Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bingospa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bingospa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 lipca 2015

Denko czerwcowe

Czerwiec był u mnie dość obfity jeśli chodzi o nowości, ale czy równie dobrze poszło mi ze zużywaniem? :) Myślę że całkiem nieźle, na dodatek pojawiło się kilka pozycji z kolorówki :)


W denku tradycyjnie znalazły się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę,  takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana. Przy okazji ostatniego denka zorientowałam się, że niektóre z Was myślą, że jak czerwony to bubel... Śpieszę z wyjaśnieniem - u mnie niekoniecznie. Ja na czerwono oznaczam również produkty, które okazały się na tyle średnie, że nie chce mi się do nich wracać, albo tak drogie że szkoda mi na nie (przynajmniej na razie) kasy, albo takie, których nie mam jak kupić, no i buble oczywiście też. Ale warto czytać opisy - po to przecież piszę te mini recenzje :)


1 - SYLVECO - odbudowujący szampon pszeniczno-owsiany
Bardzo przyjemnie pachniał - trawą cytrynową. Niestety niezbyt dobrze się pienił (a ja lubię pianę) i miałam wrażenie, że trochę mi plącze włosy (a przecież mam raczej krótkie). Nie wpłynął na szybsze przetłuszczanie się włosów, ale i tak mnie nie zachwycił.

2 - JOANNA - farba do włosów
Farba w kolorze "orzechowy brąz" - kolor okazał się strzałem w dziesiątkę! Włosy są ładnie pokryte, błyszczące. Co ciekawe - mimo zawartości amoniaku farba nie śmierdzi! Jeszcze nie wiem jak będzie z wypłukiwaniem się koloru, bo włosy farbowałam tydzień temu. Ale na dzień dzisiejszy jestem z niej bardzo zadowolona.

3 - LAKTACYD - emulsja do higieny intymnej
Przyjemny zapach, konsystencja dość wodnista. Ale co do działania nie mam zastrzeżeń - myje, nie powoduje podrażnień. No i wygodne opakowanie z pompką :)

4 - DOVE - antyperspirant
Ufff... Ostatni... Nie lubię sprayowych antyperspirantów i już :)


5 - DOVE - żel pod prysznic
O żelach Dove pisałam tutaj. Nie używałam ich już dawno i chyba pora nadrobić zaległości, bo są całkiem fajne. Ta wersja zapachowa nie urzekła mnie jakoś wybitnie, ale na pewno skuszę się na inne, te owocowe :)

6 - YVES ROCHER - żel pod prysznic Kwiaty Cytrusów
Pienił się dobrze, nie wysuszał skóry, ale zapachowo coś mi jednak nie zagrało. Oprócz nuty cytrusowej, którą bardzo lubię był tu jeszcze jakiś gorzkawy zapach, nie do końca mi odpowiadał.

7 - EVELINE - waniliowy krem-maska do rąk i paznokci
Dostałam go w paczce do testowania, pisałam o nim w tym miejscu. Jako krem do pracy spisał się dobrze, bardzo szybko się wchłaniał i nie pozostawiał po sobie tłustej warstwy. Szkoda, że nie ma go w innej wersji zapachowej, bo nie przepadam za wanilią...

8 - SYIS - kolagenowe serum do paznokci
Mój absolutny ulubieniec jeśli chodzi o poprawianie kondycji paznokci :) To już moje drugie opakowanie i pewnie kupię jeszcze kolejne jak moje paznokcie znów będą potrzebować pomocy. Po więcej szczegółów zapraszam do recenzji.

9 - JOANNA - plastry z woskiem do depilacji twarzy
Moje ulubione, nie wiem le już zużyłam opakowań. Nawet jak próbowałam innych to i tak wracałam to tych :) Aktualnie zaopatrzyłam się w Epistick i plasterków nie potrzebuję, ale jak będę chciała znów wrócić do tej formy depilacji to wybiorę właśnie te plasterki.


10 - BINGOSPA - maska do twarzy kompleks algowy
Maseczka przeznaczona jest do skóry normalnej, a ja mam suchą, ale liczyłam na to obiecane nawilżanie. Przy pierwszym użyciu poczułam takie pieczenie, że od razu ją zmyłam. Nie pojawiło się na twarzy na szczęście żadne podrażnienie ani zaczerwienienie. Zaczęłam szperać w czeluściach internetu i okazało się że sporo osób ma takie odczucia. Postanowiłam dać jej drugą szansę. Okazuje się, że pieczenie z upływem czasu słabnie, ale jest ciągle wyczuwalne. Nawilżenie jest takie sobie, a biorąc pod uwagę dyskomfort podczas stosowania - nie zamierzam wracać do niej nigdy więcej.

11,12 - EVELINE - kremy na dzień i na noc 40+
Ich recenzja znajduje się w tym miejscu. Oba kremy były całkiem przyjemne w użytkowaniu, bardzo szybko się wchałaniały, miały przyjemny zapach. Niestety w kwestii nawilżenia mnie zawiodły. 

13 - BINGOSPA - wygładzający krem do twarzy
Kolejny produkt BingoSpa, który jak dla mnie okazał się mniej niż średni. Tu także zawiodło przede wszystkim nawilżanie, poza tym nie był taki zły. Oczywiście żadnego wygładzenia nie zauważyłam :) W związku z tym, że przez moje twarzowe zapasy krem się przeterminował, to ostatecznie zużyłam jako krem do stóp - też bez rewelacji :)


14 - L'OREAL - żel-krem oczyszczający Ideal Soft
Jeden z moich ulubieńców do mycia twarzy :) Nie wysusza jej, bardzo dobrze oczyszcza, nadaje się też do demakijażu. Nie podrażnia. Jego minusem jest chemiczny zapach. Więcej możecie przeczytać w recenzji.

15 - POSE - krem pod oczy
Nie, nie i jeszcze raz nie. Bardzo wolno się wchłaniał, pozostawiał tłustą warstwę, wysuszał moją skórę, szczypał w oczy... Jak chcecie przeczytać więcej to zapraszam Was tutaj.

16 - LIERAC - płyn micelarny do demakijażu
Znalazłam go w którymś z Shinyboxów. Średnio sobie radził z demakijażem, a do tego bardzo intensywnie pachniał. Mi osobiście ten zapach nie odpowiadał, był zbyt ciężki. A do tego ta cena - 65 zł / 200 ml!

17 - CETAPHIL - łagodna emulsja do mycia
Dostałam ją kiedyś przy okazji jakichś zakupów w aptece. Nie przypadła mi do gustu - bardzo słabo oczyszczała, pozostawiała tłustą warstwę na twarzy.

