Biorąc pod uwagę moje ostatnie zakupy i inne kosmetyczne prezenty to zdecydowanie powinnam porządnie zabrać się za zużywanie tego co mam. Jeszcze trochę i nie będę miała miejsca na kolejne kosmetyki, ale w sumie może chociaż to powstrzyma mnie przed kolejnymi zakupami :) Jak poszło mi zużywanie w listopadzie?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paese. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paese. Pokaż wszystkie posty
piątek, 8 grudnia 2017
Denko listopadowe
czwartek, 3 sierpnia 2017
Denko lipcowe
Kochani, ja sobie właśnie wypoczywam w pięknych okolicznościach przyrody, z dawno nie widzianą rodzinką. Miałam nadzieję, że na czas mojej dwutygodniowej nieobecności uda mi się przygotować coś więcej na zapas, ale nie dałam rady i będzie tylko denko :)
poniedziałek, 5 czerwca 2017
Denko majowe
Maj obfitował u mnie w nowości, co mogłyście zobaczyć w poprzednim poście. Ale muszę się pochwalić, że i zużywanie poszło mi wyjątkowo dobrze w poprzednim miesiącu. To nie jest zwykłe denko. To jest gigadenko!
środa, 5 kwietnia 2017
Denko marcowe
Jak już pewnie wiecie w marcu moja szafka z kosmetykami "troszkę" się zapełniła. Czy równie skutecznie jak zakupy idzie mi również zużywanie kosmetyków? Chyba nie aż tak dobrze, ale nie będę narzekać, bo i tak jest całkiem nieźle. Zapraszam dalej :)
Etykiety:
4 Pory Roku,
Avon,
Bania Agafii,
Batiste,
Bielenda,
denko,
Farmona,
Fitokosmetik,
Garnier,
Isana,
Joanna,
Mary Kay,
Maybelline,
Natura Siberica,
Paese,
Rexona,
Skinlite
środa, 8 lutego 2017
Denko styczniowe + wyrzutki
Grudniowe denko w moim wykonaniu było bardzo skromne :) Za to w styczniu nazbierało mi się sporo rzeczy, choć duża tu też zasługa wyrzutków, których postanowiłam się pozbyć przy okazji porządków kosmetycznych :)
piątek, 19 sierpnia 2016
Monga maluje. SIĘ. Wyzwanie - część trzecia :)
Wiecie co, moja nazwa bloga nie wzięła się znikąd. Ja naprawdę w ogólnie pojętej kwestii kosmetyków ciągle raczkuję, choć oczywiście nie da się ukryć, że moja wiedza w tej dziedzinie jest już nieco większa niż te dwa lata temu jak zaczynałam swoją przygodę z blogowaniem. Ale o ile w kwestii pielęgnacyjnej ogarniam coraz więcej, to w kwestii makijażu... hmmm... dyplomatycznie napiszę: ciągle się uczę :) Wydawało mi się też, że ilościowo kwestię kolorówki mam w miarę pod kontrolą, ale jak przygotowywałam się do tego posta to się okazało... że mi się tylko wydawało :)
środa, 8 czerwca 2016
Denko majowe
W zeszłym miesiącu pokazałam Wam najmniejsze denko ever :) Czy w tym miesiącu moje zużycia są bardziej imponujące? Ależ oczywiście! Bo przecież mniej niż ostatnio to się już chyba nie da zużyć :)
W denku tradycyjnie znalazły się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę, takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana.
1 - YVES ROCHER - żel pod prysznic
Lubię żele YR, ale zdecydowanie bardziej wolę serię Jardins du Monde. Ten brzoskwiniowy żel bezpośrednio w butelce pachniał całkiem przyjemnie, ale w kontakcie z wodą uwalniała się w nim jakaś chemiczna nutka :( Poza tym tak jak inne żele tej marki nie podrażniał, nie wysuszał skóry i robił co miał robić :) Na brzoskwinię może się już nie skuszę, ale inne zapachy na pewno będę testować :)
2 - BALNEOKOSMETYKI - biosiarczkowy żel peelingujący
Dość przyjemny cytrusowy zapach, choć nie tak przyjemny jak szamponu z
tej serii. Działanie peelingujące dość słabe, o innych efektach nie
jestem w stanie powiedzieć. Jest zbyt średni, żeby wydać na niego tyle ile kosztuje :>
3 - AA - ujędrniający balsam do ciała
A to wyrzutek, użyty zaledwie kilka razy. Okazało się, że już dość dawno się przeterminował kilka miesięcy temu, więc wyrzuciłam go bez większego żalu. Nie cierpię zakodowanych dat przydatności na produktach! Nie wiem czy robi to co obiecuje producent i pewnie się o tym nie przekonam. Mazidła do ciała powinny mnie urzekać zapachem, żebym chciała ich używać :) A ten był w zasadzie bezzapachowy.
4 - BANIA AGAFII - maska do włosów "Blask i Elastyczność"
Lubię te saszetki, są świetne na wyjazdy. Jeśli chodzi zaś o działanie to mam wrażenie, że wszystkie maski Bani Agafii działają u mnie tak samo - ułatwiają trochę rozczesywanie włosów, nadają im blask, nie powodują przetłuszczania, ale z drugiej strony nie zauważyłam po nich żadnego efektu wow. Ta maska miała ziołowy, całkiem przyjemny zapach i brudnobrązowy kolor :)
5 - MARION - jedwab do włosów
Moje włosy go lubią, więc pewnie jeszcze się spotkamy :)
6 - CAREX - mydło w płynie
Bardzo przyjemny, truskawkowy zapach :) Działanie równie przyjemne - mydło nie wysuszało skóry, do tego całkiem nieźle radziło sobie podczas mycia pędzli.
7 - AA - serum do rąk
Lekkie, bardzo szybko się wchłaniało. Trochę przeszkadzał mi jego słodkawy zapach, ale to oczywiście kwestia gustu. Jeśli chodzi o nawilżenie to szału nie było, a przecież serum dedykowane jest do bardzo suchej skóry. Niestety na takich się raczej nie spisze, ale do mniej wymagających jest całkiem w porządku.
8 - BIELENDA - serum nawilżające
Miała być recenzja. Ale nie będzie, bo jakimś cudem usunęłam zdjęcia z dysku. Brawo ja! A więc recenzja się pojawi jak kupię kolejne opakowanie :) A skoro deklaruję, że kupię to znaczy że byłam z niego zadowolona :) Serum szybko się wchłaniało, dobrze współpracowało z pozostałymi kosmetykami, całkiem nieźle nawilżało moją suchą skórę.
9 - DERMIKA - serum Skin Calligraphy
Miniaturki z Shinyboxa, każda po 5 ml, co w sumie pozwoliło na przetestowanie :) Serum miało przyjemną kremową konsystencję, szybko się wchłaniało, spokojnie można było je nakładać również rano, pod makijaż. Dość dobrze nawilżało skórę, ale nie zauważyłam żadnych innych efektów.
