Gdzie to lato ja się pytam! Cały tydzień pada, nic mi się przez to nie chce (no dobra, oglądam serial dla zabicia czasu ☺). Chciałabym pojechać gdzieś nad wodę, poopalać się trochę, zrelaksować na świeżym powietrzu... A tak to zostaje mi tylko balkon (zakładając, że deszcz nie zacina za bardzo). Pod ostatnim chomiczym postem sporo z Was pisało mi, że nie jest źle z moimi zapasami. Wiecie czego to zasługa? Zużywania, zużywania, zużywania!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Purederm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Purederm. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 12 lipca 2018
Denko czerwcowe
Etykiety:
Anwen,
Balea,
Benton,
Bling,
Cztery Szpaki,
denko,
Elizabeth Arden,
Evree,
Farmona,
Joanna,
L'oreal,
Manufaktura Natura,
Nacomi,
Purederm,
Rexona,
Skin79,
Yves Rocher,
zużycia
poniedziałek, 8 stycznia 2018
Denko grudniowe
Chyba najwyższa pora pożegnać się już z grudniowymi pustakami, potrzebuję miejsce na bieżące zużycia :) Nie zamierzam się powtarzać, że czas biegnie zbyt szybko, bo chyba wszyscy zdają sobie z tego sprawę :) Rozpoczął się kolejny rok, to wiąże się zazwyczaj z postanowieniami - macie jakieś? Ja przestałam robić postanowienia noworoczne, bo tych jakoś nigdy nie potrafiłam dotrzymać. Wolałam na bieżąco wyznaczać sobie jakieś cele, nie czekać na nowy tydzień, nowy miesiąc, czy nowy rok :) A jak jest u Was?
piątek, 24 listopada 2017
Shinybox listopad 2017 - Love Beauty Fashion
W zeszłym miesiącu pisałam Wam, że zapomniałam anulować subskrypcję zakupionego promocji Shinyboxa i tym sposobem w listopadzie trafiło do mnie kolejne (i zaczekam jeszcze do grudniowego). Czy warto było się tak zagapić i zapomnieć o anulowaniu subskrypcji? Zaraz zobaczycie.
Etykiety:
Beaver,
Farmona,
Figs&Rouge,
Jantar,
Maroko Sklep,
Novex,
Purederm,
Shinybox,
So Chic!
czwartek, 3 sierpnia 2017
Denko lipcowe
Kochani, ja sobie właśnie wypoczywam w pięknych okolicznościach przyrody, z dawno nie widzianą rodzinką. Miałam nadzieję, że na czas mojej dwutygodniowej nieobecności uda mi się przygotować coś więcej na zapas, ale nie dałam rady i będzie tylko denko :)
środa, 3 czerwca 2015
Denko majowe
Niestety (dla mnie i moich zapasów) majowe denko nie należy do tych imponujących gigantów denkowych. Ale też z drugiej strony nie jest źle, trochę udało mi się jednak zużyć :) Najważniejsze, że w maju więcej zużyłam niż kupiłam :) W maju postanowiłam też zużyć w końcu choćby część próbek - udało się :)
W denku tradycyjnie znalazły się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę, takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana.
1 - AVON - peeling do ciała z ekstraktem kawy kolumbijskiej
Nazwa nieadekwatna do zawartości: po pierwsze to żel peelingujący a nie peeling, a po drugie to nie była kawa o jakiej marzyłam :( Po więcej szczegółów zapraszam Was do recenzji, w której trochę się wyżyłam. Nie mam już ochoty na żaden peeling z serii Planet Spa.
2 - AVON - żel pod prysznic
Pienił się bardzo dobrze, co lubię. Zapach miał też całkiem przyjemny, choć mnie nie zachwycał. Nie wysuszał skóry, robił co miał robić. Do tej wersji zapachowej raczej nie wrócę, ale pewnie wypróbuję kiedyś inne, bo działanie było w porządku :)
3 - YVES ROCHER - żel pod prysznic Ziarna Kawy z Brazylii
No i to jest prawdziwy zapach kawy! Z całej serii żeli Jardins du Monde to właśnie ten jest moim ulubionym, nie jestem w stanie nawet zliczyć ile opakowań już zużyłam. O tej serii żeli pisałam juz kiedyś na blogu, dokładnie tutaj.
4 - EVELINE - luksusowy balsam pod prysznic
Uwielbiam! Znalazł się w moich hitach lutego/marca i doczekał się też pełnej recenzji. Zapach jest boski - słodki, czekoladowo-kakaowy, zdecydowanie Eveline ma za niego plusa ode mnie :) Okazało się, że ma też małego minusa - z uwagi na gęstość balsamu po koniec pompka już go nie nabiera, trzeba albo rozciąć opakowanie, albo się trochę nagimnastykować żeby zużyć go do końca. Ale mnie to nie zraża, na pewno kupię go jeszcze nie raz.
5 - MIXA - płyn micelarny
Spisywał się bardzo dobrze - skutecznie zmywał makijaż, nie podrażniał, nie uczulał. Jego świeżutką recenzję znajdziecie w tym poście.
6 - BINGOSPA - mleczko do mycia twarzy
Mimo obietnic producenta wcale nie nawilżało, a wręcz mam wrażenie że trochę wysuszało moją skórę. Przyjemnie pachniało i skutecznie oczyszczało twarz, również z resztek makijażu. Nie podrażnia, nie uczula - generalnie nie jest złe. Myślę że bardziej zadowolone będą z niego osoby z innym rodzajem cery - sucharkom raczej nie polecam.
7, 8 - PUREDERM - płatki na oczy
Wykończyłam płatki ogórkowe (kojące) i pomarańczowe (witalizujące). Oba to takie średniaki, bardziej przypadły mi do gustu te ogórkowe, trochę lepiej nawilżały i pachniały mniej sztucznie. Nie spodziewałam się po nich efektu wow, a jedynie chwili relaksu i może delikatnego rozjaśnienia spojrzenia :) Relaks był, szkody mi żadnej nie wyrządziły. Mimo że nie zrobiły nic spektakularnego to być może będę do nich co jakiś czas wracać.
9 - HEALER - krem z rokitnikiem
Miałam go z jakiejś wymianki. Moja cera bardzo lubi się z rokitnikiem i tak też było w tym wypadku. Krem spisał się dobrze, odpowiednio nawilżał, nie podrażniał. Z uwagi na dość tłustą konsystencję stosowałam go raczej na noc, ale na dzień też się zdarzało :) Pewnie kupiłabym go za jakiś czas, ale chyba nie można go nigdzie kupić (przynajmniej ja nie znalazłam).
10 - RIVAL DE LOOP - ampułki nawilżające Hyaluron Booster
Siedem ampułek, z których każda wystarczała mi na dwie aplikacje. Wchłaniały się szybko, nawilżały dość dobrze, ale nie było to długotrwałe nawilżenie. Nie zauważyłam jakiegoś spektakularnego działania, ale nie wykluczam że kiedyś, przy okazji jakiejś promocji... :)
11 - BANIA AGAFII - nagietkowy scrub do twarzy
To też jeden z moich ulubieńców, więc pojawi się jeszcze u mnie za jakiś czas. Solidny solny (!) zdzierak, skóra jest po nim gładka, rozjaśniona i lekko nawilżona. Po więcej szczegółów zapraszam do recenzji.
