Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prezent. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prezent. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 lipca 2018

Czerwcowe zakupy i prezenty

Wakacje w pełni, czerwiec się skończył, tylko pogoda jakaś taka kapryśna :( Nie planowałam jakichś specjalnych zakupów, ale jak to zwykle bywa w takiej sytuacji - jakoś samo się nazbierało :) Trochę to oczywiście wina promocji, trochę niezbędne zakupy, a trochę prezenty od dobrej duszyczki. No i wyszło jak wyszło.

sobota, 7 kwietnia 2018

Marcowe zakupy i prezenty

Ostatnio staram się ograniczać z zakupami, bo moje zapasy czasem mnie przytłaczają (to chyba też jest powód, dla którego nie potrafię się zabrać za chomiczy post). Wiem juz, że u mnie całkowity odwyk nie zdaje egzaminu (odbijam to sobie później z nawiązką), więc staram się po prostu kupować tylko niezbędne rzeczy. Nie zawsze się udaje :) No a do tego czasem człowieka zaskakuje np. jakaś paczka z kosmetykami od dobrej duszyczki. Albo dwie paczki :)

środa, 3 stycznia 2018

Nowości grudniowe - zakupy, boxy i prezenty

Kolejny rok za nami! Jeśli o mnie chodzi to cieszę się bardzo, że stary już się skończył, zwłaszcza ostatni kwartał najchętniej zupełnie wycięłabym z życiorysu. Ale pozostaje mi wierzyć, że ten będzie dużo lepszy od poprzedniego :) A w ramach kosmetycznego rozliczenia ze starym rokiem wypadałoby Wam jeszcze pokazać moje grudniowe nowości (to dzisiaj) i denko (to za kilka dni). Listopad był u mnie dość obfity w nowości, w grudniu wcale nie jest lepiej (albo gorzej), zresztą oceńcie same :)

niedziela, 3 grudnia 2017

Nowości listopadowe, czyli... działo się :)

Ja się chyba po listopadzie zapiszę do jakichś anonimowych zakupoholików albo coś w ten deseń. Miałam starać się uszczuplać swoje kosmetyczne zapasy, ale trochę chyba popłynęłam :) Może nie są to jakieś przeogromne ilości kosmetyków, ale jest tego jednak trochę za dużo. Za to liczę na to, że wśród moich listopadowych nowości znajdę kilka kosmetycznych perełek :)

niedziela, 1 października 2017

Zakupy i nowości września

Chyba mogę być z siebie dumna :) W sierpniu nie zaszalałam zbytnio z zakupami, wrzesień też był dość łaskawy dla mojego portfela. Ale nowości pojawiło się u mnie całkiem sporo, zresztą same zaraz zobaczycie.

czwartek, 29 grudnia 2016

Grudniowe nowości - zakupy, paczki, prezenty :)

Kończy się kolejny miesiąc. Mało tego! Kończy się kolejny rok! Ja póki co zmagam się z przeziębieniem, ale mam nadzieję, że Nowy Rok powitam już w pełni sił :) Tymczasem przychodzę do Was z workiem nowości. Jest trochę moich zakupów, ale są też prezenty na Mikołajki i te od Dzieciątka (a kto do Was przychodzi w Wigilię?). 

piątek, 23 grudnia 2016

Mikołajkowe niespodziewanki :) I to aż dwie!

W tym roku po raz kolejny postanowiłam wziąć udział w mikołajkowej akcji blogerskiej, znowu u Terii :) Lubię bardzo te blogowe wymiany, to podekscytowanie przy rozpakowywaniu, gonitwę myśli "Co moja para przygotowała SPECJALNIE DLA MNIE?". To wielka zaleta tych paczek i największa różnica w porównaniu do tradycyjnych beautyboxów. Te drugie są przygotowywane masowo, a te pierwsze (przynajmniej z założenia ☺) są robione z myślą o nas. Po to sporządzamy ankiety, piszemy o swoich preferencjach i kosmetycznych awersjach, żeby ta paczka jak najbardziej trafiła w nasz gust.

środa, 30 listopada 2016

Listopadowe nowości - prezenty, promocje (co by tu jeszcze...?)