10 - PAESE - mineralny podkład matujący
Na początku trochę się go obawiałam, bo trafił mi się odcień "jasny beż", a ja do bladziochów nie należę. O dziwo dość ładnie dopasowywał się mojej cery. Używałam go czasami solo, a czasami do utrwalenia płynnego podkładu. Utrzymywał mat na mojej skórze przez większość dnia, ale zaznaczam, że ja jestem sucharek i nigdy nie miałam większych problemów ze świeceniem się (co nie znaczy że nie świecę się wcale).
11 - GRASHKA - korektor (chyba) pod oczy
To wyrzutek. W zasadzie całe opakowanie, użyty chyba tylko kilka razy, dla wypróbowania. Był strasznie jasny (prawie biały), bardzo wysuszał skórę, podkreślał wszystkie zmarszczki. Mały koszmarek. Nie wiem jakim cudem mi się uchował, byłam przekonana że już dawno go wyrzuciłam :)
12 - CATRICE - kamuflaż
To też wyrzutek, ale jego zużyłam ponad połowę. Dość solidnie kryje wszelkie niedoskonałości, ale z biegiem czasu zaczął mi się na twarzy wysuszać i wyglądać niezbyt estetycznie tworząc suche plamy przebijające spod podkładu. Niewykluczone, że powodem było to że używałam go znacznie dłużej niż sugeruje producent :>
13 - MARIZA - szminka
Kolejny wyrzutek - koszmarek z Shinyboxa. Pomadka w ohydnym jak dla mnie kolorze "Barbiowego" różu. Pal licho kolor, bo mam koleżankę, która lubi takie odcienie i o dziwo całkiem nieźle w nich wygląda, więc miałabym ją komu oddać. Ale ta pomadka niestety bardzo źle wyglądała na ustach, bardzo nieestetycznie podkreślała i zbierała się w załamaniach. W sumie to nie wiem dlaczego nie wyrzuciłam jej od razu.
I to tyle - większe niż poprzednie, ale nadal nie dorastające do pięt moim denkom-gigantom :) Muszę solidnie wziąć się za zużywanie, bo w ostatnim chomikowym zestawieniu nie wypadłam najlepiej niestety.
A jak Wasze denka? Sporo wyrzuciłyście? A co ważniejsze: więcej zużyłyście czy kupiłyście? ☺
Etykiety:
AA,
Balneokosmetyki,
Bania Agafii,
Bielenda,
Carex,
Catrice,
denko,
Dermika,
Grashka,
Marion,
Mariza,
Paese,
Yves Rocher
czwartek, 4 lutego 2016
Denko styczniowe i kilka wyrzutków
Moje nowości styczniowe (dość skromne) mogłyście podejrzeć kilka dni temu, teraz przyszła pora na pożegnanie się z pustakami - trzeba zrobić miejsce na kolejne śmieci :) Zużywanie w styczniu poszło mi całkiem sprawnie, do tego zrobiłam przegląd kolorówki i kilka rzeczy wylądowało w koszu.
W denku tradycyjnie znalazły się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę, takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana.
1 - EVELINE - balsam pod prysznic
O rajuśku jak on pachnie! Jeśli lubicie czekoladowe klimaty w kosmetykach to koniecznie musicie go wypróbować :) Do tego ma całkiem fajne działanie, po więcej szczegółów zapraszam do recenzji. Jedynym minusem jest to, że pod koniec opakowania pompka nie daje rady i trzeba rozcinać butelkę.
2 - BODY BOOM - peeling kawowy
Niewielkie opakowanie z Shinyboxa. Dość mocny zapach palonej kawy, aromat cynamonu był prawie niewyczuwalny. Działanie całkiem fajne, peeling dość dobrze złuszczał naskórek, nieźle zdzierał, a do tego pozostawiał skórę delikatnie natłuszczoną. Nie da się ukryć że przy okazji robił sporo bałaganu pod prysznicem, a to papierowe opakowanie średnio zdaje egzamin - łatwo namaka. Do tego dość wysoka cena powoduje, że nie wiem czy się jeszcze skuszę na ten peeling.
3 - AA - kremowy żel do mycia ciała
Rzekłabym: taki se. Bez szału - mył, pienił się dość dobrze, nie wysuszał, ale zapach nie do końca mi odpowiadał, był taki słodko kwiatowy.
4 - YVES ROCHER - żel pod prysznic
To jakaś limitka o zapachu owoców leśnych. Lubię żele YR, dobrze się pienią, nie wysuszają, najczęściej zachwycają zapachem. Tu zachwytu może nie było, ale było całkiem przyjemnie - jogurtowo-owocowo :) Nie wiem czy kupię ten konkretny zapach, ale na pewno będę kupować żele z tej serii.
5 - BATISTE - suchy szampon
Od dość długiego czasu w mojej łazience zawsze musi stać jakiś suchy szampon - te z Batiste sprawują się wyśmienicie; odświeżają rzeczywiście na cały dzień, łatwo się wyczesują, lekko unoszą włosy u nasady, nie matowią ich zbytnio. Ta wersja z granatem i jaśminem dodatkowo pięknie pachnie (dość podobnie do wersji Eden), ale to limitka, nie wiem czy ją jeszcze gdzieś kupicie, w każdym razie ja dawno jej nie widziałam.
6 - SYLVECO - płyn micelarny
Oj, nie ma recenzji? A zdjęcia na dysku są :) Recenzja będzie i to całkiem pozytywna, bo Sylveco to kolejny udany kosmetyk tej marki. Delikatny, a przy tym skuteczny.
7 - AA - krem matujący intensywnie nawilżający
Miałam go z Joyboxa. Sama bym się na niego nie zdecydowała, bo przeznaczony jest do cery mieszanej i normalnej a ja mam suchą, ale okazało się że całkiem nieźle radził sobie z nawilżaniem. Mam jeszcze jedno opakowanie, które dostałam w wyprzedażowym Joyboxie.
8 - SYIS - krem pod oczy
A to moje rozczarowanie, o którym pisałam Wam tutaj. Bardzo słabe nawilżenie, ciężko się wchłaniał przy grubszej warstwie (w zasadzie to przy grubszej warstwie się nie wchłaniał). Cieszę się że się skończył.
9 - GARNIER - krem na noc
A to za to bardzo pozytywne zaskoczenie. Dziwna budyniowa konsystencja, trudny do określenie zapach (czasem go lubiłam, a czasem wręcz przeciwnie), ale za to dość szybkie wchłanianie i satysfakcjonujące mnie nawilżenie :)
10 - ENKLARE - serum regenerujące
U mnie niestety nic nie zregenerowało. Stosowałam je tylko na noc, bo powodowało rolowanie się kremów i podkładów. Słabe nawilżenie, ale całkiem przyjemny miętowy zapach i orzeźwienie przy stosowaniu. To niestety za mało, żeby zagościło u mnie ponownie. Recenzję znajdziecie tutaj.