12 - RIVAL DE LOOP - kapsułki piejęgnacyjne z koenzymem Q10 i witaminą E
Z uwagi na ich olejową konsystencję stosowałam je tylko wieczorem. Nie zauważyłam ani wygładzenia zmarszczek (wiem, to tylko 7 dni) ani żadnych innych efektów.
13 - POSE - odmładzający krem do twarzy
U mnie niestety się nie sprawdził - głównie przez zbyt słabe nawilżenie skóry. Więcej napisałam o nim w recenzji. A miało być tak pięknie... :)
14 - BANIA AGAFII - maska drożdżowa do włosów
Miała dość lejącą konsystencję, dlatego też lepiej niż słoiczek moim zdaniem spisałaby się tubka lub butelka. Jeśli zaś chodzi o działanie to nie wiem czy przyśpieszyła tempo wzrostu moich włosów - nigdy tego nie mierzyłam :) Pachniała dość przyjemnie, włosy były po niej gładkie i miękkie, łatwo się rozczesywały. Nie spowodowała przyśpieszonego przetłuszczania się włosów. W sumie to ja i tak nie mam wielkich wymagań jeśli chodzi o produkty do włosów:>
15 - VERONA - szampon koloryzujący
Włosy po jego użyciu ładnie błyszczały, kolor mi się spodobał. Na razie jednak rezygnuję z saszetek i chyba wracam do tradycyjnych farb :>
16 - AQUASELIN - bloker
U mnie niestety spisał się średnio i to w okresie zimowo wiosennym. Dlatego jestem pewna, że w okresie upałów na pewno sobie u mnie nie poradzi.
17 - RIMMEL - podkład Lasting Finish 25h
Krycie miał zadowalające, trwałość też nie była zła (ale na pewno nie 25h). Dobrze współpracował ze wszystkimi kremami, których używałam w tym czasie, nie warzył się, nie tworzył efektu maski. I choć byłam z niego zadowolona, to jednak czegoś mi brakowało do pełni szczęścia (nie wiem czego).
18 - MARIZA - pomarańczowy peeling do ust
Znalazłam go w jednym z Shinyboxów. Pachniał pięknie, pomarańczowo, jednak nie do końca odpowiadała mi jego olejowa konsystencja. Peeling odpadał z ust, drobinki cukrowe były dość grube. Zdecydowanie bardziej wolę pomadkę peelingującą Sylveco :)
19 - ANFANI - masło shea
To maleństwo o pojemności jakichś 5-10 ml śmierdziało jak popielniczka. Za to działanie miało rewelacyjne. Stosowałam je miejscowo, jak pojawiały mi się jakieś przesuszone miejsca na skórze - po kilku aplikacjach nie było po nich śladu.
20 - REGENERUM - serum do paznokci
Nie zrobiło z moimi paznokciami zupełnie nic. Podobał mi się sposób aplikacji - tubka zakończona była pędzelkiem, ale nic poza tym nie zrobiło na mnie wrażenia. Paznokcie się nie wzmocniły, nie rozjaśniły i były nadal w tak samo kiepskiej kondycji.
Na koniec garść próbek. Olejki do kąpieli (BARWA) nie zachwyciły mnie ani swoją konsystencją ani zapachem (nie polubiłam ani różanej ani oliwkowej wersji). Masła do ciała (FARMONA) to też nie moja bajka. Przede wszystkim dlatego, że nie lubię tradycyjnych mazideł do ciała, a poza tym te wersje zapachowe też mnie nie urzekły, choć jeśli miałabym wybrać to bardziej do gustu przypadło mi Cosmo. Balsam do ciała (CLOCHEE) znalazłam w Shinyboxie, ma intensywny, niezbyt przyjemny cynamonowy zapach (a ja przecież lubię zapach cynamonu!). Wygładzający krem przeciwzmarszczkowy (LIRENE) wstępnie zrobił na mnie dość pozytywne wrażenie - całkiem przyjemnie pachniał, szybko się wchłaniał.Chyba spróbuję zdobyć kilka próbek, żeby wyrobić sobie o nim zdanie. A na koniec próbki zapachów (nasączone chusteczki) z YVES ROCHER: Comme Une Evidence już miałam i jak dla mnie jest zbyt słodki; Naturelle Osmanthus mam w tej chwili miniaturkę; też należy do tych kwiatowych, ale nie jest tak słodki jak poprzednik. Klasyczna Naturelle była już w moim posiadaniu dwukrotnie - przyjemny rześki zapach na co dzień. Quelques Notes d'Amour na mój gust była zdecydowanie za ciężka, za słodka, za intensywna.
No i już - pora zbierać następne pustaki :) A jak Wam poszło w maju? Jesteście z siebie zadowolone?
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Denko marcowe
Dzisiaj większość wylewała wodę z wiader, butelek, pistoletów itp. a ja wylewam (no dobra, wyrzucam ☺) puste opakowania :) Czas na marcowe denko! Sporo tego :)
Chyba w marcu udało mi się zużyć więcej niż kupiłam, więc nie jest źle :) W denku znajdą się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę, takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana.
1 - BATISTE - suchy szampon
Mój pierwszy Batiste i już wiem, że nie zamienię go (przynajmniej na razie) na żaden inny. No dobra, mam zamiar przetestować różne rodzaje, więc teraz zamiast wersji dla brunetek mam wersję zwiększającą objętość. Szampon dość przyjemnie pachnie, odświeża włosy, a dodatkowo przy wersji dla brunetek nie muszę się martwić białym nalotem :)
2 - BANIA AGAFII - balsam do włosów aktywator wzrostu
Przyjemna niedroga odżywka, którą znalazłam w Shinyboxie. Włosy po jej użyciu były miękkie i przyjemne w dotyku, ładnie pachniała. Nie zauważyłam szybszego wzrostu włosów, ale może to za mała pojemność :)
3 - HEAD&SHOULDERS - szampon do włosów
Przez długi czas w mojej łazience nie gościły żadne inne szampony niż Head&Shoulders, zmieniałam jedynie od czasu do czasu rodzaj. Spisuje się u mnie bez zarzutów, więc z pewnością jeszcze do niego wrócę jak uszczuplę swoje zapasy :)
4 - JOANNA - szampon koloryzujący
Efekt po jego użyciu jest żaden. Dosłownie. Ani koloru, ani blasku, nic. Zupełnie nic.
5 - L'BIOTICA BIOVAX - maseczka do włosów z naturalnymi olejami
Ta maska również sprawiła na mnie dość dobre wrażenie, ale przy moich krótkich włosach trudno zauważyć wszystkie efekty. Włosy na pewno były miękkie, nie przetłuszczały się szybciej niż zwykle.
6 - YVES ROCHER - żel peelingujący
Więcej o nim przeczytacie tutaj. Działanie peelingujące prawie żadne, zapach też mi nie przypadł do gustu. Być może wezmę kiedyś jeszcze dla porównania inną wersję zapachową, ale tego na pewno już nie kupię.
7 - AA - antyerspirant w kulce
Przyjemnie pachniał, z ograniczeniem potliwości radził sobie średnio, nie zachwycił mnie niczym szczególnym.
8 - PLANETA ORGANICA - żel pod prysznic
Jego recenzję znajdziecie tutaj. To nie jest zły żel, ale ja oczekuję czegoś innego. Dla mnie za mało się pienił i miał zbyt ulotny zapach (choć przyznaję, że bardzo przyjemny).
