Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą L'biotica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą L'biotica. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 października 2017

Joybox The Look - październik 2017

Oj dawno nie było już u mnie żadnego pudełka :) Trochę się za nimi stęskniłam. Joyboxy lubię głównie za to, że ich zawartość jest znana w chwili zamawiania, więc kupuję tylko te pudełka, które mnie zainteresują. Czym zachwycił mnie Joybox The Look? W zasadzie niczym szczególnym, bardziej chodzi o to, że trafił w moje aktualne potrzeby :)

środa, 3 sierpnia 2016

Denko lipcowe

Ja to chyba jestem jakąś ofiarą losu. Ten post miał się ukazać sam, dzisiaj o 10 rano, ale okazuje się, że nie ogarnęłam kolejnej blogowej umiejętności, czyli automatycznej publikacji postów :) Wiem, to niby nie jest trudne, ale jak się coś robi pierwszy raz to nigdy nie wiadomo czy się uda :) No i mi się nie udało :( Tymczasem pozdrawiam Was z upalnej Grecji i zostawiam z moim lipcowym denkiem.

W lipcu poszło mi chyba całkiem nieźle :)


W denku tradycyjnie znalazły się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę, takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana.

wtorek, 5 maja 2015

L'BIOTICA - złuszczająca maska do stóp

Dziś przychodzę do Was z zaległą obiecaną recenzją maski złuszczającej do stóp. Te z Was, które przeglądały moje kwietniowe denko wiedzą już, że do niej nie wrócę. Ale to wcale nie jest tak, że produkt okazał się bublem - wcale nie zamierzam odradzać Wam kupna (przynajmniej niektórym z Was). Ale o szczegółach za chwilę :)


Złuszczająco - pilingująca maska w postaci skarpet wypełnionych aktywnie działającym płynem. Profesjonalny zabieg do samodzielnego wykonania w domu.
Maska na bazie aktywnych kwasów roślinnych skutecznie usuwa martwy naskórek, odciski oraz wszelkie zgrubienia i zrogowacenia skóry stóp.
Oprócz działania złuszczającego maseczka pielęgnuje i regeneruje skórę stóp dzięki zawartości mocznika, ekstraktu z owoców papai oraz cytryny. Wyciąg z rumianku delikatnie koi świeżo złuszczoną i odnowioną skórę. Po kuracji złuszczającej stopy są idealnie gładkie, miękkie i delikatne.
Odciski i zrogowacenia zaczynają złuszczać się od 4 do 10 dni po użyciu. W trakcie zabiegu nie należy używać pumeksu, tarki oraz innych środków do usuwania odcisków. Długość procesu złuszczania zależeć będzie kondycji skóry stóp przed zabiegiem.
Dla utrzymania efektu gładkich stóp zabieg można powtórzyć co 30 dni.


Cena za opakowanie, które mieści jedną parę skarpetek waha się w granicach 10-15 zł. Ja za swoje w Hebe zapłaciłam chyba 12 zł. Nie jestem pewna czy można je znaleźć w innych drogeriach, dostępne są za to chyba w niektórych aptekach.

Skarpetki zapakowane są w białą folię, która z kolei mieści się w estetycznym kartoniku. Znajdują się na nim wszystkie niezbędne informacje łącznie z "instrukcją obsługi".


Skarpetki są naprawdę duże, myślę że bez problemu pomieszczą w sobie stopy wielu panów. 




Skarpetki są foliowe, wyściełane w środku nasączoną fizeliną. Nie każdemu pewnie będzie odpowiadać trzymanie stóp w tej mokrej skarpecie, dodatkowo można odczuwać lekkie uczucie chłodu. Zapach jest nieco alkoholowy, ale nie mocny - moim zdaniem nie jest uciążliwy.

Maskę na stopy zafundowałam sobie pewne niedzieli, trzymałam ją nieco dłużej niż zalecane przez producenta 90 minut. Stan moich stóp przed "zabiegiem" nie był może tragiczny, ale oczywiście na piętach i sródstopiu (?) skóra była grubsza i to głównie na tych miejscach zależało mi najbardziej jeśli chodzi o złuszczenie.


Na foliowe skarpetki założyłam również (jak zaleca producent) zwykłe skarpety bawełniane. Z pełnością ułatwia to chodzenie i trzymanie się skarpet na miejscu, bo jak widać na zdjęciu otwór u góry jest dość spory. Włączyłam sobie jakiś film i pozwoliłam na dobroczynne działanie tych wszystkich magicznych składników.


