poniedziałek, 5 czerwca 2017

Denko majowe

Maj obfitował u mnie w nowości, co mogłyście zobaczyć w poprzednim poście. Ale muszę się pochwalić, że i zużywanie poszło mi wyjątkowo dobrze w poprzednim miesiącu. To nie jest zwykłe denko. To jest gigadenko!
 

W denku tradycyjnie znalazły się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę, takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana z różnych względów.



1 - BALEA - żel pod prysznic
Pisałam o nim tutaj. Spełniał moje oczekiwania - przyjemnie pachniał, dobrze się pienił i nie wysuszał mojej skóry. Jako że dostęp do Balei mam słaby to chętnie będę się ratowała biedronkową wersją :)

2 - ORGANIC SHOP - peeling do ciała
To moje drugie spotkanie z peelingiem tej marki i na pewno nie ostatnie (już mam kolejne opakowanie). Wersja malinowa nie do końca pachniała malinowo, była raczej jak jogurt owocowy, ale zapach był całkiem fajny. Jeśli chodzi o działanie to nie nie różniło się ono wcale od wersji z mango, o której już pisałam, więc odsyłam Was po prostu do tamtej recenzji.

3 - GARNIER - antyperspirant
Przyjemny zapach, działanie poprawne. Latem raczej sobie u mnie nie poradzi, ale wtedy i tak dodatkowo stosuję blokery. Mam wrażenie że mimo pojemności porównywalnej do innych kulek ta jest jakoś mniej wydajna. Nie wiem, może jest bardziej lejąca? Nie brudzi ubrań, ale potrzebuje chwili na wchłonięcie.


4 - BALEA - szampon do włosów
Taki sobie zwyczajny. Niczym szczególnym mnie nie zachwycił, ale też nie zrobił mi żadnej krzywdy. Użycie odżywki po nim było konieczne (włosy się nieco plątały), nie powodował szybszego przetłuszczania się włosów, ani nie przedłużał ich świeżości.

5 - PANTENE - odżywka do włosów
A to takie całkiem miłe zaskoczenie. Wzięłam ją bez jakiegoś specjalnego przekonania, nikt mi jej nie polecał, nie czytałam o niej wcześniej. Okazało się że ma świeży, przyjemny zapach, odpowiednio gęstą konsystencję, włosy po niej są miękkie, łatwo się rozczesują, nie są oklapnięte.


6, 7, 8, 9 - MARY KAY - zestaw TimeWise dla skóry suchej
Byłam przekonana, że mam zrobione zdjęcia całego zestawu i zrobię jego recenzję. Niestety zdjęcia gdzieś wcięło, a recenzja ze zdjęciami pustych opakowań chyba nie wyglądałaby zbyt zachęcająco. W skład zestawu wchodził produkt do oczyszczania twarzy, serum na dzień i na noc oraz krem do twarzy. Ogółem zestaw spisywał się całkiem nieźle, choć bez szału. Moja skóra była w dość dobrej kondycji, ale nie zauważyłam jakichś wyjątkowych efektów. Kosmetyk do oczyszczania twarzy to taki krem z drobinkami, miałam z nim mały problem, bo nie chciałam go używać do oczu, bałam się że te drobinki gdzieś mi się dostaną pod powieki i będą podrażniać oczy. Z drugiej strony one miały za zadanie lekko peelingować twarz, ale do tego było ich za mało. Generalnie niby w porządku, ale czegoś brakowało. Serum na dzień miało konsystencję dość rzadkiego mleczka, zostawiało po sobie tłustawą warstwę, dość dobrze nawilżało i o dziwo mimo tej tłustej warstwy dobrze współpracowało z podkładami. Serum na noc świetnie wyglądało, miało w środku takie jakby perełki, niestety działanie było gorsze nić wygląd. Serum było takie gumowo-żelowe, chwilę po aplikacji odczuwałam ściągnięcie skóry, musiałam od razu użyć kremu. Krem na dzień i na noc miał niby lekką konsystencję, ale potrzebował sporo czasu żeby się wchłonąć. To stanowiło problem zwłaszcza rano, jeszcze do tego w połączeniu z tłustawym serum. Na szczęście dało się go używać również pod makijaż (zaznaczam że mam suchą skórę), choć mam wrażenie że przez to był on mniej trwały. Cała seria jak dla mnie miała zapach z gatunku kosmetyków niby bezzapachowych, ale takich które jednak czymś czuć. Nie wiem czy wiecie o co  mi chodzi :) Biorąc pod uwagę cenę tych kosmetyków to nie wiem czy chciałabym do nich wrócić. Krzywdy mi nie zrobiły, ale spodziewałam się po nich czegoś więcej. Zestaw wystarczył mi na około 3 miesiące.