9 - PAT&RUB - rozgrzewający balsam do rąk
Zachwycałam się nim tutaj. Piękny, korzenny zapach i długotrwałe nawilżenie. Cena nie zachęca, ale na kolejne święta chyba sprawię sobie taki prezent :)
10 - YVES ROCHER - peelingujący olejek do dłoni
Jego recenzja też już znajduje się na blogu, w tym miejscu. Był to mój pierwszy peeling do dłoni, więc nie miałam go z czym porównywać. Teraz już mam odniesienie do peelingu z Eveline i ten wypada jednak trochę blado. Ale nie wykluczam, że kiedyś, przy jakiejś promocji... :)
11 - ŚWIT PHARMA - skarpetki SPA dla stóp
Zużyłam je na wieczorze SPA, który zorganizowałyśmy sobie z koleżanką. Stopa (tak, jedna, bo na drugą założyłam inną skarpetę dla porównania☺) była fajnie nawilżona, gładka, aczkolwiek przypuszczam, że taki efekt można osiągnąć nakładając na stopy grubszą warstwę kremu i owijając ją workiem :> Dodatkowo dzień później po tym nie było śladu, więc efekt nawilżenia nie był zbyt długotrwały. Skarpetki były wielkie, a żeby nie spadały dołączono do nich małą naklejkę, żeby skarpety trzymały się na miejscu. Ja swoją chyba trochę źle zamocowałam, bo się co chwilę odklejała. Moim zdaniem 15 zł to jednak dość sporo jak na taki efekt.
12 - BIOLUXE - krem do stóp
Więcej przeczytacie o nim tutaj. Niska cena i całkiem przyzwoite działanie, może przy okazji jakichś zakupów znów się u mnie pojawi.
13 - BINGOSPA - maska do twarzy ze 100% olejem ryżowym
Miała nawilżać i odżywiać, ale jakoś niespecjalnie się spisała. Nie zrobiła nic złego, ale dobrego też niewiele. Nawilżenie było chwilowe, po maksymalnie pół godzinie od ściągnięcia maseczki i tak musiałam nakładać krem nawilżający. Do ostatnich dwóch czy trzech aplikacji dodawałam dodatkowo kilka kropli olejku z awokado, wtedy spisywała się nieco lepiej, ale ciągle bez szału.
14 - YVES ROCHER - rewitalizujący roll-on pod oczy
Kosztuje jakieś straszne pieniądze, w cenie regularnej chyba coś około 70 zł. Oczywiście YR bardzo często ma jakieś promocje, więc można go kupić taniej, ja dostałam go gratis do którychś zakupów. Najfajniejsze w nim były trzy metalowe kuleczki, którymi można było masować skórę pod oczami. Działanie bardzo przeciętne, a może nawet słabe. Słabo nawilżał, nie wpłynął na zmniejszenie cieni pod oczami (ale nie mam z tym dużego problemu). I najważniejsze - pozostawiał różową błyszczącą poświatę - im dłużej go używałam tym bardziej była ona różowa i bardziej błyszcząca, nie wiem, może te drobinki gdzieś tam się ukrywały? W sumie to teraz sobie myślę, że mogłam wyczyścić opakowanie i używać samych kuleczek do masażu, ale tubka już jest w śmietniku :>
15,16 - PUREDERM - maseczki do twarzy
Maseczka peel-off z zieloną herbatą do mnie nie przemówiła zupełnie, nie zrobiła nic. Za to maseczka z papają (glinkowa) była bardzo fajna i chyba do niej jeszcze kiedyś wrócę. Skóra była rozjaśniona, wygładzona, oczyszczona. Sprawdzę też chyba inne wersje tych maseczek.
17 - SO BIO - woda do demakijażu oczu i twarzy
Jej recenzję już mogłyście przeczytać na blogu, jest tutaj. Działanie bardzo dobre, tylko cena trochę wysoka (choć nie tragicznie).
18 - AVON - woda toaletowa Celebre
Preferuję zapachy lekkie, świeże, nie słodkie. Ten nie do końca się w to wpasowuje, jest dość słodki, lekko kwiatowy, ale mam do niego sentyment - używam go z przerwami od liceum, więc całkiem długo.
19 - LOVELY - tusz do rzęs
Tutaj znajdziecie jego recenzję porównawczą. Niska cena, bardzo dobre działanie - kupię jeszcze niejedno opakowanie.
20 - NIVEA - pomadka ochronna
Od wielu lat kupowałam dokładnie tą wersję - perłową. I to jest pierwsze, które mnie rozczarowało - pomadka była bardziej biała i perłowa niż wcześniejsze, przez co używałam ją w domu, bo kolor na ustach był niewyjściowy. Może wypróbuję inne rodzaje, do tej już nie wrócę.
21 - VENITA - pomadka ochronna
Niski filtr (SPF6) spowodował, że używałam jej w pracy jako zwykłej pomadki nawilżającej. Ale spisywała się słabo.
22 - BELL - baza pod cienie
Moja pierwsza baza pod cienie, o której więcej przeczytacie tutaj. Byłam z niej zadowolona do samego końca, z chęcią będę do niej wracać.
23 - GLAZEL - kredka do brwi
Mój pierwszy produkt do brwi :) Do tej pory oprócz regulowania i przyczesywanie to jedyne co zdarzało mi się robić z brwiami to lekko przyciemniać je podeschniętym tuszem:> Brązowy kolor tej kredki z którego byłam niezadowolona okazał się trafiony i na jej miejsce trafiła już kolejna (obie mam z Shinyboxa).
24 - EVELINE - diamentowa odżywka do paznokci
Coś tam robiła, ale lepiej spisywała się u mnie ta 8w1. Wiem o formaldehydzie w jej składzie, ale u mnie nie robiła nic złego.
25 - FITTI - chusteczki nawilżane
Używane u mnie do różnych celów - od ścierania podkładu z ręki po sprzątanie. Te dodatkowo kupiłam za jakieś śmieszne pieniądze (5 zł za trzy opakowania).
26 - CLEANIC - płatki kosmetyczne
Standard.
27 - BARWA - olejki pod prysznic
Do działania nie mam większych zastrzeżeń, ale zapachowo zupełnie nie trafiły w moje gusta - ani oliwkowy, ani różany.
28 - SYNCHROLINE - balsam do ciała
Przeogromne saszetki, z których jedna wystarczała na posmarowanie przedramienia. Za mało żeby ocenić, za mało żeby zachęcić do kupna pełnowymiarowego kosmetyku.
29 - SYLVECO - lekki krem rokitnikowy
Przyjemnie nawilżał, szybko się wchłaniał. Zapach nie każdemu przypadnie do gustu, ale mi nie przeszkadzał. Miałam kiedyś krem rokitnikowy innej firmy i byłam z niego zadowolona, tego mam jeszcze chyba 3 próbki. Zużyję i zdecyduję co dalej.
30 - SYLVECO - łagodzący krem pod oczy
Niby tylko próbki, ale łącznie to 6 ml, co w przypadku kremu pod oczy jest jak dla mnie wystarczającą ilością do wyrobienia sobie zdania. A moje zdanie jest takie, że z pewnością kupię pełnowymiarowe opakowanie i to już niedługo! Krem szybko się wchłania, dobrze nawilża, lekko ujędrnia skórę (wiem, to dzięki nawilżeniu), nadaje się pod makijaż, nie podrażnia, nie powoduje szczypania.
