Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 lipca 2018

Denko czerwcowe

Gdzie to lato ja się pytam! Cały tydzień pada, nic mi się przez to nie chce (no dobra, oglądam serial dla zabicia czasu ☺). Chciałabym pojechać gdzieś nad wodę, poopalać się trochę, zrelaksować na świeżym powietrzu... A tak to zostaje mi tylko balkon (zakładając, że deszcz nie zacina za bardzo). Pod ostatnim chomiczym postem sporo z Was pisało mi, że nie jest źle z moimi zapasami. Wiecie czego to zasługa? Zużywania, zużywania, zużywania!

środa, 5 kwietnia 2017

Denko marcowe

Jak już pewnie wiecie w marcu moja szafka z kosmetykami "troszkę" się zapełniła. Czy równie skutecznie jak zakupy idzie mi również zużywanie kosmetyków? Chyba nie aż tak dobrze, ale nie będę narzekać, bo i tak jest całkiem nieźle. Zapraszam dalej :)

niedziela, 11 grudnia 2016

Denko listopadowe

Powoli zbliża się połowa grudnia, a ja jeszcze nie rozliczyłam się z listopadowymi pustakami. Na swoje usprawiedliwienie mam głównie brak światła do zrobienia zdjęć i paskudne choróbsko, które męczy mnie od kilku dni :( Ale do rzeczy, nie zamierzam przeciągać, rozliczam się i zmykam znów do wyrka :)

sobota, 5 listopada 2016

Denko październikowe

Kolejny miesiąc za nami, pora więc zrobić miejsce na kolejne pustaki i rozliczyć się z październikowymi zużyciami :) Czy było ich dużo? Nie za bardzo, ale przy okazji pokażę Wam też kilka wyrzutków, z którymi też musiałam się rozstać.

środa, 3 sierpnia 2016

Denko lipcowe

Ja to chyba jestem jakąś ofiarą losu. Ten post miał się ukazać sam, dzisiaj o 10 rano, ale okazuje się, że nie ogarnęłam kolejnej blogowej umiejętności, czyli automatycznej publikacji postów :) Wiem, to niby nie jest trudne, ale jak się coś robi pierwszy raz to nigdy nie wiadomo czy się uda :) No i mi się nie udało :( Tymczasem pozdrawiam Was z upalnej Grecji i zostawiam z moim lipcowym denkiem.

W lipcu poszło mi chyba całkiem nieźle :)


W denku tradycyjnie znalazły się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę, takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana.

wtorek, 1 marca 2016

Denko lutowe

Styczniowe zużywanie poszło mi nad wyraz dobrze, czy to samo udało mi się w lutym? Nie da się ukryć, moje zapasy zmalały, ale ciągle kosmetyków mam sporo. Na szczęście chyba rezygnacja z boxów kosmetycznych działa na moją korzyść :) Zapraszam na przegląd zużyć z lutego - miesiąc niby najkrótszy, ale denko całkiem pokaźne :)


W denku tradycyjnie znalazły się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę, takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana.


1 - BALEA - żel pod prysznic
Moja pierwsza Balea, którą mam dzięki Angelice. Żel pienił się bardzo dobrze - co lubię, nie wysuszał - co też jest dla mnie ważne. Zapach jednak jakoś nie do końca mi pasował - niby taki słodko owocowy, ale jednak coś mi nie zagrało.

2 - ISANA - mydło w płynie
Miało piękny zapach i nie wysuszało skóry - to najważniejsze. Za to do mycia pędzli nadawało się średnio, problem był zwłaszcza z tymi ubrudzonymi podkładem czy korektorem. Ale do mycia pędzli przecież mogę używać innego, a to ze względu na zapach pewnie jeszcze kiedyś kupię.

3 - JOANNA - peeling myjący
Bardzo lubię te malutkie peelingi. Mają świetne zapachy, a do tego całkiem nieźle zdzierają (jak na żele peelingujące). Najczęściej zabieram je na wyjazdy, ale w domu też ich używam. Pomarańczowy jest jednym z moich ulubionych zapachów.

4 - DOVE - kremowa kostka myjąca
Zapach pudrowy, taki klasyczny Dove. To była akurat wersja z drobinkami peelingującymi, ale nie czarujmy się - za dużo to te drobinki nie robiły :) Mydła w kostkach to nadal nie są moje ulubione myjadła (pisałam o nich tutaj) i raczej sama z siebie ich nie kupię, ale jak skądś dostanę to rozpaczać nie będę :)

5 - KA-HA - peeling do ciała
Cudowny peeling od Mineralnej Kasi. Rany, jak on pachniał! Kasia twierdzi, że to granat (a kolor chyba dla niepoznaki był zielony) :) Bardzo dobrze zdzierał, natłuszczał skórę, pozostawiał ją miękką i pachnącą. Z chęcią przygarnę jeszcze kiedyś to cudo :)


6 - INTIMEA - żel do higieny intymnej
Duży, tani, łatwo dostępny (ach, te wszechobecne Biedronki ☺). Dobrze się pienił i - co najważniejsze - nie podrażniał. Wiem że są też inne wersje, więc pewnie następnym razem wypróbuję którąś z nich.