18 - EMBRYOLISSE - krem BB
Miniatura o pojemności 5 ml znaleziona w Joyboxie. Bardzo fajnie wyrównywał koloryt skóry, wygładzał ją. Stosowałam go solo albo jako bazę pod podkład (jedna z propozycji producenta). Niestety jego cena to około 120 zł / 30 ml :(


19 - LOVELY - trio brązer / puder / rozświetlacz
Znalazłam je w Shinyboxie, to był mój pierwszy brązer i pierwszy rozświetlacz :) Coś tam jeszcze zostało w opakowaniu, ale już bardzo niewygodnie się go używa. Najbardziej chyba byłam zadowolona z brązera, później z pudru a najmniej z rozświetlacza. Ogólnie całej trójki używałam z przyjemnością, takie opakowanie może się świetnie spisać na wyjazdach, ale ja chyba już go nie kupię ze względu na (nie)wygodę używania :)

20 - LAMBRE - błyszczyk do ust
Dostałam go w paczce mikołajkowej. Bardzo fajny delikatny kolor, wygodna aplikacja za pomocą pędzelka. Trwałość średnia - ale to w końcu błyszczyk. Nie mam pojęcia gdzie i za ile można go kupić :)
Drugi błyszczyk w denku to jakiś noname, mam go chyba z jakiejś gazety (?). Też bardzo fajny kolor, do tego malutki rozmiar, więc można go wrzucić gdziekolwiek.
Wykończyłam też błyszczyk z Essence, ale nie wiem jaki konkretnie poza tym, że brudnoróżowy. Zgubiłam gdzieś opakowanie zanim wrzuciłam je do torby z pustakami.

21 - EVELINE - skoncentrowane serum do rzęs
Pisałam o nim tutaj. Jako serum nie działa u mnie w ogóle. Jako baza spisuje się lepiej, choć też jakoś bez szału. Wiem, że Eveline ma jeszcze taką zieloną odżywkę, która działa podobnie (sprawdza się jako baza, ale nie jako odżywka) i nie wiem czy następnym razem nie skuszę się właśnie na nią dla porównania.

22 - EVELINE - tusz do rzęs
On też miał już swoją recenzję na blogu, dokładnie w tym miejscu. Z całą pewnością nie daje ekstremalnego efektu sztucznych rzęs, jako to obiecuje producent, ale jako taki dzienniak spisuje się dość dobrze. Ładnie rozdziela rzęsy, wydłuża je. Do tego nie osypuje się w ciągu dnia. Jeśli chcecie zobaczyć efekt na rzęsach to zapraszam Was do podlinkowanej recenzji.

23 - EVELINE - eyeliner 2000 Procent
Całkiem fajny eyeliner, który wbrew obietnicom producenta wcale nie jest wodoodporny :) Wygodny aplikator (coś pomiędzy twardym pisakiem a miękkim pędzelkiem), ale trudno nim namalować taką całkiem cienką kreskę. Dla mnie to nie był problem, bo i tak zawsze maluję nieco grubsze :)

24 - ALTERRA - pomadka rumiankowa
Kupiłam ją z zamiarem stosowania jako odżywki do rzęs, efekty możecie zobaczyć w tej recenzji. Efekty nie były może spektakularne, ale dla mnie widoczne. Na pewno wzmocniła moje rzęsy :) Końcówkę zużyłam już tradycyjnie - do ust. Działanie jak najbardziej w porządku, ale nie odpowiadał mi jej zapach.

25 - SECHE VITE - wysuszacz
Rewelacja! Od kiedy go dostałam to polubiłam malowanie paznokci :) Rzeczywiście są suche już po kilku/kilkunastu sekundach, przedłużona jest też trwałość lakieru. Aktualnie wróciłam do hybryd, ale będę chciała znów malować paznokcie lakierami to na pewno go kupię.


26 - AVON - woda toaletowa Pur Blanca
Ja jestem ofiara losu i wiecznie gubię gdzieś nakrętki - co widać :) Tą wodę chyba dostałam od kogoś w prezencie, używałam jej dość rzadko, bo dla mnie zapach jest za słodki.

27 - NU - zmywacz w chusteczkach
Śmierdzi, jest bardzo tłusty, ale działa naprawdę dobrze. Ja zdecydowanie wolę tradycyjne zmywacze.

28 - SKIN79 - próbki kremów BB
Bardziej jakoś przypadł mi do gustu złoty, z czego bardzo się cieszę, bo mam go w wersji pełnowymiarowej, z pudełka Inspired by Charlize Mystery. Oba ładnie się wtapiają i dopasowują do koloru skóry, wyrównują koloryt. Być może napiszę więcej za jakiś czas o tej wersji VIP Gold.


A to skarby od Kasi, których nie kupicie nawet w najlepszym sklepie.  Żel peelingujący algi+owoce był całkiem przyjemny, drobinki masowały skórę, a po jego użyciu nie musiałam używać balsamu. Peeling mocny z glinką zieloną to naprawdę solidny zdzierak. Rewelacyjnie spisał się przy stosowaniu na stopy i łokcie (opakowanie było małe, więc szkoda było użyć na całe cało). Serum kwiaty, kwas hialuronowy i algi to najlepsze serum na świecie! Używałam go zawsze wieczorem, a czasem też rano. Skóra była dobrze nawilżona, gładka. Kasiu, mam nadzieję, że zapisujesz gdzieś te przepisy :)

A jak tam Wasze denka? Dobrze Wam idzie zużywanie?

środa, 3 czerwca 2015

Denko majowe

Niestety (dla mnie i moich zapasów) majowe denko nie należy do tych imponujących gigantów denkowych. Ale też z drugiej strony nie jest źle, trochę udało mi się jednak zużyć :) Najważniejsze, że w maju więcej zużyłam niż kupiłam :) W maju postanowiłam też zużyć w końcu choćby część próbek - udało się :)


W denku tradycyjnie znalazły się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę,  takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana.


1 - AVON - peeling do ciała z ekstraktem kawy kolumbijskiej
Nazwa nieadekwatna do zawartości: po pierwsze to żel peelingujący a nie peeling, a po drugie to nie była kawa o jakiej marzyłam :( Po więcej szczegółów zapraszam Was do recenzji, w której trochę się wyżyłam. Nie mam już ochoty na żaden peeling z serii Planet Spa.

2 - AVON - żel pod prysznic
Pienił się bardzo dobrze, co lubię. Zapach miał też całkiem przyjemny, choć mnie nie zachwycał. Nie wysuszał skóry, robił co miał robić. Do tej wersji zapachowej raczej nie wrócę, ale pewnie wypróbuję kiedyś inne, bo działanie było w porządku :)

3 - YVES ROCHER - żel pod prysznic Ziarna Kawy z Brazylii
No i to jest prawdziwy zapach kawy! Z całej serii żeli Jardins du Monde to właśnie ten jest moim ulubionym, nie jestem w stanie nawet zliczyć ile opakowań już zużyłam. O tej serii żeli pisałam juz kiedyś na blogu, dokładnie tutaj.

4 - EVELINE - luksusowy balsam pod prysznic
Uwielbiam! Znalazł się w moich hitach lutego/marca i doczekał się też pełnej recenzji. Zapach jest boski - słodki, czekoladowo-kakaowy, zdecydowanie Eveline ma za niego plusa ode mnie :) Okazało się, że ma też małego minusa - z uwagi na gęstość balsamu po koniec pompka już go nie nabiera, trzeba albo rozciąć opakowanie, albo się trochę nagimnastykować żeby zużyć go do końca. Ale mnie to nie zraża, na pewno kupię go jeszcze nie raz.


5 - MIXA - płyn micelarny
Spisywał się bardzo dobrze - skutecznie zmywał makijaż, nie podrażniał, nie uczulał. Jego świeżutką recenzję znajdziecie w tym poście.

6 - BINGOSPA - mleczko do mycia twarzy
Mimo obietnic producenta wcale nie nawilżało, a wręcz mam wrażenie że trochę wysuszało moją skórę. Przyjemnie pachniało i skutecznie oczyszczało twarz, również z resztek makijażu. Nie podrażnia, nie uczula - generalnie nie jest złe. Myślę że bardziej zadowolone będą z niego osoby z innym rodzajem cery - sucharkom raczej nie polecam.