31 - PUREDERM - skarpetki nawilżające
Działanie podobne do tych opisywanych wyżej, za to cena o połowę niższa. Do tego wygodniejsza dla mnie forma bardziej dopasowanej skarpetki-stópki. Za taką cenę być może co jakiś czas skuszę się na małe SPA dla stóp :)
32 - ORIENTAL THERAPY - maseczka odżywczo-regenerująca
Maseczka w formie nawilżonej chusteczki nakładanej na całą twarz (z otworami na oczy, nos i usta). Skóra po użyciu była nawilżona, gładsza, odświeżona. Całkiem przyjemne działanie za kilka złotych. Te koreańskie cuda potrafią zaskakiwać :)
33 - PERFECTA - spa dla dłoni
Taki mały dwuczęściowy cudak - peeling w jednym, maska w drugim. O ile do peelingu nie mam większych zastrzeżeń, to działanie maski nie przypadło mi do gustu. Dłonie były po niej klejące, nie czułam nawilżenia, równie dobrze mogłabym jej nie nakładać.
Chyba w marcu udało mi się zużyć więcej niż kupiłam, więc nie jest źle :) W denku znajdą się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę, takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana.
1 - BATISTE - suchy szampon
Mój pierwszy Batiste i już wiem, że nie zamienię go (przynajmniej na razie) na żaden inny. No dobra, mam zamiar przetestować różne rodzaje, więc teraz zamiast wersji dla brunetek mam wersję zwiększającą objętość. Szampon dość przyjemnie pachnie, odświeża włosy, a dodatkowo przy wersji dla brunetek nie muszę się martwić białym nalotem :)
2 - BANIA AGAFII - balsam do włosów aktywator wzrostu
Przyjemna niedroga odżywka, którą znalazłam w Shinyboxie. Włosy po jej użyciu były miękkie i przyjemne w dotyku, ładnie pachniała. Nie zauważyłam szybszego wzrostu włosów, ale może to za mała pojemność :)
3 - HEAD&SHOULDERS - szampon do włosów
Przez długi czas w mojej łazience nie gościły żadne inne szampony niż Head&Shoulders, zmieniałam jedynie od czasu do czasu rodzaj. Spisuje się u mnie bez zarzutów, więc z pewnością jeszcze do niego wrócę jak uszczuplę swoje zapasy :)
4 - JOANNA - szampon koloryzujący
Efekt po jego użyciu jest żaden. Dosłownie. Ani koloru, ani blasku, nic. Zupełnie nic.
5 - L'BIOTICA BIOVAX - maseczka do włosów z naturalnymi olejami
Ta maska również sprawiła na mnie dość dobre wrażenie, ale przy moich krótkich włosach trudno zauważyć wszystkie efekty. Włosy na pewno były miękkie, nie przetłuszczały się szybciej niż zwykle.
6 - YVES ROCHER - żel peelingujący
Więcej o nim przeczytacie tutaj. Działanie peelingujące prawie żadne, zapach też mi nie przypadł do gustu. Być może wezmę kiedyś jeszcze dla porównania inną wersję zapachową, ale tego na pewno już nie kupię.
7 - AA - antyerspirant w kulce
Przyjemnie pachniał, z ograniczeniem potliwości radził sobie średnio, nie zachwycił mnie niczym szczególnym.
8 - PLANETA ORGANICA - żel pod prysznic
Jego recenzję znajdziecie tutaj. To nie jest zły żel, ale ja oczekuję czegoś innego. Dla mnie za mało się pienił i miał zbyt ulotny zapach (choć przyznaję, że bardzo przyjemny).
9 - PAT&RUB - rozgrzewający balsam do rąk
Zachwycałam się nim tutaj. Piękny, korzenny zapach i długotrwałe nawilżenie. Cena nie zachęca, ale na kolejne święta chyba sprawię sobie taki prezent :)
10 - YVES ROCHER - peelingujący olejek do dłoni
Jego recenzja też już znajduje się na blogu, w tym miejscu. Był to mój pierwszy peeling do dłoni, więc nie miałam go z czym porównywać. Teraz już mam odniesienie do peelingu z Eveline i ten wypada jednak trochę blado. Ale nie wykluczam, że kiedyś, przy jakiejś promocji... :)
11 - ŚWIT PHARMA - skarpetki SPA dla stóp
Zużyłam je na wieczorze SPA, który zorganizowałyśmy sobie z koleżanką. Stopa (tak, jedna, bo na drugą założyłam inną skarpetę dla porównania☺) była fajnie nawilżona, gładka, aczkolwiek przypuszczam, że taki efekt można osiągnąć nakładając na stopy grubszą warstwę kremu i owijając ją workiem :> Dodatkowo dzień później po tym nie było śladu, więc efekt nawilżenia nie był zbyt długotrwały. Skarpetki były wielkie, a żeby nie spadały dołączono do nich małą naklejkę, żeby skarpety trzymały się na miejscu. Ja swoją chyba trochę źle zamocowałam, bo się co chwilę odklejała. Moim zdaniem 15 zł to jednak dość sporo jak na taki efekt.
12 - BIOLUXE - krem do stóp
Więcej przeczytacie o nim tutaj. Niska cena i całkiem przyzwoite działanie, może przy okazji jakichś zakupów znów się u mnie pojawi.
13 - BINGOSPA - maska do twarzy ze 100% olejem ryżowym
Miała nawilżać i odżywiać, ale jakoś niespecjalnie się spisała. Nie zrobiła nic złego, ale dobrego też niewiele. Nawilżenie było chwilowe, po maksymalnie pół godzinie od ściągnięcia maseczki i tak musiałam nakładać krem nawilżający. Do ostatnich dwóch czy trzech aplikacji dodawałam dodatkowo kilka kropli olejku z awokado, wtedy spisywała się nieco lepiej, ale ciągle bez szału.
14 - YVES ROCHER - rewitalizujący roll-on pod oczy
Kosztuje jakieś straszne pieniądze, w cenie regularnej chyba coś około 70 zł. Oczywiście YR bardzo często ma jakieś promocje, więc można go kupić taniej, ja dostałam go gratis do którychś zakupów. Najfajniejsze w nim były trzy metalowe kuleczki, którymi można było masować skórę pod oczami. Działanie bardzo przeciętne, a może nawet słabe. Słabo nawilżał, nie wpłynął na zmniejszenie cieni pod oczami (ale nie mam z tym dużego problemu). I najważniejsze - pozostawiał różową błyszczącą poświatę - im dłużej go używałam tym bardziej była ona różowa i bardziej błyszcząca, nie wiem, może te drobinki gdzieś tam się ukrywały? W sumie to teraz sobie myślę, że mogłam wyczyścić opakowanie i używać samych kuleczek do masażu, ale tubka już jest w śmietniku :>
15,16 - PUREDERM - maseczki do twarzy
Maseczka peel-off z zieloną herbatą do mnie nie przemówiła zupełnie, nie zrobiła nic. Za to maseczka z papają (glinkowa) była bardzo fajna i chyba do niej jeszcze kiedyś wrócę. Skóra była rozjaśniona, wygładzona, oczyszczona. Sprawdzę też chyba inne wersje tych maseczek.
17 - SO BIO - woda do demakijażu oczu i twarzy
Jej recenzję już mogłyście przeczytać na blogu, jest tutaj. Działanie bardzo dobre, tylko cena trochę wysoka (choć nie tragicznie).
18 - AVON - woda toaletowa Celebre
Preferuję zapachy lekkie, świeże, nie słodkie. Ten nie do końca się w to wpasowuje, jest dość słodki, lekko kwiatowy, ale mam do niego sentyment - używam go z przerwami od liceum, więc całkiem długo.
19 - LOVELY - tusz do rzęs
Tutaj znajdziecie jego recenzję porównawczą. Niska cena, bardzo dobre działanie - kupię jeszcze niejedno opakowanie.
20 - NIVEA - pomadka ochronna
Od wielu lat kupowałam dokładnie tą wersję - perłową. I to jest pierwsze, które mnie rozczarowało - pomadka była bardziej biała i perłowa niż wcześniejsze, przez co używałam ją w domu, bo kolor na ustach był niewyjściowy. Może wypróbuję inne rodzaje, do tej już nie wrócę.
21 - VENITA - pomadka ochronna
Niski filtr (SPF6) spowodował, że używałam jej w pracy jako zwykłej pomadki nawilżającej. Ale spisywała się słabo.
22 - BELL - baza pod cienie
Moja pierwsza baza pod cienie, o której więcej przeczytacie tutaj. Byłam z niej zadowolona do samego końca, z chęcią będę do niej wracać.
23 - GLAZEL - kredka do brwi
Mój pierwszy produkt do brwi :) Do tej pory oprócz regulowania i przyczesywanie to jedyne co zdarzało mi się robić z brwiami to lekko przyciemniać je podeschniętym tuszem:> Brązowy kolor tej kredki z którego byłam niezadowolona okazał się trafiony i na jej miejsce trafiła już kolejna (obie mam z Shinyboxa).
24 - EVELINE - diamentowa odżywka do paznokci
Coś tam robiła, ale lepiej spisywała się u mnie ta 8w1. Wiem o formaldehydzie w jej składzie, ale u mnie nie robiła nic złego.
25 - FITTI - chusteczki nawilżane
Używane u mnie do różnych celów - od ścierania podkładu z ręki po sprzątanie. Te dodatkowo kupiłam za jakieś śmieszne pieniądze (5 zł za trzy opakowania).
26 - CLEANIC - płatki kosmetyczne
Standard.
27 - BARWA - olejki pod prysznic
Do działania nie mam większych zastrzeżeń, ale zapachowo zupełnie nie trafiły w moje gusta - ani oliwkowy, ani różany.
28 - SYNCHROLINE - balsam do ciała
Przeogromne saszetki, z których jedna wystarczała na posmarowanie przedramienia. Za mało żeby ocenić, za mało żeby zachęcić do kupna pełnowymiarowego kosmetyku.
29 - SYLVECO - lekki krem rokitnikowy
Przyjemnie nawilżał, szybko się wchłaniał. Zapach nie każdemu przypadnie do gustu, ale mi nie przeszkadzał. Miałam kiedyś krem rokitnikowy innej firmy i byłam z niego zadowolona, tego mam jeszcze chyba 3 próbki. Zużyję i zdecyduję co dalej.
30 - SYLVECO - łagodzący krem pod oczy
Niby tylko próbki, ale łącznie to 6 ml, co w przypadku kremu pod oczy jest jak dla mnie wystarczającą ilością do wyrobienia sobie zdania. A moje zdanie jest takie, że z pewnością kupię pełnowymiarowe opakowanie i to już niedługo! Krem szybko się wchłania, dobrze nawilża, lekko ujędrnia skórę (wiem, to dzięki nawilżeniu), nadaje się pod makijaż, nie podrażnia, nie powoduje szczypania.
31 - PUREDERM - skarpetki nawilżające
Działanie podobne do tych opisywanych wyżej, za to cena o połowę niższa. Do tego wygodniejsza dla mnie forma bardziej dopasowanej skarpetki-stópki. Za taką cenę być może co jakiś czas skuszę się na małe SPA dla stóp :)
32 - ORIENTAL THERAPY - maseczka odżywczo-regenerująca
Maseczka w formie nawilżonej chusteczki nakładanej na całą twarz (z otworami na oczy, nos i usta). Skóra po użyciu była nawilżona, gładsza, odświeżona. Całkiem przyjemne działanie za kilka złotych. Te koreańskie cuda potrafią zaskakiwać :)
33 - PERFECTA - spa dla dłoni
Taki mały dwuczęściowy cudak - peeling w jednym, maska w drugim. O ile do peelingu nie mam większych zastrzeżeń, to działanie maski nie przypadło mi do gustu. Dłonie były po niej klejące, nie czułam nawilżenia, równie dobrze mogłabym jej nie nakładać.
Ufff... Dziękuję jeśli dotarłyście do końca :) Znacie coś moich pustaków? Może są tu jakieś Wasze ulubione kosmetyki?
Etykiety:
AA,
Avon,
Bania Agafii,
Barwa,
Batiste,
Bingospa,
denko,
Eveline,
Glazel,
Head&Shoulders,
Joanna,
L'biotica,
Nivea,
Oriental Therapy,
Perfecta,
Purederm,
Sylveco,
Świt Pharma,
Venita,
Yves Rocher
środa, 3 grudnia 2014
Denko listopadowe
Rozpoczął się grudzień, nadeszła więc pora żeby się rozprawić z listopadowym denkiem :)
Jestem w szoku ile udało mi się tego zużyć... Zwłaszcza produktów do włosów. Ale tak to już chyba jest, że jak się coś kończy to wszystko po kolei :) A więc do rzeczy:
1 - HEAD&SHOULDERS - Szampon przeciwłupieżowy przeciw wypadaniu włosów
Lubię te szampony, nie zauważyłam jakoś wpływu na zmniejszenie wypadanie włosów, ale to mi jakoś nieszczególnie przeszkadza. Najczęściej używam waśnie Head&Shoulders, zmieniam tylko rodzaj.
Z pewnością kupię ponownie
2 - WELLA - Maksymalnie utrwalający lakier do włosów
Trafił mi się jakiś wyjątkowo pechowy egzemplarz, wyrzucam około połowę, bo zepsuł się rozpylacz. Zresztą nawet przed tym lakier zupełnie nie utrwalał fryzury, tak jakbym używała zwykłej wody. Ale używałam tych lakierów nie raz, więc wiem że to jakiś wypadek przy pracy:>
Prawdopodobnie kupię ponownie
3 - SCHWARZKOPF PROFESSIONAL - Moisture Kick Beauty Balm
Ta próbka znalazła się w jednym z Shinyboxów. Niestety powodował u mnie przetłuszczanie się włosów - być może dlatego, że przeznaczony był do włosów normalnych i suchych, a ja mam raczej przetłuszczające się.
Na pewno go nie zakupię
4 - JOANNA - Guma do kreatywnej stylizacji włosów
U mnie sprawowała się całkiem dobrze. Była bardzo wydajna, dobrze utrwalała fryzurę, nie sklejała włosów. Pod koniec niestety trochę zgęstniała i już nie była taka fajna jak wcześniej.
Raczej kupię ponownie
5 - WELLA - Maksymalnie utrwalająca pianka do włosów
To mój najczęściej używany utrwalacz fryzury, zwłaszcza jak moje włosy nie są już całkiem krótkie:) Lubię te pianki i rzadko sięgam po inne. Jest wydajna, ale potrafi posklejać włosy jak się użyje jej za dużo.
Z pewnością kupię ponownie
6 - SCHAUMA - Fresh it Up! Odżywka z mleczkiem z kwiatów Passiflory
Ta odżywka wylądowała u mnie właściwie przypadkiem - musiałam kupić jakąś, ale nie miałam czasu na wybieranie. Wzięłam więc pierwszą lepszą i okazała się całkiem fajna. Włosy były po niej miękkie, miała przyjemny zapach, nie powodowała przetłuszczania się włosów.
Być może do niej wrócę, ale na razie inne czekają w kolejce :)
7 - YVES ROCHER - Żel pod prysznic czekolada & pomarańcza
Żel jest całkiem niezły, dobrze się pieni, jest dość wydajny, ale najważniejszy jest zapach... Zapach jest meeeeega cudny! Boski! W pierwszy momencie czuć lekko pomarańczę, później przebija się zapach czekolady... Za pierwszym razem zastanawiałam się co mi on przypomina i już wiem: Delicje. Te pierwsze, klasyczne, pomarańczowe. Normalnie się głodna robiłam pod prysznicem. Moja butelka miała 300 ml pojemności, to była chyba jakaś limitowana wersja, bo aktualnie ten żel jest w innej butelce o pojemności 200 ml. Warto wypróbować dla samego zapachu.
Z pewnością kupię ponownie
8 - YVES ROCHER - Żel pod prysznic
Z serii Les Plaisirs Nature miałam już kilka zapachów, ten akurat podobał mi się najmniej, choć też był przyjemny. Podobnie jak inne żele tej firmy dobrze się pienił i oczyszczał skórę, nie wysuszał jej.
Kupię ponownie, ale nie w tej wersji zapachowej
9 - DERMEDIC - Płyn micelarny
Ta miniatura również znalazła się w którymś z pudełek. Zużyłam z dużą przyjemnością. Micel był delikatny, nie podrażniał, nie uczulał, dobrze zmywał makijaż. Dodatkowo ta buteleczka o pojemności 100 ml świetnie się sprawdzała na wyjazdach pozwalając oszczędzić miejsce w kosmetyczce. Zostawiam sobie ją do wykorzystania:)
Chętnie kupię ponownie
10 - BANDI - Krem intensywnie nawilżający
Pełna recenzja produktu tutaj. Nie będę się powtarzać, napiszę tylko że krem należy do moich ulubieńców :)
Z wielką chęcią zużyję kolejne opakowania
11 - ZIAJA - Krem rumiankowy
Dostałam go od koleżanki, dla której był "zbyt nawilżający" :> Dla mnie jak najbardziej w porządku, choć raczej bez szału. Nie podrażniał, nie uczulała, nie zapychał, aczkolwiek uczucie nawilżenia nie było porywające - taki sobie średniaczek.
Raczej do niego nie wrócę
12 - BIOLIQ - Krem nawilżający pod oczy
Kolejny produkt z Shinyboxa. Ciężko mi oceniać kremy pod oczy, bo jakoś nie potrafię się zmobilizować żeby używać ich regularnie:) W każdym razie krzywdy mi nie zrobił.
Może kiedyś go kupię
13 - ZIAJA - Krem do rąk Kozie mleko
Kremów do rąk też nie używam jakoś regularnie, ale zawsze mam jeden w domu, jeden w pracy i jeden w torebce :) Skończył się ten "torebkowy" :) Krem dość dobrze się wchłaniał, lekko nawilżał, za to nie zauważyłam zupełnie wpływu na paznokcie, które miał wzmocnić. Ale po kremie za kilka złotych nie spodziewałam się cudów :P
Kupię ponownie
14 - ISANA - Zmywacz do paznokci
Skuteczny, wydajny, niestety śmierdzący:P Ale decydowałam się na tą wersję, bo rzekomo mniej szkodliwa - bez acetonu.
Na pewno kupię ponownie
15 - MEDISPIRANT - Antyperspirant
Niestety u mnie nie za bardzo się sprawdził:/ Miało być tak pięknie a wyszło jak zawsze :) Nie wszystko co reklamowane świetnie się sprawdza.
Nie kupię ponownie
16 - CLARENA - Krem ze srebrem do stóp
Jeszcze jeden "pudełkowy" kosmetyk. Miał bardzo fajną kremową, jakby aksamitną konsystencję, przyjemnie pachniał. Stopy były po nim bardziej miękkie i nawilżone. Całkiem fajny :)
Z chęcią do niego wrócę
17 - DERMO PHARMA - Płatki kompres 4d
Saszetka zawierała 3 pary płatków. Nawilżały, odświeżały, poprawy elastyczności po tych kilku razach nie zauważyłam:)
Chętnie kupię ponownie
18 - CLEANIC - Płatki kosmetyczne
Kolejne i na pewno nie ostatnie opakowanie. Nie trafiłam jeszcze na płatki idealne, Z braku laku kupuję te:)
Kupię ponownie
19 - PUREDERM - Plastry na nos
Jestem zachwycona! Pierwsze płatki na nos, które u mnie rzeczywiście coś zdziałały. Niestety jakoś nie udaje mi się znów na nie trafić, muszę chyba lepiej szukać:)
Z wielką chęcią kupię ponownie
20, 21 - GARNIER - Hydra Adapt
Próbki, które dostałam chyba do jakichś zakupów w Naturze. Ten do skóry suchej i bardzo suchej miał konsystencję bardzo gęstą, kremową, w zasadzie to taką maślaną - ta próbka nie zachęciła mnie do zakupu pełnowymiarowego produktu. Tan do cery zmęczonej i pozbawionej blasku miał konsystencję żelową, dość szybko się wchłania, wywarł na mnie dużo lepsze wrażenie.
Być może skuszę się na wersję pomarańczową
22 - SYLVECO - Balsam myjący do włosów z betuliną
Ta próbka wystarczyła mi na dwa razy. Włosy były miękkie, nie miałam problemu z rozczesaniem, nie pienił się zbyt mocno. Pierwsze wrażenia dość pozytywne.
Być może kiedyś się skuszę na pełnowymiarowy produkt
23 - BARWA - Krem siarkowy długotrwale nawilżający
Dedykowany jest w sumie do cery trądzikowej, ja takiej nie mam, ale wypróbowałam z uwagi na działanie nawilżające. To wydaje się całkiem w porządku, mam jeszcze dwie próbki, więc będę mogła się bardziej przekonać :)
Być może zakupię pełnowymiarowy produkt
Ufff... Czas zrobić miejsce na następne zdenkowane produkty, w takim tempie moje zapasy zmaleją szybciej niż myślałam:)
Jestem w szoku ile udało mi się tego zużyć... Zwłaszcza produktów do włosów. Ale tak to już chyba jest, że jak się coś kończy to wszystko po kolei :) A więc do rzeczy:
1 - HEAD&SHOULDERS - Szampon przeciwłupieżowy przeciw wypadaniu włosów
Lubię te szampony, nie zauważyłam jakoś wpływu na zmniejszenie wypadanie włosów, ale to mi jakoś nieszczególnie przeszkadza. Najczęściej używam waśnie Head&Shoulders, zmieniam tylko rodzaj.
Z pewnością kupię ponownie
2 - WELLA - Maksymalnie utrwalający lakier do włosów
Trafił mi się jakiś wyjątkowo pechowy egzemplarz, wyrzucam około połowę, bo zepsuł się rozpylacz. Zresztą nawet przed tym lakier zupełnie nie utrwalał fryzury, tak jakbym używała zwykłej wody. Ale używałam tych lakierów nie raz, więc wiem że to jakiś wypadek przy pracy:>
Prawdopodobnie kupię ponownie
3 - SCHWARZKOPF PROFESSIONAL - Moisture Kick Beauty Balm
Ta próbka znalazła się w jednym z Shinyboxów. Niestety powodował u mnie przetłuszczanie się włosów - być może dlatego, że przeznaczony był do włosów normalnych i suchych, a ja mam raczej przetłuszczające się.
Na pewno go nie zakupię
4 - JOANNA - Guma do kreatywnej stylizacji włosów
U mnie sprawowała się całkiem dobrze. Była bardzo wydajna, dobrze utrwalała fryzurę, nie sklejała włosów. Pod koniec niestety trochę zgęstniała i już nie była taka fajna jak wcześniej.
Raczej kupię ponownie
5 - WELLA - Maksymalnie utrwalająca pianka do włosów
To mój najczęściej używany utrwalacz fryzury, zwłaszcza jak moje włosy nie są już całkiem krótkie:) Lubię te pianki i rzadko sięgam po inne. Jest wydajna, ale potrafi posklejać włosy jak się użyje jej za dużo.
Z pewnością kupię ponownie
6 - SCHAUMA - Fresh it Up! Odżywka z mleczkiem z kwiatów Passiflory
Ta odżywka wylądowała u mnie właściwie przypadkiem - musiałam kupić jakąś, ale nie miałam czasu na wybieranie. Wzięłam więc pierwszą lepszą i okazała się całkiem fajna. Włosy były po niej miękkie, miała przyjemny zapach, nie powodowała przetłuszczania się włosów.
Być może do niej wrócę, ale na razie inne czekają w kolejce :)
7 - YVES ROCHER - Żel pod prysznic czekolada & pomarańcza
Żel jest całkiem niezły, dobrze się pieni, jest dość wydajny, ale najważniejszy jest zapach... Zapach jest meeeeega cudny! Boski! W pierwszy momencie czuć lekko pomarańczę, później przebija się zapach czekolady... Za pierwszym razem zastanawiałam się co mi on przypomina i już wiem: Delicje. Te pierwsze, klasyczne, pomarańczowe. Normalnie się głodna robiłam pod prysznicem. Moja butelka miała 300 ml pojemności, to była chyba jakaś limitowana wersja, bo aktualnie ten żel jest w innej butelce o pojemności 200 ml. Warto wypróbować dla samego zapachu.
Z pewnością kupię ponownie
8 - YVES ROCHER - Żel pod prysznic
Z serii Les Plaisirs Nature miałam już kilka zapachów, ten akurat podobał mi się najmniej, choć też był przyjemny. Podobnie jak inne żele tej firmy dobrze się pienił i oczyszczał skórę, nie wysuszał jej.
Kupię ponownie, ale nie w tej wersji zapachowej
9 - DERMEDIC - Płyn micelarny
Ta miniatura również znalazła się w którymś z pudełek. Zużyłam z dużą przyjemnością. Micel był delikatny, nie podrażniał, nie uczulał, dobrze zmywał makijaż. Dodatkowo ta buteleczka o pojemności 100 ml świetnie się sprawdzała na wyjazdach pozwalając oszczędzić miejsce w kosmetyczce. Zostawiam sobie ją do wykorzystania:)
Chętnie kupię ponownie
10 - BANDI - Krem intensywnie nawilżający
Pełna recenzja produktu tutaj. Nie będę się powtarzać, napiszę tylko że krem należy do moich ulubieńców :)
Z wielką chęcią zużyję kolejne opakowania
11 - ZIAJA - Krem rumiankowy
Dostałam go od koleżanki, dla której był "zbyt nawilżający" :> Dla mnie jak najbardziej w porządku, choć raczej bez szału. Nie podrażniał, nie uczulała, nie zapychał, aczkolwiek uczucie nawilżenia nie było porywające - taki sobie średniaczek.
Raczej do niego nie wrócę
12 - BIOLIQ - Krem nawilżający pod oczy
Kolejny produkt z Shinyboxa. Ciężko mi oceniać kremy pod oczy, bo jakoś nie potrafię się zmobilizować żeby używać ich regularnie:) W każdym razie krzywdy mi nie zrobił.
Może kiedyś go kupię
13 - ZIAJA - Krem do rąk Kozie mleko
Kremów do rąk też nie używam jakoś regularnie, ale zawsze mam jeden w domu, jeden w pracy i jeden w torebce :) Skończył się ten "torebkowy" :) Krem dość dobrze się wchłaniał, lekko nawilżał, za to nie zauważyłam zupełnie wpływu na paznokcie, które miał wzmocnić. Ale po kremie za kilka złotych nie spodziewałam się cudów :P
Kupię ponownie
14 - ISANA - Zmywacz do paznokci
Skuteczny, wydajny, niestety śmierdzący:P Ale decydowałam się na tą wersję, bo rzekomo mniej szkodliwa - bez acetonu.
Na pewno kupię ponownie
15 - MEDISPIRANT - Antyperspirant
Niestety u mnie nie za bardzo się sprawdził:/ Miało być tak pięknie a wyszło jak zawsze :) Nie wszystko co reklamowane świetnie się sprawdza.
Nie kupię ponownie
16 - CLARENA - Krem ze srebrem do stóp
Jeszcze jeden "pudełkowy" kosmetyk. Miał bardzo fajną kremową, jakby aksamitną konsystencję, przyjemnie pachniał. Stopy były po nim bardziej miękkie i nawilżone. Całkiem fajny :)
Z chęcią do niego wrócę
17 - DERMO PHARMA - Płatki kompres 4d
Saszetka zawierała 3 pary płatków. Nawilżały, odświeżały, poprawy elastyczności po tych kilku razach nie zauważyłam:)
Chętnie kupię ponownie
18 - CLEANIC - Płatki kosmetyczne
Kolejne i na pewno nie ostatnie opakowanie. Nie trafiłam jeszcze na płatki idealne, Z braku laku kupuję te:)
Kupię ponownie
19 - PUREDERM - Plastry na nos
Jestem zachwycona! Pierwsze płatki na nos, które u mnie rzeczywiście coś zdziałały. Niestety jakoś nie udaje mi się znów na nie trafić, muszę chyba lepiej szukać:)
Z wielką chęcią kupię ponownie
20, 21 - GARNIER - Hydra Adapt
Próbki, które dostałam chyba do jakichś zakupów w Naturze. Ten do skóry suchej i bardzo suchej miał konsystencję bardzo gęstą, kremową, w zasadzie to taką maślaną - ta próbka nie zachęciła mnie do zakupu pełnowymiarowego produktu. Tan do cery zmęczonej i pozbawionej blasku miał konsystencję żelową, dość szybko się wchłania, wywarł na mnie dużo lepsze wrażenie.
Być może skuszę się na wersję pomarańczową
22 - SYLVECO - Balsam myjący do włosów z betuliną
Ta próbka wystarczyła mi na dwa razy. Włosy były miękkie, nie miałam problemu z rozczesaniem, nie pienił się zbyt mocno. Pierwsze wrażenia dość pozytywne.