Proces złuszczania zaczął się u mnie dopiero po tygodniu, najpierw był to wierzch i boki stóp, czyli te miejsca które złuszczania w zasadzie nie potrzebowały. Po kolejnych dwóch dniach proces ten przeniósł się również na resztę stopy. Nie było to niestety taki złuszczanie jakiego się spodziewałam - myślałam że skóra będzie odchodzić płatami, a u mnie to były raczej małe skórki, które później zrywałam, albo pocierałam żeby odpadły. Złuszczanie trwało przez niecałe dwa tygodnie i w tym czasie nie stosowałam tarki/pumeksu ani innego zdzieraka. Teraz, po około trzech tygodniach stan moich stóp jest w zasadzie taki sam jak przed zastosowaniem tej maski i to jest powód dlaczego jej więcej nie kupię.

ALE

Porównywałam swoje wrażenia z koleżanką która kupiła sobie tą maskę razem ze mną i robiła "zabieg" w podobnym czasie. I u niej spisała się dużo lepiej - proces złuszczania zaczął się szybciej, trwał trochę krócej i bardziej intensywnie, przyniósł też dużo lepsze efekty. Krok po kroku udało nam się chyba ustalić powód tak różnego działania maski na nasze stopy. Otóż koleżanka ma wannę, a ja prysznic - jej stopy codziennie dostawały porcję solidnego namaczania podczas kąpieli, czego ja nie robiłam, bo nie bardzo miałam jak. Teoretycznie to oprócz prysznica mogłabym sobie codziennie moczyć stopy w wodzie, ale nie zawsze miałam na to czas lub ochotę. Doszłyśmy do wniosku, że to ta codzienna dawka wody wspomagała działanie maski i przyśpieszyła cały proces. Koleżanka mogła też szybciej wrócić do tradycyjnych metod pielęgnacji stóp (tarka, peeling), ja czekałam aż skończy się złuszczanie. Biorąc pod uwagę, że zrezygnowałam całkowicie z tarki na okres trzech tygodni to i tak nie jest źle, ale jednak spodziewałam się czegoś innego :)

Podsumowując bardzo krótko: polecam ten produkt tylko osobom, które mają wannę i pozwalają sobie na długie kąpiele, bądź mają ochotę na dodatkowe codzienne namaczanie stóp :)

A Wy używałyście tego typu produktów? Macie podobne odczucia do mnie?

sobota, 2 maja 2015

Denko kwietniowe

Wczoraj pokazałam Wam moje kwietniowe zdobycze, a dziś czas pożegnać się z pustakami. Denko nie jest tak duże jak bym chciała, ale nie jest źle :) Stwierdziłam też, że po raz ostatni pokazuję Wam w denku płatki kosmetyczne, patyczki czy mokre chusteczki. Stanowiły one stały element denka i z całą pewnością będę je nadal kupować i zużywać, ale chyba nie ma sensu ich pokazywać. No chyba że znajdę wyjątkowy hit albo bubel w tej kwestii :)


W denku tradycyjnie znalazły się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę,  takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana.


1 - YVES ROCHER - żel pod prysznic truskawka
Mały minus za brak pompki albo jakiegoś bardziej wygodnego dozownika. Ale ogólnie żel spełnił moje oczekiwania. Pięknie pachniał... poziomkami :) Dobrze się pienił, nie wysuszał skóry, nie podrażniał. Na pewno do tej wersji zapachowej będę wracać.

2 - BINGOSPA - żel do higieny intymnej z proteinami jedwabiu
Moje okolice intymne z jedwabiem nie czuły się źle :) Ale żeby ten płyn robił jakiś szał to nie mogę powiedzieć. Miał dość przyjemny, delikatnie różany zapach, pienił się w porządku, plus za pompkę w opakowaniu. Niestety raczej nie łagodził podrażnień, a dodatkowo czasem miałam wrażenie że odświeżenie jest niewystarczające.

3 - BALNEOKOSMETYKI - biosiarczkowy żel peelingujący
Dość przyjemny cytusowy zapach, choć nie tak przyjemny jak szamponu z tej serii. Działanie peelingujące dość słabe, i innych efektach nie jestem w stanie powiedzieć.