Durna ja! Jak mam zmniejszać kosmetyczne zapasy skoro przy promocjach moja asertywność idzie na wagary? Trochę mi się tego wszystkiego nazbierało w listopadzie, ehhh. W grudniu niby nic nie planuję kupować kosmetycznego, ale same wiecie jak to jest :P

piątek, 15 lipca 2016

Letnia paczka - kolejna akcja blogerska :)

Nie tak dawno pisałam Wam o organizowanej przez Terii akcji "Zimowa paczka", a tu przyszła kolej na następną :) Zasady były takie same - osoby które się zgłosiły do uczestnictwa w "Letniej paczce" zostały dobrane w pary i wzajemnie przygotowywały dla siebie spersonalizowany box niespodziankę.


Mnie los sparował z Eweliną z bloga Acne Skin. Ucieszyło mnie to, bo Ewelina jest osobą, która obserwuje mojego bloga od bardzo dawna, prawie od początku jego powstania i mój box mógł być przy okazji formą podziękowania :) Wymieniłyśmy z Eweliną kilka maili odnośnie naszych preferencji, uzgodniłyśmy też między sobą że nie mamy nic przeciwko otrzymaniu czegoś z zapasów tej drugiej (oczywiście mowa o nieużywanych kosmetykach), ustaliłyśmy datę wysyłki i zabrałyśmy się do dzieła :) A co znalazło się w mojej paczce? Różne rzeczy - coś kosmetycznego, coś niekosmetycznego, coś słodkiego, zresztą zobaczcie same:


Żel pod prysznic Balea to kosmetyk, z którego się bardzo ucieszyłam. Nie mam dostępu do kosmetyków tej marki, więc chętnie przyjmuję takie podarki. Żel passiflora i jagody acai (jeśli dobrze zrozumiałam i przetłumaczyłam) pachnie bardzo przyjemnie, trochę słodkawo, z przyjemnością go zużyję. Energetyzujący żel złuszczający od Oriflame z szałwią i witaminą C pachnie orzeźwiająco, cytrusowo - idealnie na lato. Ciekawe czy zawartość ekstraktu z szałwii ograniczy potliwość? :)


W pierwszej chwili jak zobaczyłam drobne niebieskie kuleczki poczułam lekki zawód, czyżby Ewelina nie przeczytała że nie mam wanny i nie mam co zrobić z tego typu produktem kąpielowym? Dopiero po chwili doczytałam, że to perełki do kąpieli stóp od No 36 i poczułam ulgę :) Stopom od czasu do czasu funduję kąpiel w misce, robię wtedy peeling i takie tam, więc perełki się nie zmarnują. Proszek do peelingu Pumice jakiś czas temu widziałam na kilku blogach i byłam go bardzo ciekawa. Jest to drobny nierozpuszczalny proszek, który można wymieszać z dowolnym żelem pod prysznic, balsamem czy kremem i w ten sposób peelingować wybrane partie ciała. Cieszę się, że będę miała okazję go wypróbować :)


Krem do rąk z Oriflame już kiedyś miałam, z tego co pamiętam to szybko się wchłaniał, ale chyba nawilżenie nie było jakieś rewelacyjne. Tubka jest malutka, więc pewnie trafi do torebki jako podręczny krem. Balsam do włosów aktywator wzrostu z Bani Agafii też już miałam i wspominam całkiem dobrze. Ta saszetka pewnie pojedzie ze mną na wakacyjny wyjazd, bo nie zajmuje wiele miejsca.