11 - INGRID - serum intensywnie odmładzające
To serum za to stosowałam rano :) Zawierało bardzo malutkie drobinki rozświetlające, w zasadzie niewidoczne na twarzy. Dobrze współgrało z pozostałymi kosmetykami, nie podrażniało. Wygodne opakowanie z pipetą nie sprawiało problemów, ale nie do końca odpowiadał mi zapach, był jakiś taki chemiczny. No i najważniejsze - w sumie to nie zrobił z moją twarzą nic szczególnego - nie stała się jędrniejsza, bardziej odżywiona, wygładzona, nawilżona itp. Wypróbowałam, zużyłam i więcej nie wrócę.
12 - SKIN79 - maska w płacie
Całkiem przyjemna, pachnąca lekko cytrusowo. Całkiem nieźle nawilżała, skóra po jej zastosowaniu była gładka i przyjemna w dotyku. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o tej i innych maseczkach z kolorowej serii to zapraszam Was do tego wpisu.
13 - YASUMI - maseczka rozgrzewająca
Rzeczywiście rozgrzewała, pachniała przyjemnie czekoladowo. Byłam z niej zadowolona, ale chyba bez większych zachwytów bo nie pamiętam szczegółów :)
14 - ORIFLAME - maseczka Royal Velvet
Dostałam ją od koleżanki, która jest zachwycona jej działaniem i zawsze w promocji kupuje ją na zapas :) Mnie nie zachwyciła, nawilżenie przeciętne, innych widocznych efektów nie zaobserowałam.
15 - LIV DELANO - krem do rąk
Zupełnie nieznana mi marka - ten balsam do suchej skóry znalazłam w Shinyboxie. Niestety szału nie było. Nie spodobał mi się zapach, a działanie też nie zachwycało. Bardzo szybko się wchłaniał, ale nawilżenie było krótkotrwałe.
16 - EVELINE - krem do rąk
Oba opakowania tego kremu-serum pochodzą z wyprzedażowych Joyboxów. Miałam już kiedyś krem-maskę z Eveline i szczerze mówiąc nie widzę między nimi różnicy. Świetny krem do pracy - błyskawicznie się wchłania, ale rozczarujecie się jeśli liczycie na intensywne nawilżenie - jest po prostu przeciętne.
17 - PAESE - podkład Matt it Up
Wkurzał mnie aplikator w formie łopatki, zdecydowanie bardziej wolę pompki! Nie matowił, miał dzieny, niezbyt przyjemny zapach i dość szybko ścierał się z twarzy.
18 - MARIZA - puder ryżowy
Świetny produkt! Matowił skórę na długi czas (ale ja nie mam większych problemów ze świeceniem się skóry), nie bielił, nie pylił się zbytnio. To było moje drugie opakowanie, ale chętnie jeszcze wrócę do tego pudru w przyszłości.
19 - LOVELY - tusz do rzęs
Bardzo go lubię - dobrze rozczesuje rzęsy, nie skleja ich, ładnie je podkręca, lekko wydłuża i pogrubia. Nie osypuje się, trzyma się na rzęsach cały dzień. Lekko wygięta silikonowa szczoteczka - taka jaką lubię. Jedynym minusem jest jego dość szybkie wysychanie. Efekt jaki daje na rzęsach możecie zobaczyć w tym poście.
20 - YVES ROCHER - tusz do rzęs
Mascara Volume Elixir to chyba pierwszy tusz z YR, z którego jestem w miarę zadowolona. Podkreślam: w miarę zadowolona, bo zachwytów nie ma. Szczoteczka tradycyjna, tusz lekko wydłuża i pogrubia rzęsy, nie jest tak suchy jak pozostałe tusze z YR których używałam. Całkiem poprawny, choć cudów nie zdziałał.
21 - WIBO - rozświetlacz Diamond Illuminator
Mój pierwszy rozświetlacz zakupiony pod wpływem zachwytów połowy blogosfery :) Uległam i nie żałuję. Piękna delikatna tafla w szampańskim kolorze, niska cena - polubiłam do bardzo i już używam kolejne opakowanie.
22 - ESSENCE - eyeliner
Niby wodoodporny, a wcale tak nie było. Końcówka pisaka dość szybko wyschła, chyba jednak pozostanę przy eyelinerach w kałamarzykach, z pędzelkiem.
23 - SYIS - jajeczko do podkładu
Bardzo polubiłam ten sposób aplikacji podkładu. Nie miałam nigdy oryginalnego Beauty Blendera, więc nie wiem czy gąbeczka z Syis jest do niego bardzo zbliżona czy tylko trochę. W każdym razie podkład nanoszony tym sposobem ładnie wtapia się w skórę, wygląda bardzo naturalnie. Jak widać moja gąbeczka jest już sfatygowana i popękana, ale to nie dziwne - używałam jej prawie codziennie od około roku.
24 - BELL - konturówka automatyczna
Nawet nie wiem skąd ją mam. Odcień 01 to brudny róż z lekką domieszką brązu. Całkiem ładny kolor. Konsystencja konturówki odpowiednio twarda, ale jednak miękko i łatwo sunęła po ustach. Trwałość dość przeciętna, równo się ścierała z ust. No i plus za to, że nie trzeba jej temperować :)
25 - GLAZEL - kredka do brwi
Shinyboxowe pozytywne zaskoczenie. Mój chyba pierwszy produkt do brwi i od razu taki, z którym się polubiłam. To już druga zużyta kredka, mam jeszcze czarną, ale jej używam zdecydowanie rzadziej. Obecnie jestem na etapie poszukiwania idealnego dla mnie produktu - mam cienie prasowane, cień w kremie, żel, ale niewykluczone że do tej kredki jeszcze wrócę. Miała odpowiedni kolor, a jej lekko woskowa konsystencja delikatnie trzymała włoski w ryzach.
22 - ESSENCE - eyeliner
Niby wodoodporny, a wcale tak nie było. Końcówka pisaka dość szybko wyschła, chyba jednak pozostanę przy eyelinerach w kałamarzykach, z pędzelkiem.
23 - SYIS - jajeczko do podkładu
Bardzo polubiłam ten sposób aplikacji podkładu. Nie miałam nigdy oryginalnego Beauty Blendera, więc nie wiem czy gąbeczka z Syis jest do niego bardzo zbliżona czy tylko trochę. W każdym razie podkład nanoszony tym sposobem ładnie wtapia się w skórę, wygląda bardzo naturalnie. Jak widać moja gąbeczka jest już sfatygowana i popękana, ale to nie dziwne - używałam jej prawie codziennie od około roku.
24 - BELL - konturówka automatyczna
Nawet nie wiem skąd ją mam. Odcień 01 to brudny róż z lekką domieszką brązu. Całkiem ładny kolor. Konsystencja konturówki odpowiednio twarda, ale jednak miękko i łatwo sunęła po ustach. Trwałość dość przeciętna, równo się ścierała z ust. No i plus za to, że nie trzeba jej temperować :)
25 - GLAZEL - kredka do brwi
Shinyboxowe pozytywne zaskoczenie. Mój chyba pierwszy produkt do brwi i od razu taki, z którym się polubiłam. To już druga zużyta kredka, mam jeszcze czarną, ale jej używam zdecydowanie rzadziej. Obecnie jestem na etapie poszukiwania idealnego dla mnie produktu - mam cienie prasowane, cień w kremie, żel, ale niewykluczone że do tej kredki jeszcze wrócę. Miała odpowiedni kolor, a jej lekko woskowa konsystencja delikatnie trzymała włoski w ryzach.