4 - ORGANIQUE - peeling solny z masłem shea
Jego recenzja znajduje się na blogu w tym miejscu. Bardzo się z nim polubiłam, zwłaszcza z tą wersją zapachową. Dobrze zdzierał, lekko natłuszczał i nawilżał skórę tak, że nie potrzebowałam się dodatkowo balsamować. Z chęcią do niego wrócę, zwłaszcza w jakiejś promocji :)

5 - DOVE - antyperspirant
Nie lubię antyperspirantów w sprayu. W tym przypadku działanie jak dla mnie niewystarczające. Plus za przyjemny świeży zapach i nie zostawianie śladów na ubraniu.


6 - PALETTE - szampon koloryzujący
Nadał moim włosom ładny odcień i blask. Jak to szampon - wypłukał się po kilku myciach. Chyba jednak wrócę do farb, bo ostatecznie cenowo przy tych saszetkach wyjdzie mi podobnie.

7 - MARION - jedwab do włosów
Kupuję go od kilku lat, moje włosy się z nim polubiły - są miękkie i błyszczące. Miałam go kupić znowu, ale nie znalazłam go w Hebe i tymczasowo wylądował u mnie jedwab Biosilk.

8 - BALNEOKOSMETYKI - biosiarczkowy szampon
Bardzo przyjemny cytrusowy zapach! Dobrze się pienił i mam wrażenie, że pozytywnie wpłynął na tempo przetłuszczania się moich włosów. Nie wykluczam powrotu :)

9 - BANIA AGAFII - balsam do włosów odżywczo-regeneracyjny
Przyjemny zapach, przystępna cena. Włosy po jego użyciu były miękkie, błyszczące i dobrze się układały. Nie wiem czy odżywił i zregenerował moje włosy, ale raczej nie mam z tym problemu :)


10 - DOVE - mydło w płynie
Kupiłam je przede wszystkim na kształt butelki - na mojej umywalce jest dość wąskie miejsce na butelkę z mydłem i to pasuje idealnie. Muszę sobie zostawić butelkę i będę kupować tylko zapasy. To było bardzo delikatne, kremowe, ładnie pachniało. Służyło mi do mycia rąk i na początku również pędzli.

11 - BIOLIQ - regenerujący krem do rąk i paznokci
Nie zauważyłam żadnego wpływu na wzmocnienie paznokci, ale w sumie wcale mnie to  nie zdziwiło. W pielęgnacji dłoni spisał się całkiem fajnie, polubiłam go głównie za szybkie wchłanianie, zapach i dość dobre nawilżenie. Pisałam o nim tutaj.

12 - SYIS - serum kolagenowe do paznokci
Mój hit ostatnich miesięcy! Znalazłam go w lutowym Shinyboxie, używałam przez około miesiąc i zrezygnowałam żeby móc zrecenzować balsam od Eveline. Teraz znów do niego wróciłam, zużywam drugie opakowanie. Wzmocnienie paznokci zauważyłam już po kilku dniach (używam go dwa razy dziennie). Recenzja ukaże się niebawem :)

13 - L'BIOTICA - złuszczająca maska do stóp
Nie chcę się za bardzo rozpisywać, bo recenzja jest w przygotowaniu. Na razie napiszę tylko, że nie kupię jej ponownie, a o powodach przeczytacie zapewne w poniedziałek.


14 - PERFECTA - wosk do depilacji twarzy w plastrach
Kupiłam je bo chciałam wypróbować coś nowego i niestety się zawiodłam. Przede wszystkim nie rozumiem dlaczego do 12 podwójnych plasterków jest tylko 5 nasączonych oliwką chusteczek :> Zaś jeśli chodzi o działanie to plasterki bardzo słabo radziły sobie z moim wąsikiem, masa włosków zostawała nie usunięta. We wczorajszym poście mogłyście zobaczyć, że wróciłam do moich ulubionych plasterków z Joanny. W komentarzach do wczorajszego posta Zrelaksowana napisała o Epistick - wygooglowałam sobie to cudo i chyba skuszę się na zakup :)

15 - ETRE BELLE - maska odbudowująco-nawilżająca z kolagenem i aloesem
Znaleziona w Joyboxie maska w chusteczce, dobrze dopasowała się do kształtu twarzy, efekt nawilżenia był dość fajny, ale niezbyt długotrwały. Etre Belle sprzedaje te maski w zestawach po 10 szt. wraz z serum i taki zestaw kosztuje około 140 zł, więc się nie skuszę:)

