Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oczyszczanie twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oczyszczanie twarzy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 maja 2017

BANDI - dwuetapowe oczyszczanie twarzy (olejek + pianka)

Majówka, majówka i po majówce... Pogoda niestety była jakaś taka... mało majówkowa :P Na wstępie chciałam Wam się troszkę pożalić i nieco usprawiedliwić (tak profilaktycznie). Ostatnio technika się na mnie uwzięła: net mi szwankuje, więcej go nie ma niż jest, skargi i zgłoszenia niewiele dają - przez to mało mnie na blogach Waszych i moim również. Szwankuje również mój telefon, a to znów jest powodem mojej nieobecności na Instagramie i Facebooku. Wiem, że obiecywałam na jutro wyniki imieninowego konkursu i mam szczerą nadzieję, że uda mi się je opublikować, ale gdyby coś poszło nie po mojej myśli to wybaczcie! Postaram się to zrobić jak najszybciej :) 
A teraz już do rzeczy:

środa, 13 lipca 2016

SYLVECO - arnikowe mleczko oczyszczające

Lubię kosmetyki Sylveco, rzadko kiedy mnie zawodzą. O mleczku arnikowym wstępnie pisałam Wam już w lutym, w poście z ulubieńcami, więc jak się pewnie domyślacie recenzja będzie bardzo pozytywna :)


Hypoalergiczne, delikatne mleczko oczyszczające, przeznaczone do każdego rodzaju cery, szczególnie wrażliwej, cienkiej i przesuszonej. Łagodnie usuwa wszelkie zanieczyszczenia i makijaż (również wodoodporny). Zawiera wyciągi z kwiatów arniki górskiej i kory brzozy białej o działaniu antyoksydacyjnym, wzmacniającym kruche naczynka i opóźniającym procesy starzenia. Połączenie składników nawilżających i regenerujących zapewnia skórze właściwą ochronę, dając jej uczucie świeżości i ukojenia. W składzie mleczka znajduje się także olej rycynowy o właściwościach wzmacniających brwi i rzęsy. Produkt bezzapachowy, o pH neutralnym dla skóry, nie zawiera detergentów. Przebadany dermatologicznie.



Mleczko jest dostępne m. in. sklepie online producenta. W zasadzie dostępność kosmetyków Sylveco jest już coraz większa, prawie każda drogeria internetowa ma je w swojej ofercie, a stacjonarnie (oprócz sklepów z kosmetykami naturalnymi i aptek) można je znaleźć w niektórych drogeriach Natura. Za opakowanie o pojemności 150 ml zapłacimy w granicach 15-21 zł.

Mleczko znajduje się w niewielkiej plastikowej buteleczce z pompką - bardzo wygodne w obsłudze. Butelka jest przezroczysta, co pozwala kontrolować zużycie kosmetyku, a pompka działa bez zarzutu i dodatkowo wyposażona jest w funkcję open-close. Szata graficzna miła dla oka i charakterystyczna dla wszystkich produktów Sylveco.


Kto zgadnie jaką konsystencję ma mleczko? Brawo! Tak, ono ma konsystencję... mleczka :) W zasadzie to takiego bardzo lekkiego balsamu o białym zabarwieniu. Zapach jest bardzo delikatny, nie powinien raczej nikomu przeszkadzać, zwłaszcza że nie utrzymuje się na skórze.


Nie przepadam za mleczkami do demakijażu, bo zazwyczaj szczypią mnie w oczy. Na to mleczko zdecydowałam się wiedząc, że będę je traktować raczej jako środek do wieczornego mycia twarzy. Spisało się w tej roli rewelacyjnie! Przede wszystkim mleczko Sylveco jest łagodne, nie podrażnia, nie uczula, mam wrażenie że również delikatnie łagodziło moją skórę jak podrażniłam ją zbyt długo przebywając na słońcu. Mleczko bardzo dobrze oczyszcza skórę, skutecznie usuwa resztki makijażu. Co więcej poradzi sobie również z tradycyjnym demakijażem, choć w tej roli użyłam go tylko kilka razy. Używane na wacik radziło sobie średnio, potrzeba było trochę czasu, żeby tusz się rozpuścił, ale na szczęście nie szczypało mnie w oczy. Lepiej za to spisywało się nanoszone dłonią na zwilżoną skórę twarzy - wtedy makijaż rozpuszczał się dużo łatwiej i szybciej, choć oczywiście znam dużo skuteczniejsze środki. Do oczyszczenia twarzy wystarcza jedna pompka mleczka, ale te kilka razy kiedy używałam go również do demakijażu to oczyszczałam twarz dwa razy dla pewności że nie zostanie na niej żaden brud :) Pompka działa w zasadzie bezproblemowo, ale moja rurka na końcu była rozdwojona, więc resztę mleczka musiałam wydobywać bezpośrednio z opakowania. Przypuszczam, że to raczej wypadek przy pracy, bo taką samą pompkę miał również żel tymiankowy i tam wszystko było w porządku.