7, 8 - PUREDERM - płatki na oczy
Wykończyłam płatki ogórkowe (kojące) i pomarańczowe (witalizujące). Oba to takie średniaki, bardziej przypadły mi do gustu te ogórkowe, trochę lepiej nawilżały i pachniały mniej sztucznie. Nie spodziewałam się po nich efektu wow, a jedynie chwili relaksu i może delikatnego rozjaśnienia spojrzenia :) Relaks był, szkody mi żadnej nie wyrządziły. Mimo że nie zrobiły nic spektakularnego to być może będę do nich co jakiś czas wracać.


9 - HEALER - krem z rokitnikiem
Miałam go z jakiejś wymianki. Moja cera bardzo lubi się z rokitnikiem i tak też było w tym wypadku. Krem spisał się dobrze, odpowiednio nawilżał, nie podrażniał. Z uwagi na dość tłustą konsystencję stosowałam go raczej na noc, ale na dzień też się zdarzało :) Pewnie kupiłabym go za jakiś czas, ale chyba nie można go nigdzie kupić (przynajmniej ja nie znalazłam).

10 - RIVAL DE LOOP - ampułki nawilżające Hyaluron Booster
Siedem ampułek, z których każda wystarczała mi na dwie aplikacje. Wchłaniały się szybko, nawilżały dość dobrze, ale nie było to długotrwałe nawilżenie. Nie zauważyłam jakiegoś spektakularnego działania, ale nie wykluczam że kiedyś, przy okazji jakiejś promocji... :)

11 - BANIA AGAFII - nagietkowy scrub do twarzy
To też jeden z moich ulubieńców, więc pojawi się jeszcze u mnie za jakiś czas. Solidny solny (!) zdzierak, skóra jest po nim gładka, rozjaśniona i lekko nawilżona. Po więcej szczegółów zapraszam do recenzji.

12 - RIVAL DE LOOP - kapsułki piejęgnacyjne z koenzymem Q10 i witaminą E
Z uwagi na ich olejową konsystencję stosowałam je tylko wieczorem. Nie zauważyłam ani wygładzenia zmarszczek (wiem, to tylko 7 dni) ani żadnych innych efektów.

13 - POSE - odmładzający krem do twarzy
U mnie niestety się nie sprawdził - głównie przez zbyt słabe nawilżenie skóry. Więcej napisałam o nim w recenzji. A miało być tak pięknie... :)


14 - BANIA AGAFII - maska drożdżowa do włosów
Miała dość lejącą konsystencję, dlatego też lepiej niż słoiczek moim zdaniem spisałaby się tubka lub butelka. Jeśli zaś chodzi o działanie to nie wiem czy przyśpieszyła tempo wzrostu moich włosów - nigdy tego nie mierzyłam :) Pachniała dość przyjemnie, włosy były po niej gładkie i miękkie, łatwo się rozczesywały. Nie spowodowała przyśpieszonego przetłuszczania się włosów. W sumie to ja i tak nie mam wielkich wymagań jeśli chodzi o produkty do włosów:>

15 - VERONA - szampon koloryzujący
Włosy po jego użyciu ładnie błyszczały, kolor mi się spodobał. Na razie jednak rezygnuję z saszetek i chyba wracam do tradycyjnych farb :>


16 - AQUASELIN - bloker
U mnie niestety spisał się średnio i to w okresie zimowo wiosennym. Dlatego jestem pewna, że w okresie upałów na pewno sobie u mnie nie poradzi.

17 - RIMMEL - podkład Lasting Finish 25h
Krycie miał zadowalające, trwałość też nie była zła (ale na pewno nie 25h). Dobrze współpracował ze wszystkimi kremami, których używałam w tym czasie, nie warzył się, nie tworzył efektu maski. I choć byłam z niego zadowolona, to jednak czegoś mi brakowało do pełni szczęścia (nie wiem czego).

18 - MARIZA - pomarańczowy peeling do ust
Znalazłam go w jednym z Shinyboxów. Pachniał pięknie, pomarańczowo, jednak nie do końca odpowiadała mi jego olejowa konsystencja. Peeling odpadał z ust, drobinki cukrowe były dość grube. Zdecydowanie bardziej wolę pomadkę peelingującą Sylveco :)

19 - ANFANI - masło shea
To maleństwo o pojemności jakichś 5-10 ml śmierdziało jak popielniczka. Za to działanie miało rewelacyjne. Stosowałam je miejscowo, jak pojawiały mi się jakieś przesuszone miejsca na skórze - po kilku aplikacjach nie było po nich śladu.

20 - REGENERUM - serum do paznokci
Nie zrobiło z moimi paznokciami zupełnie nic. Podobał mi się sposób aplikacji - tubka zakończona była pędzelkiem, ale nic poza tym nie zrobiło na mnie wrażenia. Paznokcie się nie wzmocniły, nie rozjaśniły i były nadal w tak samo kiepskiej kondycji.


Na koniec garść próbek. Olejki do kąpieli (BARWA) nie zachwyciły mnie ani swoją konsystencją ani zapachem (nie polubiłam ani różanej ani oliwkowej wersji). Masła do ciała (FARMONA) to też nie moja bajka. Przede wszystkim dlatego, że nie lubię tradycyjnych mazideł do ciała, a poza tym te wersje zapachowe też mnie nie urzekły, choć jeśli miałabym wybrać to bardziej do gustu przypadło mi Cosmo. Balsam do ciała (CLOCHEE) znalazłam w Shinyboxie, ma intensywny, niezbyt przyjemny cynamonowy zapach (a ja przecież lubię zapach cynamonu!). Wygładzający krem przeciwzmarszczkowy (LIRENE) wstępnie zrobił na mnie dość pozytywne wrażenie - całkiem przyjemnie pachniał, szybko się wchłaniał.Chyba spróbuję zdobyć kilka próbek, żeby wyrobić sobie o nim zdanie. A na koniec próbki zapachów (nasączone chusteczki) z YVES ROCHER: Comme Une Evidence już miałam i jak dla mnie jest zbyt słodki; Naturelle Osmanthus mam w tej chwili miniaturkę; też należy do tych kwiatowych, ale nie jest tak słodki jak poprzednik. Klasyczna Naturelle była już w moim posiadaniu dwukrotnie - przyjemny rześki zapach na co dzień. Quelques Notes d'Amour na mój gust była zdecydowanie za ciężka, za słodka, za intensywna.

No i już - pora zbierać następne pustaki :) A jak Wam poszło w maju? Jesteście z siebie zadowolone?

sobota, 2 maja 2015

Denko kwietniowe

Wczoraj pokazałam Wam moje kwietniowe zdobycze, a dziś czas pożegnać się z pustakami. Denko nie jest tak duże jak bym chciała, ale nie jest źle :) Stwierdziłam też, że po raz ostatni pokazuję Wam w denku płatki kosmetyczne, patyczki czy mokre chusteczki. Stanowiły one stały element denka i z całą pewnością będę je nadal kupować i zużywać, ale chyba nie ma sensu ich pokazywać. No chyba że znajdę wyjątkowy hit albo bubel w tej kwestii :)


W denku tradycyjnie znalazły się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę,  takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana.


1 - YVES ROCHER - żel pod prysznic truskawka
Mały minus za brak pompki albo jakiegoś bardziej wygodnego dozownika. Ale ogólnie żel spełnił moje oczekiwania. Pięknie pachniał... poziomkami :) Dobrze się pienił, nie wysuszał skóry, nie podrażniał. Na pewno do tej wersji zapachowej będę wracać.