16 - DERMEDIC - krem nawilżający o przedłużonym działaniu
Kolejny produkt, który znalazł się wśród moich lutowo-marcowych ulubieńców, więcej na jego temat możecie przeczytać w pełnej recenzji. Bardzo dobrze poradził sobie z moją przesuszoną skórą, dobrze się wchłaniał dzięki czemu mogłam go stosować również pod makijaż. Miał przyjemny świeży zapach, mimo parafiny wysoko w składzie nie uczulił mnie ani nie zapchał.

17 - ETRE BELLE - maseczka kolagenowa
Znalazłam ją w którymś z Shinyboxów. Ta maseczka również bardzo przypadła mi do gustu. O stopniu wysuszenia mojej skóry może chyba świadczyć fakt, że po zalecanych 15-20 minutach nie miałam czego zmywać wodą - wszystko się wchłaniało:) Nie bardzo mogę powiedzieć o efektach długotrwałego stosowania, bo używam jej dość sporadycznie, na zmianę z innymi specyfikami. Niestety cena mnie skutecznie odstrasza - ok. 130 zł / 50 ml. Nie kupię ze względu na cenę.

18 - ORGANIC THERAPY - micelarny płyn do demakijażu.
Bardzo dobry kosmetyk, ale tylko i wyłącznie dla tych osób, które preferują delikatny makijaż. U mnie niestety się nie sprawdził, więcej o nim przeczytacie w niedawno opublikowanej recenzji.


19 - FITTI - chusteczki nawilżane
Odpowiednio mokre, wykorzystywane u mnie do wielu różnych rzeczy.

20 - SATESSA - chusteczki nawilżane
Kupiłam je w Aldi w jakimś pięcio- albo siedmiopaku w promocyjnej cenie. Nie podoba mi się ich zapach, jest drażniący i niezbyt przyjemny, a niestety zostały mi jeszcze ze trzy opakowania. Wykorzystuję je ostatnio do szybkiego sprzątania w łazience, bo do rąk nie daję rady :/

21 - CLEANIC - patyczki higieniczne
Już kupiłam następne opakowanie, lubię je za to że się nie rozłażą, nie oddzielają od patyczka. Używam do czyszczenia uszu i drobnych poprawek makijażu.

22 - CLEANIC - płatki kosmetyczne
Kolejne potrójne opakowanie już do mnie trafiło, te waciki znikają u mnie w tempie ekspresowym :)

I to tyle :) Czy coś z tego Was szczególnie zaciekawiło? I jak Wasze zużycia, są odpowiednio duże? :)

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Denko marcowe

Dzisiaj większość wylewała wodę z wiader, butelek, pistoletów itp. a ja wylewam (no dobra, wyrzucam ☺) puste opakowania :) Czas na marcowe denko! Sporo tego :)


Chyba w marcu udało mi się zużyć więcej niż kupiłam, więc nie jest źle :) W denku znajdą się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę,  takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana.


1 - BATISTE - suchy szampon
Mój pierwszy Batiste i już wiem, że nie zamienię go (przynajmniej na razie) na żaden inny. No dobra, mam zamiar przetestować różne rodzaje, więc teraz zamiast wersji dla brunetek mam wersję zwiększającą objętość. Szampon dość przyjemnie pachnie, odświeża włosy, a dodatkowo przy wersji dla brunetek nie muszę się martwić białym nalotem :)

2 - BANIA AGAFII - balsam do włosów aktywator wzrostu
Przyjemna niedroga odżywka, którą znalazłam w Shinyboxie. Włosy po jej użyciu były miękkie i przyjemne w dotyku, ładnie pachniała. Nie zauważyłam szybszego wzrostu włosów, ale może to za mała pojemność :)

3 - HEAD&SHOULDERS - szampon do włosów
Przez długi czas w mojej łazience nie gościły żadne inne szampony niż Head&Shoulders, zmieniałam jedynie od czasu do czasu rodzaj. Spisuje się u mnie bez zarzutów, więc z pewnością jeszcze do niego wrócę jak uszczuplę swoje zapasy :)

4 - JOANNA - szampon koloryzujący
Efekt po jego użyciu jest żaden. Dosłownie. Ani koloru, ani blasku, nic. Zupełnie nic.

