. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym nie chciała żeby mi się rodziły, a one już urodzone są :( Więc staram się dbać o nie jak najlepiej żeby choć optycznie wyprasować :P

      Usuń
  9. mam na niego ochotę, Norel znam i uwielbiam za serię żurawinową :-) obecnie używam serum BeeVenom SkinChemists i jestem bardzo zadowolona :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z żurawinowej mam krem pod oczy - świetny jest :)

      Usuń
  10. ja polecam kosmetyki anti-aging firmy Jeunesse, są rewelacyjne! https://mkap.jeunesseglobal.com/pl-PL/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. W miarę możliwości staram się odwiedzać Wasze blogi :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...