Zestaw do stylizacji brwi z Makeup Revolution zawiera trzy odcienie brązowych matowych cieni i wosk do ujarzmienia włosków. Chyba przetestuję też czy cienie sprawdzą się jako cienie do powiek, bo wtedy mogłabym zaoszczędzić sporo miejsca w wakacyjnej kosmetyczce :) Lakier do paznokci z Oriflame ma piękny fioletowy kolor, zrobiłam chyba z 20 zdjęć i na wszystkich wyszedł mniej lub bardziej niebieski :P Nie używam zwykłych lakierów, bo noszę hybrydy, ale Ewelina wiedziała że szukam lakierów, które będą się nadawać do stempli. Wydaje mi się, że ten powinien się spisać, jest dość gęsty, więc jestem dobrej myśli :) Cień do powiek Miyo również jest fioletowy :) Piękny, opalizujący, błyszczący, a do tego nieznanej mi do tej pory marki :)


Gąbeczka z Oriflame na pewno mi się przyda, lubię nakładać podkład w ten sposób i na razie jestem na etapie szukania dobrej i niedrogiej gąbeczki, może to będzie właśnie ta? Wosk Yankee Candle również chętnie wykorzystam, tego zapachu jeszcze nie miałam. Co prawda trochę obawiam się tej wanilii, za to limonka pozwala wierzyć że będzie dobrze :)


Przechodzimy do niekosmetycznej części paczki :) Ewelina w mojej umieściła cztery pary kolczyków i bransoletkę. Kolczyki uwielbiam, nie jestem nawet w stanie zliczyć ile mam par, a mimo to przyjmuję każdą kolejną z wielką chęcią :) Bransoletki akurat noszę rzadko, więc nie wiem czy tej komuś nie oddam. Złote motylki, mimo że urocze, u mnie nie zostaną bo nie noszę złotych dodatków.


Trochę słodkości zawsze mile widziane :) Umówiłyśmy się z Eweliną, że wrzucimy coś, co wytrzyma ewentualne wysokie temperatury, dlatego u siebie znalazłam żelki, sezamki i saszetkę kawy.


Dwie książki. "Sensacyjna wiadomość" zapowiada się na taką z gatunku miłych, lekkich i przyjemnych, pewnie zabiorę ją ze sobą kiedyś nad wodę. "Sałaty i sałatki" to coś, co świetnie wpisuje się w aktualną porę roku i moje próby zmiany sposobu odżywiania - na pewno wykorzystam niektóre przepisy :)


A to wisienka na torcie! Jedną z pasji Eweliny jest wyszywanie obrazów. I zrobiła specjalnie dla mnie, własnoręcznie, wyszywaną, spersonalizowaną zakładkę do książek! To chyba ucieszyło mnie najbardziej z całego pudełka, dziękuję Ci bardzo jeszcze raz!


A tak prezentuje się cała zawartość mojej letniej paczki, ja uważam że jest mega! A co Wy sądzicie o moim wakacyjnym boxie?


Tu uchylam Wam rąbka tajemnicy jeśli chodzi o moją paczkę dla Eweliny. Mam nadzieję że zerkniecie sprawdzić co ja dla niej przygotowałam bezpośrednio u niej na blogu - akurat dzisiaj opublikowała post z zawartością :)

Brałyście udział w tego typu akcjach? Co o nich sądzicie?

czwartek, 30 czerwca 2016

Czerwcowe zakupy i prezenty, czyli miesiąc pod znakiem pudełek :)

Staram się ograniczać zakupowo. Naprawdę się staram. Tylko że czasem mi nie wychodzi :) W czerwcu takich tradycyjnych zakupów może nie było u mnie dużo, ale te z Was które w miarę regularnie do mnie zaglądają wiedzą już, że poszalałam z pudełkami :)


Zacznę od drobnego zakupu w Avonie (zamówienie pewnie było jeszcze z maja, ale kosmetyki dostałam w czerwcu):


Za cały zestaw zapłaciłam jakieś śmieszne pieniądze, coś około 20 zł chyba - oczywiście był w promocji, bo w Avonie nie kupuje się w cenach regularnych :) Płyn do kąpieli Biała Konwalia u mnie używany będzie oczywiście jako żel pod prysznic, bo wanny nie posiadam. Nie wiem czy odgadłabym zapach, gdyby ktoś dał mi go w ciemno do powąchania, ale zobaczymy jak się spisze. Woda toaletowa Summer White Bright pachnie dość świeżo, delikatnie - lubię takie zapachy, zwłaszcza w okresie wiosenno-letnim.

Moje kolejne zakupy przywędrowały z zagranicy. Z Chin dokładnie :) Oczywiście zamawiałam je na Aliexpress, jak zwykle.