5 - L'BIOTICA BIOVAX - maseczka do włosów z naturalnymi olejami
Ta maska również sprawiła na mnie dość dobre wrażenie, ale przy moich krótkich włosach trudno zauważyć wszystkie efekty. Włosy na pewno były miękkie, nie przetłuszczały się szybciej niż zwykle.


6 - YVES ROCHER - żel peelingujący
Więcej o nim przeczytacie tutaj. Działanie peelingujące prawie żadne, zapach też mi nie przypadł do gustu. Być może wezmę kiedyś jeszcze dla porównania inną wersję zapachową, ale tego na pewno już nie kupię.

7 - AA - antyerspirant w kulce
Przyjemnie pachniał, z ograniczeniem potliwości radził sobie średnio, nie zachwycił mnie niczym szczególnym.

8 - PLANETA ORGANICA - żel pod prysznic
Jego recenzję znajdziecie tutaj. To nie jest zły żel, ale ja oczekuję czegoś innego. Dla mnie za mało się pienił i miał zbyt ulotny zapach (choć przyznaję, że bardzo przyjemny).


9 - PAT&RUB - rozgrzewający balsam do rąk
Zachwycałam się nim tutaj. Piękny, korzenny zapach i długotrwałe nawilżenie. Cena nie zachęca, ale na kolejne święta chyba sprawię sobie taki prezent :)

10 - YVES ROCHER - peelingujący olejek do dłoni
Jego recenzja też już znajduje się na blogu, w tym miejscu. Był to mój pierwszy peeling do dłoni, więc nie miałam go z czym porównywać. Teraz już mam odniesienie do peelingu z Eveline i ten wypada jednak trochę blado. Ale nie wykluczam, że kiedyś, przy jakiejś promocji... :)

11 - ŚWIT PHARMA - skarpetki SPA dla stóp
Zużyłam je na wieczorze SPA, który zorganizowałyśmy sobie z koleżanką. Stopa (tak, jedna, bo na drugą założyłam inną skarpetę dla porównania☺) była fajnie nawilżona, gładka, aczkolwiek przypuszczam, że taki efekt można osiągnąć nakładając na stopy grubszą warstwę kremu i owijając ją workiem :> Dodatkowo dzień później po tym nie było śladu, więc efekt nawilżenia nie był zbyt długotrwały. Skarpetki były wielkie, a żeby nie spadały dołączono do nich małą naklejkę, żeby skarpety trzymały się na miejscu. Ja swoją chyba trochę źle zamocowałam, bo się co chwilę odklejała. Moim zdaniem 15 zł to jednak dość sporo jak na taki efekt.

12 - BIOLUXE - krem do stóp
Więcej przeczytacie o nim tutaj. Niska cena i całkiem przyzwoite działanie, może przy okazji jakichś zakupów znów się u mnie pojawi.


13 - BINGOSPA - maska do twarzy ze 100% olejem ryżowym
Miała nawilżać i odżywiać, ale jakoś niespecjalnie się spisała. Nie zrobiła nic złego, ale dobrego też niewiele. Nawilżenie było chwilowe, po maksymalnie pół godzinie od ściągnięcia maseczki i tak musiałam nakładać krem nawilżający. Do ostatnich dwóch czy trzech aplikacji dodawałam dodatkowo kilka kropli olejku z awokado, wtedy spisywała się nieco lepiej, ale ciągle bez szału.

14 - YVES ROCHER - rewitalizujący roll-on pod oczy
Kosztuje jakieś straszne pieniądze, w cenie regularnej chyba coś około 70 zł. Oczywiście YR bardzo często ma jakieś promocje, więc można go kupić taniej, ja dostałam go gratis do którychś zakupów. Najfajniejsze w nim były trzy metalowe kuleczki, którymi można było masować skórę pod oczami. Działanie bardzo przeciętne, a może nawet słabe. Słabo nawilżał, nie wpłynął na zmniejszenie cieni pod oczami (ale nie mam z tym dużego problemu). I najważniejsze - pozostawiał różową błyszczącą poświatę - im dłużej go używałam tym bardziej była ona różowa i bardziej błyszcząca, nie wiem, może te drobinki gdzieś tam się ukrywały? W sumie to teraz sobie myślę, że mogłam wyczyścić opakowanie i używać samych kuleczek do masażu, ale tubka już jest w śmietniku :>

15,16 - PUREDERM - maseczki do twarzy
Maseczka peel-off z zieloną herbatą do mnie nie przemówiła zupełnie, nie zrobiła nic. Za to maseczka z papają (glinkowa) była bardzo fajna i chyba do niej jeszcze kiedyś wrócę. Skóra była rozjaśniona, wygładzona, oczyszczona. Sprawdzę też chyba inne wersje tych maseczek.