2 - BINGOSPA - żel do higieny intymnej z proteinami jedwabiu
Moje okolice intymne z jedwabiem nie czuły się źle :) Ale żeby ten płyn robił jakiś szał to nie mogę powiedzieć. Miał dość przyjemny, delikatnie różany zapach, pienił się w porządku, plus za pompkę w opakowaniu. Niestety raczej nie łagodził podrażnień, a dodatkowo czasem miałam wrażenie że odświeżenie jest niewystarczające.

3 - BALNEOKOSMETYKI - biosiarczkowy żel peelingujący
Dość przyjemny cytusowy zapach, choć nie tak przyjemny jak szamponu z tej serii. Działanie peelingujące dość słabe, i innych efektach nie jestem w stanie powiedzieć.

4 - ORGANIQUE - peeling solny z masłem shea
Jego recenzja znajduje się na blogu w tym miejscu. Bardzo się z nim polubiłam, zwłaszcza z tą wersją zapachową. Dobrze zdzierał, lekko natłuszczał i nawilżał skórę tak, że nie potrzebowałam się dodatkowo balsamować. Z chęcią do niego wrócę, zwłaszcza w jakiejś promocji :)

5 - DOVE - antyperspirant
Nie lubię antyperspirantów w sprayu. W tym przypadku działanie jak dla mnie niewystarczające. Plus za przyjemny świeży zapach i nie zostawianie śladów na ubraniu.


6 - PALETTE - szampon koloryzujący
Nadał moim włosom ładny odcień i blask. Jak to szampon - wypłukał się po kilku myciach. Chyba jednak wrócę do farb, bo ostatecznie cenowo przy tych saszetkach wyjdzie mi podobnie.

7 - MARION - jedwab do włosów
Kupuję go od kilku lat, moje włosy się z nim polubiły - są miękkie i błyszczące. Miałam go kupić znowu, ale nie znalazłam go w Hebe i tymczasowo wylądował u mnie jedwab Biosilk.

8 - BALNEOKOSMETYKI - biosiarczkowy szampon
Bardzo przyjemny cytrusowy zapach! Dobrze się pienił i mam wrażenie, że pozytywnie wpłynął na tempo przetłuszczania się moich włosów. Nie wykluczam powrotu :)

9 - BANIA AGAFII - balsam do włosów odżywczo-regeneracyjny
Przyjemny zapach, przystępna cena. Włosy po jego użyciu były miękkie, błyszczące i dobrze się układały. Nie wiem czy odżywił i zregenerował moje włosy, ale raczej nie mam z tym problemu :)


10 - DOVE - mydło w płynie
Kupiłam je przede wszystkim na kształt butelki - na mojej umywalce jest dość wąskie miejsce na butelkę z mydłem i to pasuje idealnie. Muszę sobie zostawić butelkę i będę kupować tylko zapasy. To było bardzo delikatne, kremowe, ładnie pachniało. Służyło mi do mycia rąk i na początku również pędzli.

11 - BIOLIQ - regenerujący krem do rąk i paznokci
Nie zauważyłam żadnego wpływu na wzmocnienie paznokci, ale w sumie wcale mnie to  nie zdziwiło. W pielęgnacji dłoni spisał się całkiem fajnie, polubiłam go głównie za szybkie wchłanianie, zapach i dość dobre nawilżenie. Pisałam o nim tutaj.

12 - SYIS - serum kolagenowe do paznokci
Mój hit ostatnich miesięcy! Znalazłam go w lutowym Shinyboxie, używałam przez około miesiąc i zrezygnowałam żeby móc zrecenzować balsam od Eveline. Teraz znów do niego wróciłam, zużywam drugie opakowanie. Wzmocnienie paznokci zauważyłam już po kilku dniach (używam go dwa razy dziennie). Recenzja ukaże się niebawem :)

13 - L'BIOTICA - złuszczająca maska do stóp
Nie chcę się za bardzo rozpisywać, bo recenzja jest w przygotowaniu. Na razie napiszę tylko, że nie kupię jej ponownie, a o powodach przeczytacie zapewne w poniedziałek.


14 - PERFECTA - wosk do depilacji twarzy w plastrach
Kupiłam je bo chciałam wypróbować coś nowego i niestety się zawiodłam. Przede wszystkim nie rozumiem dlaczego do 12 podwójnych plasterków jest tylko 5 nasączonych oliwką chusteczek :> Zaś jeśli chodzi o działanie to plasterki bardzo słabo radziły sobie z moim wąsikiem, masa włosków zostawała nie usunięta. We wczorajszym poście mogłyście zobaczyć, że wróciłam do moich ulubionych plasterków z Joanny. W komentarzach do wczorajszego posta Zrelaksowana napisała o Epistick - wygooglowałam sobie to cudo i chyba skuszę się na zakup :)

15 - ETRE BELLE - maska odbudowująco-nawilżająca z kolagenem i aloesem
Znaleziona w Joyboxie maska w chusteczce, dobrze dopasowała się do kształtu twarzy, efekt nawilżenia był dość fajny, ale niezbyt długotrwały. Etre Belle sprzedaje te maski w zestawach po 10 szt. wraz z serum i taki zestaw kosztuje około 140 zł, więc się nie skuszę:)

16 - DERMEDIC - krem nawilżający o przedłużonym działaniu
Kolejny produkt, który znalazł się wśród moich lutowo-marcowych ulubieńców, więcej na jego temat możecie przeczytać w pełnej recenzji. Bardzo dobrze poradził sobie z moją przesuszoną skórą, dobrze się wchłaniał dzięki czemu mogłam go stosować również pod makijaż. Miał przyjemny świeży zapach, mimo parafiny wysoko w składzie nie uczulił mnie ani nie zapchał.

17 - ETRE BELLE - maseczka kolagenowa
Znalazłam ją w którymś z Shinyboxów. Ta maseczka również bardzo przypadła mi do gustu. O stopniu wysuszenia mojej skóry może chyba świadczyć fakt, że po zalecanych 15-20 minutach nie miałam czego zmywać wodą - wszystko się wchłaniało:) Nie bardzo mogę powiedzieć o efektach długotrwałego stosowania, bo używam jej dość sporadycznie, na zmianę z innymi specyfikami. Niestety cena mnie skutecznie odstrasza - ok. 130 zł / 50 ml. Nie kupię ze względu na cenę.

18 - ORGANIC THERAPY - micelarny płyn do demakijażu.
Bardzo dobry kosmetyk, ale tylko i wyłącznie dla tych osób, które preferują delikatny makijaż. U mnie niestety się nie sprawdził, więcej o nim przeczytacie w niedawno opublikowanej recenzji.


19 - FITTI - chusteczki nawilżane
Odpowiednio mokre, wykorzystywane u mnie do wielu różnych rzeczy.

20 - SATESSA - chusteczki nawilżane
Kupiłam je w Aldi w jakimś pięcio- albo siedmiopaku w promocyjnej cenie. Nie podoba mi się ich zapach, jest drażniący i niezbyt przyjemny, a niestety zostały mi jeszcze ze trzy opakowania. Wykorzystuję je ostatnio do szybkiego sprzątania w łazience, bo do rąk nie daję rady :/

21 - CLEANIC - patyczki higieniczne
Już kupiłam następne opakowanie, lubię je za to że się nie rozłażą, nie oddzielają od patyczka. Używam do czyszczenia uszu i drobnych poprawek makijażu.