Lakiery hybrydowe Emerald skusiły mnie głównie ceną 1,49 $ za sztukę (~ 6 zł), ale i kolorami, pojemność podobna jak w większości lakierów hybrydowych 6,5 ml. Jeśli chodzi o jakość to na razie mam mieszane uczucia. Do pełnego krycia najlepiej położyć trzy cienkie warstwy, choć i przy dwóch nie jest źle. Mój pierwszy manicure wykonany tymi lakierami trzymał się niecałe dwa tygodnie i po tym czasie z kilku pazurków zaczął lekko odchodzić. Na razie nie winię jeszcze za to lakierów, bo miałam wtedy zupełnie króciutkie pazurki i nie udało mi się dobrze zabezpieczyć wolnego brzegu paznokcia, więc to może być moja wina. Zresztą na stopach ciągle mi się trzyma (od dwóch i pół tygodnia) i wygląda w porządku. Na zdjęciu kolory wyszły nieco jaśniejsze niż w rzeczywistości, ale są naprawdę bardzo ładne, wzorniki z aukcji w miarę dobrze oddają kolory. Jeśli obserwujecie mnie na Instagramie to mogłyście zobaczyć te lakiery w akcji tutaj i tutaj.

Kolejne dwa kosmetyki to wygrana i prezent :)

 
Rozświetlacz Mary-Lou Manizer z The Balm jest tak wychwalany w blogosferze, że pewnie każda z Was o nim przynajmniej raz czytała :) Mój jest właśnie wygraną w konkursie na blogu mojej imienniczki - Moniki z bloga KosmoMedyk. Koniecznie do niej zajrzyjcie - bloga pisze ciekawie, lekko, a posty są zawsze dopracowane. Rozświetlacz mnie kusił od dawna, ale ciągle sobie tłumaczyłam że za tą cenę mogę sobie kupić kilka innych kosmetyków. Dzięki Monice moje dylematy się skończyły, a May-Lou zaprzyjaźniła się z moimi kośćmi policzkowymi :) Czarne mydło ziołowe Bani Agafii to prezent od Gosi z bloga Mejd in Poland. W komentarzu pod jej recenzją tego mydła napisałam, że chciałam je wypróbować głównie z uwagi na moje przetłuszczające się włosy, a Gosia napisała że może mi go trochę wysłać. To "trochę" okazało się połową opakowania, wariatka! Na jej bloga też zajrzyjcie w wolnej chwili, Gosia pisze głównie o kosmetykach, ale znajdziecie tam też trochę postów z różnych dziedzin.

A teraz pora na pudełka, a było ich - jak już może wiecie - trzy :) Najpierw było promocyjne Inspired by:


Szczegółowy opis zawartości znajdziecie w tym poście.

Później był Chillbox, który przyszedł do mnie mokry, bo dla kuriera nalepka "Uwaga szkło!" znaczy tyle co "Trenuj mną rzut w dal".


Więcej o zawartości przeczytacie tutaj. Dziewczyny oczywiście stanęły na wysokości zadania i dosłały brakującą oranżadę, tym razem dotarła w całości :)

No i ostatni był Joybox, do ostatniej chwili wahałam się czy go zamówić.


Tu przeczytacie dokładnie co znalazło się w moim boxie i czy byłam z niego zadowolona.

Tak, wiem, sporo się tego nazbierało :) Aż się boję robić kolejną Manię chomikowania, a to pewnie będzie w lipcu :P

A wy poszalałyście z zakupami na początku lata? A może u Was asertywność ma level hard i przechodzicie obojętnie obok wszystkich promocji?

czwartek, 5 maja 2016

Denko kwietniowe w wersji mikro i kwietniowe nowości

Do tej pory posty denkowe i te z nowościami robiłam oddzielnie. Cóż więc takiego się stało, że tym razem jest inaczej? Powód jest bardzo prozaiczny - tak malutkiego denka nie miałam jeszcze chyba nigdy, a już na pewno nie za czasów prowadzenia bloga. Z nowościami w kwietniu też nie zaszalałam, dlatego stwierdziłam że nie ma sensu rozbijać tego na osobne posty :) A więc przechodzimy do rzeczy:

DENKO


W denku tradycyjnie znalazły się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę, takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana.