17 - SO BIO - woda do demakijażu oczu i twarzy
Jej recenzję już mogłyście przeczytać na blogu, jest tutaj. Działanie bardzo dobre, tylko cena trochę wysoka (choć nie tragicznie).


18 - AVON - woda toaletowa Celebre
Preferuję zapachy lekkie, świeże, nie słodkie. Ten nie do końca się w to wpasowuje, jest dość słodki, lekko kwiatowy, ale mam do niego sentyment - używam go z przerwami od liceum, więc całkiem długo.

19 - LOVELY - tusz do rzęs
Tutaj znajdziecie jego recenzję porównawczą. Niska cena, bardzo dobre działanie - kupię jeszcze niejedno opakowanie.

20 - NIVEA - pomadka ochronna
Od wielu lat kupowałam dokładnie tą wersję - perłową. I to jest pierwsze, które mnie rozczarowało - pomadka była bardziej biała i perłowa niż wcześniejsze, przez co używałam ją w domu, bo kolor na ustach był niewyjściowy. Może wypróbuję inne rodzaje, do tej już nie wrócę.

21 - VENITA - pomadka ochronna
Niski filtr (SPF6) spowodował, że używałam jej w pracy jako zwykłej pomadki nawilżającej. Ale spisywała się słabo.

22 - BELL - baza pod cienie
Moja pierwsza baza pod cienie, o której więcej przeczytacie tutaj. Byłam z niej zadowolona do samego końca, z chęcią będę do niej wracać.

23 - GLAZEL - kredka do brwi
Mój pierwszy produkt do brwi :) Do tej pory oprócz regulowania i przyczesywanie to jedyne co zdarzało mi się robić z brwiami to lekko przyciemniać je podeschniętym tuszem:> Brązowy kolor tej kredki z którego byłam niezadowolona okazał się trafiony i na jej miejsce trafiła już kolejna (obie mam z Shinyboxa).

24 - EVELINE - diamentowa odżywka do paznokci
Coś tam robiła, ale lepiej spisywała się u mnie ta 8w1. Wiem o formaldehydzie w jej składzie, ale u mnie nie robiła nic złego.


25 - FITTI - chusteczki nawilżane
Używane u mnie do różnych celów - od ścierania podkładu z ręki po sprzątanie. Te dodatkowo kupiłam za jakieś śmieszne pieniądze (5 zł za trzy opakowania).

26 - CLEANIC - płatki kosmetyczne
Standard.

27 - BARWA - olejki pod prysznic
Do działania nie mam większych zastrzeżeń, ale zapachowo zupełnie nie trafiły w moje gusta - ani oliwkowy, ani różany.

28 - SYNCHROLINE - balsam do ciała
Przeogromne saszetki, z których jedna wystarczała na posmarowanie przedramienia. Za mało żeby ocenić, za mało żeby zachęcić do kupna pełnowymiarowego kosmetyku.

29 - SYLVECO - lekki krem rokitnikowy
Przyjemnie nawilżał, szybko się wchłaniał. Zapach nie każdemu przypadnie do gustu, ale mi nie przeszkadzał. Miałam kiedyś krem rokitnikowy innej firmy i byłam z niego zadowolona, tego mam jeszcze chyba 3 próbki. Zużyję i zdecyduję co dalej.

30 - SYLVECO - łagodzący krem pod oczy
Niby tylko próbki, ale łącznie to 6 ml, co w przypadku kremu pod oczy jest jak dla mnie wystarczającą ilością do wyrobienia sobie zdania. A moje zdanie jest takie, że z pewnością kupię pełnowymiarowe opakowanie i to już niedługo! Krem szybko się wchłania, dobrze nawilża, lekko ujędrnia skórę (wiem, to dzięki nawilżeniu), nadaje się pod makijaż, nie podrażnia, nie powoduje szczypania.