A to już - jak widać - wyrzutki. Duo cieni Virtual miało datę ważności do 1/2014, a że mam podobne odcienie to tych nie używałam już dawno i ich nie potrzebuję. Ale sprawowały się dobrze, miały dość dobrą pigmentację, nie osypywały się, na bazie trzymały się cały dzień i nie rolowały. Czwórkę cieni z Wibo kupiłam już dawno i rzadko używałam, bo się potwornie pyliły i osypywały. Kamuflaż z Glazel w za jasnym dla mnie kolorze znalazłam w Shinyboxie. Leżał sobie nieużywany, a teraz się okazało, że wysechł :P Kamuflaż z Paese dotarł do mnie przeterminowany i w za ciemnym kolorze :( Szkoda, bo ma dość fajną konsystencję musu i chętnie bym go wypróbowała. Baza/Top z Silcare do manicure hybrydowego szału nie robiła, miała gorszą trwałość niż Semilac, a poza tym uszkodziła mi się nakrętka z pędzelkiem. Lakiery hybrydowe Silcare, z których jeden był kiedyś pastelowym różem (chyba 590), a drugi mlecznym nudziakowym brązem (chyba 620), a po czasie zrobiły się jakieś brudnożółte.
I koniec :) Jeśli chodzi o zapasy to widzę już światełko w tunelu, a poza tym zaczynam zbierać nowe opakowania. A Wy dużo zużyłyście w styczniu?
czwartek, 21 stycznia 2016
Paesebox styczeń 2016
Chyba się uzależniłam - brakuje mi pudełek ;) Zrezygnowałam z Shiny i na razie nie żałuję, ale jakiś taki niedosyt mam... W związku z tym jak zobaczyłam, że Paese zorganizowało wyprzedaż swoich kosmetyków nie zastanawiałam się ani chwili, zwłaszcza że z poprzedniego pudełka byłam zadowolona. Tym razem Paese kusiło: "Noworoczne porządki w magazynach Paese przyniosły niebywałe
rezultaty. Okryliśmy trochę zapomnianych produktów, szczyptę
bestsellerów w nieaktualnych opakowaniach oraz nieco końcówek serii. Specjalnie dla Was skomponowaliśmy z nich WYPRZEDAŻO-BOX PAESE. To istna gratka cenowa: osiem kosmetyków w cenie jedynie 49 zł! Do tego bezpłatna dostawa. Szczegóły zawartości będą niespodzianką, bo produkty dobieramy losowo. Pewne możecie być jednak, że w każdym pudełeczku znajdą się: pomadka,
cienie, błyszczyk, kredka, kamuflaż, puder, podkład i lakier do
paznokci. Wszystkie w pełnowymiarowych opakowaniach i - oczywiście! - z ważną datą przydatności!"
No i jak tu nie brać? Pięć dyszek, 8 pełnowymiarowych kosmetyków - trzeba korzystać. No dobra, dla mnie 7 kosmetyków, bo wiedziałam że lakier komuś oddam skoro noszę hybrydy. Okazało się że tym razem nie obyło się bez przeszkód i niespodzianek, ale o tym na końcu. Najpierw pokażę Wam co dostałam (opisy i ceny pochodzą ze strony internetowej Paese lub z opakowań).
Podkład Lush Velvet
Cena 49,00 zł / 50 ml (cena podkładu Lush Satin o tej samej pojemności)
Przeznaczony dla cery mieszanej i tłustej. Zapewni a efekt aksamitnie gładkiej i matowej skóry. Kwas hialuronowy dba o równowagę hydrolipidową naskórka, zapobiegając jego nadmiernemu wysuszeniu. Tlenek cynku działa antybakteryjnie i regenerująco. Allantoina przyspiesza odnowę naskórka.
Trafił mi się odcień 24 (opalony). Nie wypróbowałam go na razie, bo mam otwarte inne podkłady, ale wydaje mi się że w okresie wiosenno-letnim, kiedy pojawia się słoneczko powinien być w porządku. W butelce nie wydaje się bardzo ciemny, a ja i tak nie należę do bladziochów. Z ciekawości zerknęłam gdzie jest ten kwas hialuronowy, który moja sucha cera bardzo lubi. I co? I jest gdzieś tam daleko. A przy okazji zobaczyłam, że na drugim miejscu jest parafina, która mi osobiście nie przeszkadza i krzywdy nie robi, ale to chyba nie jest składnik lubiany przez osoby z cerą mieszaną i tłustą :P
Matowy cień do powiek Kaszmir
Cena 19,90 zł / 5 g
Matowe cienie do powiek o zwiększonej intensywności koloru. Nasycone pigmentami cienie gwarantują maksymalne odwzorowanie koloru na powiece. Pigmenty zostały otoczone cząsteczkami silikonowymi, dzięki czemu zapobiegają blednięciu koloru na skórze i przedłużają jego trwałość. Proteiny jedwabiu wygładzają powierzchnię powieki oraz ułatwiają aplikację cieni. Cienie przeznaczone są zarówno do stosowania na sucho, jak i na mokro. Kaszmiry świetnie sprawdzają się także w roli kolorowych eye-linerów.
W moim pudełku znalazł się odcień 674 - bardzo ładny śliwkowo-oberżynowy fiolet. To akurat kolor, który na moich powiekach gości, więc jestem z niego zadowolona.
Pomadka z dodatkiem oleju arganowego
Cena 28,90 zł / 4 g
Pomadka z dodatkiem oleju arganowego zapewnia mocne pokrycie, intensywny kolor i lustrzany blask. Receptura została stworzona, aby zapewnić długotrwały efekt (tzw. efekt long lasting), dzięki czemu kolor wyjątkowo długo utrzymuje się na ustach, nie ścierając się. Szminka zawiera dodatek najcenniejszego z używanych w kosmetyce oleju arganowego, który zawiera dużo witaminy E wykazującej właściwości antyokysdacyjne.
Taka malinowa czerwień - odcień 53. Nie mogę się przekonać do czerwieni na ustach, ale ta daje dość ładny efekt i nie ma tak intensywnego koloru na jaki wygląda. Szkoda tylko że bardzo zostawia ślady (na kubku na przykład), ale za to ściera się dość równomiernie.
Puder sypki
Cena 29,90 zł / 15 g
Idealnie matuje skórę i przedłuża trwałość makijażu. Dopasowuje się do koloru skóry lub koloru podkładu. Komfortowa aplikacja dzięki wyjątkowo drobno zmielonym cząsteczkom. Kompozycja o zapachu białej herbaty działa antyoksydacyjnie i pobudzająco.