Mleczko Sylveco całkiem nieźle nawilża skórę, po jego użyciu na twarzy pozostaje delikatny film, który pewnie nie wszystkim przypadnie do gustu, ale mi absolutnie nie przeszkadza. Nie jest to żadna lepka warstwa, bardziej takie wrażenie jakby użyło się kremu do twarzy :) Nawilżenie nie było aż tak spektakularne żeby zupełnie zrezygnować z kremu nawilżającego (mam suchą skórę), ale nie musiałam używać go od razu po oczyszczaniu twarzy. Jeśli chodzi o wydajność to jest naprawdę niezła, ja używałam tego mleczka około 5 miesięcy (kilka dni temu wrzuciłam opakowanie do torby z pustakami), ale - tak jak wspominałam - używałam go tylko raz dziennie, wieczorem. Ja jestem z niego bardzo zadowolona, z pewnością jeszcze u mnie zagości. Wam również je polecam, ale raczej nie jako produkt do demakijażu, bo w tej kwestii rewelacji nie ma, ale do oczyszczania twarzy z zabrudzeń i resztek makijażu - jak najbardziej, zwłaszcza że skóra po jego użyciu jest gładka, nawilżona i delikatna.

Znacie arnikowe mleczko Sylveco? Jaki jest Wasz ulubiony kosmetyk do wieczornego oczyszczania twarzy?

sobota, 10 października 2015

BIOLAVEN - żel myjący do twarzy

Ostatni tydzień dał mi się we znaki - totalny brak czasu, a do tego pogoda która zdecydowanie podkreśla, że to już jesień. Na szczęście nadszedł weekend i mam choć chwilę wytchnienia :)
Produkt z dzisiejszej recenzji jest pewnie większości z Was już znany, nawet jeśli nie organoleptycznie to chociaż ze słyszenia / widzenia / czytania :) Ja swój żel myjący Biolaven znalazłam w jednym z Shinyboxów. Byłam go bardzo ciekawa, bo jego producentem jest Sylveco które bardzo lubię i kilka kosmetyków tej marki na pewno zostanie ze mną na dłużej. A jak przy tym wypadł żel Biolaven? Zapraszam do czytania :)



Nawilżająco-odświeżający żel do mycia twarzy, delikatnie, ale skutecznie oczyszcza skórę z wszelkich zabrudzeń i makijażu. Łagodne detergenty i fizjologiczne pH gwarantują zachowanie naturalnej bariery lipidowej, a dodatek oleju z pestek winogron zapobiega wysuszeniu. Olejek eteryczny z lawendy, symbol Prowansji, znany jest ze swoich antyseptycznych i odświeżających właściwości.
Systematyczne stosowanie pozwala cieszyć się czystą i promienną skórą.


 
Żel ma pojemność 150 ml kosztuje około 16 zł. Kupić można go w sklepie internetowym Biolaven oraz stacjonarnych i internetowych sklepach z kosmetykami naturalnymi.

Szata graficzna jest bardzo przyjemna dla oka, minimalistyczna, taka sama dla wszystkich produktów Biolaven. Plastikowa nieprzezroczysta butelka z pompką to bardzo dobre rozwiązanie dla tego typu produktów. Pompka ma dodatkowo funkcję open / close, co może nam się przydać jeśli wozimy żel ze sobą z miejsca na miejsce. Nie ma problemy z funkcjonowaniem, nic się nie zacina, produkt aplikuje się w odpowiedniej ilości.


Konsystencja żelu jest dość wodnista, jest on bezbarwny. Nie pieni się prawie wcale, bardzo łatwo go spłukać. Najbardziej obawiałam się zapachu, bo nie jestem fanką lawendy. Kojarzy mi się ze starymi ludźmi i kulkami na mole :> Tu na szczęście na pierwsze miejsce wysuwa się winogronowy zapach, aczkolwiek lawenda również jest wyczuwalna.


W kilku pierwszych recenzjach, które czytałam o tym żelu znalazłam informację że wysusza skórę przy dłuższym stosowaniu. Bardzo się tego obawiałam, bo i tak jestem sucharkiem, nie chcę kosmetyku który będzie to jeszcze potęgował. Żelu używam więc tylko wieczorem, stoi u mnie pod prysznicem (pompka świetnie się w tym wypadku sprawdza). Okazuje się, że mnie nie wysusza, ale  nie mogę napisać że nawilża (co obiecuje producent). Użycie kremu jest dla mnie konieczne. 


Żel dobrze oczyszcza twarz z wszelkich zanieczyszczeń, całkiem nieźle radzi sobie również z demakijażem. Standardowo do mycia twarzy wystarczy mi jedna pompka, jeśli jednak  używam go również do demakijażu to potrzebuję dwóch - jedną do zmycia, a drugą do całkowitego oczyszczenia skóry. Mimo moich wcześniejszych obaw (zapach i wysuszanie) okazuje się, że trafiłam na całkiem niezły produkt, a w przyszłości wypróbuję też kilka innych kosmetyków Biolaven.

Znacie? Lubicie? Wolicie Biolaven czy Sylveco?

