poniedziałek, 22 lutego 2016

Moje hity #4

Miała być dzisiaj recenzja, ale nie mam weny jakoś - w piątek dopadła mnie klątwa faraona i jeszcze dzisiaj nieszczególnie się czuję :( Zaczęłam przeglądać zdjęcia, które czekają na publikację i sklecenie posta i okazało się że od kilku miesięcy czekały zdjęcia z kolejną piątką ulubieńców... Jako że pojawiły się też inne godne polecenia kosmetyki, a nazbierało się też trochę gadżetów to pozmieniałam trochę koncepcje i dzisiaj pokażę Wam znów moje hity kosmetyczne, a z gadżetami zrobię osobny post.


Co nieco chyba i tak widać mimo rozmytego obrazu :) Ale po kolei:

BATISTE - suche szampony


Od bardzo długiego czasu w mojej łazience zawsze gości suchy szampon Batiste. Na razie kupuję różne rodzaje (nie miałam jeszcze dwa razy tego samego), żeby znaleźć swój ulubiony, ale chyba i tak nie będę mogła się zdecydować. To, co na pewno łączy wszystkie szampony Batiste, to ich skuteczność - dobrze odświeżają włosy nie pozbawiając ich przy tym blasku, delikatnie podnoszą je u nasady. Biały nalot który pozostawiają (to nie dotyczy wersji dla brunetek, ona zostawia ciemny nalot ☺) bez problemu można wyczesać lub wetrzeć we włosy. Te dwa szampony ze zdjęcia to wersje limitowane, obie przecudnie pachną i pewnie z uwagi na zapach będę chciała do nich wrócić jak je jeszcze spotkam. A szampony Batiste są świetnym sposobem na szybkie odświeżenie włosów kiedy nie mamy czasu na ich umycie i wysuszenie.

HARMONIQUE - masło do ciała


Jakby ktoś mi powiedział, że wśród moich ulubionych kosmetyków pielęgnacyjnych znajdzie się masło do ciała to bym go wyśmiała. Przecież ja nie cierpię tradycyjnych smarowideł! A to mnie jednak urzekło :) Pełną recenzję znajdziecie w tym poście, ale tu w skrócie napiszę, że urzekł mnie przede wszystkim zapach. Cudny - w pierwszej chwili czuć pomarańcze, ale a chwilę uwalniają się też korzenne nuty cynamonu i goździków, wszystko idealnie wyważone, świąteczne, boskie. Do tego zapachu dochodzi również fantastyczna konsystencja, szybkie wchłanianie, dobre nawilżenie. To masło pokazało mi, że mogę polubić tradycyjne smarowidła do ciała :)

SYLVECO - arnikowe mleczko oczyszczające


Nie lubię mleczek do demakijażu, ale ten produkt zastępuje u mnie wieczorem żel do mycia twarzy. Jest bardzo łagodny, nie podrażnia, dobrze oczyszcza skórę, skutecznie usuwa resztki makijażu (z pełnym makijażem też sobie poradzi, potrzeba tylko trochę czasu). Nawilża skórę, po jego użyciu na twarzy pozostaje delikatny film, który pewnie nie wszystkim przypadnie do gustu, ale mi absolutnie nie przeszkadza. Za jakiś czas pewnie ukaże się jego pełna recenzja :)

MAYBELLINE - tusz do rzęs


Jedyny kosmetyk kolorowy w tym zestawieniu. To jedna z pierwszych maskar, które kupowałam więcej niż raz. Ogólnie zawsze byłam z nich zadowolona, ale jak miałam rzęsy podrasowane odżywką Long4Lashes to ten tusz na moich rzęsach zaczął robić cuda, co możecie zobaczyć tutaj. Tusz dobrze rozdziela rzęsy, nie skleja ich, wydłuża, podkręca. Jest intensywnie czarny, nie osypuje się w ciągu dnia, nie tworzy grudek. Ale - zaznaczam - cuda robi tylko na długich rzęsach. Bez tego jest po prostu fajny :)

NOREL - krem rozjaśniająco-wygładzający z kwasem migdałowym
NOREL - hialuronowy krem aktywnie nawilżający


Obie te tubki mam z Shinyboxa, to miniatury o pojemności 25 ml. Pełnowymiarowe wersje tych kremów znajdują się w szklanych, 50 ml słoiczkach. Najpierw zaczęłam używać tego kremu z kwasem migdałowym - to było moje pierwsze spotkanie z kwasami. Już po pierwszym tygodniu byłam zachwycona - krem widocznie rozjaśnił moje przebarwienia. Wcześniej żaden krem nie poradził sobie z nimi aż tak dobrze :) Ale żeby nie było tak wesoło to zaczęły mi się pojawiać na twarzy suche skórki, krem nie radził sobie z nawilżaniem (zaznaczam że jestem typowym sucharkiem). Pomyślałam sobie "Buuu... nieudany kosmetyk od Norel :( Szkoda, bo do tej pory wszystkie się sprawdzały." Ale zanim z niego zrezygnowałam to poszłam po radę do wujka Googla - no bo skoro ja jestem taki kwasowy laik to wujek na pewno wie więcej :) No i oczywiście wiedział. Wyczytałam, że przy stosowaniu kremów z kwasami zaleca się jeszcze dodatkowo nakładanie kremów nawilżających. I wtedy poszedł w ruch krem hialuronowy. Od tej pory wszystko jest w jak najlepszym porządku: wieczorem po oczyszczeniu twarzy nakładam krem z kwasem migdałowym, a po 15-20 minutach hialuronowy - moja cera wygląda świetnie, skóra jest dobrze nawilżona (krem hialuronowy stosuję również solo na dzień), ale mam teraz dylemat. Bo chorowałam na witaminową serię od Norel, a teraz zachorowałam jeszcze na tą z kwasem migdałowym. Jak żyć Dr Wilsz, jak żyć? :)


A jaki kosmetyk Was ostatnio zachwycił?

49 komentarzy:

  1. Uwielbiam ten tusz. Spisuje się u mnie równie świetnie co Lovely Pump Up :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja generalnie wolę silikonowe szczoteczki (dlatego też bardzo lubię Lovely), ale o dziwo ten tusz również spisuje się u mnie świetnie.

      Usuń
  2. Miałam jedynie tą żółtą maskarę i spisywała się całkiem nieźle, ale to było dawno dawno temu. Zdrowia życzę! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja co jakiś czas do niej wracam i bardzo lubię :)

      Usuń
  3. Batiste bardzo lubie i często kupuję, ratuje mnie w najmniej oczekiwanych momentach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Dlatego zawsze jeden mam w łazience :)

      Usuń
  4. Żadnego z Twoich ulubieńców jeszcze nie używałam, ale mam wielką ochotę na coś z Harmonique.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To masło jest świetne, a zapach ma naprawdę obłędny! Szkoda że ceny mają dość wysokie :(

      Usuń
  5. Znam tylko tusz do rzęs:)
    Życzę powrotu do sił i dużo zdrówka:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, na szczęście już po wszystkim :)

      Usuń
  6. Lubiłam kiedyś bardzo ten tusz :).

    OdpowiedzUsuń
  7. batiste uwielbiam, ale o tym maśle do ciała pierwsze słyszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znalazłam je w Chillboxie, ale wcześniej też nie znałam tej marki.

      Usuń
  8. Nie lubię suchych szamponów ale za to lubię tusz do rzęs MAYBELLINE :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie suche szampony już nie raz były wybawieniem :)

      Usuń
  9. Z Twoich hitów znam tusz, używałam go przez lata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja :) Ostatnio miałam dłuższą przerwę i zapomniałam jaki potrafi być fajny :)

      Usuń
  10. U mnie fajnie się sprawdziła miniaturka Batiste na wyjeździe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę świetne rozwiązanie :)

      Usuń
  11. Batiste u mnie się nie sprawdza, ale produkty Norel uwielbiam. Ten krem migdałowy był cudny. Z wersji hialuronowej mam maseczkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Batiste to najlepsze z używanych przeze mnie suchych szamponów :) A Norela darzę coraz większą miłością :)

      Usuń
  12. NIe miałam nic z Twoich hitów :-) Ostatnio zachwycił mnie kwas hialuronowy (pisałam o nim u siebie) i kosmetyki z jadem węża (również pisałam i wstawiałam zdjęcia efektów).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja skóra lubi kwas hialuronowy w kosmetykach :)

      Usuń
  13. To masło kocham wręcz namiętnie. Norel - zawsze i wszędzie.
    Zarażasz? Tak pytam...:)
    Zdrowiej kochana! Ja tez chora, wprawdzie na nieco inna przypadłość ale tez odlot.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Norela też darzę miłością coraz większą...
      A co do choroby - zabunkrowałam się w domu w sypialni i chyba nikogo nie zaraziłam :)

      Usuń
  14. Batiste lubię, ale w wersji dla szatynek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja już wolałam tę dla brunetek :)

      Usuń
  15. Uwielbiam szampony batiste :D Też mam wersję Eden ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Niestety nie znam tych produktów :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skusisz się na któryś z nich?

      Usuń
  17. Batiste jeszcze nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  18. Odpowiedzi
    1. Oj bardzo! Zwłaszcza zapach ma nieziemski :)

      Usuń
  19. Fajne! Bardzo lubię ten tusz, ostatnio najczęściej go używam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z pewnością jeszcze do niego wrócę jak już wykończę swoje zapasy :P

      Usuń
  20. Bez Batiste, nie potrafię żyć. Zostaję na dłużej i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja osttanio w końcu sprówałam suchego szamponu i zdziwiona byłam, że tak szybko daje efekt taki jaki chcemy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, to taki natychmiastowy ratunek :)

      Usuń
  22. z tego wszystkiego znam suche szampon jednak jakoś mi nie pasują :/

    OdpowiedzUsuń
  23. z tego wszystkiego znam suche szampon jednak jakoś mi nie pasują :/

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie potrafię się obejść bez Batiste, nie używam zbyt często, ale gdy ich nie mam w łązięce, czuje jakiś niepokój i zawsze wtedy trafiają się sytuacje kryzysowe, wiec staram sie nie douścić do ich nieobecności ^^

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. W miarę możliwości staram się odwiedzać Wasze blogi :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...