Na razie go nie otwieram, ale wydaje się że odcień 03 naturalny powinien być w porządku, zwłaszcza że producent twierdzi, że i tak dopasowuje się do kolory skóry/podkładu. Do plastikowego zakręcanego opakowania dołączona jest gąbeczka dość wątpliwej jakości. Mam nadzieję że się polubimy, bo opakowanie o pojemności 15 g wystarczy mi na baaaardzo długo :)
Lakier do paznokci
Cena 15,90 zł / 9 ml
Formuła podwójnie kryjąca, szybkoschnąca i superbłyszcząca. Zapewnia łatwą aplikację i spójną konsystencję. Nanocząsteczki ceramiczne przedłużają trwałość i stabilność koloru nawet po długim czasie noszenia.
Jak już pisałam noszę hybrydy, więc ten lakier znajdzie nowy dom. Kolor jak najbardziej mi się podoba, szkoda tylko że to moje opakowanie jakieś takie sfatygowane :/
Błyszczyk Holiday Dreams
Cena 12,90 zł / 5 ml
Opisu nie ma, bo nigdzie nie potrafię takiego znaleźć :P Cenę znalazłam w komentarzach do starego posta na facebooku, błyszczyk pochodził z limitowanej edycji. Kolor wydaje się dość intensywny, ale na ustach wcale taki nie jest. Podoba mi się, nie jest klejący, na pewno go zużyję :)
Kredka automatyczna Linea
Cena 27,00 zł
Metaliczna kredka do oczu o miękkiej konsystencji, przedłużonej trwałości i metalicznym blasku. Sztyft opakowany jest w wygodną i trwałą plastikową oprawkę. Wykręcana kredka posiada strugaczkę do naostrzenia sztyftu oraz gąbeczkę do blendowania. Charakterystyka: kremowa konsystencja, długotrwały efekt (do 12 godzin), wysoka odporność – nie rozmazuje się, wodoodporna, intensywny metaliczny blask.
W swoim pudełku znalazłam kredkę w odcieniu 453 Olive Glam, czyli dokładnie taką jaką mam z któregoś Shinyboxa :) Jestem z niej zadowolona, ale ta znajdzie nową właścicielkę (ja zużywałabym je razem chyba kilka lat). Szkoda, że nie trafił mi się inny kolor.
Cover kamuflaż w kremie
Cena 33,00 zł / 5,5 ml
Mocno napigmentowany kamuflaż przeznaczony do tuszowania i maskowania niedoskonałości skóry. Doskonale stapia się z cerą, dzięki czemu makijaż wygląda naturalnie. Gęsta formuła sprawia, że produkt jest wydajny. Nie ściera się, jest trwały i pozostaje na twarzy przez wiele godzin. Formuła oparta jest na wosku Carnauba i wosku pszczelim, które natłuszczają, nawilżają i zapobiegają wysuszaniu skóry.
Kamuflaż w odcieniu 06 ciemny beż. Pal licho, że za ciemny (może, ale tylko może, latem byłby odpowiedni). Okazało się, że data ważności tego korektora minęła w grudniu zeszłego roku :( Oczywiście od razu napisałam w tej sprawie do Paese. Mogę jeszcze dodać, że korektor ma przyjemną musową konsystencję i dość dobre krycie.
Clair korektor rozświetlający pod oczy
Cena 29,90 zł / 6 ml
Delikatnie maskuje i rozjaśnia cienie pod oczami oraz usuwa oznaki zmęczenia. Sprawia, że skóra wygląda świeżo i promiennie przez cały dzień. Zawarte w produkcie witaminy A, C, E, PP oraz D-panthenol pielęgnują i wzmacniają delikatną skórę twarzy. Ekstrakt z tarczycy bajkalskiej łagodzi stany zapalne i alergiczne oraz niweluje przebarwienia. Delikata, kremowa konsystencja zapewnia łatwą i wygodną aplikację.
Ten korektor dostałam w ramach rekompensaty za przeterminowany kosmetyk. Na razie go nie otwieram, bo kończę inny korektor pod oczy, ale boję się że odcień 5 jasny róż może nie być dla mnie odpowiedni :(
I to cała zawartość wyprzedażowego boxa Paese:
Jeśli chodzi o samą zawartość, to jestem z niej zadowolona - kolory są raczej trafione (szkoda że kredka nie trafiła mi się w innym, bo też bym ją sobie zostawiła), cenowo zdecydowanie się opłaca. ALE. (No bo nie da się przecież ukryć, że jest jakieś ale). Rozumiem ideę wyprzedaży, wiem też że zamawiając tego typu pudełko istnieje ryzyko nietrafionego koloru lub odcienia. Ale zamawiając liczyłam na to, że wszystkie kosmetyki będą miały odpowiednią datę ważności (Paese też o tym zapewniało), tymczasem data ważności mojego kamuflażu upłynęła w grudniu zeszłego roku. Owszem, zostałam przeproszona, ale jednak pewien niesmak pozostał. Dodatkowo z tego co czytałam na fanpage niektóre dziewczyny zamiast pomadki dostawały tester. Taki typowy sklepowy tester, a chyba nie tego się spodziewamy zamawiając te pudełka. Ja wiem, że cenowa przebitka jest spora (moje pudełko miało wartość 213,40 zł, a przecież zapłaciłam tylko 49,00 zł), ale skoro zostałyśmy zapewnione, że otrzymamy nieprzeterminowane pełnowymiarowe kosmetyki to takich się spodziewamy. I tak, rozumiem różnicę między kosmetykiem pełnowymiarowym, a pełnowartościowym. I może nawet tester ma taką samą gramaturę co pełnowartościowa pomadka. Ale to zmienia faktu, że nie chciałabym znaleźć testera w takim pudełku. Sporo dziewczyn musiało też długo czekać na swoje pudełka, mimo że zamawiały i opłaciły je od razu. To wszystko sprawiło, że Paese chyba nazbierało sporo minusów i kolejne pudełka mogą nie sprzedawać się tak dobrze jak wcześniejsze. A czy ja kupię? Nie wiem. Mimo że naprawdę jestem zadowolona z zawartości, to jednak cała ta nieprzyjemna otoczka pozostawiła po sobie pewien niesmak, na pewno zastanowię się kilka razy zanim kliknę "kup".
A Wy skusiłyście się na to pudełko? Jak podoba Wam się zawartość mojego boxa?
niedziela, 23 sierpnia 2015
Paesebox sierpień 2015
Ostatnio na kilku blogach zobaczyłam boxy Paese, których do tej pory nigdy nie zamawiałam. Ten składał się z siedmiu pełnowymiarowych kosmetyków i kosztował jedyne 39 złotych. Cenowo oczywiście jak najbardziej opłacane, ale czy te siedem kosmetyków z kolorówki trafi w nasz gust? Tu już oczywiście może być różnie :) Jeśli chcecie wiedzieć jak to wypadło u mnie to zapraszam do dalszego czytania.
Jeśli któraś z Was ma ochotę na pudełko niespodziankę to można je zamawiać jeszcze do końca sierpnia. Jak moje do mnie dotarło to pomyślałam, że wielkościowo wygląda jak miniatura pudełek, które znam :) Box Paese jest prawie o połowę mniejszy od zamawianych przeze mnie Shinyboxów. Ale z drugiej strony - kosmetyki z kolorówki z reguły są mniejsze niż te pielęgnacyjne, więc i pudeło wcale nie musi być takie duże :) Dodatkowo oprócz kosmetyków dostałam magazyn Paese.
