Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grashka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grashka. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 czerwca 2016

Denko majowe

W zeszłym miesiącu pokazałam Wam najmniejsze denko ever :) Czy w tym miesiącu moje zużycia są bardziej imponujące? Ależ oczywiście! Bo przecież mniej niż ostatnio to się już chyba nie da zużyć :)


W denku tradycyjnie znalazły się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę, takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana.


1 - YVES ROCHER - żel pod prysznic
Lubię żele YR, ale zdecydowanie bardziej wolę serię Jardins du Monde. Ten brzoskwiniowy żel bezpośrednio w butelce pachniał całkiem przyjemnie, ale w kontakcie z wodą uwalniała się w nim jakaś chemiczna nutka :( Poza tym tak jak inne żele tej marki nie podrażniał, nie wysuszał skóry i robił co miał robić :) Na brzoskwinię może się już nie skuszę, ale inne zapachy na pewno będę testować :)

2 - BALNEOKOSMETYKI - biosiarczkowy żel peelingujący
Dość przyjemny cytrusowy zapach, choć nie tak przyjemny jak szamponu z tej serii. Działanie peelingujące dość słabe, o innych efektach nie jestem w stanie powiedzieć. Jest zbyt średni, żeby wydać na niego tyle ile kosztuje :>

3 - AA - ujędrniający balsam do ciała
A to wyrzutek, użyty zaledwie kilka razy. Okazało się, że już dość dawno się przeterminował kilka miesięcy temu, więc wyrzuciłam go bez większego żalu. Nie cierpię zakodowanych dat przydatności na produktach! Nie wiem czy robi to co obiecuje producent i pewnie się o tym nie przekonam. Mazidła do ciała powinny mnie urzekać zapachem, żebym chciała ich używać :) A ten był w zasadzie bezzapachowy.


4 - BANIA AGAFII - maska do włosów "Blask i Elastyczność"
Lubię te saszetki, są świetne na wyjazdy. Jeśli chodzi zaś o działanie to mam wrażenie, że wszystkie maski Bani Agafii działają u mnie tak samo - ułatwiają trochę rozczesywanie włosów, nadają im blask, nie powodują przetłuszczania, ale z drugiej strony nie zauważyłam po nich żadnego efektu wow. Ta maska miała ziołowy, całkiem przyjemny zapach i brudnobrązowy kolor :)

5 - MARION - jedwab do włosów
Moje włosy go lubią, więc pewnie jeszcze się spotkamy :)


6 - CAREX - mydło w płynie
Bardzo przyjemny, truskawkowy zapach :) Działanie równie przyjemne - mydło nie wysuszało skóry, do tego całkiem nieźle radziło sobie podczas mycia pędzli.

7 - AA - serum do rąk
Lekkie, bardzo szybko się wchłaniało. Trochę przeszkadzał mi jego słodkawy zapach, ale to oczywiście kwestia gustu. Jeśli chodzi o nawilżenie to szału nie było, a przecież serum dedykowane jest do bardzo suchej skóry. Niestety na takich się raczej nie spisze, ale do mniej wymagających jest całkiem w porządku.

 
8 - BIELENDA - serum nawilżające
Miała być recenzja. Ale nie będzie, bo jakimś cudem usunęłam zdjęcia z dysku. Brawo ja! A więc recenzja się pojawi jak kupię kolejne opakowanie :) A skoro deklaruję, że kupię to znaczy że byłam z niego zadowolona :)  Serum szybko się wchłaniało, dobrze współpracowało z pozostałymi kosmetykami, całkiem nieźle nawilżało moją suchą skórę.

9 - DERMIKA - serum Skin Calligraphy
Miniaturki z Shinyboxa, każda po 5 ml, co w sumie pozwoliło na przetestowanie :) Serum miało przyjemną kremową konsystencję, szybko się wchłaniało, spokojnie można było je nakładać również rano, pod makijaż. Dość dobrze nawilżało skórę, ale nie zauważyłam żadnych innych efektów.