środa, 13 maja 2015

L'OREAL - żel-krem oczyszczający Ideal Soft

Jakiś czas temu na promocji w Naturze 2+1 za grosz  wrzuciłam do koszyka micel z Garniera i micel z Mixy. Nie miałam zupełnie pomysłu na trzeci produkt, ale szkoda mi było nie skorzystać z okazji, więc bez większego przekonania wrzuciłam do koszyka jeszcze coś różowego, co mnie odrzucało kolorystycznie (nie lubię różu:P).


Kosmetyki oczyszczające L'Oréal Paris Ideal Soft, stworzone dla cery suchej i wrażliwej, usuwają wszelkie ślady makijażu i zanieczyszczeń, aby skóra była piękniejsza. Delikatny żel-krem do mycia twarzy. Kremowy żel-krem o bogatej konsystencji usuwa wszelkie zanieczyszczenia, nawilżając skórę i zapewniając jej optymalny komfort. Idealnie jedwabista skóra. Odkryj na nowo Twoja oczyszczoną skórę: ukojoną, miękką i jedwabistą w dotyku. Testowany pod kontrolą dermatologiczną i oftalmologiczną. Odpowiedni do stosowania na całej twarzy, także w okolicach oczu.







Z dostępnością tego żelu nie ma chyba żadnego problemu - znajdziemy go w sieciowych drogeriach, małych osiedlowych sklepikach i hipermarketach, czyli w zasadzie wszędzie. Za pojemność 150 ml zapłacimy w granicach 13 - 17 zł, poza tym można też go upolować w promocji :)

Dość sztywna, gładka tubka, w mokrych dłoniach utrzymuje się dość niepewnie :) Dolna część (ta różowa) jest lekko przeźroczysta, więc bez problemu zobaczymy jak znika nam kosmetyk. Tubka zamykana jest na klik, otwór jest malutki ale nie ma problemu w wydobyciem żelu. Dodatkowo nie musimy się martwić, że wylejemy na dłoń za dużo kosmetyku.


Jeśli chodzi o konsystencję to jest lejąca, ale dość gęsta żeby nie spłynąć nam od razu przez palce. Żel ma biały perłowy kolor, dość dobrze się pieni (im więcej wody tym więcej piany). Producent twierdzi, że ten kosmetyk nie ma zapachu, ale to nieprawda. Zapach jest dość chemiczny, niezbyt przyjemny, ale na szczęście nie utrzymuje się na twarzy.


Tak jak pisałam na początku - żel wzięłam bez większego przekonania, nie czytałam wcześniej o nim żadnych opinii, żadna z moich koleżanek też go nie używała, więc totalnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Przeczytałam z przodu na tubce: "Łagodnie usuwa zanieczyszczenia" - ok, w takim razie wyląduje na półce i będzie służył do porannego oczyszczania twarzy. Stwierdziłam że z większymi zanieczyszczeniami może sobie nie poradzić i w ten sposób zużyłam ponad połowę żelu - oczyszczał normalnie, ale nie miał przecież za dużo do roboty - pozostałości wieczornego kremu i ewentualnie coś co mi się przez noc zdążyło osadzić na twarzy. 
Pewnego dnia zabrałam się za dokładniejsze czytanie opakowania i przeczytałam z tyłu "usuwa wszelkie ślady makijażu" - tiaaa... jasne... Ale przecież nie zaszkodzi spróbować :) Mój dzienny makijaż to podkład, puder, ostatnio nawet róż i rozświetlacz, ale ważniejsze są oczy - baza, cienie, eyeliner (teoretycznie wodoodporny, ale to ściema) i tusz. Okazuje się, że ten żel w kwestii demakijażu sprawdza się wyśmienicie! Zmył wszystko szybko i bezproblemowo, nie szczypał w oczy - a ja tyle czasu żyłam w błogiej nieświadomości :)


Czy obietnice producenta zostały spełnione? Po części tak: zdecydowanie żel bardzo dobrze radzi sobie w kwestii oczyszczania i demakijażu. Ale to że nawilża to  już gadanie na wyrost. Na pewno mogę powiedzieć, że nie wysusza (przynajmniej mnie), ale użycie kremu (bądź toniku i kremu) jest w moim przypadku konieczne od razu. Zresztą nigdy nie uwierzę, że coś, co zmywam zwykłą wodą nawilży moją skórę - ciekawe jak, skoro woda mi ją wysusza:P Żel mnie nie podrażnił, nie uczulił, nawet podczas demakijażu oczu. Czy moja skóra była miękka i jedwabista? Też chyba jakoś bez szału :) Ale zdecydowanie żel bardzo przypadł mi do gustu (mógłby tylko jakoś ładniej pachnieć). Jeśli używam go do demakijażu to oczyszczam twarz dwa razy (choć wydaje mi się że już po pierwszym jest w porządku), a jak tylko do oczyszczania to raz wystarczy :) Jeśli jeszcze go nie miałyście to zerknijcie na niego przy okazji najbliższych zakupów :)

Używałyście żelu z L'oreal z tej bądź innej serii? Macie jakiegoś ulubieńca w tej kwestii (niekoniecznie z L'oreal)?