Co dokładnie znalazło się w środku? Opisy i ceny pochodzą ze strony internetowej Paese.
Matowy cień do powiek Kaszmir
Cena 19,90 zł / 5 g
Matowe cienie do powiek o zwiększonej intensywności koloru. Nasycone pigmentami cienie gwarantują maksymalne odwzorowanie koloru na powiece. Pigmenty zostały otoczone cząsteczkami silikonowymi, dzięki czemu zapobiegają blednięciu koloru na skórze i przedłużają jego trwałość. Proteiny jedwabiu wygładzają powierzchnię powieki oraz ułatwiają aplikację cieni. Cienie przeznaczone są zarówno do stosowania na sucho, jak i na mokro. Kaszmiry świetnie sprawdzają się także w roli kolorowych eye-linerów.
W moim pudełku znalazł się odcień 666 - typowy nudziak. Myślę, że dość fajnie spisze się jako cień bazowy, na całą powiekę bo tak właśnie zamierzam go używać :) Produkt dość trafiony, zresztą z tego co widziałam w sklepie internetowym Paese to każdy inny cień z tej serii powinien przypaść mi do gustu :)
Pomadka z dodatkiem oleju arganowego
Cena 28,90 zł / 4 g
Pomadka z dodatkiem oleju arganowego zapewnia mocne pokrycie, intensywny kolor i lustrzany blask. Receptura została stworzona, aby zapewnić długotrwały efekt (tzw. efekt long lasting), dzięki czemu kolor wyjątkowo długo utrzymuje się na ustach, nie ścierając się. Szminka zawiera dodatek najcenniejszego z używanych w kosmetyce oleju arganowego, który zawiera dużo witaminy E wykazującej właściwości antyokysdacyjne.
Do mnie trafił odcień 52, który wydaje mi się dość intensywną czerwienią. Z tego powodu na razie jej nie próbowałam, bo wydaje mi się, że to nie jest kolor dla mnie. Ale z tego co spróbowałam podejrzeć w internetach, to daje ona delikatniejszy efekt niż się zapowiada i lekko wpada w koral. Zobaczymy, może jeszcze się przekonam :)
Kredka do oczu
Cena 13,90 zł
Wodoodporne kredki do oczu. Cechuje je wyjątkowa trwałość, delikatność i miękkość aplikacji. Wosk pszczeli natłuszcza i ochrania skórę, odpowiada za elastyczność i sztywność kredki. Wosk Carnauba tworzy stabilne, niejełczejące podłoże. Aloes działa przeciwzapalnie, regeneruje i nawilża. Witamina E zapewnia ochronę przed promieniowaniem UV i hamuje procesy starzenia się skóry.
Mój odcień to 25 (fiolet mat) - zdjęcie trochę przekłamało kolor. Dość rzadko używam kredek do oczu, więc nie wiem jeszcze czy ta ze mną zostanie czy powędruje gdzieś w świat :) Kolor wydaje się fajny, choć oceniam go tylko po kolorze rysika :)
Lakier do paznokci
Cena 15,90 zł / 9 ml
Formuła podwójnie kryjąca, szybkoschnąca i superbłyszcząca. Zapewnia łatwą aplikację i spójną konsystencję. Nanocząsteczki ceramiczne przedłużają trwałość i stabilność koloru nawet po długim czasie noszenia.
Do mnie trafił odcień 111 - piękny śliwkowy fiolet. On na pewno znajdzie nową właścicielkę, bo ja noszę aktualnie hybrydy. Ale kolor idealnie trafiony!
Puder mineralny
Cena 45,00 zł / 5 g
Mineralny puder matujący składa się w 60% z naturalnej glinki, która widocznie wpływa na poprawę metabolizmu skóry, uwalniając od niej substancje czynne, sole mineralne i niezbędne dla skóry oligoelementy. Puder mineralny to kosmetyk wielofunkcyjny; można stosować go jako puder wykończeniowy, ale również polecany jest jako podkład. Dobrze kryje niedoskonałości skóry i wyrównuje jej koloryt. Puder doskonale matuje, działa ściągająco i przeciwbakteryjnie, wchłania nadmiar sebum, dba o prawidłowe Ph naskórka.
Mój pierwszy puder mineralny! Ucieszyłam się bardzo, a później zobaczyłam na opakowaniu odcień jasny beż, a ja do bladziochów nie należę. Ale okazuje się że on wcale nie jest taki jasny, a w zasadzie dość ładnie dopasowuje się do skóry. Mam nadzieję, że się polubimy :)
Róż z dodatkiem oleju arganowego
Cena 19,90 zł / 6 g
Idealny do podkreślenia kości policzkowych. Pielęgnuje skórę i chroni ją przed przedwczesnym starzeniem. Obecność oleju arganowego zapobiega wysuszaniu naskórka i dba o jego odpowiedni poziom nawilżenia.
Mój odcień to 40 - w opakowaniu wydaje się bardzo intensywny, dodatkowo zawiera drobinki rozświetlające. Nie wiem jeszcze czy się polubimy, bo z różami dopiero próbuję się zaprzyjaźnić, a efekty tego bywają różne :) Ale wstępnie po pierwszym użyciu jestem nawet zadowolona :)
Podkład Matt it Up!
Cena? 39,90 zł / 30 ml
Lekki podkład matujący z kwasem hialuronowym. Oddychający - beztłuszczowa formuła. Nawilżający - zawiera kwas hialuronowy. Pielęgnujący - koktajl witamin A, C, E i D-panthenol. Ultra delikatny - oparty na lotnych silikonach.
Tego podkładu nie znalazłam w sklepie internetowym, więc cenę przyjęłam taką średnią. Mój odcień to 20 i jest naprawdę trafiony :) Boję się tylko czy nie będzie a ciemny jak już zejdzie mi opalenizna.
Wartość kosmetyków w moim pudełku to 183,40 zł, zapłaciłam za nie zdecydowanie mniej :) Czy jestem zadowolona? W zasadzie tak, najbardziej cieszę się z podkładu i pudru mineralnego. Będę też używać różu i cienia, nie wiem jeszcze jak ze szminką i kredką, a lakier na pewno znajdzie nowy dom (choć gdyby nie hybrydy to byłabym z niego bardzo zadowolona). Czy było warto wydać te 40 zł? Moim zdaniem tak, mimo że nie wszystkie kosmetyki trafiły idealnie w mój gust. Będę śledzić Paese i być może skuszę się jeszcze na kolejne boxy w przyszłości :)
A Wy zamówiłyście ten box? A jeśli nie to czy Was kusi?
piątek, 24 października 2014
Shinybox październik 2014
Jest! W końcu dotarło październikowe pudełko :)
Aktualny box sygnowany był hasłem "Think pink", czym nawiązywał do października jako miesiąca walki z rakiem piersi. Siłą rzeczy pudełko było różowe, ze znaczkiem różowej wstążki, która jest międzynarodowym symbolem walki z rakiem piersi.
