wtorek, 9 maja 2017

Ehhh... szkoda gadać...

Są takie kosmetyki (i inne produkty), które kupujemy z nadzieją na wielkie wow, a już po pierwszym użyciu okazuje się, że jest gorzej niż źle. Chyba każda z nas trafiła kiedyś na bubla, brrrr. Takim kosmetykom z jednej strony aż się nie chce pisać pełnych recenzji, ale z drugiej strony przecież można komuś oszczędzić rozczarowania! Ja chcę Wam dzisiaj trochę opowiedzieć o dwóch takich... co nie nadają się do niczego :P


Pierwszy kosmetyk kupiłam trochę pod wpływem chwili, ale też z drugiej strony bardzo zachęcona pozytywną opinią Maxineczki w jednym z filmików. O co chodzi?

MAYBELLINE - podkład Dream Velvet

Z opisu producenta wynika, że jest to pierwszy podkład od Maybelline New York, który nawilża i matuje jednocześnie. Formuła o konsystencji lekkiego żelu z dodatkową zawartością wody nawilża do 12h a pigmenty matujące dają nieskazitelne, aksamitne wykończenie makijażu. Za tubkę o pojemności 30 ml zapłacimy w stacjonarnych drogeriach około 30 zł, ale w internecie na pewno uda się upolować go taniej.


Ja swój kupiłam na moje nieszczęście w Hebe, więc zapłaciłam jak za zboże. Zawsze jak decydowałam się na zakup podkładu to starałam się poprosić o pomalowanie nim, a później sprawdzenie po kilku godzinach jak spisze się na mojej twarzy. Tym razem tylko wybrałam odpowiedni kolor i wrzuciłam podkład do koszyka. Kojarzyłam że Maxineczka, podobnie jak ja, ma suchą skórę, więc uznałam że podkład i u mnie powinien się dobrze sprawdzić.


Prób było naprawdę sporo - nakładałam go palcami, gąbką, pędzlem. Z kremem. Z serum. Z kremem i serum. Z innym kremem. Z innym serum. Z pudrem. Bez pudru. Z innym pudrem. Naprawdę, możliwości i kombinacji było naprawdę sporo. Za każdym razem kończyło się tak samo - podkład źle wyglądał na mojej twarzy, brzydko wchodził w pory, podkreślał wszystkie nierówności i suche skórki. Warzył się, wyglądał paskudnie. Stwierdziłam, że dla mojej suchej skóry jednak się nie nadaje i miałam go wyrzucić, ale trochę mi było szkoda, więc oddałam koleżance z cerą mieszaną. Ona nie była taka cierpliwa jak ja - wyrzuciła go do śmieci po dwóch podejściach.

Kolejny produkt kupiłam z ciekawości

AVON - oczyszczające plastry w żelu

Co obiecuje producent? "To już koniec! Zerwij z wągrami i zatkanymi porami jednym ruchem i ciesz się gładka i miękką skórą. Usuwa zaskórniki z obszarów podatnych na ich występowanie, zmniejsza widoczność powiększonych, zatkanych porów". Cena regularna to 22 zł za 30 ml, ale mój żel kosztował na pewno mniej. Wiecie, w Avonie nie kupuje się w cenie regularnej, tam zawsze jest jakaś promocja :)


To kosmetyk w styku maseczki peel-off. Nakładamy na twarz głównie na nos, brodę i policzki - tam gdzie mamy wągry. Po zaschnięciu żelowy płat zrywamy z twarzy i "wyciągamy" za jego pomocą wągry i cieszymy się oczyszczoną skórą. Tak to wygląda w teorii. I tylko w teorii!

 
W praktyce ten kosmetyk nie robi zupełnie nic. Próbowałam cienką warstwę, grubszą warstwę, średnią warstwę. Nie usunęłam za pomocą tego żelu ani pół wągra, a naprawdę na mojej twarzy można ich trochę znaleźć. Nawet nie mam co w tej kwestii więcej napisać. Myślałam że znajdę alternatywę dla tradycyjnych plasterków na nos, a okazało się tylko że wywaliłam pieniądze w błoto.

Nie lubię wyrzucać kosmetyków do kosza, zwyczajnie szkoda mi wydanej kasy, ale w przypadku tych produktów nie dało się postąpić inaczej! Wiem, że być może u niektórych z Was te kosmetyki się sprawdziły (są wśród Was takie?), ale ja z całą pewnością nie mogę ich polecić.

A na jakiego bubla Wy ostatnio trafiłyście? Znacie te kosmetyki?