22 - CLEANIC - płatki kosmetyczne
Kolejne potrójne opakowanie już do mnie trafiło, te waciki znikają u mnie w tempie ekspresowym :)

I to tyle :) Czy coś z tego Was szczególnie zaciekawiło? I jak Wasze zużycia, są odpowiednio duże? :)

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Denko marcowe

Dzisiaj większość wylewała wodę z wiader, butelek, pistoletów itp. a ja wylewam (no dobra, wyrzucam ☺) puste opakowania :) Czas na marcowe denko! Sporo tego :)


Chyba w marcu udało mi się zużyć więcej niż kupiłam, więc nie jest źle :) W denku znajdą się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę,  takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana.


1 - BATISTE - suchy szampon
Mój pierwszy Batiste i już wiem, że nie zamienię go (przynajmniej na razie) na żaden inny. No dobra, mam zamiar przetestować różne rodzaje, więc teraz zamiast wersji dla brunetek mam wersję zwiększającą objętość. Szampon dość przyjemnie pachnie, odświeża włosy, a dodatkowo przy wersji dla brunetek nie muszę się martwić białym nalotem :)

2 - BANIA AGAFII - balsam do włosów aktywator wzrostu
Przyjemna niedroga odżywka, którą znalazłam w Shinyboxie. Włosy po jej użyciu były miękkie i przyjemne w dotyku, ładnie pachniała. Nie zauważyłam szybszego wzrostu włosów, ale może to za mała pojemność :)

3 - HEAD&SHOULDERS - szampon do włosów
Przez długi czas w mojej łazience nie gościły żadne inne szampony niż Head&Shoulders, zmieniałam jedynie od czasu do czasu rodzaj. Spisuje się u mnie bez zarzutów, więc z pewnością jeszcze do niego wrócę jak uszczuplę swoje zapasy :)

4 - JOANNA - szampon koloryzujący
Efekt po jego użyciu jest żaden. Dosłownie. Ani koloru, ani blasku, nic. Zupełnie nic.

5 - L'BIOTICA BIOVAX - maseczka do włosów z naturalnymi olejami
Ta maska również sprawiła na mnie dość dobre wrażenie, ale przy moich krótkich włosach trudno zauważyć wszystkie efekty. Włosy na pewno były miękkie, nie przetłuszczały się szybciej niż zwykle.


6 - YVES ROCHER - żel peelingujący
Więcej o nim przeczytacie tutaj. Działanie peelingujące prawie żadne, zapach też mi nie przypadł do gustu. Być może wezmę kiedyś jeszcze dla porównania inną wersję zapachową, ale tego na pewno już nie kupię.

7 - AA - antyerspirant w kulce
Przyjemnie pachniał, z ograniczeniem potliwości radził sobie średnio, nie zachwycił mnie niczym szczególnym.

8 - PLANETA ORGANICA - żel pod prysznic
Jego recenzję znajdziecie tutaj. To nie jest zły żel, ale ja oczekuję czegoś innego. Dla mnie za mało się pienił i miał zbyt ulotny zapach (choć przyznaję, że bardzo przyjemny).


9 - PAT&RUB - rozgrzewający balsam do rąk
Zachwycałam się nim tutaj. Piękny, korzenny zapach i długotrwałe nawilżenie. Cena nie zachęca, ale na kolejne święta chyba sprawię sobie taki prezent :)

10 - YVES ROCHER - peelingujący olejek do dłoni
Jego recenzja też już znajduje się na blogu, w tym miejscu. Był to mój pierwszy peeling do dłoni, więc nie miałam go z czym porównywać. Teraz już mam odniesienie do peelingu z Eveline i ten wypada jednak trochę blado. Ale nie wykluczam, że kiedyś, przy jakiejś promocji... :)

11 - ŚWIT PHARMA - skarpetki SPA dla stóp
Zużyłam je na wieczorze SPA, który zorganizowałyśmy sobie z koleżanką. Stopa (tak, jedna, bo na drugą założyłam inną skarpetę dla porównania☺) była fajnie nawilżona, gładka, aczkolwiek przypuszczam, że taki efekt można osiągnąć nakładając na stopy grubszą warstwę kremu i owijając ją workiem :> Dodatkowo dzień później po tym nie było śladu, więc efekt nawilżenia nie był zbyt długotrwały. Skarpetki były wielkie, a żeby nie spadały dołączono do nich małą naklejkę, żeby skarpety trzymały się na miejscu. Ja swoją chyba trochę źle zamocowałam, bo się co chwilę odklejała. Moim zdaniem 15 zł to jednak dość sporo jak na taki efekt.

12 - BIOLUXE - krem do stóp
Więcej przeczytacie o nim tutaj. Niska cena i całkiem przyzwoite działanie, może przy okazji jakichś zakupów znów się u mnie pojawi.


13 - BINGOSPA - maska do twarzy ze 100% olejem ryżowym
Miała nawilżać i odżywiać, ale jakoś niespecjalnie się spisała. Nie zrobiła nic złego, ale dobrego też niewiele. Nawilżenie było chwilowe, po maksymalnie pół godzinie od ściągnięcia maseczki i tak musiałam nakładać krem nawilżający. Do ostatnich dwóch czy trzech aplikacji dodawałam dodatkowo kilka kropli olejku z awokado, wtedy spisywała się nieco lepiej, ale ciągle bez szału.

14 - YVES ROCHER - rewitalizujący roll-on pod oczy
Kosztuje jakieś straszne pieniądze, w cenie regularnej chyba coś około 70 zł. Oczywiście YR bardzo często ma jakieś promocje, więc można go kupić taniej, ja dostałam go gratis do którychś zakupów. Najfajniejsze w nim były trzy metalowe kuleczki, którymi można było masować skórę pod oczami. Działanie bardzo przeciętne, a może nawet słabe. Słabo nawilżał, nie wpłynął na zmniejszenie cieni pod oczami (ale nie mam z tym dużego problemu). I najważniejsze - pozostawiał różową błyszczącą poświatę - im dłużej go używałam tym bardziej była ona różowa i bardziej błyszcząca, nie wiem, może te drobinki gdzieś tam się ukrywały? W sumie to teraz sobie myślę, że mogłam wyczyścić opakowanie i używać samych kuleczek do masażu, ale tubka już jest w śmietniku :>

15,16 - PUREDERM - maseczki do twarzy
Maseczka peel-off z zieloną herbatą do mnie nie przemówiła zupełnie, nie zrobiła nic. Za to maseczka z papają (glinkowa) była bardzo fajna i chyba do niej jeszcze kiedyś wrócę. Skóra była rozjaśniona, wygładzona, oczyszczona. Sprawdzę też chyba inne wersje tych maseczek.

17 - SO BIO - woda do demakijażu oczu i twarzy
Jej recenzję już mogłyście przeczytać na blogu, jest tutaj. Działanie bardzo dobre, tylko cena trochę wysoka (choć nie tragicznie).


18 - AVON - woda toaletowa Celebre
Preferuję zapachy lekkie, świeże, nie słodkie. Ten nie do końca się w to wpasowuje, jest dość słodki, lekko kwiatowy, ale mam do niego sentyment - używam go z przerwami od liceum, więc całkiem długo.

