Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

piątek, 27 lutego 2015

10 vs 100

Jesteście ciekawe co oznacza ten tajemniczy tytuł posta? :)

W wrześniowym Shinyboxie znalazłam tusz do rzęs wart 100 zł. Uczciwie przyznaję - nigdy tak drogiego tuszu nie miałam. To nie jest tak, że celuję w te najtańsze, ale chyba nigdy nie wydałam na tusz więcej niż 50 zł. Po jego otwarciu i pierwszym spojrzeniu na szczoteczkę pomyślałam: Lovely, który tak bardzo lubię! I właśnie ze względu na to pierwsze wrażenie postanowiłam spróbować porównać te dwa tusze: Lovely Pump Up za 10 zł i Etre Belle Lash-Xpress & Hyaluronic za 100 zł.


Maskara Lovely ma podkręcać i unosić rzęsy. Jej koszt to niespełna 10 zł, znajdziemy ją w każdym Rossmannie. Opakowanie zawiera 8 ml produktu.

Maskara Etre Belle ma podkręcać, pogrubiać i wydłużać rzęsy. Kosztuje dziesięć razy więcej, bo aż 100 zł, kupić ją można na stronie internetowej producenta. Opakowanie zawiera 8,5 ml produktu.

Opakowania są podobnej wielkości; Etre Belle jest troszkę smuklejsza i około pół centymetra dłuższa :) Oba tusze dobrze leżą w dłoni, a ich używanie nie sprawia najmniejszych problemów.


Szczoteczki w obu maskarach są silikonowe, lekko wygięte. Wydaje mi się, że są identyczne, w każdym razie ja różnic (poza długością "trzonka") nie zauważyłam :) Szczoteczki mają różnej długości włoski, które pozwalają dotrzeć nawet do tych najkrótszych rzęs, a przy tym nie odbijają się przy linii rzęs.


Podczas aplikacji żaden z tuszów nie odbijał się na górnej powiece, nie osypywał się w trakcie dnia, miał dobrą konsystencję. Wiem że na ten tusz z Etre Belle kilka dziewczyn trochę narzekało na początku, że musiały odczekać aż trochę podeschnie. W moim przypadku konsystencja od pierwszego użycia była w porządku.


Jak dotąd wszystko gładko - oba tusze miały bardzo podobne cechy (poza ceną!). A teraz pojawi się trochę więcej różnic.
Czy podkręcają? Tak, oba w sumie dość podobnie. Inna kwestia, że moje rzęsy już same z siebie są troszkę podkręcone, więc w tej kwestii i tak dużo nie potrzebuję.
Czy wydłużają? Tak jak widać - wydłużają oba, ale Etre Belle bardziej, widoczne jest to zwłaszcza przy jednej warstwie tuszu.
Czy pogrubiają? Tu znowu Etre Belle spisuje się nieco lepiej.
Czy rozczesują i precyzyjnie rozdzielają rzęsy? Tak, oba w podobnym stopniu. Teraz jak wrzuciłam zdjęcia to zauważyłam że przy jednej warstwie w przypadku Lovely wygląda jakby skleił rzęsy:/ To jakiś wypadek przy pracy był chyba, bo naprawdę w tej kwestii spisuje się bardzo dobrze :)


To co było dla mnie najbardziej chyba zauważalną różnicą to giętkość rzęs. Rzęsy z tuszem Etre Belle były nadal miękkie i elastyczne, jakby wcale nie było na nich tuszu, a te z tuszem Lovely były nieco twardsze.

Oba tusze utrzymywały się na rzęsach bez uszczerbku aż do demakijażu. Zmywały się bezproblemowo, nie podrażniały oczu.

Przechodząc do podsumowania - lepiej spisała się maskara Etre Belle, przy jej pomocy łatwiej było otrzymać spektakularny efekt, aczkolwiek maskara Lovely deptała jej po piętach... eeee... szczoteczce? :) Największą wadą Etre Belle jest niestety cena. Gdyby wahała się ona w granicach 50 zł, to pewnie co jakiś czas bym do niej wracała. Ale niestety efekty (a w zasadzie różnice w efektach) moim zdaniem nie są warte tego, żeby płacić dziesięć razy więcej. W moich zapasach jest jeszcze jedna maskara Etre Belle, którą będę używać z ogromną przyjemnością, ale kolejnej w cenie regularnej z pewnością nie kupię. Za to po Lovely na pewno będę sięgać często :)

Jeśli Waszym zdaniem cena 100 zł za naprawdę dobry tusz do rzęs nie jest zbyt wysoka to szczerze polecam zakup Etre Belle. Jeśli zaś uważacie tą cenę za przesadną - sięgnijcie po żółtą, tanią i prawie tak samo dobrą Lovely :)

Miałyście? Używałyście? Lubicie czy nie?

