Myślałam że złe dni i kołowrotek z brakiem czasu już za mną, ale wychodzi na to że że się myliłam. Ostatnie dni dają mi w kość, od tygodnia próbuję dojść na pocztę wysłać packę z prezentem urodzinowym, ale ciągle coś mi przeszkadza. Teraz też piszę post i w międzyczasie się pakuję na nieplanowany wyjazd, niestety z mało fajnym tłem. Ale to też chyba dobry moment żeby się w końcu pożegnać z moimi pustakami :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Long4Lashes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Long4Lashes. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 14 maja 2018
Denko kwietniowe
Etykiety:
Bourjois,
denko,
Dove,
Exclusive Cosmetics,
Garnier,
Kneipp,
Long4Lashes,
Makeup Revolution,
Mama's,
Norel,
Pilaten,
Rexona,
Soraya,
Tołpa,
zużycia
czwartek, 5 października 2017
Denko wrześniowe
Staram się dzielnie zużywać swoje zapasy, staram się unikać większości pokus zakupowych, staram się nie kupować boxów i póki co unikam blogerskich akcji wymiankowych. I wiecie co? To zaczyna przynosić efekty :) Moje zapasy powoli się kurczą, a kolejne denka pokazują, że daję radę. Oczywiście wiem, że całkiem bez zakupów i nowości się nie da, ale same widziałyście że ostatnio z tym u mnie dość skromnie. A wrześniowe denko? Jest dość nieskromne :)
Etykiety:
-417,
Astor,
Avon,
Dax Cosmetics,
denko,
Ecocera,
Eveline,
Golden Rose,
Holika Holika,
Il Salone Milano,
Long4Lashes,
Lovely,
Nacomi,
Organic Shop,
Pierre Rene,
Shefoot,
Wella,
Yankee Candle,
Yves Rocher
niedziela, 11 grudnia 2016
Denko listopadowe
Powoli zbliża się połowa grudnia, a ja jeszcze nie rozliczyłam się z listopadowymi pustakami. Na swoje usprawiedliwienie mam głównie brak światła do zrobienia zdjęć i paskudne choróbsko, które męczy mnie od kilku dni :( Ale do rzeczy, nie zamierzam przeciągać, rozliczam się i zmykam znów do wyrka :)
sobota, 15 sierpnia 2015
OCEANIC - serum do rzęs Long4Lashes (3 miesiące)
Już kiedyś pochwaliłam się, że w rossmannowskiej promocji kupiłam serum do rzęs Long4Lashes. Stosuję je już ponad 3 miesiące i teraz z całą pewnością mogę stwierdzić, że warto było je kupić!
Nie będę po raz kolejny pisała ogólnych informacji na temat serum. Możecie je znaleźć (wraz z efektami po miesiącu używania) w tym wpisie.
Przez pierwsze dwa miesiące używałam serum regularnie, nakładając je co wieczór przy linii rzęs. W trzecim miesiącu zdarzało mi się czasem go nie nałożyć, ale nadal było to bardzo częste stosowanie (5-6 razy w tygodniu). Aktualnie serum nakładam bardziej dla podtrzymania efektu niż dla jego wzmocnienia i robię to średnio co drugi/trzeci dzień. Serum nadal nie powoduje u mnie żadnych podrażnień, nie pojawiła się również ciemniejsza linia u nasady rzęs (czytałam na kilku blogach o takim efekcie ubocznym).
Poniżej macie zdjęcia - porównanie stanu rzęs sprzed kuracji i po 3 miesiącach. Wiem, zdjęcia są kiepskie :( Ja chyba moim aparatem nigdy nie zdobię dobrego zdjęcia moim rzęsom :> Podchodziłam do ich robienia i obróbki chyba pięć czy sześć razy i efekt ciągle był niezadowalający. Na pierwszych trzech zdjęciach rzęsy "gołe", na ostatnim pociągnięte jedną warstwą tuszu.
Mam nadzieję że choć trochę udało mi się uchwycić fakt, że mam firanki rzęs! Pomalowane sięgają mi prawie do brwi, a w okularach ocierają się o szkła (dlatego muszę trochę zsuwać okulary☺). Wydaje mi się, że najlepiej ten efekt i tak oddaje całkiem pierwsze zdjęcie w poście (rzęsy mam na nim pomalowane jedną warstwą tuszu). Koleżanki, które nie wiedzą że stosowałam to serum pytają jakiego tuszu używam, żeby osiągnąć tak fantastyczny efekt. A to tylko zwykły Maybelline Colossal Volume, który bardzo lubię, ale wcześniej (przed serum) nie dawał aż takiego efektu.