19 - LOVELY - tusz do rzęs
Tutaj znajdziecie jego recenzję porównawczą. Niska cena, bardzo dobre działanie - kupię jeszcze niejedno opakowanie.

20 - NIVEA - pomadka ochronna
Od wielu lat kupowałam dokładnie tą wersję - perłową. I to jest pierwsze, które mnie rozczarowało - pomadka była bardziej biała i perłowa niż wcześniejsze, przez co używałam ją w domu, bo kolor na ustach był niewyjściowy. Może wypróbuję inne rodzaje, do tej już nie wrócę.

21 - VENITA - pomadka ochronna
Niski filtr (SPF6) spowodował, że używałam jej w pracy jako zwykłej pomadki nawilżającej. Ale spisywała się słabo.

22 - BELL - baza pod cienie
Moja pierwsza baza pod cienie, o której więcej przeczytacie tutaj. Byłam z niej zadowolona do samego końca, z chęcią będę do niej wracać.

23 - GLAZEL - kredka do brwi
Mój pierwszy produkt do brwi :) Do tej pory oprócz regulowania i przyczesywanie to jedyne co zdarzało mi się robić z brwiami to lekko przyciemniać je podeschniętym tuszem:> Brązowy kolor tej kredki z którego byłam niezadowolona okazał się trafiony i na jej miejsce trafiła już kolejna (obie mam z Shinyboxa).

24 - EVELINE - diamentowa odżywka do paznokci
Coś tam robiła, ale lepiej spisywała się u mnie ta 8w1. Wiem o formaldehydzie w jej składzie, ale u mnie nie robiła nic złego.


25 - FITTI - chusteczki nawilżane
Używane u mnie do różnych celów - od ścierania podkładu z ręki po sprzątanie. Te dodatkowo kupiłam za jakieś śmieszne pieniądze (5 zł za trzy opakowania).

26 - CLEANIC - płatki kosmetyczne
Standard.

27 - BARWA - olejki pod prysznic
Do działania nie mam większych zastrzeżeń, ale zapachowo zupełnie nie trafiły w moje gusta - ani oliwkowy, ani różany.

28 - SYNCHROLINE - balsam do ciała
Przeogromne saszetki, z których jedna wystarczała na posmarowanie przedramienia. Za mało żeby ocenić, za mało żeby zachęcić do kupna pełnowymiarowego kosmetyku.

29 - SYLVECO - lekki krem rokitnikowy
Przyjemnie nawilżał, szybko się wchłaniał. Zapach nie każdemu przypadnie do gustu, ale mi nie przeszkadzał. Miałam kiedyś krem rokitnikowy innej firmy i byłam z niego zadowolona, tego mam jeszcze chyba 3 próbki. Zużyję i zdecyduję co dalej.

30 - SYLVECO - łagodzący krem pod oczy
Niby tylko próbki, ale łącznie to 6 ml, co w przypadku kremu pod oczy jest jak dla mnie wystarczającą ilością do wyrobienia sobie zdania. A moje zdanie jest takie, że z pewnością kupię pełnowymiarowe opakowanie i to już niedługo! Krem szybko się wchłania, dobrze nawilża, lekko ujędrnia skórę (wiem, to dzięki nawilżeniu), nadaje się pod makijaż, nie podrażnia, nie powoduje szczypania.


31 - PUREDERM - skarpetki nawilżające
Działanie podobne do tych opisywanych wyżej, za to cena o połowę niższa. Do tego wygodniejsza dla mnie forma bardziej dopasowanej skarpetki-stópki. Za taką cenę być może co jakiś czas skuszę się na małe SPA dla stóp :)

32 - ORIENTAL THERAPY - maseczka odżywczo-regenerująca
Maseczka w formie nawilżonej chusteczki nakładanej na całą twarz (z otworami na oczy, nos i usta). Skóra po użyciu była nawilżona, gładsza, odświeżona. Całkiem przyjemne działanie za kilka złotych. Te koreańskie cuda potrafią zaskakiwać :)

33 - PERFECTA - spa dla dłoni
Taki mały dwuczęściowy cudak - peeling w jednym, maska w drugim. O ile do peelingu nie mam większych zastrzeżeń, to działanie maski nie przypadło mi do gustu. Dłonie były po niej klejące, nie czułam nawilżenia, równie dobrze mogłabym jej nie nakładać.

Ufff... Dziękuję jeśli dotarłyście do końca :) Znacie coś moich pustaków? Może są tu jakieś Wasze ulubione kosmetyki?

wtorek, 3 lutego 2015

Denko styczniowe

Kolejny raz udało mi się zużyć całkiem sporo produktów. Dodatkowo na początku stycznia zrobiłam przegląd kolorówki i pożegnałam się z niektórymi kosmetykami.


Tym razem oprócz kosmetyków pielęgnacyjnych udało mi się też zdenkować coś z kolorówki, a to wcale nie jest takie proste :)



1 - GABRIELA SABATINI - Ocean Sun
Nawet nie wiem która to już butelka - bardzo lubię ten zapach, jest taki świeży, przyjemny. Kojarzy się z latem i raczej na taką porę roku pasuje, ale ja używam wiosną, latem, jesienią i zimą. Kupuję zazwyczaj w jakiejś promocji za mniej niż 30 zł.
Z pewnością kupię ponownie

2 - MAYBELLINE - tusz do rzęs Volum Express Turbo Boost
Żadnego turbo boost na moich rzęsach nie zauważyłam. Maskara nie była zła, nie sklejała, nie zbijała się w grudki, nie kruszyła się. Ale efekt jaki dawała na rzęsach był jak dla mnie za słaby, dodatkowo lubiła się odbijać na powiekach.
Nie kupię ponownie

3 - MISS SPORTY - eyeliner w pisaku Cat's Eyes
Nawet się polubiliśmy. Naprawdę czarny i ta czerń pozostawała na powiekach do wieczora. Pisak dość gładko się "prowadził", jednak końcówka dość szybko wyschła i malowałam kreski bokiem flamastra (a trzymałam go zawsze pisakiem w dół). 
Być może kupię ponownie

4 - MY SECRET - hardener 3 in 1
To była wielofunkcyjna odżywka do paznokci, która miała pełnić funkcję: utwardzacza płytki paznokcia, bazy chroniącej i lakieru nawierzchniowego. Jako utwardzacz nie zdziałała zupełnie nic. Jako baza chroniąca spisała się jak każdy inny bezbarwny lakier. Jako lakier nawierzchniowy - nadawała lekki połysk, ale nie przedłużała trwałości lakieru.
Nie kupię ponownie

5 - EVELINE - odżywka do paznokci 8 w 1
Jedni ją kochają inni nienawidzą - mi bliżej do tej pierwszej grupy. Pozwoliła mi doprowadzić do ładu paznokcie po zdjęciu tipsów - stosowałam ją wtedy ponad miesiąc. Jako że naczytałam się sporo negatywnych rzeczy na jej temat często robiłam sobie przerwy w jej stosowaniu i starałam się żeby "seria" nie była dłuższa niż 2 tygodnie. Aktualnie noszę hybrydy i po ich zdjęciu robię sobie 3-4 dniową serię z Eveline i dopiero po tym czasie nakładam znów lakier hybrydowy. Nadal nie potrafię zapuścić paznokci, nadal nie są super twarde, ale da się żyć:)
Kupię ponownie


6 - BIAŁY JELEŃ - płyn micelarny
Pełna recenzja tutaj. Ja niestety okazuję się wyjątkiem, bo płyn zbiera bardzo dobre opinie w Internecie.
Zdecydowanie nie kupię

7 - BINGOSPA - maska do twarzy ze 100% olejem winogronowym
Miała przede wszystkim nawilżać. Nie robiła w sumie nic...
Na pewno nie kupię

8 - LIRENE - peeling enzymatyczny
Pełna recenzja tutaj. To czego w recenzji nie napisałam (bo nie byłam do końca pewna) to że powodował u mnie powstawanie jakichś podskónych paskud. Nadal nie mam pewności że to ten peeling jest za to odpowiedzialny, jednak niespodzianki zazwyczaj pojawiały się 1-2 dni od użycia peelingu. Generalnie opinie o nim są dość dobre, więc ja uznałam że to po prostu nie jest kosmetyk dla mnie.
Nie kupię ponownie

9 - LIERAC - płyn micelarny
Miniatura z Shinyboxa. Średnio sobie radził z demakijażem, a do tego bardzo intensywnie pachniał. Mi osobiście ten zapach nie odpowiadał, był zbyt ciężki. A do tego ta cena - 65 zł / 200 ml!
Z pewnością nie kupię

10 - BIOLIQ - serum rewitalizujące
Pisałam o nim całkiem niedawno, o tutaj. Moja pierwsza przygoda z serum i od razu udana :) Teraz chcę wypróbować serum nawilżające z Bielendy.
Kupię ponownie

11 - YVES ROCHER - krem do demakijażu z wyciągiem 3 herbat
Miniaturka z jakiegoś zestawu podróżnego. Pachniał jak krem biurowy, z demakijażem radził sobie nawet nieźle, ale bez szału.
Nie kupię ponownie


12 - YVES ROCHER - żel pod prysznic Owoc granatu z Hiszpanii
Ten zapach należy do moich ulubionych - świeży, energetyzujący, zagości u mnie jeszcze nie raz. Ogólna recenzja tych żeli znajduje się tutaj.
Na pewno kupię ponownie

13 - MEDISPIRANT - antyperspirant żel pod prysznic
Pienił się nawet nieźle, był w zasadzie bezzapachowy, ale umówmy się - od tego typu produktu oczekiwałam w kwestii zapachu tylko tego, żeby nie śmierdział:> Ale najważniejszego zadania (ograniczenia potliwości) nie spełniał niestety. Bardzo wydajny!
Nie kupię

14 - BALNEOKOSMETYKI - biosiarczkowy szampon
Pięknie pachniał! Pienił się też nieźle. Generalnie w stosunku do szamponów nie mam zbyt wielkich wymagań, a w moich zapasach na razie jest ich sporo, więc i tak nie planuję zakupów.
Nie wiem czy kupię

15 - BALNEOKOSMETYKI - bosiarczkowy żel peelingujący do mycia ciała
Pachniał podobnie jak szampon - cytrusowo, baaaardzo przyjemnie. Działanie peelingujące nie jest może jakieś spektakularne, zaś działania antycellulitowego przy takiej pojemności nie da się ocenić, ale i tak oceniam produkt jako całkiem udany. Ale chyba cena 28 zł / 200 ml to sporo.
Raczej nie kupię


16 - ORGANIQUE - peeling Eternal Gold
Zachwycałam się nim tutaj. Cena mnie skutecznie odstrasza, ale chyba będę polować na jakieś promocje. Na razie mam jeszcze jeden w zapasie:)
Nie wiem czy kupię ze względu na cenę

17 - EVREE - peeling do stóp
On też miał już swój debiut na moim blogu, dokładnie tu. W zasadzie nie ma co dodawać
Kupię ponownie

18 - DOVE - antyperspisant
Nie lubię antyperspirantów w sprayu. Tym uraczył mnie Shinybox, więc zużyłam. Pachniał przyjemnie, świeżo - jak na Dove przystało :) Śladów na ubraniach nie zauważyłam, działanie jak dla mnie średnie.
Nie kupię


19,20 - CLEANIC - płatki kosmetyczne
Tradycyjnie, idą jak woda :)
Kupię ponownie

21 - NU - zmywacz do paznokci w chusteczkach
Śmierdzi niemiłosiernie i jest strasznie tłusty.
Nie kupię

22 - DADA - chusteczki nawilżane
Zawsze mam pod ręką jakieś nawilżane chusteczki, używam ich najczęściej rano do wycierania podkładu z ręki, ale zastosowanie dla tych chusteczek mam zawsze szerokie:) Łącznie z wycieraniem kurzu i czyszczeniem butów i torebek :)
Kupię


A na koniec moje wyrzutki :)
Minipaletka no name była ze mną już dość długo, dostałam ją jako dodatek do jakiejś gazety. Co dziwne niektóre cienie były super zarówno jeśli chodzi o pigmentację, aplikację i trwałość, za to inne były jak kamień i nie dało się ich używać. Była ze mną już zdecydowanie zbyt długo, zresztą te kolory które mi odpowiadały zostały już prawie wykończone:) 
Czwórka brązów z Avon i trójka fioletów z Sensique były ze mną od tak dawna, że nie pamiętam. A w zasadzie pamiętam mniej więcej. Kupiłam je jeszcze w poprzedniej pracy, czyli jakieś 7-8 lat temu:> Avon i tak miał tragiczną pigmentację, jest prawie nieużywany, a fiolety w końcu znalazłam ładniejsze i te poszły w odstawkę.
Korektor cieni pod oczami z Grashki od jakiegoś czasu zaczął mi strasznie wchodzić w zmarszczki... Wcześniej tego nie było, używałam go od września i na początku byłam naprawdę zadowolona. Mam jeszcze jedno opakowanie, zobaczymy czy problem się powtórzy.
Miss Sporty to podkład którego zapomniała u mnie kuzynka. Myślałam, że go wykorzystam, ale jest tak ciemny że masakra! Nawet w lecie byłby dla mnie za ciemny, a ja naprawdę nie mam jasnej karnacji.
Lakiery Miss Sporty miały już swoją recenzję. Te były już zbyt gęste żeby je używać, ale pewnie od czasu do czasu będę sięgać po inne kolory.
Lakiery Avon, Sensique i odżywka Wibo się rozwarstwiły, więc też nie było sensu ich dłużej trzymać:)

Jak tam Wasze denka? Zapasy maleją czy rosną? :)
Btw czy możecie mi polecić jakiś fajny eyeliner? Najchętniej w pisaku, bo takim najłatwiej mi się operuje, ale w pędzelku też dawałam radę:)

piątek, 2 stycznia 2015

Denko grudniowe

Pora zrobić miejsce dla kolejnych zużywanych kosmetyków, więc trzeba też rozliczyć zakończony miesiąc :)


Ehhh, dopóki człowiek nie zacznie sobie odkładać lub zapisywać zużytych produktów to nawet nie zdaje sobie sprawy z tego ile kosmetyków znika  nie wiadomo kiedy...