10 - PAESE - mineralny podkład matujący
Na początku trochę się go obawiałam, bo trafił mi się odcień "jasny beż", a ja do bladziochów nie należę. O dziwo dość ładnie dopasowywał się mojej cery. Używałam go czasami solo, a czasami do utrwalenia płynnego podkładu. Utrzymywał mat na mojej skórze przez większość dnia, ale zaznaczam, że ja jestem sucharek i nigdy nie miałam większych problemów ze świeceniem się (co nie znaczy że nie świecę się wcale).

11 - GRASHKA - korektor (chyba) pod oczy
To wyrzutek. W zasadzie całe opakowanie, użyty chyba tylko kilka razy, dla wypróbowania. Był strasznie jasny (prawie biały), bardzo wysuszał skórę, podkreślał wszystkie zmarszczki. Mały koszmarek. Nie wiem jakim cudem mi się uchował, byłam przekonana że już dawno go wyrzuciłam :)

12 - CATRICE - kamuflaż
To też wyrzutek, ale jego zużyłam ponad połowę. Dość solidnie kryje wszelkie niedoskonałości, ale z biegiem czasu zaczął mi się na twarzy wysuszać i wyglądać niezbyt estetycznie tworząc suche plamy przebijające spod podkładu. Niewykluczone, że powodem było to że używałam go znacznie dłużej niż sugeruje producent :>

13 - MARIZA - szminka
Kolejny wyrzutek - koszmarek z Shinyboxa. Pomadka w ohydnym jak dla mnie kolorze "Barbiowego" różu. Pal licho kolor, bo mam koleżankę, która lubi takie odcienie i o dziwo całkiem nieźle w nich wygląda, więc miałabym ją komu oddać. Ale ta pomadka niestety bardzo źle wyglądała na ustach, bardzo nieestetycznie podkreślała i zbierała się w załamaniach. W sumie to nie wiem dlaczego nie wyrzuciłam jej od razu.

I to tyle - większe niż poprzednie, ale nadal nie dorastające do pięt moim denkom-gigantom :) Muszę solidnie wziąć się za zużywanie, bo w ostatnim chomikowym zestawieniu nie wypadłam najlepiej niestety.

A jak Wasze denka? Sporo wyrzuciłyście? A co ważniejsze: więcej zużyłyście czy kupiłyście? ☺

wtorek, 14 października 2014

Shinybox wrzesień 2014

Oj, kusiły zapowiedzi wrześniowego pudełka, kusiły :) Ja zresztą na każde pudełko czekam z wielką niecierpliwością - w końcu któż z nas nie czeka na prezenty:>
W tym miesiącu pudełko dostarczone przez kuriera było takie... sweet:) Ehh, jak ja nie cierrrpię różu. Nic to, i tak wykorzystam je na jakieś drobiazgi, tak jak i pozostałe.
W wrześniowym pudełku znalazły się trzy pełnowymiarowe produkty i dwie dość spore miniatury oraz dodatkowo kilka znanych już próbek Sylveco i Barwy. Osoby należące do klubu VIP oraz posiadające subskrypcję miały też szansę na wylosowanie lakieru do paznokci La Rosa lub serum z firmy Saluterra. Mi się niestety nie poszczęściło. A tak prezentowała się cała zawartość mojego wrześniowego boxa:

A co dokładnie znalazło się w pudełeczku?
BIOLIQ - Regenerujący krem do rąk i paznokci
Średnia cena 15zł / 50ml - produkt w pudełku był pełnowymiarowy
Info z ulotki: Krem regeneruje, nawilża, wygładza oraz chroni skórę dłoni i paznokcie. Zawarty w kremie olejek z cytryny o właściwościach antyoksydacyjnych przeciwdziała procesom starzenia.

Zamiast kremu do rąk można było jeszcze trafić na balsam intensywnie odżywiający tej samej firmy. Krem ma delikatną konsystencję i lekki cytrynowy zapach. Dość szybko się wchłania, skóra jest nawilżona, ale nie tłusta. Jak tylko skończy mi się Clarena z majowego pudełka to ten krem z pewnością powędruje ze mną do pracy :)

GRASHKA - Korektor cieni pod oczami
Średnia cena 21zł / szt. - dostaliśmy produkt pełnowymiarowy
Info z ulotki: Korektor zmniejszający widoczność cieni pod oczami, silnie kryjący i rozświetlający. Zawiera aktywne składniki pomagające nawilżyć i odbudować delikatną skórę pod oczami.
Do tej pory nie stosowałam tego typu produktów, więc z chęcią przetestowałam coś dla mnie zupełnie nowego. Korektor ma kremową konsystencję, dość mocno rozświetla. Przypudrowany nie uwidacznia drobnych zmarszczek pod oczami, trzeba go tylko dobrze rozprowadzić. Cienie kryje dość dobrze, choć ja i tak nie mam z nimi większych problemów. Produkt wydaje się dość wydajny, pewnie jeszcze będę po niego sięgać.

BALNEOKOSMETYKI MALINOWY ZDRÓJ - Biosiarczkowy żel peelingujący do mycia ciała
Średnia cena 28zł / 200ml - dostaliśmy miniaturę o pojemności 50ml (7zł)
Info z ulotki: Preparat przeznaczony do mycia i pielęgnacji każdego rodzaju skóry, polecany do masażu ciała w miejscach narażonych na nadmierne gromadzenie się tkanki tłuszczowej i powstawanie cellulitu.
Żel ma piękny, świeży, grejpfrutowy zapach, zawiera drobne złuszczające drobinki. Zaliczył ze mną wyjazd weekendowy w zeszłym tygodniu i sprawdził się całkiem dobrze. Działanie peelingujące nie jest może jakieś spektakularne, zaś działania antycellulitowego przy takiej pojemności nie da się ocenić, ale i tak oceniam produkt jako całkiem udany.

BALNEOKOSMETYKI MALINOWY ZDRÓJ -Szampon do włosów przeciwłojotokowy i przeciwłupieżowy

Średnia cena 28zł / 200ml - dostaliśmy miniaturę o pojemności 50ml (7zł)
Info z ulotki:Szampon wzmacnia i odżywia cebulki włosowe oraz wspomaga redukcję łupieżu, poprawia ukrwienie skóry głowy i zapobiega wypadaniu włosów.
Szampon, podobnie jak żel, ma grejpfrutowy zapach. Dość dobrze się pieni. Przy moich krótkich włosach pewnie wystarczy mi na jakieś 8-10 użyć. Nie spodobał mi się aż tak jak żel, aczkolwiek również uważam go za całkiem dobry produkt.

ETRE BELLE - Mascara Lash X-Press & Hyaluronic
Średnia cena 100zł / szt. - w pudełku znalazł się produkt pełnowymiarowy
Info z ulotki: Mascara wydobywa piękne, długie, gęste i podkręcone rzęsy, nadając im niesamowitą objętość. Zakrzywiona szczoteczka Maxi-curl zapewnia podkręcenie, pogrubienie oraz wydłużenie rzęs.
Jeszcze nigdy nie miałam maskary za 100zł! Ta posiada silikonową szczoteczkę, lekko wygiętą, mniej więcej taką jak dość popularny rossmannowski Lovely. Maskara rzeczywiście wydłuża, pogrubia i podkręca rzęsy, dodatkowo silikonowa szczoteczka pozwala na precyzyjne ich rozdzielenie, ale za taką cenę spodziewałam się czegoś bardziej wow. Taki sam (bądź bardzo zbliżony) efekt mogę uzyskać dużo tańszymi produktami. Ten tusz zużyję z wielką chęcią, bo naprawdę jest dobry, ale z pewnością nie kupię go sobie sama w cenie regularnej :>

Zawartość wrześniowego Shinyboxa bardzo przypadła mi do gustu, mam nadzieję, że październikowe również nie zawiedzie :)