Myślę że serum wystarczy mi jeszcze na jakieś dwa miesiące, zwłaszcza że nie używam go już codziennie. Po tym czasie zamierzam wypróbować serum Magiclash, które znalazłam w Shinyboxie, a później się zobaczy :) Ale tak bardzo polubiłam się w nowych długich rzęsach, że chyba nie odmówię sobie przyjemności zakupu kolejnego opakowania :)
Jak tam Wasze rzęsy? Są z natury piękne i długie, czy też używacie wspomagaczy? Jeśli tak to jakich?
wtorek, 9 czerwca 2015
Moje hity # 2
Ostatnio wszyscy się czymś zachwycają, pozachwycam się i ja :)
Przejdźmy zatem do moich hitów kwietnia / maja:
Jak publikowałam na blogu swój pierwszy post z hitami, zaczęłam się zastanawiać co dalej zrobić z tym fantem. Nie wiedziałam przede wszystkim jak często chciałabym publikować takie posty i co dokładnie ma się w nich znaleźć. Po wielkich i długich rozmyślaniach (a wiecie - od myślenia głowa boli!) postanowiłam, że częstotliwość jest nieważna. Post będę publikowała za każdym razem jak nazbieram pięć ulubionych produktów. I nie będę się też ograniczać co do tematyki - najczęściej będzie to pielęgnacja, rzadziej jakiś gadżet albo kolorówka, ale nie wykluczam również hitów zupełnie niekosmetycznych. Dodatkowo nie chciałabym powtarzać moich hitów w kolejnych postach tego typu, choć wiadomo że jak coś uwielbiam dzisiaj to pewnie będę uwielbiać również za miesiąc czy dwa :) Mam nadzieję, że taka forma będzie Wam odpowiadała :)
Przejdźmy zatem do moich hitów kwietnia / maja:
L'OREAL - żel-krem oczyszczający Ideal Soft
To kosmetyk, który moim hitem stał się przez przypadek. A w zasadzie przez dwa przypadki :) Najpierw przypadkiem trafił do mojego koszyka w drogerii, wzięłam go bez większego przekonania, szukałam czegokolwiek bo miało mnie to kosztować grosik :) Później też przypadkiem (no, powiedzmy) użyłam go do demakijażu (nie planowałam go używać w ten sposób). I jak się okazało jest skuteczny jeśli chodzi o demakijaż, dobrze oczyszcza, nie podrażnia. Czy ma wady? Tak :) Nie do końca odpowiada mi jego chemiczny zapach, ale działanie mi to wynagradza :) Pełna recenzja znajduje się tutaj.
ORGANIQUE - złoty peeling cukrowy Eternal Gold
Jego recenzja również znajduje się już na blogu, w tym miejscu. Jest to moje drugie opakowanie tego peelingu i obawiam się że ostatnie - cena za 200 g to niestety 70 zł. Za to jego używanie to sama przyjemność: skóra była wyraźnie gładsza - drobinki dość mocno ścierają
naskórek, zwłaszcza na sucho. Kosmetyk pozostawiał na skórze lekko
tłustawą powłokę, nie było potrzeby dodatkowego stosowania balsamu czy innego nawilżacza. Przyjemnie pachnie, działa świetnie. Tylko ta cena...
GLOV - quick treat (mini rękawica)
To maleństwo znalazłam w Joyboxie. Ma służyć teoretycznie do drobnych oprawek makijażu, ale ja postanowiłam użyć go do demakijażu oczu. Rzekomo jakieś cudowne włókna miały to zrobić jedynie za pomocą wody. Tiaaa... Zmoczyłam, przyłożyłam, poczekałam chwilę, delikatnie pociągnęłam i... Szok! To naprawdę działa! Można kupić też takie większe cuda - rękawiczkę bądź ściereczkę i chyba się skuszę :)
OCEANIC - serum do rzęs Long4Lashes
Recenzja tej odżywki jest jeszcze świeżutka, kilka dni temu mogłyście przeczytać o moich wrażeniach po pierwszym miesiącu używania. A wrażenia są jak najbardziej pozytywne :) Wiem, że to nie koniec, że jeszcze kilka miesięcy sumiennego używania przede mną, ale już widzę że moje rzęsy są dłuższe :) A mam nadzieję że będą również bardziej gęste!
KOBO - cienie Fashion Eye Shadow
To nie jest gotowa paletka, kupiłam ją osobno i do tego wybrałam 4
wkłady metalicznych cieni z serii Fashion Eye Shadow. Pod numerem 1
kryje się u mnie kolor Golden Rose (205) - piękny, mieniący się na
złoto-różowo. Sam jeden wystarczy żeby makijaż ładnie się prezentował.
Mój numerek 2 to Bronze (208) - połyskujący złotawy odcień brązu.
Numerek 3 w mojej paletce to Pale Violet (202) - pastelowy delikatny
fiolet. Ostatni odcień to Aubergine (209) - w świetle fiolet, a w cieniu grafit. Paletkę skomponowałam i kupiłam w kwietniu i od tej pory tylko kilka razy użyłam innych cieni niż te :) Mieszałam je ze sobą już chyba w każdej możliwej kombinacji, a także nosiłam solo. To chyba pierwsze moje cienie, gdzie makijaż robi mi się sam, nie potrzeba zbyt wiele z mojej strony. Cienie świetnie wyglądają zarówno nakładane palcami jak i pędzelkiem. Próbowałam na zdjęciach pokazać ich wielowymiarowość (zwłaszcza Golden Rose i Aubergine) ale nie wiem czy mi się to udało. Cienie mają świetną pigmentację, na bazie wytrzymują u mnie cały dzień bez zmian (bez bazy żaden cień nie utrzyma się u mnie dłużej niż 2h). Nie wykluczam kupna innych odcieni.
I to by było na tyle z mojej strony :) Znacie coś z moich hitów? Lubicie te produkty?
sobota, 6 czerwca 2015
OCEANIC - serum do rzęs Long4Lashes (1 miesiąc)
W rujnującej portfele rossmannowskiej promocji "naocznej" kupiłam coś, o czym marzyłam od dawna - wychwalaną w blogosferze odżywkę do rzęs Long4Lashes. Zapłaciłam za nią jedynie 40 zł, ale czy była tego warta?
Serum
przyśpieszające wzrost rzęs. Serum wydłuża, zagęszcza i wzmacnia rzęsy
oraz widocznie poprawia ich kondycję. Jego receptura zawiera bimatoprost
- substancje aktywną uważaną obecnie za jeden z najefektywniejszych
związków stymulujących wzrost rzęs. Kwas hialuronowy nawilża i wygładza
powierzchnie rzęs, a prowitamina B5, wnikając we włókno włosów, poprawia
ich strukturę i sprawia, ze staja się mocniejsze, bardziej elastyczne i
lśniące.
Za 3 ml produktu stacjonarnie standardowo zapłacimy około 80 zł, jednak warto polować na promocje, gdzie cena spada do około 50-55 zł a czasem nawet mniej. Kosmetyk kupimy zarówno w większości drogerii sieciowych, jak i tych mniejszych, osiedlowych. Dostępny jest oczywiście również online. Ja swój kupiłam stacjonarnie w Rossmannie w promocji za około 40 zł.
Odżywkę, a w zasadzie serum fabrycznie dostajemy w zafoliowanym kartoniku. Samo zaś opakowanie przypomina z wyglądu eyeliner. Aplikator jest cienki, włoski z niego nie wypadają ani nie odstają, bezproblemowo nakłada się nim odżywkę na linię rzęs.
Serum jest bezbarwne, wodniste, nie wyczuwam w nim również zapachu. Nakładane na linię rzęs nie spływało mi do oka.
Odżywkę zaczęłam stosować od 1 maja. Nie ukrywam - na początku miałam pewne obawy czy zawarty w niej bimatoprost (lek na jaskrę, składnik tego serum) mi nie zaszkodzi, bo czytałam na ten temat różne opinie. Serum nakładałam codziennie wieczorem - przed snem, aplikując je jednym pociągnięciem tuż przy górnej linii rzęs, tak jak eyeliner. W pierwszych dwóch tygodniach zauważyłam że rzęsy wypadają mi bardziej niż zwykle, w większej ilości. Zastanawiałam się czy nie odstawić serum, żeby nie zostać całkiem bez rzęs. Ale to był też czas, kiedy zauważyłam że rzęsy rzeczywiście się trochę wydłużyły, wiec postanowiłam zaryzykować :> Używałam go dalej. Kolejne dwa tygodnie to czas dalszego wzrostu rzęs i coraz mniejszej ilości tych wypadających. Ale najlepiej zobaczyć to na przykładzie, niestety mistrzem fotografii to ja nie jestem :( Pierwsze trzy pary zdjęć są bez niczego, na ostatnim rzęsy są pociągnięte jedną delikatną warstwą tuszu.
Jak widać po tym miesiącu rzęsy są nieco rzadsze, ale widocznie dłuższe. Zaczynają to również zauważać moi znajomi, wiec efekt jest ;) Na razie nie przerywam kuracji, liczę na to ze w kolejnym miesiącu rzęsy znów się wydłużą, ale też trochę zagęszczą (proces wypadania już w zasadzie minął).
Serum nie podrażniło moich oczu/powiek, nie uczuliło mnie. Nie spowodowało również powstania ciemniejszej linii w miejscu aplikowania produktu, o czym czytałam na kilku blogach. Nie wiem jeszcze czy kolejne efekty zaprezentuję Wam za miesiąc czy za dwa (po 3 miesiącach kuracji), jak wolicie? :)
Używałyście odżywek do rzęs tego typu? Którą uważacie za najlepszą?





