42 komentarze:

  1. Również używałam tego żelu z avonu, ale skończyło się wyrzuceniem go do kosza. Ten żel strasznie ciężko usuwał się z twarzy i dodatkowo nic nie działał :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie zawsze trafiamy na fajne rzeczy :(

      Usuń
  2. Nie miałam okazji żadnego próbować, lecz podkład z Maybelline myślałam że lepiej wypadnie. Siostra używa i go lubi, także dla jednych dobry, dla drugich nieszczególnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy z nas ma inną cerę, zdaję sobie sprawę, że na pewno są osoby, które lubi te kosmetyki, ale ja niestety nie jestem z nich zadowolona :(

      Usuń
  3. Z tego podkładu też nie jestem zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po fakcie okazało się że ma sporo negatywnych opinii :(

      Usuń
  4. A te 'plastry' z Avonu chciałam ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie polecam, ale jak dorwiesz za kilka złotych to spróbuj, może u Ciebie się sprawdzą :)

      Usuń
  5. nie znam ich, ale to chyba dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem nie masz czego żałować :)

      Usuń
  6. Też właśnie po recenzji Maxi miałam na niego ochotę, ale ... już mi przeszło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja żałuję że się nie powstrzymałam :/

      Usuń
  7. Słyszałam już wcześniej o tym żelu i nie zbierał pozytywnych recenzji niestety

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po fakcie czytałam różne opinie, zarówno negatywne jak i pozytywne.

      Usuń
  8. U mnie na szczęście ostatnio bubli brak, oby jak najdłużej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci żeby tak właśnie było :)

      Usuń
  9. Takie to bubelki w takim razie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam żadnego z tych produktów i nie poznam, skoro buble :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam na szczęście tych partaczy:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a ja nie poznałam że to Ty :) Przyzwyczaiłam się do starego avatara :)

      Usuń
  12. U mnie bublami jest z 99% podkładów drogeryjnych - dosłownie jak nie spływają ze mnie jak tłuszcz to robią mi pomarańczkę z twarzy. Oby się tych bubli jak najmniej pojawiało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już znalazłam wśród drogeryjnych kilka fajnych, ale być może mamy inny rodzaj cery :/

      Usuń
  13. Mnie na szczęście ani nie ciągnie do podkładów drogeryjnych, ani do kosmetyków z Avonu (poza perfumami) :) Powolutku przechodzę na bardziej naturalną pielęgnację, bo widzę, że to służy mojej skórze. Po większości drogeryjnych "perełek" miałam właśnie niemiłe niespodzianki :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Avonu zamawiam sporadycznie. Z kosmetykami drogeryjnymi u mnie bywa różnie, ale moja skóra nie należy do tych wrażliwych :)

      Usuń
  14. Też nie cierpię bubli, które do niczego się nie nadają, tylko do kosza. Ale jeszcze bardziej nie lubię używać nieudanych kosmetyków, bo dla mnie pielęgnacja i makijaż powinny być przyjemnością :)
    A co do preparatów przeciwko wągrom - dla mnie większość tego typu preparatów to buble. Na razie sprawdza mi się tylko maseczka ze skin79, niestety już wycofana. Całe szczęście, że jestem na początku opakowania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na wągry dość fajnie spisują się plasterki Purederm, ale one też zbierają skrajne opinie.

      Usuń
  15. Taaak, też mam ten podkład z Maybelline i po rekomendacji Maxineczki też go kupiłam. Moja cera również jest sucha i myślałam, że ten podkład będzie też dla mnie idealny. No ale ... wyszło tak jak u większości. Totalna klapa ! Z tą różnicą, że u mnie tak do 3 godzin wygląda w miarę okej, ale później to jest porażka !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie pierwsze kilka użyć było jak u Ciebie - po nałożeniu ok, a po czasie kiszka. Ale później źle wyglądał od razu po nałożeniu :(

      Usuń
  16. Podkładów itp nie używam, więc nie powiem nic.
    A co do wągrów to ja tradycyjnie stosuję białko i chusteczkę :) świetnie działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz proszę coś więcej, bo chyba nie słyszałam nic na ten temat :)

      Usuń
    2. Wpierw delikatnie namaczam chusteczkę w białku. Następnie kładę na nosa i znowu troszeczkę palcem nanoszę białka. No i czekam aż dokładnie wyschnie. Wtedy można zdjąć razem z wągierkami, ale chusteczkę trzeba ładnie i dokładnie dopasować do nosa.
      A z żółtka robię kogiel mogiel ;)

      Usuń
    3. W takim razie kiedyś spróbuję :)

      Usuń
  17. Nie miałam i w takim razie mnie nawet nie kuszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda zawracać sobie nimi głowę :)

      Usuń
  18. Bubel w tym przypadku za mało powiedziane ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. U mnie bublem ostatnio okazała się pomadka z najnowszej limitowanej kolekcji koreańskiej firmy The Saem. Ma dziwny mechanizm. Można wykręcić szminkę ale nie można jej wkręcić z powrotem o.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to rzeczywiście niefajna sprawa :(

      Usuń
  20. tego typu bubli jest cała masa, a każdy ma zdziałać cuda ;)Fajnie, że o tym piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Niestety nie wszystko złoto co się świeci :)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. W miarę możliwości staram się odwiedzać Wasze blogi :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...