1 - NACOMI - naturalny peeling cukrowy
O tym cudnie pachnącym kosmetyku pisałam Wam całkiem niedawno - tutaj. Mocny zdzierak, do tego moc dobroczynnych olejków. Pewnie nie każdemu będzie odpowiadać tłusta warstwa, którą po sobie zostawia, ale mi to nie przeszkadza.

2 - GARNIER - płyn micelarny
Jak do tej pory mój ulubiony micel, zwłaszcza uwzględniając relację skuteczności do ceny :) Jego recenzję znajdziecie w tym poście. Z pewnością jeszcze nie raz pojawi się moich zbiorach.


3 - CETTUA - plastry oczyszczające
Są naprawdę skuteczne, choć wszystkich wągrów za ich pomocą nie udało mi się usunąć. Używałam ich na nos i na brodę, bo tam u mnie zaskórników jest najwięcej. W Hebe znalazłam więcej rodzajów tych plastrów, ale tylko te zawierały łącznie 12 sztuk, a kształt tych "do twarzy" pozwala na używanie ich również na brodzie czy nosie.

4 - BIELENDA - krem do depilacji
Zerowa skuteczność. Nie usunął mi ani jednego włoska, a przecież te pod nosem nie są jakoś wybitnie mocne i twarde. Próbowałam też przedłużyć czas trzymania ponad to co jest wskazane w ulotce, ale to też nie pomogło.


5 - BIOLUXE - krem nawilżający do twarzy z aloesem
Taki sobie zwykły przeciętniak. A nawet trochę poniżej przeciętnej, bo jak dla mnie nawilżenie jakie dawał było niewystarczające. Pachniał delikatnie, dość szybko się wchłaniał, ale nic poza tym.

6 - ASTOR - podkład Perfect Stay
Mieliśmy lepsze i gorsze chwile, choć te gorsze wynikały chyba raczej ze słabszego nawilżenia skóry. Generalnie podkład był w porządku, miał średnie krycie (dla mnie wystarczające), na twarzy zostawał przez około 7-8 h bez większych uszczerbków, więc też całkiem nieźle.

NOWOŚCI

Tak, tak, to było już całe moje denko, nic nie ukryłam :) A jeśli chodzi o nowości, to nie zrobiłam w kwietniu żadnych tradycyjnych zakupów! Przywędrowała do mnie jedynie przesyłka w ramach akcji "Zimowa paczka" i zamówiony Joybox.


O przesyłce od Terii szczegółowo możecie przeczytać w tym poście.


A dokładną zawartość Joyboxa sprawdzicie tutaj.

I co, skromnie, prawda? Nie warto było robić dwóch postów :) A jak Wasze kwietniowe denka? I nowości?

niedziela, 17 kwietnia 2016

Zimowa paczka - a za oknem wiosna :)

Znacie Terii? Ja czytam ją już od jakiegoś czasu i dzięki temu od początku wiedziałam o akcji boxowej, którą zorganizowała pod hasłem "Zimowa paczka". Paczka dotarła do mnie po dość długim oczekiwaniu, ale jej zawartość wynagrodziła mi czekanie. Jeśli jeszcze nigdy nie brałyście udziału w tego typu akcjach to ja serdecznie zachęcam - takie spersonalizowane paczki są lepsze niż wszystkie komercyjne boxy razem wzięte :)


W mojej paczce znalazł się mix różnych kosmetycznych i niekosmetycznych skarbów, wszystko wybierane specjalnie dla mnie :)


Balea to marka, która jest dla mnie nieosiągalna. No dobra - jest trudno osiągalna :) Dlatego cieszę się, że będę mogła wypróbować kolejny (po żelu pod prysznic) kosmetyk. Szampon pachnie świeżo i przyjemnie, mam nadzieję że działaniem też się nie zawiodę.