Aby lepiej wpisać się w tematykę pudełka Shiny na odwrocie naszej karty-ulotki z zawartością boxa umieściło krótką instrukcję badania piersi. Takie łatwe i nie zajmujące zbyt wiele czasu badanie z pewnością jest bardzo ważne w profilaktyce i pozwala na szybką reakcję w przypadku odkrycia jakichś nieprawidłowości.
W samym pudełeczku znalazło się 5 standardowo obiecywanych produktów (trzy z nich były pełnowymiarowe) oraz gratis w postaci chusteczek zmywających lakier do paznokci. Subskrybentki miały dodatkowo możliwość wylosowania jednego z pięciu dodatkowych prezentów - trzeba było wziąć udział w konkursie na blogu Shiny i mieć trochę szczęścia w losowaniu.
A tak prezentuje się zawartość mojego październikowego boxa:
Tak - udało mi się wygrać w konkursie niespodziankę kosmetyczną od Wibo :) Ale o tym za chwilę, najpierw standardowa zawartość pudełka.
BIAŁY JELEŃ - Hipoalergiczny płyn micelarny
Średnia cena 11,90zł / 200ml - dostaliśmy produkt pełnowymiarowy
Info z ulotki: Delikatnie oczyszcza skórę twarzy, wokół oczu i ust z makijażu i wszelkich zanieczyszczeń. Nie powoduje szczypania ani łzawienia oczu. Odpowiedni dla osób noszących szkła kontaktowe. Nie zawiera alergenów, parabenów, silikonów, barwników i alkoholu.
Akurat kończy mi się płyn micelarny, więc nie będę musiała na razie kupować nowego :) Płyn ma przyjemny, choć lekko perfumowany zapach. Mam nadzieję, że się sprawdzi.
PAESE - Odżywka do paznokci
Średnia cena 18,00zł / 9ml - w pudełku był produkt pełnowymiarowy
Info z ulotki: Zróżnicowana i szeroka gama odżywek marki Paese została przygotowana z myślą o paznokciach wymagających szczególnej pielęgnacji i odżywienia.
W moim pudełku znalazła się odżywka "Paznokieć w płynie", z tego co podejrzałam na facebooku to było chyba z pięć różnych rodzajów odżywek. Ten produkt bardzo mnie ucieszył - moje paznokcie są bardzo słabe, rozdwajają się, a nie znalazłam jak na razie skutecznej odżywki. Może to będzie właśnie ta jedyna? :)
YASUMI - Puder do oczyszczania skóry
Średnia cena 49,00zł / 50ml - kolejny pełnowymiarowy produkt w pudełku
Info z ulotki: Puder do codziennego oczyszczania skóry, idealny dla każdego rodzaju cery. Usuwa zanieczyszczenia oraz delikatnie złuszcza martwe komórki naskórka. Nie wysusza i nie podrażnia skóry.
Tego produktu jestem chyba najbardziej ciekawa. Pierwszy raz spotykam się z produktem do oczyszczania twarzy w pudrze:) A marka Yasumi jak na razie całkiem dobrze mi się kojarzy, więc liczę na wielkie wow!
ISADORA Pomadka Perfect Moisture Lipstick
Średnia cena 55,00zł / 4,5g - w pudełku znalazła się miniatura o pojemności 2,5g (~30,00zł)
Info z ulotki: Kremowa pomadka dzięki zawartości olejków roślinnych intensywnie nawilża i pielęgnuje delikatną skórę ust, a zawarty w niej pantenol chroni usta przed działaniem niekorzystnych czynników zewnętrznych.
Baaaardzo rzadko używam szminek, no, chyba że to pomadki ochronne :) Z pewnością częściej zaopatruję się w błyszczyki. W moim pudełku znalazłam całkiem ładny, delikatny, prawie niewidoczny na ustach odcień 145 - nude cream. W zasadzie nawet cieszę się że jest to miniatura, bo łatwiej będzie mi ją zużyć - w każdym razie na pewno będę próbować:)
NOREL - Żel ujędrniający biust
Średnia cena 50,00zł / 250ml - dostaliśmy sporą miniaturę o pojemności 75ml (15,00zł)
Info z ulotki: Preparat o konsystencji lekkiego krem-żelu, zalecany do codziennej pielęgnacji skóry biustu, szyi i dekoltu. Produkt działa jak naturalny lifting, sprzyja utrzymaniu jędrnej i napiętej skóry.
Marka mi zupełnie nieznana, ale sporo zachwytów nad nią było już podczas podpowiedzi na facebooku. Jak na razie nie zachwycił mnie zapach i nie wiem jeszcze czy produkt zostanie u mnie czy znajdzie nową właścicielkę - chyba nie potrzebuję takiego ujędrnienia.
GRATIS - Chusteczki zmywające lakier z paznokci marki Jelid i próbki olejków pod prysznic Barwy
Olejki na razie znów powędrują do pudełeczka i będą czekać na okazję:) A chusteczki już wykorzystałam. U mnie zupełnie sobie nie poradziły - jedna chusteczka ledwo co wystarczyła mi na dwa paznokcie, do tego pocierać musiałam chyba 10 razy bardziej niż przy najsłabszym zmywaczu, który miałam:> Ale być może innym przypadną do gustu.
PREZENT Z KONKURSU - KOSMETYCZNA NIESPODZIANKA WIBO
Bardzo się cieszę, że spośród dostępnych możliwych prezentów wybrałam właśnie ten:)
PALETA DO MODELOWANIA KONTURU TWARZY
Kurka wodna... może to będzie dla mnie w końcu wystarczającym motywatorem żeby zaopatrzyć się w pędzle i nauczyć się nimi operować? Obiecuję to sobie od długiego czasu, ale ciągle znajduję jakieś wymówki:P A teraz szkoda, żeby prezent leżał nieużywany:)
MASKARA NADBUDOWUJĄCA RZĘSY
Kolejny tusz na pewno się nie zmarnuje:) Zgodnie z zapowiedzią producenta ten tusz powinien dawać efekt sztucznych rzęs, nadać im objętość, miękkość, sprężystość i nie sklejać przy tym rzęs. Jaki będzie efekt - zobaczymy:) Szczotka jest silikonowa, dość duża, z króciutkimi wypustkami.
POMADKA DO UST GLOSSY TEMPTATION
Dostałam odcień nr 5 - nude i chyba nie było innych. Kolor mi się podoba, ale trochę szkoda że obie szminki mam w podobnych odcieniach.
PALETKA CIENI DO POWIEK
Kolory jak dla mnie bardzo trafione, mam nadzieję że cienie będą się dobrze trzymały:)
Podsumowując - październikowe pudełko było "na bogato" - przynajmniej u mnie. I nie chodzi tu tylko o ilość produktów, ale również o samą zawartość. Jestem naprawdę bardzo, bardzo zadowolona i z niecierpliwością czekam na pierwsze podpowiedzi do pudełka listopadowego :D
A tu jeszcze raz cała zawartość aktualnego boxa:
Aktualny box sygnowany był hasłem "Think pink", czym nawiązywał do października jako miesiąca walki z rakiem piersi. Siłą rzeczy pudełko było różowe, ze znaczkiem różowej wstążki, która jest międzynarodowym symbolem walki z rakiem piersi.