1 - DOVE - kremowy płyn myjący
Pachnie typowo dla Dove, ekonomiczne opakowanie uzupełniające, nie wysusza skóry - więcej nie wymagałam.
Kupię ponownie

2 - THE BODY SHOP - masło do ciała Wild Argan Oil
Bardzo zbita konsystencja, przez co masło dość ciężko rozprowadzało się na skórze. Efekt nawilżenia był zadowalający, ale zapach był tak intensywny, że aż duszący i niestety dość długo utrzymywał się na skórze.
Z pewnością nie kupię ponownie

3 - YVES ROCHER - żel pod prysznic Grejpfrut z Florydy
Pełna recenzja tych żeli tutaj. Ten zapach bardzo lubię - jest rześki, bardzo grejpfrutowy - będzie gościć w mojej łazience jeszcze nie raz.
Z pewnością kupię ponownie

4 - YVES ROCHER - żel pod prysznic Delikatna róża
Miniaturka z jakiegoś zestawu "wyjazdowego" wystarczyła mi na jakieś 3 lub 4 razy. Dobrze się pienił, nie wysuszał, ale ten zapach to akurat nie do końca moja bajka.
Nie kupię ponownie

5 - ORGANIQUE - peeling solny z masłem shea
Recenzję znajdziecie tutaj. Tym razem miałam wersję bambusową i muszę przyznać że zapach niezbyt przypadł mi do gustu. Peeling miał też rzadszą konsystencję niż wersja z lnem i grejpfrutem, ale działanie niezmiennie tak samo dobre:)
Z wielką chęcią do niego wrócę, ale nie do tej wersji zapachowej


6 - BEBEAUTY - mleczko łagodzące do demakijażu
Pozostałość z moich czasów "przedmicelowych" :) Ten niestety z makijażem nie radził sobie zbyt dobrze, dodatkowo potrafił szczypać i trochę podrażniać (mimo że łagodzący).
Na pewno do niego nie wrócę

7 - JOANNA - plastry z woskiem do depilacji twarzy
Trafiło mi się chyba jakieś felerne opakowanie, bo dwa plasterki były wyschnięte (termin ważności 7/2016 więc to nie to). Do tej pory nigdy nie miałam z tym problemów, plasterki dobrze sobie radzą z usuwaniem delikatnych włosków.
Może jeszcze kupię

8 - CLARENA - diamentowy krem liftujący
Miniatura z któregoś z Shinyboxów. Bardzo go polubiłam - szybko się wchłaniał, miał delikatną, aksamitnie kremową konsystencję, twarz po jego użyciu była gładsza i bardziej jędrna. Niestety kosztuje około 100 zł za 50 ml, aczkolwiek jest dość wydajny.
Nie kupię ponownie tylko ze względu na cenę

9 - BINGOSPA - krem do twarzy ze złotem Maroka
Opakowanie jak na BingoSpa dość "ekskluzywne" - szklany słoiczek z metalową nakrętką (z reguły opakowania są plastikowe). Krem z olejem arganowym miał mieć działanie przeciwstarzeniowe, wpływając na właściwe nawodnienie, elastyczność, odżywienie i odnowę komórkową skóry. Niestety z nawilżeniem było kiepsko, zapach średni, odżywienia i poprawy elastyczności również nie zauważyłam.
Na pewno nie kupię ponownie

10 - ALTERRA - kapsułki pielęgnujące z wyciągiem z orchidei
Mój prezent z blogerskich mikołajek:) Ich olejowa konsystencja nie pozwalała w moim przypadku na poranną aplikację, bo niestety wolno się wchłaniały i nie zdążyłabym z makijażem przed pracą:) Ale działanie jak najbardziej na plus - jedna ampułka spokojnie wystarczała mi na twarz i szyję. Skóra była wygładzona, jędrniejsza i co ważne - już po kilku dniach można było zaobserwować delikatne wyrównanie kolorytu skóry.
Z chęcią zakupię (jak tylko je znajdę)

11 - ETRE BELLE - maseczka kolagenowa
Ta maseczka również bardzo przypadła mi do gustu. O stopniu wysuszenia mojej skóry może chyba świadczyć fakt, że po zalecanych 15-20 minutach nie miałam czego zmywać wodą - wszystko się wchłaniało:) Nie bardzo mogę powiedzieć o efektach długotrwałego stosowania, bo używam jej dość sporadycznie, na zmianę z innymi specyfikami. Niestety cena mnie skutecznie odstrasza - ok. 130 zł / 50 ml.
Nie kupię ze względu na cenę


12 - VEET - krem do depilacji pod prysznic
Ten krem był dla mnie dużym zaskoczeniem - z reguły kremy do depilacji u mnie się nie sprawdzają, są po prostu za słabe; ten kupiłam w jakiejś promocji. Opakowanie zawiera krem i gąbeczkę do nakładania/usuwania kremu. Okazało się że moje dość mocne (jestem szatynką) włosy na nogach zostały usunięte bez problemów. Zapach niestety jest paskudny - typowy dla kremów do depilacji.
Z pewnością kupię ponownie

13 - CLARENA - sensualny krem do rąk
Dość dobrze nawilżał, nie pozostawiał tłustej warstwy, przyjemnie pachniał. Miał aksamitną konsystencję, polubiłam go.
Może jeszcze do niego wrócę


14 - BEAUTY FORMULAS - suchy szampon do włosów
Nie, nie i jeszcze raz nie! Duszący zapach, biały nalot trudny do wyczesania, a odświeżenie włosów na jakąś godzinę.
Z pewnością nie kupię ponownie

15 - MARION - jedwab do włosów
Mega wydajny, ładnie pachnący, nie powodował szybszego przetłuszczania się włosów.
Kupię ponownie


16 - SENSIQUE - puder w perełkach
Rozświetlający jest jak dla mnie zbyt błyszczący a brązujący wydawał mi się za ciemny. Ze względu na niską cenę kupiłam oba i wymieszałam perełki:) Lubię go i co jakiś czas do niego wracam.
Kupię ponownie

17 - YVES ROCHER - BB krem idealna cera 6 w 1
Dobra - moja wina, że sama sobie ubzdurałam że krem i podkład BB to będzie to samo... Niestety nie jest:P Ten nie kryje prawie wcale, cera się po nim bardzo świeci, nie radzi sobie z niedoskonałościami, nie wyrównuje kolorytu skóry. Nie zauważyłam też wygładzenia. Jedyny chyba plus - nie wysusza skóry, ale to jak dla mnie stanowczo za mało.
Na pewno nie kupię ponownie


18 - CLEANIC - płatki kosmetyczne
Nie pierwsze i na pewno nie ostatnie, mimo że nie są idealne.
Kupię ponownie

19 - NU - zmywacz do paznokci w chusteczkach
Zmywają, owszem. Nawet rzeczywiście jedna chusteczka wystarczy na 10 paznokci. Ale jak dla mnie śmierdzą i są strasznie tłuste. Dodatkowo kiedyś przez nieuwagę odłożyłam obok niej swoje kolczyki (na szczęście takie zwykłe, z plastikowymi koralikami) i zostały niestety zniszczone - częściowo się rozpuściły. Poszperałam po necie i już wiem że odpowiedzialne za to są zawarte w chusteczkach rozpuszczalniki, m.in. Butyrolactone
Na pewno nie kupię

20 - SYNCHROLINE - próbki odżywczego kremu do ciała
Nie wiem kto wpadł na tak durny pomysł, żeby krem do ciała pakować w tak malutkie próbki, że jedna wystarczy na pół nogi? Z pewnością nie zachęciło mnie to do wypróbowania pełnowymiarowego produktu.
Nie kupię

21 - DELIA - szampon koloryzujący
Niestety efektu nie było żadnego, no może włosy były trochę bardziej błyszczące, ale koloru nie zmieniły.
Nie kupię ponownie

Znacie te produkty? Jak się u Was sprawdzają? A jak Wasze denka?