Jest też coś do demakijażu. Glov już znam, miałam kiedyś to cudo w Joyboxie i bardzo polubiłam. Jest świetny i naprawdę skuteczny, pewnie pojedzie ze mną na wakacje, co pozwoli mi zaoszczędzić sporo miejsca w walizce :) Kolejnego produktu nie znałam - żel micelarny Vis Plantis to zupełnie nowa dla mnie formuła, do tej pory jeśli chodzi o micele to używałam tylko płynów. Żel może być ciekawą odmianą, poza tym spore opakowanie powinno mi na długo wystarczyć.

 
Coś pachnącego :) Peelingi Tutti Frutti znam i lubię bardzo za ich zapach i działanie. Tej wersji jeszcze nie miałam, ale mój nos mówi że się polubimy :) To małe złote jabłuszko to woda toaletowa z Golden Rose. Nie miałam pojęcia że oni mają też wody toaletowe :) Ta pachnie świeżo, delikatnie i bardzo cieszy mnie, że mimo swej niewielkiej pojemności posiada atomizer.


Trochę kolorówki :) Tusz do rzęs z Golden Rose - Terii wiedziała, że nie mam dostępu do kosmetyków tej marki, a chciałabym coś wypróbować :) Ciekawe jak poradzi sobie z moimi rzęsami. Biedronkowe masełko do ust Be Beauty nadaje ustom delikatny różowy kolor. Nie przepadam za słoiczkowymi kosmetykami do ust, ale i tak je zużyję. Paletka cieni z Catrice już jakiś czas temu chodziła mi po głowie - kolory są jak najbardziej moje, więc tym bardziej się cieszę.


Parę drobiazgów do paznokci - kilka rodzajów naklejek do paznokci i srebrny lakier do stempli. Na pewno wszystko wypróbuję! Oooo, przy okazji stempli - jakie marki lakierów polecacie do stemplowania? Bo na razie mam tylko czarny i teraz srebrny, ale przydałyby mi się jeszcze jakieś kolorowe, w które chętnie zaopatrzę się przy okazji rossmannowskiej promocji.


Trochę zapachu do domu :) Biedronkowy odświeżacz "Czerwone owoce" tak bardzo przypadł mi do gustu, że postanowiłam wypróbować też inne wersje. Wosk Yankee Candle o zapachu Lemon Lavender - mam nadzieję że nie jest zbyt lawendowy, bo akurat za tym zapachem nie przepadam. No i malutka świeczka o zapachu Fresh Cotton - to już mój klimat :)


Kolorowanka antystresowa :) Czyżby Terii podglądała mnie na Instagrami albo na facebooku i wie, że czasem zdarza mi się kolorować? Widziałam te książeczki w Biedronce i nawet zastanawiałam się czy jej nie kupić. Okazuje się że problem rozwiązał się sam.


Kilka próbek - w tym azjatyckie.


Kubek z uroczymi sówkami, a do tego kilka saszetek herbat. Takich rzeczy nigdy za wiele!


A tak prezentuje się cała zawartość otrzymanej paczki - mam się z czego cieszyć :) A jeśli chcecie wiedzieć co Terii dostała ode mnie to zajrzyjcie tutaj.

Brałyście udział w tej akcji u Terii? A może jakiejś innej? Lubicie robić innym prezenty?

czwartek, 31 grudnia 2015

Grudniowe zakupy i nowości

Mój grudzień jest dość obfity w nowości, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę pudełka (a tych nie sposób pominąć!). Trochę rzeczy kupiłam sama, część dostałam w prezencie i jak zwykle się nazbierało :)


Okazało się kończą się wszystkie myjadła do twarzy, dlatego postanowiłam wypróbować w końcu jakiś żel Sylveco, szperałam po progeriach internetowych i trafiłam do Cocolity.