Aby lepiej wpisać się w tematykę pudełka Shiny na odwrocie naszej karty-ulotki z zawartością boxa umieściło krótką instrukcję badania piersi. Takie łatwe i nie zajmujące zbyt wiele czasu badanie z pewnością jest bardzo ważne w profilaktyce i pozwala na szybką reakcję w przypadku odkrycia jakichś nieprawidłowości.
W samym pudełeczku znalazło się 5 standardowo obiecywanych produktów (trzy z nich były pełnowymiarowe) oraz gratis w postaci chusteczek zmywających lakier do paznokci. Subskrybentki miały dodatkowo możliwość wylosowania jednego z pięciu dodatkowych prezentów - trzeba było wziąć udział w konkursie na blogu Shiny i mieć trochę szczęścia w losowaniu.
A tak prezentuje się zawartość mojego październikowego boxa:
BIAŁY JELEŃ - Hipoalergiczny płyn micelarny
Średnia cena 11,90zł / 200ml - dostaliśmy produkt pełnowymiarowy
Info z ulotki: Delikatnie oczyszcza skórę twarzy, wokół oczu i ust z makijażu i wszelkich zanieczyszczeń. Nie powoduje szczypania ani łzawienia oczu. Odpowiedni dla osób noszących szkła kontaktowe. Nie zawiera alergenów, parabenów, silikonów, barwników i alkoholu.
Akurat kończy mi się płyn micelarny, więc nie będę musiała na razie kupować nowego :) Płyn ma przyjemny, choć lekko perfumowany zapach. Mam nadzieję, że się sprawdzi.
PAESE - Odżywka do paznokci
Średnia cena 18,00zł / 9ml - w pudełku był produkt pełnowymiarowy
Info z ulotki: Zróżnicowana i szeroka gama odżywek marki Paese została przygotowana z myślą o paznokciach wymagających szczególnej pielęgnacji i odżywienia.
W moim pudełku znalazła się odżywka "Paznokieć w płynie", z tego co podejrzałam na facebooku to było chyba z pięć różnych rodzajów odżywek. Ten produkt bardzo mnie ucieszył - moje paznokcie są bardzo słabe, rozdwajają się, a nie znalazłam jak na razie skutecznej odżywki. Może to będzie właśnie ta jedyna? :)
YASUMI - Puder do oczyszczania skóry
Średnia cena 49,00zł / 50ml - kolejny pełnowymiarowy produkt w pudełku
Info z ulotki: Puder do codziennego oczyszczania skóry, idealny dla każdego rodzaju cery. Usuwa zanieczyszczenia oraz delikatnie złuszcza martwe komórki naskórka. Nie wysusza i nie podrażnia skóry.
Tego produktu jestem chyba najbardziej ciekawa. Pierwszy raz spotykam się z produktem do oczyszczania twarzy w pudrze:) A marka Yasumi jak na razie całkiem dobrze mi się kojarzy, więc liczę na wielkie wow!
ISADORA Pomadka Perfect Moisture Lipstick
Średnia cena 55,00zł / 4,5g - w pudełku znalazła się miniatura o pojemności 2,5g (~30,00zł)
Info z ulotki: Kremowa pomadka dzięki zawartości olejków roślinnych intensywnie nawilża i pielęgnuje delikatną skórę ust, a zawarty w niej pantenol chroni usta przed działaniem niekorzystnych czynników zewnętrznych.
Baaaardzo rzadko używam szminek, no, chyba że to pomadki ochronne :) Z pewnością częściej zaopatruję się w błyszczyki. W moim pudełku znalazłam całkiem ładny, delikatny, prawie niewidoczny na ustach odcień 145 - nude cream. W zasadzie nawet cieszę się że jest to miniatura, bo łatwiej będzie mi ją zużyć - w każdym razie na pewno będę próbować:)
NOREL - Żel ujędrniający biust
Średnia cena 50,00zł / 250ml - dostaliśmy sporą miniaturę o pojemności 75ml (15,00zł)
Info z ulotki: Preparat o konsystencji lekkiego krem-żelu, zalecany do codziennej pielęgnacji skóry biustu, szyi i dekoltu. Produkt działa jak naturalny lifting, sprzyja utrzymaniu jędrnej i napiętej skóry.
Marka mi zupełnie nieznana, ale sporo zachwytów nad nią było już podczas podpowiedzi na facebooku. Jak na razie nie zachwycił mnie zapach i nie wiem jeszcze czy produkt zostanie u mnie czy znajdzie nową właścicielkę - chyba nie potrzebuję takiego ujędrnienia.
GRATIS - Chusteczki zmywające lakier z paznokci marki Jelid i próbki olejków pod prysznic Barwy
Olejki na razie znów powędrują do pudełeczka i będą czekać na okazję:) A chusteczki już wykorzystałam. U mnie zupełnie sobie nie poradziły - jedna chusteczka ledwo co wystarczyła mi na dwa paznokcie, do tego pocierać musiałam chyba 10 razy bardziej niż przy najsłabszym zmywaczu, który miałam:> Ale być może innym przypadną do gustu.
PREZENT Z KONKURSU - KOSMETYCZNA NIESPODZIANKA WIBO
Bardzo się cieszę, że spośród dostępnych możliwych prezentów wybrałam właśnie ten:)
PALETA DO MODELOWANIA KONTURU TWARZY
Kurka wodna... może to będzie dla mnie w końcu wystarczającym motywatorem żeby zaopatrzyć się w pędzle i nauczyć się nimi operować? Obiecuję to sobie od długiego czasu, ale ciągle znajduję jakieś wymówki:P A teraz szkoda, żeby prezent leżał nieużywany:)
MASKARA NADBUDOWUJĄCA RZĘSY
Kolejny tusz na pewno się nie zmarnuje:) Zgodnie z zapowiedzią producenta ten tusz powinien dawać efekt sztucznych rzęs, nadać im objętość, miękkość, sprężystość i nie sklejać przy tym rzęs. Jaki będzie efekt - zobaczymy:) Szczotka jest silikonowa, dość duża, z króciutkimi wypustkami.
POMADKA DO UST GLOSSY TEMPTATION
Dostałam odcień nr 5 - nude i chyba nie było innych. Kolor mi się podoba, ale trochę szkoda że obie szminki mam w podobnych odcieniach.
PALETKA CIENI DO POWIEK
Kolory jak dla mnie bardzo trafione, mam nadzieję że cienie będą się dobrze trzymały:)
Podsumowując - październikowe pudełko było "na bogato" - przynajmniej u mnie. I nie chodzi tu tylko o ilość produktów, ale również o samą zawartość. Jestem naprawdę bardzo, bardzo zadowolona i z niecierpliwością czekam na pierwsze podpowiedzi do pudełka listopadowego :D
A tu jeszcze raz cała zawartość aktualnego boxa:






