Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Farmona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Farmona. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 lipca 2018

Denko czerwcowe

Gdzie to lato ja się pytam! Cały tydzień pada, nic mi się przez to nie chce (no dobra, oglądam serial dla zabicia czasu ☺). Chciałabym pojechać gdzieś nad wodę, poopalać się trochę, zrelaksować na świeżym powietrzu... A tak to zostaje mi tylko balkon (zakładając, że deszcz nie zacina za bardzo). Pod ostatnim chomiczym postem sporo z Was pisało mi, że nie jest źle z moimi zapasami. Wiecie czego to zasługa? Zużywania, zużywania, zużywania!

niedziela, 10 czerwca 2018

Denko majowe

Przyszła pora na kolejną garść zużytych kosmetyków :) Idzie mi to całkiem sprawnie, choć oczywiście mogłoby być lepiej. Jest już jednak na tyle dobrze, że chyba dojrzałam do kolejnego chomiczego postu i planuję wykorzystać dzisiejsze przedpołudniowe słoneczko do zrobienia zdjęć moich zapasów. Ale dzisiejszy post przecież nie o zapasach, tylko o zużyciach! Lubicie denkowe posty?

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Denko marcowe

Ostatni tydzień bardzo dał mi w kość; w pracy kocioł, nieplanowane nadgodziny, brak czasu na cokolwiek... A w weekend spory zjazd rodzinny. Uwielbiam moją rodzinkę, ale z uwagi na dzieląca nas odległość nie spotykamy się zbyt często. To jest powodem, że każde spotkania kończą się nasiadówkami do późnej nocy i nadrabianiem zaległości, co powoduje coraz większe zmęczenie. Następnym razem wezmę sobie chyba urlop po takiej wizycie :) Z powodu braku czasu nie umiałam się ogarnąć z denkowym postem, dlatego pojawia się z niewielkim opóźnieniem :)

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Denko grudniowe

Chyba najwyższa pora pożegnać się już  z grudniowymi pustakami, potrzebuję miejsce na bieżące zużycia :) Nie zamierzam się powtarzać, że czas biegnie zbyt szybko, bo chyba wszyscy zdają sobie z tego sprawę :) Rozpoczął się kolejny rok, to wiąże się zazwyczaj z postanowieniami - macie jakieś? Ja przestałam robić postanowienia noworoczne, bo tych jakoś nigdy nie potrafiłam dotrzymać. Wolałam na bieżąco wyznaczać sobie jakieś cele, nie czekać na nowy tydzień, nowy miesiąc, czy nowy rok :) A jak jest u Was?

czwartek, 28 grudnia 2017

Shinybox grudzień 2017 - Where the magic happens

Tam, gdzie dzieje się magia... Podobno magia dzieje się właśnie w grudniowym Shinyboxie, ale ja raczej napisałabym: "Gdzie podziała się magia?" W czasach, kiedy zamawiałam Shinyboxy regularnie pudełka grudniowe były super, warto było je zamówić. A czy warto było zamówić tegoroczny świąteczny box?

piątek, 24 listopada 2017

Shinybox listopad 2017 - Love Beauty Fashion

W zeszłym miesiącu pisałam Wam, że zapomniałam anulować subskrypcję zakupionego  promocji Shinyboxa i tym sposobem w listopadzie trafiło do mnie kolejne (i zaczekam jeszcze do grudniowego). Czy warto było się tak zagapić i zapomnieć o anulowaniu subskrypcji? Zaraz zobaczycie.

środa, 15 listopada 2017

Denko październikowe

Denka u mnie z reguły ukazują się na początku miesiąca, ale mój kalendarz mi podpowiada, że chyba złapałam jakieś opóźnienie :) Moja denkowa torba na koniec października była wyładowana po brzegi, ale nie do końca było to zasługą dużej ilości zużytych kosmetyków, co raczej ich dużej pojemności :)

niedziela, 29 października 2017

Shinybox październik 2017 - Think Pink

Z Shinyboxów jak wiecie zrezygnowałam już dość dawno, ale nadal otrzymuję newslettery, śledzę podpowiedzi na facebooku, żebym mogła szybko zareagować na fajną okazję :) Jakoś czas temu Shiny wysłało na maila tzw. Koło Fortuny - czyli po prostu zniżki na ich pudełka (Shinybox, UROK, Naturalnie piękna i Try Me) w różnej wysokości. Mi trafiła się zniżka 50% na subskrypcję Shinyboxa i jakaś mała (chyba 15%) na pozostałe pudełka. Skorzystałam. Warto było? Oceńcie same :)

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Denko majowe

Maj obfitował u mnie w nowości, co mogłyście zobaczyć w poprzednim poście. Ale muszę się pochwalić, że i zużywanie poszło mi wyjątkowo dobrze w poprzednim miesiącu. To nie jest zwykłe denko. To jest gigadenko!
 

środa, 5 kwietnia 2017

Denko marcowe

Jak już pewnie wiecie w marcu moja szafka z kosmetykami "troszkę" się zapełniła. Czy równie skutecznie jak zakupy idzie mi również zużywanie kosmetyków? Chyba nie aż tak dobrze, ale nie będę narzekać, bo i tak jest całkiem nieźle. Zapraszam dalej :)

niedziela, 12 marca 2017

beGlossy luty 2017 + dodatkowe kosmetyki

Kilka lat temu, kiedy wybór beautyboxów był ograniczony w zasadzie do Shiny i Glossy zrobiłam małe rozeznanie chcąc wybrać ten lepszy z mojego punktu widzenia. Zdecydowałam się wtedy na Shinyboxa i subskrybowałam go przez dwa lata. Na bieżąco śledziłam też zawartość beGlossy i generalnie w większości przypadków bardziej podobało mi się właśnie Shiny. Później Shiny zaczęło się psuć i zrezygnowałam z pudełka, to zbiegło się też w czasie ze zbyt dużym nagromadzeniem kosmetycznych zapasów, więc stwierdziłam że mały odwyk mi się przyda :) Teraz śledzę sobie i Shiny i beGlossy i jeszcze inne pudełka i od czasu do czasu decyduję się na pojedynczy zakup. Lutowe pudełko beGlossy bardzo mi się spodobało, przez jakiś czas biłam się z myślami czy go nie zamówić, ale dzielnie się opierałam :) A w Tłusty Czwartek na fanpage beGlossy pojawiła się promocja - do zakupów za 60 zł miało być dodane 10 dodatkowych kosmetyków (w tym minimum pięć pełnowymiarowych) i w końcu uległam... Po tym długim wstępie zapraszam Was na prezentację mojego pierwszego pudełka od beGlossy :)

sobota, 5 listopada 2016

Denko październikowe

Kolejny miesiąc za nami, pora więc zrobić miejsce na kolejne pustaki i rozliczyć się z październikowymi zużyciami :) Czy było ich dużo? Nie za bardzo, ale przy okazji pokażę Wam też kilka wyrzutków, z którymi też musiałam się rozstać.

wtorek, 13 września 2016

Czy randka w ciemno może być udana?

Nie wiem, coś mnie podkusiło... Normalnie słyszałam głosy :) Na fanpage Shinyboxa zobaczyłam informację o kolejnej promocji - Randka w ciemno. Za 39 zł (29 + koszty wysyłki) można było dostać jedno z losowo wybieranych pudełek: Inspired by Dla Ciebie II, Shinybox lipiec 2016 Beach please!, Inspired by Naturalnie Piękna I, Shinybox czerwiec 2016 4ever (edycja VIP), Shinybox sierpień 2016 Like a Dream, Shinybox Kwitnący Zestaw VII lub Shinybox Couple Box. Jak pewnie wiecie z końcem zeszłego roku zakończyłam swoją przygodę z Shinybox, ale tym razem postanowiłam zaryzykować - nie chciałam trafić na dwa z tych siedmiu pudełek, reszta była do zaakceptowania :)

czwartek, 25 sierpnia 2016

Opróżniam kosmetyczkę po raz czwarty - pielęgnacja ciała

Udział w wyzwaniu portalu Trusted Cosmetics to nie tylko publikowanie postów na zapowiedziane tematy. Dla mnie to była mobilizacja do bardziej regularnego pisania, bo ostatnio trochę to kulało. Udział w wyzwaniu to również możliwość przynależności do facebookowej grupy, na której możemy się wymieniać uwagami i doświadczeniami. Ostatnia dyskusja dotyczyła wyglądu naszych blogów. Czy ktoś zauważył co zmieniłam u siebie? :)

Aktualny temat wyzwania to - jak już pewnie wiecie - pielęgnacja ciała. Po raz kolejny zastanawiałam się w jaki sposób podejść do tego wyzwania i ostatecznie postanowiłam pokazać Wam to, czego używam aktualnie i ewentualnie czego zacznę używać lada dzień :) W mojej szafce znajduje się więcej kosmetyków z tej kategorii, ale stwierdziłam że nie będę przesadzać :P

niedziela, 3 lipca 2016

Denko czerwcowe

W poprzednim poście pokazałam Wam co nowego przywędrowało do mojej łazienki i kosmetyczki, a dzisiaj zobaczycie, czego się pozbyłam :) Lubię posty zakupowe, bo nowości zawsze cieszą, ale biorąc pod uwagę stan moich zapasów posty denkowe cieszą mnie bardziej. Zwłaszcza te, w których zużycia są dość pokaźne :) Jak było w czerwcu? Same zobaczcie:
 

W denku tradycyjnie znalazły się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę, takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana.


1 - DOVE - żel pod prysznic
Więcej o żelach Dove pisałam tutaj. Lubię je bardzo, dobrze się pienią, są gęste, przyjemnie pachną i nie wysuszają skóry. To wszystko czego oczekuję od żeli pod prysznic :)

2 - FARMONA - peeling do ciała
To właściwie nie peeling, a żel peelingujący. Lubię je, przyjemnie pachną, jak na żel peelingujący nieźle zdzierają. Jest jeszcze kilka wersji zapachowych, które chciałabym wypróbować, ale chyba jednak bardziej lubię te maluszki z Joanny.

3 - COSMODERMA - pasta cukrowa do depilacji
To był totalny niewypał, znalazłam go w Shinyboxie. Być może to brak umiejętności z mojej strony, ale nie udało mi się tą pastą zdziałać prawie nic. Około 15 minut zajęło mi wydepilowanie fragmentu łydki 5x5 cm. Wszytko wokół było obklejone pastą. Być może pasty cukrowe innych marek są lepsze, ta jak dla mnie jest beznadziejna.


4 - FLORESAN - rozgrzewająca maska do włosów
Dostałam ją od Sisi. To pierwsza maska, którą używałam przed szamponem - tak zalecał producent. Włosy po niej były przyjemne, miękkie, dobrze się rozczesywały i chyba rzeczywiście nieco szybciej rosły i nie wypadały tak bardzo. Nie powodowała szybszego przetłuszczania włosów, ale też go nie zmniejszyła (ale producent tego nie obiecuje). Opakowanie jest dość spore, ale wygodne w użytkowaniu. Zapach był dość neutralny, delikatny i przyjemny. Z chęcią jeszcze kiedyś do niej wrócę.

5 - BATISTE - suchy szampon
Na razie usilnie szukam swojej ulubionej wersji i ciągle kupuję nowe, żeby wypróbować ich jak najwięcej. Ta w działaniu oczywiście niewiele różni się od innych, skutecznie odświeża włosy, a biały nalot bezproblemowo daje się wyczesać. Jednak miałam już wersje bardziej przyjemne zapachowo (ten był taki nijaki) i to pewnie do nich będę wracać :)

6 - MARION - serum termoochronne
Suszarki i prostownicy nie używam zbyt często, dlatego to serum u mnie zużywało się strasznie długo. Mam nadzieję, że skutecznie wypełniało swoje główne zadanie - ochronę przed wysoką temperaturą. Niestety mam wrażenie, że powodowało szybsze przetłuszczanie się moich włosów.


7 - SYLVECO - tymiankowy żel do twarzy
Nie mam mu absolutnie nic do zarzucenia jeśli chodzi o działanie. Świetnie zmywa wszelkie zanieczyszczenia, domywa resztki makijażu, nie wysusza skóry. Opakowanie jest wygodne, pompka działa bez zarzutu. Ja jednak nie mogę się przekonać do kuchennego bądź co bądź zapachu na twarzy - lubię zapach tymianku, ale chyba jednak nie w łazience. Za to z chęcią wypróbuję jeszcze wersję rumiankową.

8 - AVON - maseczka do twarzy
Wśród kosmetyków Avonu zdarza mi się znaleźć perełki, ale jest też sporo kosmetyków przeciętnych. Taka też była maseczka ze śródziemnomorską oliwą z oliwek. Zapachem nie zachwycała (ale nie był to zapach nieprzyjemny), poziomem nawilżenia również. Miałam już sporo kosmetyków, po krórych nawilżenie było bardziej zauważalne i zdecydowanie bardziej długotrwałe. Tragedii przy używaniu nie było, ale szału też nie. Może lepiej spisze się u osób ze skórą normalną bądź mieszaną, sucharki takie jak ja mogą być nieco zawiedzione.

9 - SYLVECO - peeling do twarzy
O nim pisałam Wam całkiem niedawno, w tym poście. Polubiłam się z nim bardzo, świetnie wygładzał skórę, do tego ją nawilżał. Niektórym przeszkadza tłustawa warstewka, którą po sobie zostawia, ale ja pozbywałam się jej usuwając peeling gąbeczką Calypso. Więcej szczegółów znajdziecie w recenzji.

10 - BEEYES - maseczka do twarzy 
To miniaturka, którą znalazłam bodajże w Joyboxie. Chyba pierwszy raz w życiu przed użyciem kosmetyku robiłam sobie próbę uczuleniową - maseczka zawiera jad pszczeli. Maseczka miała dawać natychmiastowy efekt poprzez mikroobrzęki wywołane przez jad pszczeli, które wygładzają skórę, zmniejszając widoczność zmarszczek. U mnie nic takiego nie zauważyłam, ale też z drugiej strony zmarszczek nie mam zbyt dużo, ot kilka mimicznych :) Maseczka dość fajnie nawilżała, szybko się wchłaniała, można ją stosować pod makijaż. Cena? "Jedyne" 259 zł / 50 g. Jak dla mnie niestety za taką cenę maseczka robi za mało (a może używałam jej zbyt krótko).

11 - MAX FACTOR - tusz do rzęs 2000 Calorie
Tuszu 2000 Calorie używałam lata temu, później przestałam bo miałam wrażenie że ich jakość spadła. Podczas którejś promocji rossmannowskiej postanowiłam sprawdzić jak teraz spisze się na moich rzęsach. I spisuje się świetnie :) Nie skleja rzęs, ładnie je rozdziela, wydłuża, pogrubia i delikatnie podkręca. Nie ma z nim większych problemów przy demakijażu. W ciągu dnia się nie osypuje, czasami odbija mi się delikatnie na górnej powiece, ale to raczej wynika z długości moich rzęs. Szczoteczka jest klasyczna, z włoskami, a zauważyłam że takie u mnie spisują się najlepiej jak mam rzęsy "podrasowane" odżywką. Przy krótszych efekt nie jest aż tak dobry.

12 - ETRE BELLE - tusz do rzęs
Obiecuję sobie i Wam, że nie będę więcej robić zapasów jeśli chodzi o tusze do rzęs. Ta maskara przeleżała u mnie ładnych kilka miesięcy (oczywiście nie otwierana) zanim ją w końcu wyciągnęłam. I niestety okazało się że jest już nieźle podsuszona, a szkoda, bo bardzo ją lubiłam. Tutaj znajdziecie recenzję, w której porównuję ją z dziesięć razy tańszym tuszem z Lovely. Efekt jaki nią osiągniemy jest naprawdę fajny, ale podobny można też uzyskać tańszą wersją z Rossmanna :)

13 - WIBO - eyeliner
Wiem, że wiele z Was chwali ten eyeliner, ale u mnie nie do końca zdał on egzamin. Owszem jest idealnie czarny, wygodnie się używa, zwłaszcza na początku. Z czasem niestety pędzelek przestał być ładny i zbity, a tusz zaczął gęstnieć. Do tego pod koniec dnia eyeliner w zewnętrznym kąciku mi się wycierał i znikał.

14 - EVELINE - korektor pod oczy
Opakowanie tragedia pod względem estetycznym - napisy powycierały mi się już po kilku dniach :) Jeśli zaś chodzi o samo działanie to było dość przeciętne, z większymi cieniami raczej sobie nie poradzi (ja na szczęście nie mam z tym problemu), do tego korektor miał tendencję do ciemnienia (na szczęście nie na tyle, żeby się odcinać od podkładu). Czasami zbierał się w zmarszczkach, choć nie zawsze - być może zależało to od stopnia nawilżenia mojej skóry pod oczami :)

15 - SYLVECO - pomadka peelingująca
To moja chyba czwarta :) I na pewno nie ostatnia, więc jak się pewnie domyślacie - bardzo ją lubię. A dlaczego? Sprawdźcie w recenzji.


16 - SKIN79 - maska w płacie
O całej serii kolorowej pisałam Wam tutaj. Maska brązowa (przeciwzmarszczkowa) miała delikatnie cytrusowy zapach i była nasączona dość gęstym, mlecznym płynem. Po wchłonięciu nie było lepkiej warstwy, skóra miała delikatnie wyrównany koloryt i była gładsza. Nawilżenie było rewelacyjne, wyczuwalne widocznie jeszcze następnego dnia (nie musiałam używać kremu nawet rano). Moja ulubiona z całej piątki!

17-21 - próbki
Krem na dzień ze Stenders zapowiada się nieźle, szybko się wchłania, a nawilżenie jest całkiem przyzwoite. Balsam brązujący z Efektimy dawał dość słaby efekt, niemalże niewidoczny, ale może typowe bladziochy będą z niego zadowolone. Nie robi smug, łatwo się wchłania, ale dla mnie jest nieco za jasny. Peeling Marc Inbane znalazłam w kwietniowym Joyboxie. Zawierał malutkie drobinki podobne do korundu, ale nie tak mocne i skuteczne jak on. Skóra była przyjemnie nawilżona i nieco rozjaśniona, ale działanie zdzierające było średnie. Płynów do higieny intymnej z Ziaji kiedyś używałam bardzo często, ten zabrałam ze sobą na wyjazd. U mnie spisują się dość dobrze, a co najważniejsze - nie powodują podrażnień. Serum żelowe z kwasem hialuronowym od Norel chcę bardzo! Dobrze nawilża, szybko się wchłania, jestem ciekawa jak by się u mnie spisało na dłuższą metę.

No i dobrnęłam do końca :) A jak Wasze zużycia? Zrobiłyście już miejsce dla lipcowych pustaków?

sobota, 5 września 2015

Denko sierpniowe

Ostatnio pokazywałam Wam co nowego przywędrowało do mnie w sierpniu, teraz czas pokazać co wysyłam do kosza :) A w zasadzie nie tylko do kosza, bo część zużytych opakowań wędruje ode mnie do kogoś, kto nadaje im nowe życie i nową (czasem lepszą) zawartość. Mowa oczywiście o Mineralnej Kasi, której niesamowicie zazdroszczę umiejętności tworzenia tak fantastycznych kosmetyków. 
Denko (podobnie jak w lipcu) nie będzie zbyt pokaźne, ale małymi kroczkami w końcu pozbędę się zapasów :)


W denku tradycyjnie znalazły się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę,  takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana.


1 - AVON - żel pod prysznic Planet Spa
O całej serii Caribbean Escape pisałam już na blogu. Żel przyjemnie pachniał, dobrze się pienił. Miał niezbyt wygodne opakowanie bez żadnego dozownika, za to z dość sporym otworem. Na pewno nie kupię go w cenie regularnej (35 zł), ale zastanowię się nad nim przy okazji promocji :)

2 - PALMOLIVE - mydło w płynie
Urocze opakowanie, zapach w porządku, ale nie odpowiadała mi jego żelowa, lekko galaretowata konsystencja. Nie wysuszał skóry.

3 - FARMONA - peeling do ciała
Mój peeling (a w zasadzie żel peelingujący) to wersja wiśnia&porzeczka. Pachniał cudnie, choć mam wrażenie że po kontakcie z wodą zapach tracił nieco swój urok. Całkiem nieźle zdziera, kosztuje grosze, więc z chęci wypróbuję jeszcze inne wersje zapachowe :)


4 - THEO MARVEE - tonik do twarzy
Ten tonik z pyłem perłowym i ekstraktem z kawioru znalazłam w jednym z Shinyboxów. Był to mój pierwszy tonik od wielu, wielu lat więc ciężko mi porównać jego działanie do innych. Ten miał żelową konsystencję, nakładałam go nie wacikiem a palcami, był przez to bardziej wydajny. Moja skóra go chyba nawet polubiła, ale portfel by się z nim raczej nie zaprzyjaźnił - kosztuje niestety niecałe 50 zł. Na plus można też zaliczyć jego wydajność - wystarczył mi na około 4 miesiące.

5 - SYLVECO - oczyszczający peeling do twarzy
Kolejny produkt z Shinyboxa, więcej pisałam o nim tutaj.Generalnie do samego działania nie mam zastrzeżeń, ale nie ukrywam, że zapach tego peelingu nieco mi przeszkadza. Dobrze złuszcza, skóra jest po nim gładka, miękka i dobrze przyjmuje aplikowane później kosmetyki. Sylveco ma w swojej ofercie jeszcze jeden peeling z korundem - wygładzający, dedykowany dla skóry suchej, a ja taką właśnie posiadam i z pewnością za jakiś czas się na niego skuszę :)




6 - THALION - krem nawilżający z oceosomami
To miniatura, która przywędrowała do mnie... w Shinyboxie :P Krem miał aksamitną konsystencję, dość dobrze się wchłaniał, a działanie nawilżające było całkiem w porządku. Był też całkiem wydajny, bo naprawdę niewielka ilość wystarczała na pokrycie twarzy. Niestety na razie nie jestem gotowa wydać na krem 160 zł / 50 ml.



7 - TIMOTEI - szampon do włosów
O duecie z serii Moc i Blask (szampon i odżywka) możecie więcej przeczytać w recenzji. Dobrze się pienił, nie wpłynął na szybkość przetłuszczania się moich włosów, użycie po nim odżywki było konieczne. Włosy dobrze się układały, były błyszczące, ale mocy nie było :) W najbliższym czasie zamierzam kupić zestaw do włosów brązowych.

8 - JOANNA - farba do włosów
Farba w kolorze "orzechowy brąz" - kolor za pierwszym razem okazał się strzałem w dziesiątkę, więc postanowiłam tego nie zmieniać. Włosy są ładnie pokryte, błyszczące. Co ciekawe - mimo zawartości amoniaku farba nie śmierdzi; ekstrakt z brzoskwini nadaje jej całkiem przyjemny zapach. Trwałość koloru jest całkiem zadowalająca, ale kolor jest bardzo zbliżony do mojego naturalnego, więc typowy odrost jest mało widoczny.


9 - GILETTE - żel do golenia
Najczęściej do golenia używam depilatora, więc ten żel był u mnie straaaasznie długo. Bardzo lubię te żele zamieniające się w piankę, są bardzo wydajne, delikatnie zmiękczają włoski i nawilżają skórę. Nie podrażnił mnie ani nie uczulił nawet na sam koniec, a używałam go jeszcze dwa miesiące po terminie przydatności :>

10 - BANIA AGAFII - peeling do stóp
Szału niestety nie było. Drobinki peelingujące w niewielkiej ilości nie radziły sobie ze zdzieraniem, lepiej dało się odczuć działanie nawilżające. Ja potrzebuję zdecydowanie mocniejszych zdzieraków.

11 - STOKOLAN - krem do pielęgnacji ciała i rąk
Zapach podobny odrobinę do klasycznej Nivei. Bardzo treściwa, lekko tłusta konsystencja. Na początku używałam go do rąk, ale dość wolno się wchłaniał. Później zaczęłam używać go do stóp, głównie w formie maski (później nakładałam skarpetki). Sprawdził się całkiem dobrze, ale jakoś mnie nie zachwycił.


12 - PHARMACY LABORATORIES - antyperspirant w tabletkach
Nie, nie zamierzam Wam nagle zacząć pokazywać leków, ale te tabletki znalazłam w Shinyboxie, więc postanowiłam je tu umieścić z bardzo krótkim komentarzem. Nie działają.

13, 14 - PRRETI - płatki na oczy
Taki sobie gadżet, który w sumie niewiele robi :) Całkiem przyjemny w używaniu, ale efektów działania raczej nie zauważyłam. Najczęściej używałam je z moją siostrzenicą, która nazywa je "maseczkami" :)

A teraz zaczynam zbierać kolejne pustaki :) A jak Wasze sierpniowe zużycia?

środa, 22 lipca 2015

Shinybox lipiec 2015

W tym miesiącu Shiny strasznie długo kazało na siebie czekać, dodatkowo wysyłka i tak opóźniła się o jeden dzień. Ale czy pudełko było warte tego czekania?


Hasłem przewodnim lipcowej edycji, przygotowanej we współpracy z serwisem TwojaSuknia.pl, było: "PerfectBeauty - say yes!". Shiny to pudełko na swojej stronie opisało w ten sposób: "Latem będziesz sobie wdzięczna, że właśnie dziś zrobiłaś pierwszy krok na drodze do perfekcyjnego wyglądu. W lipcowej edycji ShinyBox - stworzonej razem z serwisem TwojaSuknia.pl - znajdziesz jak zawsze najlepsze marki oraz sprawdzone produkty, idealne na lato. Z kosmetykami z zestawu zadbasz o swoją cerę, pobudzisz skórę do odnowy, zapewnisz sobie profesjonalną depilację, a Twoje stopy staną się aksamitnie gładkie. Na deser inteligentny krem do opalania pozwoli Ci cieszyć się do woli letnim słońcem."


Przyjemna szata graficzna (podoba mi się że Shiny co miesiąc serwuje nam coś innego), ale co z zawartością? W każdym pudełku znalazło się aż siedem kosmetyków, w tym aż pięć pełnowymiarowych. Oczywiście ilość nie zawsze musi świadczyć o świetności pudełka, więc zapraszam do szczegółowego opisu zawartości.

NOREL - krem hialuronowy
Średnia cena 49,00 zł / 50 ml - w pudełku znalazła się miniatura o pojemności 25 ml (~ 24,50 zł)
Info od Shiny: Krem o aksamitnej konsystencji dla skóry suchej i normalnej, z równoczesnymi objawami odwodnienia - szorstkością i łuszczeniem naskórka. Tworzy na skórze delikatny, jedwabisty film ochronny niwelujący suchość i napięcie naskórka. Intensywnie nawilża uzupełniając niedobory wilgoci w skórze przez wiele godzin.


Bardzo się cieszę z tego kremu, choć to tylko miniaturka. Jest to jednak taka ilość, która powinna wystarczyć na wstępną ocenę kosmetyku i decyzję czy kupić pełnowymiarowe opakowanie. Krem jest dopasowany do mojego rodzaju cery, jestem typowym sucharkiem, więc wszelkie nawilżające wynalazki używam z wielką chęcią i ciekawością. Mam nadzieję, że obietnice producenta zostaną spełnione :) Krem jest rzeczywiście aksamitny, a przy tym dość lekki, przyjemnie pachnie.

COSMODERMA - pasta cukrowa Sweet Skin
Średnia cena 29,00 zł / 170 g - dostałyśmy produkt pełnowymiarowy
Info od Shiny: Pasta cukrowa Sweet Skin ułatwia nie zawsze przyjemny zabieg depilacji. Zawiera wyłącznie naturalne składniki i można stosować ją na skórę skłonną do alergii. Depilacji może zostać poddane całe ciało, jak i delikatne partie twarzy, ponieważ zabieg jest praktycznie bezbilesny. Skóra po zabiegu jest gładka, delikatna i odżywiona.


Bardzo ciekawa jestem tego wynalazku :) Niby miałam świadomość, że istnieje coś takiego, ale jakoś nigdy nie przeszło mi przez myśl, żeby wypróbować pastę na sobie :) Muszę najpierw pooglądać jakieś filmiki, żeby zobaczyć jak to dokładnie działa, mam nadzieję że sobie poradzę, a pasta rzeczywiście zadziała.

ETRE BELLE - krem do opalania Sun Care
Średnia cena 105,00 zł / 75 ml - w pudełku była miniatura o pojemności 40 ml (~ 56,00 zł)
Info od Shiny: Inteligentny krem o delikatnym zapachu jest kombinacją substancji pielęgnujących i nawilżających takich jak pantenol, alantonina, mocznik i seryna. Zapewnia skórze pełną ochronę przed słońcem, pozostawiając ją gładką, silną i elastyczną. Produkt nie zawiera parabenów, parafiny i olejów mineralnych.


Ja mam raczej ciemną karnację, lubię się opalać i nie używam tak wysokich filtrów. Ale ta miniatura na pewno przyda mi się w torebce na wypady i spacery z moją siostrzenicą :) A przy okazji - cena tego kosmetyku jest powalająca (jak większości tej marki).

SILCATIL - sztyft ochronny
Średnia cena 19,00 zł / szt. - dostałyśmy produkt pełnowymiarowy
Info od Shiny: Skutecznie chroni stopy przed otarciami oraz zapobiega powstawaniu pęcherzy i odcisków. Zawiera skwalan oraz olej jojoba, które dodatkowo intensywnie odżywiają i nawilżają skórę, a także zwiększają jej elastyczność.


Nie miałam do tej pory do czynienia ani z tą marką ani z tego typu produktem. Na pewno mi się przyda, bo latem (zwłaszcza w te upalne dni) zdarza mi się, że buty mnie trochę obcierają. Mam tylko nadzieję, że okaże się skuteczny :)

DOVE - antyperspirant
Średnia cena 11,99 zł / 150 ml - w pudełku znalazł się produkt pełnowymiarowy
Info od Shiny: Dezodorant Dove Beauty powstał, aby Twoje pachy były jeszcze bardziej zadbane. Zawiera 1/4 kremu nawilżającego, który odżywia skórę pod pachami, pozostawiając ją miękką i miłą w dotyku. Zapewnia 24h ochronę.


Dopiero co w ostatnim denku się cieszyłam, że udało mi się zużyć ostatni antyperspirant w sprayu... To jedyny produkt, z którego obecności w pudełku się nie cieszę. I to nie dlatego że to Dove. Nie dlatego że to antyperspirant. Nie cieszę się, bo jest w sprayu. Gdyby to była kulka albo sztyft to byłabym zadowolona, a tak to nie wiem czy komuś go nie sprezentuję :) W pudełku można było znaleźć antyperspirant Dove albo Rexona.

SHEFOOT - krem odżywczy
Średnia cena 19,90 zł / 75 ml - również dostałyśmy produkt pełnowymiarowy
Info od Shiny: Opracowany by odżywiać i uelastyczniać przesuszoną skórę stóp i zapobiegać mikropęknięciom. Wzbogacony płynną keratyną i elastyną, które wzmacniają płytkę paznokcia. Olej arganowy i witamina E nawilżają, ujędrniają i regenerują, a masło shea tworzy na powierzchni skóry ochronny film.


Aktualnie nie mam żadnego kremu do stóp, więc jego obecność też mnie cieszy. Krem ma bardzo przyjemny zapach, bez lawendowej i mentolowej nuty, które często można spotkać w kremach do stóp. Nie będzie musiał czekać na swoją kolej :)

FARMONA - peeling myjący Tutti Frutti
Średnia cena 5,00 zł / 100 ml - kolejny pełnowymiarowy kosmetyk w pudełku
Info od Shiny: Tutti Frutti to pełne soczystej świeżości kosmetyki dla wszystkich, którzy cieszą się życiem. Odkryj soczyste orzeźwienie gruszki i żurawiny, kiwi i karamboli oraz wiśni i porzeczki. Poczuj się owocowo.


A planowałam go kupić! Nie wiem czy konkretnie ten zapach (u mnie wiśnia i porzeczka), ale planowałam! Do tej pory używałam tylko tych maluszków z Joanny i chciałam zobaczyć czy te z Farmony są równie dobre (a może lepsze) :)

A tak prezentuje się cały lipcowy box:


Czy jestem zadowolona z lipcowego pudełka? Tak. Nawet bardzo. Ale nie na tyle, żeby zamówić kolejne (mam ciągle Shinystars do wykorzystania). Zdaję sobie sprawę, że większość tych produktów nie jest zbyt droga. Część jest łatwo dostępna. W większości nie są to wysokopółkowe kosmetyki. Niektóre z nich są malutkie. Ale tak naprawdę to w moim przypadku nietrafiony jest tylko antyperspirant w sprayu, całą resztę kosmetyków z pewnością wykorzystam.


Spodobał się Wam lipcowy Shinybox? Znacie te produkty?

piątek, 13 lutego 2015

Shinybox luty 2015

Kolejny Shinybox jest już u mnie w domu :) Cieszę się, że tym razem wysyłka była w pierwszej połowie miesiąca.

Lutowy box tworzony był pod hasłem "The gift of love" - chyba nikogo to nie dziwi, wszak luty jest miesiącem walentynek.

Pudełko jest urocze:) Mowa oczywiście o tym wewnętrznym - było takie słodkie, sympatyczne i mimo że nie lubię różu to bardzo mi się spodobało. Zewnętrzne było takie zwykłe, białe, z hasłem przewodnim boxa.


W moim pudełku znalazłam 6 kosmetyków pełnowymiarowych, jedną miniaturkę i dwie próbki. Tym razem nie było nic z kolorówki, tylko kosmetyki pielęgnacyjne. Zawartość tego boxa wywołała na fanpage Shiny małą burzę, dlaczego? O tym za chwilę - przejdźmy do zawartości.



THE BODY SHOP - masło do ciała z serii Smoky Poppy
Średnia cena ok. 20,00 zł / 50 ml - w pudełku znalazł się produkt pełnowymiarowy
Info od Shiny: Kolekcja Smoky Poppy wzbogacona jest prawdziwymi, ręcznie zbieranymi kwiatami maków z regionu Ankary w Turcji. To zmysłowa i uwodzicielska linia, której nigdy nie będziesz miała dość, a jej euforyczny zapach zawiedzie Cię do krainy niekończącej się przyjemności. Wzbogacone ekstraktem oleistych maków, odżywcze kosmetyki, pozwolą Ci rozkoszować się ekskluzywną pielęgnacją ciała.

Mimo, że Shiny nie zaznaczył że jest to produkt pełnowymiarowy to ja go jako taki potraktowałam. Co prawda w tej limitowanej serii masło ma tylko pojemność 200 ml, ale generalnie TBS oferuje masełka w dwóch pojemnościach: 200 ml i 50 ml.
Zamiast tego kosmetyku w pudełku mógł się znaleźć również żel pod prysznic TBS z tej samej serii lub żel pod prysznic FM. I tu pojawił się pierwszy zgrzyt - Shiny wymieszało marki; większość dziewczyn wolała trudniej dostępne TBS niż FM, mimo że wartościowo te produkty przedstawiały się podobnie. Ja osobiście w swoim pudełku wolałabym znaleźć żel pod prysznic (nawet ten z FM), bo moje pierwsze spotkanie z masłem TBS nie zaowocowało wielką miłością. No cóż, zobaczymy, może to spisze się lepiej?

DERMIKA - emulsja do nawilżania i łagodzenia Hydratic
Średnia cena 46,00 zł / 50 ml - kolejny produkt pełnowymiarowy
Info od Shiny: Dzięki swojej formule emulsja doskonale wzmacnia funkcje ochronne naskórka, poprawia kumulacje wody w naskórku i jego kondycję, działając jednocześnie prewencyjnie i przeciwstarzeniowo. Już po pierwszej aplikacji skóra staje się miękka i gładka, dobrze nawilżona. Znika nieprzyjemne uczucie ściągnięcia, a podrażnienia i zaczerwienienia ustępują znacznie szybciej. Uczucie komfortu zostaje przywrócone.

Zamiast tej emulsji można było znaleźć w pudełku pełnowymiarowy (15 ml) krem membranowy IQ2 marki Creme Bar bądź miniaturę (10 ml zamiast 15 ml) kremu pod oczy tej firmy. W pierwszej chwili pomyślałam że szkoda, że nie dostałam do wypróbowania marki, której nie znam zamiast lubianej, ale znanej mi już Dermiki, ale potem pomyślałam drugi raz (czasem mi się to zdarza☺). Kremy pod oczy mam dwa, a to produkt który bardzo wolno się zużywa, a ten krem membranowy jak doczytałam w internecie jest do skóry normalnej i mieszanej. Więc ostatecznie Dermika, którą znalazłam w pudełku jest najlepszą z możliwych jak dla mnie opcją, zwłaszcza, że aktualnie używany przeze mnie krem nie daje mi takiego nawilżenia jak potrzebuję. Z wielką chęcią wypróbuję tę emulsję:)

BANIA AGAFII - maska do włosów drożdżowa "Pobudzenie wzrostu"
Średnia cena 13,00 zł / 300 ml - w pudełku znalazł się produkt pełnowymiarowy
Info od Shiny: Produkt, który wzmacnia strukturę włosa i przyspiesza jego wzrost. Posiada działąnie regeneracyjne i przeciwdziałające wypadaniu. Ułatwia rozczesywanie. Włosy stają się jedwabiste i pełne blasku.

Mam krótkie włosy i tego typu produkty zużywam przez długie, długie miesiące, zwłaszcza jak mają tak dużą pojemność. Ale z produktu jestem jak najbardziej zadowolona, chętnie wypróbuję maskę i sprawdzę czy rzeczywiście przyspiesza wzrost włosów :)

SYIS - serum kolagenowe do paznokci
Średnia cena 35,00 zł / 10 ml - dostałyśmy produkt pełnowymiarowy
Info od Shiny: Serum kolagenowe do paznokci na bazie kolagenu, olejku z drzewa herbacianego i hydrolizowanej keratyny. Preparat zalecany jest szczególnie do pielęgnacji paznokci mających tendencję do żółknięcia, łamliwych, skłonnych do pękania, zniszczonych. Serum wspaniale nawilża również skórki wokół paznokci i przyspiesza ich regenerację. Serum ponadto przyspiesza wzrost paznokci.

Z tym kosmetykiem mam mieszane uczucia. Z jednej strony fajnie - moje paznokcie nigdy nie były mocne, lubiły się łamać i rozdwajać, więc taki produkt to dla mnie strzał w dziesiątkę. Ale obecnie noszę hybrydy, więc pożytek z tego serum będę miała średni. Choć w zasadzie mogę je wcierać w skórki i ten kawałek płytki paznokciowej który wystaje spod lakieru :) Zobaczymy.

YASUMI - ekspresowa maska shakerowa
Średnia cena 20,00 zł / zestaw - i znów produkt pełnowymiarowy
Info od Shiny: Maski kremowe lub peel off w proszku o nowej formule pozwalającej na kilkusekundowe przygotowanie w shakerze. Teraz w parę chwil stworzysz idealną maskę dla siebie!

Dostępnych było 6 różnych rodzajów maseczek, w moim pudełku znalazła się maska z olejkiem arganowym i glinką Ghassoul, która nosi nazwę "Zatrzymać czas". Tego produktu jestem chyba najbardziej ciekawa, zwłaszcza że z marką Yasumi mam jak na razie dość dobre wspomnienia:) Pierwszy raz widzę maskę w takiej formie i nie mogę się doczekać kiedy jej użyję :)

4 SENSO - witaminowa maska do włosów
Średnia cena 79,35 zł / 250 ml - w pudełku znalazła się miniaturka o pojemności 10 ml (~ 3 zł)
Info od Shiny: Zwiększający objętość włosów witaminowy mus o wyjątkowej konsystencji i równomiernym działaniu aż po same cebulki, który zapobiega wypadaniu włosów i gwarantuje zachowanie intensywnego koloru. Intensywnie nawilża włosy aż po same końcówki, sprawia, że stają się zregenerowane, gładkie, lśniące i miękkie. 

Produkt ten był niespodzianką dla Subskrybentek ShinyBox, których pudełko Gift of Love było min. 2 w ramach trwającej subskrypcji i zostało skutecznie opłacone w pierwszym terminie. Ilość kosmetyku była ograniczona, o jego otrzymaniu decydowała kolejność zaksięgowanych płatności. To był kolejny produkt, który wywołał zamieszanie na fanpage Shiny. Przede wszystkim "bo jak to tak nierówno traktować subskrybentki". Ja akurat ucieszyłam się, że Shiny docenił to, że na moim koncie 25 każdego miesiąca znajdują się środki. Mniej podoba mi się to, że o dostaniu kosmetyku decydował moment pobrania pieniędzy, na co zupełnie nie mamy wpływu (nie wszystkie osoby, które spełniły warunki dostały niespodziankę). Drugim powodem zamieszania stało się opakowanie:) Okazuje się że zarówno niespodzianka dla subskrybentek jak i krem pod oczy Creme Bar były w takim samym opakowaniu zastępczym, różniły się naklejką z nazwą produktu:)
A teraz poważnie: dziewczyny, naprawdę warto kruszyć kopię o ten produkt? O miniaturę maski do włosów? O miniaturę o pojemności 10 ml, która większości z Was nie wystarczy nawet na jedno użycie? :) Ja mam krótkie włosy więc ją wykorzystam, przy dobrych wiatrach może nawet na dwa razy, ale 10 ml to naprawdę niewiele jak na taki produkt.

BIAŁY JELEŃ - hipoalergiczne mydło BIOomega
Średnia cena 6,15 zł / 85 g - pełnowymiarowy produkt (gratis)
Info od Shiny: Hipoalergiczne mydła Biały Jeleń BIOomega zawierają ekologiczne, certyfikowane oleje oraz bogate w olejki eteryczne ekstrakty. Kwasy tłuszczowe Omega-6, Omega-3 witaminy, naturalny chlorofil, minerały i inne substancje aktywne pochodzące z sześciu olejów roślinnych sprawiają, że skóra jest kompleksowo i naturalnie chroniona przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych.

To był produkt dodany do pudełka jako gratis, dostępne były trzy wersje - mi trafiła się łagodząca z lukrecją i hibiskusem. Nie lubię i nie używam mydeł w kostce, więc albo komuś sprezentuję albo zużyję do mycia pędzli.

FARMONA - ekskluzywne masło do ciała

Dwie próbki o pojemności 7 ml każda. Nie przepadam za kokosowym zapachem w kosmetykach, więc jedna pewnie pójdzie w świat:) I coś mi się wydaje, że w jednym z najbliższych pudełek znajdziemy kosmetyk Farmony, podobnie było z Sylveco - najpierw pojawiły się próbki, a w kolejnych pudełkach pojawiły się pełnowymiarowe kosmetyki oraz z Vedarą, która najpierw była dołączana do niektórych boxów jako wygrana, a ostatnio trafiła do wszystkich pudełek.

Standardowo Shiny obdarował nas również ulotkami i zniżkami

Podsumowując - ja jestem z pudełka zadowolona, choć nie bardzo spodobała mi się postawa Shiny w tym miesiącu. Nie mam nic przeciwko idei "jeden z trzech", ale pod warunkiem że będą to różne wersje tego samego produktu, jak na przykład różne rodzaje maseczek Yasumi. Ewentualnie różne produkty w podobnej cenie ale tej samej marki. Bo mieszanie różnych marek w mojej ocenie nie jest dobrym pomysłem. W czasie kiedy ja kupuję pudełka raz im się zdarzyła taka wpadka - w części pudełek znalazło się masełko TBS, a w części olejek Joanny. Zawsze lubiłam u Shiny to, że w przeciwieństwie do beGlossy nie dzieli swoich klientek aż tak bardzo; mam nadzieję że wezmą sobie do serca to co działo się dzisiaj na fanpage:)

Ostatni rzut oka na całe pudełko:

A Wy jesteście zadowolone ze swojego Shinyboxa? A może nadal nie jesteście przekonane, żeby kupować te pudełeczka?