31 - PUREDERM - skarpetki nawilżające
Działanie podobne do tych opisywanych wyżej, za to cena o połowę niższa. Do tego wygodniejsza dla mnie forma bardziej dopasowanej skarpetki-stópki. Za taką cenę być może co jakiś czas skuszę się na małe SPA dla stóp :)

32 - ORIENTAL THERAPY - maseczka odżywczo-regenerująca
Maseczka w formie nawilżonej chusteczki nakładanej na całą twarz (z otworami na oczy, nos i usta). Skóra po użyciu była nawilżona, gładsza, odświeżona. Całkiem przyjemne działanie za kilka złotych. Te koreańskie cuda potrafią zaskakiwać :)

33 - PERFECTA - spa dla dłoni
Taki mały dwuczęściowy cudak - peeling w jednym, maska w drugim. O ile do peelingu nie mam większych zastrzeżeń, to działanie maski nie przypadło mi do gustu. Dłonie były po niej klejące, nie czułam nawilżenia, równie dobrze mogłabym jej nie nakładać.

Ufff... Dziękuję jeśli dotarłyście do końca :) Znacie coś moich pustaków? Może są tu jakieś Wasze ulubione kosmetyki?

sobota, 6 grudnia 2014

O tym jak Mikołaj przyszedł do Mongi...

Jak tylko zobaczyłam na blogu Good to try! akcję Mikołajki blogerskie od razu postanowiłam się zgłosić :) Nawiasem mówiąc jest to pierwszy (bądź jeden z pierwszych) obserwowanych przeze mnie blogów.

Z wielką niecierpliwością czekałam, aż dziewczyny opublikują listę blogowych Mikołajów (w zasadzie to Mikołajek, bo to same dziewczyny). I w końcu - jest! Udało mi się! Też zostałam Mikołajką:D Potem jeszcze mail z podpowiedziami co do oczekiwań osoby obdarowywanej przeze mnie osoby i można było zacząć wybierać i kompletować prezent. Nie ukrywam, że próbowałam sobie wygooglować moją "ofiarę", ale sporo blogerek w sieci jest anonimowych, więc musiałam polegać na mojej intuicji i podpowiedziach :) Później już tylko kartka z życzeniami, zapakowanie prezentu i wysyłka - mam nadzieję, że trafiłam choć trochę:)

A później nadszedł czas oczekiwania na prezent dla mnie... No i się doczekałam. Rozpakowałam kopertę bąbelkową i znalazłam w niej mikołajową cukierkową laskę, kartkę z życzeniami i niewielką paczuszkę. Nie nastawiałam się na żaden szał - zasady Mikołajek co do zawartości były jasne: przynajmniej 2 kosmetyki za łącznie minimum 15 zł. Najpierw cierpliwie zabrałam się za kartkę z życzeniami. Okazało się, że mój prezent przygotowała Kamila z bloga Milka bloguje... Na kartce Kamila umieściła życzenia, kilka słów o sobie i zaproszenie na swojego bloga :)



No i w końcu - nadeszła pora na otwarcie paczki (ciekawe czy któraś z dziewczyn wytrzymała do Mikołajek:P). Zastanawiacie się co w niej znalazłam?


Byłam w szoku - oczywiście bardzo pozytywnym - że w takiej małej, niepozornej paczuszce znalazłam tyle skarbów! Moja Mikołajka postarała się bardzo i w zasadzie prawie ze wszystkimi trafiła w dziesiątkę :) O niektórych markach nawet nie słyszałam, a niektórych jakoś nie miałam okazji testować; prezent Mikołajkowy sprawił mi naprawdę wiele radości :) Ale po kolei:


BIOLIQ - Intensywne serum rewitalizujące
Producent obiecuje, że serum będzie intensywnie stymulować rewitalizację skóry, aktywnie ją nawilżać i odżywiać oraz poprawiać jędrność i elastyczność. Ma też pomagać modelować owal twarzy i wyrównywać koloryt.