10 - NO36 - perełki do kąpieli stóp
W zasadzie to nie wiem czy one robiły coś poza zabarwieniem wody na niebiesko :/ Dodatkowo przeszkadzał mi trochę ich zapach, taki "kibelkowy" :)

11 - FARMONA - krem do rąk Nivelazione
Taki zwyczajny krem parafinowy, ale w sumie nie mogę na niego za bardzo narzekać. Po aplikacji na dłoniach pozostawał delikatny film, ale nie był on zbyt uciążliwy. Nie musiałam ponawiać aplikacji po każdym myciu rąk, więc nie jest źle.

12 - KAMILL - krem do rąk
Wyrzucam chyba ponad połowę tego maluszka. Działanie było całkiem w porządku - krem dość szybko się wchłaniał, nawilżenie było całkiem w porządku, nie pozostawiał tłustego filmu. Ale zapach... Cały czas miałam wrażenie jakby dłonie śmierdziały mi brudną ścierką :/

13 - ISANA - zmywacz do paznokci
Kolejne opakowanie :) Tani, skuteczny, nadaje się nawet do ściągania hybryd - na pewno u mnie jeszcze zagości.


14 - INGRID - rozświetlająca baza pod makijaż
Taka w sumie niby w porządku, ale nic specjalnego :) Niby delikatnie rozświetlała, ale jak nałożyłam podkład to w sumie nie widziałam różnicy. Trwałość makijażu też w sumie taka sama z bazą, jak i bez bazy. Nie zapychała mnie ani nie wywołała żadnych innych niepożądanych efektów.

15 - HOLIKA HOLIKA - krem BB
Nietypowe rozwiązanie - opakowanie zakończone było gąbeczką-wałeczkiem. Krycie całkiem mocne, trwałość też całkiem niezła. Teoretycznie. Bo w praktyce bywały dni kiedy warzył mi się na twarzy, ścierał i nie wyglądał fajnie. I nie mam pojęcia od czego to zależało, bo bywały również dni kiedy wyglądał zachwycająco :) Piekielnie wydajny!

16 - SYLVECO - pomadka peelingująca
Mój hit w pielęgnacji ust! Na pewno zużyję jeszcze niejedno opakowanie, bo raczej nie zanosi się na to, żebym znalazła coś lepszego niż to :) Recenzja tej pomadki na blogu jest już od dawna.

17 - STENDERS - pomadka ochronna
Pisałam o niej niedawno, w tym poście. Mimo swoich wad to chyba najlepsza tradycyjna pomadka ochronna jaką miałam.

18 - JOKO - róż
Znalazłam go w kwietniowym Shinyboxie i bardzo mi się spodobał. Niestety któregoś ranka upadł mi na kafelki w łazience i rozpadł w drobny mak, nie było co ratować. Ale miał piękny kolor, ładnie rozświetlał twarz, chętnie go sobie kupię.

19 - ESSENCE - konturówka do ust
Pisałam o tych konturówkach już dość dawno, w jednym z postów z ulubieńcami. Jak widać zużyłam ją do samiutkiego końca. Używam konturówek na całe usta, te z Essence są miękkie, kremowe, zadziwiająco wytrzymałe i odporne na zjadanie (ale to oczywiście nie są produkty  założenia długotrwałe). Ubolewam nad tym, że Essence niestety zmieniło formułę, konturówki ze skuwkami w kolorze kredki (a nie srebrne jak tu widzicie) są już twardsze i nie lubię ich aż tak jak starej wersji. Starą brałabym w ciemno, a nad nową muszę się zastanowić :)


20 - RAPIDWHITE - paski wybielające
Napaliłam się strasznie jak zobaczyłam je w Joyboxie. Szkoda mi było wydawać 80 zł na tygodniową kurację, która nie wiadomo czy zadziała. No i cieszę się że znalazłam je w pudełku wraz z gromadką innych kosmetyków, bo jakbym za nie normalnie zapłaciła to byłabym zła. Wydaje mi się że odrobinę moje zęby stały się jaśniejsze, ale  nie wiem czy to nie moje pobożne życzenie :/

21, 22 - URIAGE - próbki
Ta mniejsza próbka wystarczyła mi na raz, krem był treściwy, maślany, pozostawiał wyczuwalny film na skórze. Większą próbkę miałam chyba na trzy lub cztery razy, krem był lżejszy, ale słabo nawilżał.


23 - AVON - oczyszczające plastry w żelu
Bubel, nie robiły kompletnie nic. Tu przeczytacie trochę więcej. 

24 - PAESE - odżywka do paznokci
Nie wiem czy to dlatego, że mam ją zbyt długo czy po prostu ona jest kiepska. U mnie niestety powodowała rozdwajanie się paznokci, więc wyrzucam bez żalu.

25, 26 - AVON, ORIFLAME - gąbeczki do podkładu
Trochę ich używałam, ale nie należą do moich ulubionych, są dość twarde. A od kiedy trafiła do mnie gąbeczka Blend It to stwierdziłam, że tych nie ma sensu trzymać :P


27 - DERMIKA - maseczki
Zapomniałam je pokazać z zakupami majowymi, bo od razu poszły w ruch. Skóra po ich użyciu jest gładka, napięta, nawilżona, rozświetlona, promienna. Zużyłam już kilka i pewnie jeszcze niejedną zużyję.

28, 29 - L'OREAL - maseczki Czysta Glinka
Obie dawały u mnie w sumie dość podobny efekt. Skóra była oczyszczona, do tego też trochę rozjaśniona, miała delikatnie wyrównany koloryt. Po zmyciu musiałam nałożyć coś nawilżającego, bo odczuwałam nieprzyjemne ściągnięcie.

30 - HOLIKA HOLIKA - plasterki oczyszczające
Trzystopniowy zestaw plasterków za dwie dychy. Działają! usunęły mi trochę wągrów z nosa, ale nie wszystkie. Cały zabieg jest dość czasochłonny i raczej drogi, więc raczej się na niego nie skuszę. Ten sam efekt mam po tańszych plasterkach Purederm.


31, 32 - MIZON - maski do twarzy
Ta fioletowa była żelowa, ale taka cieniutka, jak druga skóra. Idealnie się dopasowała do twarzy, po zdjęciu skóra była cudownie nawilżona, gładka, jędrna, taka odżywiona. Nie potrzebowałam nakładać już nic więcej. Niebieska to już maska bawełniana, z ekstraktem z zielonej herbaty. Działanie też było całkiem fajne, choć nie aż tak jak poprzedniej :) Również pozostawiała skórę bardzo dobrze nawilżoną, ale nie miałam aż takiego uczucia ujędrnienia i odżywienia jak wcześniej.

33, 34 - HOLIKA HOLIKA - maski do twarzy
Ta rozjaśniająca była naprawdę bardzo fajna, skóra po jej użyciu miała wyrównany koloryt, była gładka i rozjaśniona. Nawilżenie było słabsze niż po maskach z Mizona, ale i tak całkiem w porządku. Maska miodowa miała przyjemny słodko miodowy zapach, ale nie zachwyciła mnie jakoś niczym szczególnym.

Ostatnia maska to nie wiem co to, dostałam ją zapewne od Patki-wariatki. Nie robiła w sumie nic specjalnego poza nawilżeniem.

A czy Wasze majowe zużycia też są takie duże? Trafiłyście w maju na jakąś kosmetyczną perełkę?

36 komentarzy:

  1. antyperspiranty Garniera tylko ładnie pachną, nic poza tym .. tak jest u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie szału nie ma, a nie używałam ich jak było bardzo ciepło.

      Usuń
  2. A mnie ten krem z Faromony przesuszał ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje dłonie nie są zbyt wymagające, ale jak widać opinie i tak mogą być różne ;)

      Usuń
  3. Z całego tego denka miałam tylko krem do rąk Kamill... Dziwne, że tak ci śmierdział. Może był zepsuty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę nie wiem, data była w porządku, trafił do mnie niedawno. Nie miałam bo nigdy wcześniej więc trudno mi stwierdzić czy to ja tak odbierałam ten zapach czy rzeczywiście coś było z nim nie tak.

      Usuń
    2. Zawsze mógł ktoś wcześniej otworzyć :( Ja kiedyś kupiłam taki płyn micelarny. Śmierdział przeokrutnie mokrą ziemią, a w recenzjach czytałam, że pachnie ładnie albo neutralnie...

      Usuń
    3. Możliwe że tak było :( Nie pamiętam już czy miał sreberko zabezpieczające czy po prostu był zakręcony :(

      Usuń
  4. Ale ogrom :D. Peelingi Organic Shop znam i bardzo lubię. Choć miałam już kilka wersji, to akurat na malinową nie trafiłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na razie miałam dwie, a trzecia już czeka na użycie ;)

      Usuń
  5. U mnie w maju sporo dobroci się skończyło. Z tych Twoich znam i lubię tylko pomadkę Sylveco. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ogromne denko ;) ja niektóre z tych kosmetyków nadal używam co znalazły się boxach ;) zobaczymy jak to będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja generalnie pudełek ostatnio nie kupuję zbyt często, ale też mam jeszcze kosmetyki z różnych boxów :)

      Usuń
  7. Bardzo lubię żele Balei – nie dość że mają ładne zapachy, to jeszcze są tanie i cieszą oko etykietami :). Zainteresowały mnie maseczki Dermiki – chętnie wypróbuję, chociaż trochę się na nich focham za wycofanie idealnej emulsji do twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam dostępu do Balei, ale czasem coś dostanę w prezencie :) Te maseczki fajne, wygoń focha na trochę i wypróbuj :)

      Usuń
  8. U mnie zużycia nigdy nie są takie duże :) Znalazło się tutaj parę kosmetyków, które chcę wypróbować, wiec dobrze, że wszystkie były na zielono :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z reguły są mniejsze :) A co konkretnie chcesz wypróbować?

      Usuń
  9. Tę wersję żelu Balea wykończyłam dwa dni temu :) Zapach śliczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, cieszę się że w Polsce mogę kupić zamiennik :)

      Usuń
  10. U mnie antyperspiranty z Garniera się w ogóle nie sprawdzają, ale w tej kwestii jestem bardzo wymagająca. Szampony z Balea omijam z daleka, od kiedy dostałam po nich łupieżu...
    Ucieszyłam się z pozytywnych opinii o maseczkach Mizon, bo właśnie zamówiłam sobie krem z tej firmy ;) Mam nadzieje, ze będę równie zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Mizona miałam tylko maseczki, mam nadzieję że będziesz zadowolona z kremu :)
      Ja z antyperspirantami generalnie mam problem, dlatego w okresie letnim używam dodatkowo blokerów.

      Usuń
  11. Trochę Ci się tego nazbierało! Garnier się u mnie nie sprawdza, za to pomadka peelingująca to także moj hit! Nie wiem jak mogłam kiedyś bez niej żyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomadkę będę kupować do końca świata i jeden dzień dłużej :)

      Usuń
  12. Zaciekawił mnie krem bb z wałkiem :D chciałabym go użyć dla tego aplikatora :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to nawet nie wiem czy można go gdzieś kupić :)

      Usuń
  13. Mi zużywanie nie idzie zbyt dobrze :P Chociaż ostatnio staram się denkować wszystko, co mam pootwierane, żeby móc testować nowości :D Znam kultowy zmywacz z Isany, tak samo jak pomadkę Sylveco - niestety moja gdzieś ostatnio zaginęła :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz wymówkę, żeby kupić nową :)

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Oj tak, byłam w maju wyjątkowo skutecznym zużywaczem :)

      Usuń
  15. Wow, ile maseczek poszło :D U mnie jedna na miesiąc to już coś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię maseczki, staram się je nakładać dwa razy w tygodniu choć to oczywiście różnie bywa ;)

      Usuń
  16. sporo tych produktów, u mnie też sporo fajnych się skończyło ale już zdążyłam zrobić sobie zamówienie ze strony semilaca więc jakoś to sobie wynagrodziłam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. W miarę możliwości staram się odwiedzać Wasze blogi :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...