Długo zastanawiałam się między żelem tymiankowym a rumiankowym, ostatecznie stwierdziłam że ten pierwszy powinien być lepszy dla mojej cery (ale mogę się mylić). Ostatecznie tymiankowy żel do twarzy Sylveco używam do porannego oczyszczania, a arnikowe mleczko oczyszczające Sylveco stosuję wieczorem. Na początku grudnia ilość używanego przeze mnie micela z Sylveco była już dość niepokojąca, a nie miałam nic w zapasie (poważnie!) więc postanowiłam wypróbować czy płyn micelarny Biolaven jest równie dobry co jego starszy brat :) Tonik hibiskusowy Sylveco wzięłam przy okazji, bo toniku z Ziai którego teraz używam została około połowa. Pomadka peelingująca Sylveco, którą uwielbiam trafiła do koszyka i chwilę poczeka na użycie, bo mam jedną otwartą. Ale stacjonarnie u mnie te pomadki kosztują około 12-13 zł, więc postanowiłam skorzystać z okazji i kupić taniej. Bazę pod cienie z Essence postanowiłam wziąć żeby wypróbować coś innego niż tylko te słoiczkowe, które są coraz bardziej denerwujące w "obsłudze".

Później były Mikołajki - i box pełen cudowności od Angeliki z bloga MintElegance.


Jak widać jest to box nie tylko kosmetyczny, a szczegółowo o jego zawartości możecie poczytać w tym poście.


To też prezent mikołajkowy - od mojej przyjaciółki :) Baza pod makijaż z Ingrid na razie czeka na swój debiut choć nawet nie wiem dlaczego. Sylwester to chyba dobry moment, żeby ją wypróbować :)

Przy okazji zakupów w Biedronce nie mogłam przejść obojętnie obok pewnej promocji.


Uwielbiany przeze mnie płyn micelarny z Garniera był za 10,89 zł, więc mimo zakupu micela z Biolaven postanowiłam kupić i ten. Wiem że spisze się świetnie, jestem w stanie zapłacić za niego cenę regularną, ale po co skoro można skorzystać z promocji :)

Czas na następne pudełko:


Świąteczny, pachnący cynamonem i pomarańczami Chillbox - jeśli chcecie przeczytać o nim trochę więcej to zapraszam tutaj.

I kolejne pudełka - wyprzedaż Joyboxa.



Jak widać aż sześć produktów mi się powtórzyło, szkoda. Ale ogólnie nie jest źle - część kosmetyków zostanie u mnie, część znajdzie nowe domy - nic się nie zmarnuje :) Dokładniej o zawartości pudełek możecie przeczytać w tym wpisie.

I jeszcze jedno pudełko - ostatnie :)


Zawartość świątecznego Shinyboxa pokazywałam już tutaj. Ogólnie pudełko nie jest złe, ale jak dla mnie jednak brakuje w nim magii...

Na święta trzeba się jakoś przygotować, więc powędrowałam do Natury :)


Mój kolor zdecydowanie wymagał już odświeżenia, a farbę z Joanny bardzo lubię, miałam ją już kilka razy. Dokupiłam też krem do depilacji wąsika z Bielendy - generalnie już od dłuższego czasu używam do tego celu epistick, ale kremem jest zdecydowanie szybciej.

No i świąteczne prezenty :)


Zestaw z Bandi, który zawiera delikatną piankę myjącą, jedwabisty olejek do demakijażu, energetyzujący krem nocny oraz energetyzujący multiaktywny koktajl kosztował dokładnie 49 zł. Wiem, bo sama kupiłam mojej Siostrze tego Face&Look Boxa. Zastanawiałam się, czy nie kupić też dla siebie, bo cena była bardzo kusząca, ale ostatecznie ze względu na zapasy odpuściłam. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie jak znalazłam go pod choinką :) Dostałam też elektroniczny system do pielęgnacji paznokci Scholl i kilka ciuchów, których nie ma na zdjęciu.

I na koniec jeszcze planer, który sama sobie zrobiłam :) W trakcie roku zweryfikuję czy w takiej formie mi się sprawdza, czy coś powinnam zmienić i prawdopodobnie na 2017 też stworzę coś sama :)


I to tyle. Mam szczerą nadzieję, że w styczniu nie będę tak szaleć (może nie będzie żadnych styczniowych zakupów?)

A czy Wasz grudzień był obfity w nowości? Zaszalałyście bardzo czy tylko troszkę? ☺

******************************************
Przypominam, że od niedawna możecie mnie znaleźć na Instagramie jako kosmetyczne_raczkowanie - zostawcie w komentarzu namiary na siebie :)