Nie ukrywam - tego kosmetyku jestem chyba najbardziej ciekawa. Wydaje się idealnie dla mnie dopasowany, z marką Bioliq mam dobre doświadczenia, wypróbuję z wielką chęcią:)


ALTERRA - Anti-age kapsułki pielęgnujące z wyciągiem z orchidei
Producent twierdzi, że zawarty w kapsułkach olej migdałowy w połączeniu z olejem z pestek dzikiej róży oraz z olejem z jojoby wyrównają straty spowodowane zmniejszeniem produkcji lipidów skóry. Witamina E ochroni moją skórę przed szkodliwym działaniem wolnych rodników a tym samym przed przedwczesnym starzeniem się skóry. Drogocenny wyciąg z orchidei udoskonali strukturę mojej skóry i rozpieści ciepłym, kwiecistym zapachem.

Kolejny produkt, którego jestem bardzo ciekawa. Markę oczywiście kojarzę, już wiele razy przymierzałam się do wypróbowania jakichś ich kosmetyków, zwłaszcza że cenowo są przystępne, ale jakoś mi się nie składało:P Teraz w końcu będę miała okazję. Cieszę się tym bardziej, że to tej pory nie stosowałam żadnych ampułek:)


L'BIOTICA - Biovax Intensywnie regenerująca maseczka do włosów
Trzy naturalne oleje: arganowy, makadamia i kokosowy zawarte w tej maseczce obfitują w cenne substancje odżywcze gruntownie rewitalizujące włosy bez efektu obciążania.

O maskach Biovax już nie raz czytałam na różnych blogach, ale też jakoś nie miałam okazji ich testować. Pewnie dlatego że tego typu kosmetyki u mnie woooolno się zużywają z uwagi na krótkie włosy. Ale testuję z chęcią. Tu akurat dostałam próbkę, która wystarczy mi na oko na jakieś 2-3 użycia, więc sprawdzę czy jest się czym zachwycać:)


STOKOLAN - Krem do pielęgnacji ciała
Krem pielęgnacyjny do twarzy i dłoni STOKO STOKOLAN przeznaczony jest do skóry suchej. Szczególnie polecany dla osób narażonych na niekorzystne warunki klimatyczne lub szkodliwe substancje w miejscu pracy.

Zupełnie nie znałam tej marki. Wyczytałam w internetach, że ta firma to jeden z największych i najlepszych producentów produktów i kosmetyków BHP na świecie. Z opisu na tubce wynika, że to krem do ciała, ale generalnie w czeluściach Internetu znalazłam informacje, że do twarzy i dłoni:) Za balsamami do ciała nie przepadam, bo leniwa jestem:) Zużyję go najprawdopodobniej jako krem do rąk, sprawdza się całkiem nieźle (bardzo wstępna opinia).


MISS SPORTY - Lakier do paznokci Lasting Colour
Długotrwały lakier do paznokci utrzymujący się do 10 dni. Flakon został wyposażony w gruby pędzel, który znacznie skraca czas aplikacji produktu. Odpowiednia konsystencja zapewnia doskonałe pokrycie i piękny kolor.

Kolor trafiony idealnie - piękne bordo, takie świąteczne :) Niestety aktualnie bawię się hybrydami, ale chętnie będę sobie robić przerwy, żeby trochę ponosić na paznokciach ten lakier, zwłaszcza że lakierami Miss Sporty się nawet polubiłam, o czym pisałam tutaj.


LAMBRE - Błyszczyk do ust Magic Shine
Lekki błyszczyk z perłowymi iskierkami nadaje ustom lśniący blask i kusząco podkreśla kształt ust, wizualnie je powiększając. Błyszczyk dzięki swojej gęstej konsystencji nie rozmazuje się i nie skleja ust. Błyszczyk może być dopełnieniem makijażu ust wykonanego konturówką i pomadka, a także być jego alternatywą. Łatwy w użyciu dzięki dozownikowi w pędzelku pozwala na równomierne rozprowadzanie błyszczyku.

Kolejna marka o której w życiu nie słyszałam! Błyszczyk, który dostałam ma numer 4, jest to ładny, delikatny, naturalny róż. Posiada mnóstwo drobinek, łatwo się nakłada, nie klei - polubiłam go bardzo:)


I na koniec jeszcze coś słodkiego :) Bardzo miły dodatek.

Podsumowując - jestem bardzo zadowolona z mojego prezentu, Kamila sprawiła mi naprawdę wielką przyjemność, za co jeszcze raz jej dziękuję!

Z tego miejsca chciałam też serdecznie podziękować Ani i Natalii z Good to try! za zorganizowanie tak sympatycznej akcji i za to, że mogłam wziąć w niej udział :)