20 komentarzy:

  1. Marzy mi się ten tusz EB , bo czytałam o nim sporo pozytywów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spisuje się naprawdę bardzo dobrze!

      Usuń
  2. Miałam ten lovely, ale dla mnie bez szału. Moim zdaniem warto wydać wiecej na tusz, choć na ten Etre Belle osobiście bym sie nie zdecydowała;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi akurat on bardzo przypadł do gustu :)

      Usuń
  3. super post ja nie lubie sztywnych rzes ze hej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One nie są bardzo sztywne - po prostu są sztywniejsze niż po użyciu Etre Belle :)

      Usuń
  4. Miałam tusz z lovely i nie spisał mi się dobrze. Zainwestowałam w porządniejszy i oczywiście droższy, niestety.
    Tusz z lovely, się kruszył, rzęsy wyglądały jakby w ogóle nie były malowane, nie wiem, może akurat mnie się trafił tak beznadziejny produkt.

    Nasz blog - ZAPRASZAMY!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem w trakcie używania drugiego opakowania i nie miałam nigdy takich problemów, więc może rzeczywiście trafiłaś na felerny egzemplarz (albo otwierany w drogerii).

      Usuń
  5. Ciekawy post . Uwielbiam tusz z Lovely używam go od dłuższego czasu i jestem zadowolona . Tusz ,ktory kosztuje w granicach 11 zł sprawdził się tak samo jak mój ulubieniec z Loreal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to właśnie mnie najbardziej cieszy - że taka taniocha a spisuje się tak dobrze!

      Usuń
  6. No proszę, praktycznie identyczne :) Miałam Lovely ale milości z tego nie było, miałam problem z ogarnięciem szczoteczki, ale może kiedyś wrócę do niego i sprawdzę jeszcze raz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście jak powrót będzie nieudany (oby nie!) to przynajmniej nie będzie finansowego dramatu :)

      Usuń
  7. genialnie zrobione porównanie, świetne zdjęcia, super blog zostaję to na stałe :) co do maskar, to rzeczywiście szły łeb w łeb tzn szczoteczka w szczoteczkę :) sądzę że w tym przypadku nie warto przepłacać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też sądzę że nie warto przepłacać, aczkolwiek bardzo się cieszę że w zapasach mam jeszcze jedną Etre Belle :)

      Usuń
  8. Ja używam tuszu z Lovely, na przemian z innymi tuszami. Gdy potrzebuję jeszcze lepszego efektu to sięgam po inny tusz, co nie oznacza że Lovely u mnie się źle spisuje.. Spisuje się bardzo dobrze i go lubię :D :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pewnie sama z siebie bym po niego nie sięgnęła wystraszona zbyt niską ceną, wzięłam go tylko przez ciekawość po tylu pochlebnych opiniach :) No i polubiłam bardzo!

      Usuń
  9. Według mnie różnica jest minimalna, prawie niezauważalna. Mi wystarczają tusze za 10 zł wibo, lovely, bo tusz i tak co jakieś 2-3 miesiące trzeba wymieniać, więc wydawać 100 zł co chwilę to przesada.
    Zajrzyj do mnie jeśli chcesz. :)
    http://maly-swiat-kolorowki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się zdarza kupować też trochę droższe jeśli są tego warte, ale nie wydałam nigdy na tusz więcej niż 50 zł.

      Usuń
  10. Efekt bardzo zbliżony. Mam lovely i ją lubię i chyba nigdy bym nie kupiła maskary za 100 zł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uważam że to stanowczo zbyt dużo dlatego w takiej cenie na pewno bym jej nie kupiła mimo że jest świetna.

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. W miarę możliwości staram się odwiedzać Wasze blogi :)