Być może kiedyś się skuszę na pełnowymiarowy produkt
23 - BARWA - Krem siarkowy długotrwale nawilżający
Dedykowany jest w sumie do cery trądzikowej, ja takiej nie mam, ale wypróbowałam z uwagi na działanie nawilżające. To wydaje się całkiem w porządku, mam jeszcze dwie próbki, więc będę mogła się bardziej przekonać :)
Być może zakupię pełnowymiarowy produkt
Ufff... Czas zrobić miejsce na następne zdenkowane produkty, w takim tempie moje zapasy zmaleją szybciej niż myślałam:)
Znacie te produkty? Sprawdziły się u Was? A jak Wasze denka?
Etykiety:
Bandi,
Barwa,
Bioliq,
Clarena,
Cleanic,
denko,
Dermedic,
Dermo Pharma,
Garnier,
Head&Shoulders,
Isana,
Joanna,
Medispirant,
Purederm,
Schauma,
Schwarzkopf,
Sylveco,
Wella,
Yves Rocher,
Ziaja
czwartek, 6 listopada 2014
Listopadowe zakupy
Zaraz na początku miesiąca zrobiłam mały nalot na Biedronkę :) Miałam nadzieję, że do końca miesiąca już nie będę robić zakupów kosmetycznych, ale chyba się nie uda:/ Yves Rocher mnie kusi ofertą urodzinową :)
A co w tym miesiącu zasiliło moje półeczki?
Wszystko poza dwoma produktami nabyłam w ramach gazetkowej biedronkowej akcji i nie wiem czy nie będę jeszcze czegoś dobierała:>
ORIGINAL SOURCE - żele pod prysznic
Taki dwupak kosztował coś około 10 zł, były chyba trzy różne kombinacje. Z tych które kupiłam oba pachną pięknie, zwłaszcza podoba mi się ten cytrynowy. No i nie wiem czy przy okazji najbliższych zakupów w Biedronce nie dokupię jeszcze jakiegoś duetu, żeby wypróbować więcej wersji zapachowych :)
TIMOTEI - szampon i odżywka drogocenne olejki
To też był zestaw, kosztował chyba 11 zł. Postanowiłam zrobić sobie małą przerwę od mojego Head&Shoulders, bo akurat mi się kończy. Mam nadzieję, że nie pożałuję:P
PUREDERM - plastry na nos
Totalne zaskoczenie i wielka euforia! Próbowałam do tej pory plasterków dwóch różnych firm (nie pamiętam jakich, bo to było już dawno) i stwierdziłam że nigdy więcej, bo nie ma efektów. Ale te plasterki kosztowały 6 czy 7 zł, więc wrzuciłam do koszyka bez większego przekonania. Wypróbowałam i... wow! Działa! Plasterek pomógł mi się pozbyć większości wągrów z nosa więc z rozpędu przykleiłam go na brodę - też pomógł:) Kupię jeszcze jedno opakowanie, a może nawet dwa?
MARION - szampon koloryzujący (czekoladowy brąz)
Przez długi czas farbowałam włosy farbą, najpierw tradycyjną, później miałam dość długi epizod z farbami w piance. Ale od kiedy mam krótkie włosy to najzwyczajniej w świecie szkoda mi kasy na całą farbę, skoro 2/3 i tak wyrzucam:> No więc co jakiś czas łapię za saszetkę - bez zwracania uwagi na firmę; tym razem trafiło na Marion. Aha, to jeden z dwóch produktów nie z Biedronki właśnie:)
Mój pierwszy zestaw pędzli :) Wiem, żaden szał, ale na czymś trzeba próbować, a te kosztowały 15 zł. Jak nauczę się trochę nimi operować to być może zainwestuję w coś lepszego:)
LIRENE - peeling enzymatyczny
Mój pierwszy taki peeling, bo jak to tak peeling bez drobinek? Ale po ostatnim zdzieraku z Yoskine pomyślałam o wypróbowaniu czegoś delikatniejszego:)
BELL - Utrwalająca baza pod cienie do powiek Perfect Skin
Skoro mój puder udający bazę pod cienie się rozpadł trzeba było zainwestować w coś innego :) Baza ma lekko fioletowy kolor, ale po roztarciu jest w zasadzie niewidoczna. Ma aksamitną konsystencję, jak dla mnie bardzo podobną do bazy kaszmirowej z Daxa. Póki co jestem zadowolona :)
No i na koniec jeszcze Shinyboxowy nabytek promocyjny - pudełeczko wrześniowe z gratisowym peelingiem z Organique i zestawem próbek :)
A co w tym miesiącu zasiliło moje półeczki?
Wszystko poza dwoma produktami nabyłam w ramach gazetkowej biedronkowej akcji i nie wiem czy nie będę jeszcze czegoś dobierała:>
ORIGINAL SOURCE - żele pod prysznic
Taki dwupak kosztował coś około 10 zł, były chyba trzy różne kombinacje. Z tych które kupiłam oba pachną pięknie, zwłaszcza podoba mi się ten cytrynowy. No i nie wiem czy przy okazji najbliższych zakupów w Biedronce nie dokupię jeszcze jakiegoś duetu, żeby wypróbować więcej wersji zapachowych :)
TIMOTEI - szampon i odżywka drogocenne olejki
To też był zestaw, kosztował chyba 11 zł. Postanowiłam zrobić sobie małą przerwę od mojego Head&Shoulders, bo akurat mi się kończy. Mam nadzieję, że nie pożałuję:P
PUREDERM - plastry na nos
Totalne zaskoczenie i wielka euforia! Próbowałam do tej pory plasterków dwóch różnych firm (nie pamiętam jakich, bo to było już dawno) i stwierdziłam że nigdy więcej, bo nie ma efektów. Ale te plasterki kosztowały 6 czy 7 zł, więc wrzuciłam do koszyka bez większego przekonania. Wypróbowałam i... wow! Działa! Plasterek pomógł mi się pozbyć większości wągrów z nosa więc z rozpędu przykleiłam go na brodę - też pomógł:) Kupię jeszcze jedno opakowanie, a może nawet dwa?
MARION - szampon koloryzujący (czekoladowy brąz)
Przez długi czas farbowałam włosy farbą, najpierw tradycyjną, później miałam dość długi epizod z farbami w piance. Ale od kiedy mam krótkie włosy to najzwyczajniej w świecie szkoda mi kasy na całą farbę, skoro 2/3 i tak wyrzucam:> No więc co jakiś czas łapię za saszetkę - bez zwracania uwagi na firmę; tym razem trafiło na Marion. Aha, to jeden z dwóch produktów nie z Biedronki właśnie:)
Mój pierwszy zestaw pędzli :) Wiem, żaden szał, ale na czymś trzeba próbować, a te kosztowały 15 zł. Jak nauczę się trochę nimi operować to być może zainwestuję w coś lepszego:)
LIRENE - peeling enzymatyczny
Mój pierwszy taki peeling, bo jak to tak peeling bez drobinek? Ale po ostatnim zdzieraku z Yoskine pomyślałam o wypróbowaniu czegoś delikatniejszego:)
BELL - Utrwalająca baza pod cienie do powiek Perfect Skin
Skoro mój puder udający bazę pod cienie się rozpadł trzeba było zainwestować w coś innego :) Baza ma lekko fioletowy kolor, ale po roztarciu jest w zasadzie niewidoczna. Ma aksamitną konsystencję, jak dla mnie bardzo podobną do bazy kaszmirowej z Daxa. Póki co jestem zadowolona :)
No i na koniec jeszcze Shinyboxowy nabytek promocyjny - pudełeczko wrześniowe z gratisowym peelingiem z Organique i zestawem próbek :)