7 - REXONA - antyperspirant
Przyjemny, świeży, pudrowo-kremowy zapach. Do tego dość szybko się wchłaniał, nie brudził ubrań i całkiem nieźle redukował pocenie. Nie wiem czy poradziłby sobie u mnie w okresie letnim, ale jestem nastawiona pozytywnie i pewnie to sprawdzę :)

8 - THE SECRET SOAP STORE - krem do rąk
Świetny zapach - limonka i mięta, ale mięta taka zielona, prosto z krzaczka. Niestety bardzo mi przeszkadzała metalowa niepraktyczna tubka, zbyt mała zakrętka i bardzo wolne wchłanianie. Samo działanie kremu było fajne, ale stosowałam go raczej na noc, czasem w formie maski, grubszą warstwą. Tak normalnie do pracy się nie nadawał, bo był zbyt treściwy i zbyt tłusty, a do torebki też nie bardzo, bo był niewygodny w obsłudze. Do tego cena... chyba około 40 zł.


9 - TIMOTEI - odżywka do włosów
To nie pierwsze opakowanie tej odżywki i na pewno nie ostatnie. Moje włosy są po niej miękkie, gładkie, pachnące i nabierają ładnych złotawych refleksów. O całej serii tych kosmetyków pisałam w tym poście.

10, 11 - L'OCCITANE - szampon i odżywka
Te miniatury znalazłam w jednym z Shinyboxów, były idealne na wyjazd. Miały bardzo przyjemny cytrusowy zapach (werbena), który utrzymywał się we włosach jeszcze przez kilka godzin po umyciu. Włosy były gładkie, błyszczące i zupełnie się plątały. To ostatnie przetestowałam w warunkach ekstremalnych, bo okazało się że na ostatnie szkolenie nie zabrałam szczotki do włosów (brawo ja!). Okazało się, że jakoś się bez niej obyłam przez te trzy dni :) Chętnie bym je jeszcze kupiła (zwłaszcza szampon, który był bardzo wydajny), ale cena mnie trochę zniechęca (około 60 zł za 250 ml).


12 - APIS - mgiełka
Żałuję, że nie zaczęłam jej używać od razu jak ją dostałam, tylko otworzyłam chyba jakoś we wrześniu. Przyjemnie odświeżała twarz, delikatnie ją nawilżała. Na samym początku nosiłam ją w torebce właśnie do odświeżenia i zroszenia czymś twarzy (nie kupuję wody termalnej), ale jak skończyły się upały to używałam jej do spryskiwania maseczek z glinki, a później też do tonizowania twarzy (bo okazało się że jest bardzo wydajna, a należy ją zużyć w ciągu czterech miesięcy od otwarcia). Szkoda tylko że atomizer nie tworzy delikatniejszej mgiełki zamiast tych dość mocno wyczuwalnych kropelek.

13 - NOREL - krem rozjaśniająco-wygładzający z kwasem migdałowym
Ten krem pokazywałam Wam całkiem niedawno w poście z moimi hitami. To było moje pierwsze spotkanie z kwasami. Już po pierwszym tygodniu byłam zachwycona - krem widocznie rozjaśnił moje przebarwienia. Wcześniej żaden krem nie poradził sobie z nimi aż tak dobrze :) Ale żeby nie było tak wesoło to zaczęły mi się pojawiać na twarzy suche skórki, krem nie radził sobie z nawilżaniem (zaznaczam że jestem typowym sucharkiem). Pomyślałam sobie "Buuu... nieudany kosmetyk od Norel :( Szkoda, bo do tej pory wszystkie się sprawdzały." Ale zanim z niego zrezygnowałam to poszłam po radę do wujka Googla - no bo skoro ja jestem taki kwasowy laik to wujek na pewno wie więcej :) No i oczywiście wiedział. Wyczytałam, że przy stosowaniu kremów z kwasami zaleca się jeszcze dodatkowo nakładanie kremów nawilżających. Od tej pory wszystko jest w jak najlepszym porządku: wieczorem po oczyszczeniu twarzy nakładam krem z kwasem migdałowym, a po 15-20 minutach hialuronowy - moja cera wygląda świetnie, jest rozjasniona, ma wyrównany koloryt. Jedyne co nie do końca mi odpowiada w tym kremie to niezbyt przyjemny zapach (ale podobno kosmetyki z kwasem migdałowym tak mają).

14 - NOREL - hialuronowy krem aktywnie nawilżający
To był właśnie mój ratunek po kremie migdałowym :) Ten używałam dwa razy dziennie - rano, na serum, spokojnie można było go używać pod makijaż. No i wieczorem jako dodatkowe nawilżenie po kremie z kwasem migdałowym. Przyjemny, delikatny zapach, szybkie wchłanianie, solidne nawilżenie - moja skóra lubi kosmetyki Norela chyba bez wyjątku :)

15 - YVES ROCHER - krem pod oczy i na powieki
Jego cena regularna to coś ponad sto złotych, ja dostałam go gratis do jakiegoś zamówienia (za to właśnie uwielbiam YR). Całkiem nieźle radził sobie z nawilżaniem okolic oczu, był dość treściwy, ale nadawał się również pod makijaż, bo nakładany cienką warstwą wchłaniał się całkiem dobrze. Jego używanie nie dało może jakichś spektakularnych efektów, ale spisał się na tyle dobrze że jak będzie w jakiejś fajnej promocji to może się na niego skuszę.


16 - YVES ROCHER - pomadka ochronna
Taki sobie przyjemny średniaczek :) Dawała delikatny kolor na ustach, przyjemnie pachniała. Nawilżenie nie było rewelacyjne, co jakiś czas musiałam ponawiać aplikację, ale używało mi się jej całkiem przyjemnie.

17 - EMBRYOLISSE - krem BB
Miniatura o pojemności 5 ml znaleziona w Joyboxie. Bardzo fajnie wyrównywał koloryt skóry, wygładzał ją. Stosowałam go solo albo jako bazę pod podkład (jedna z propozycji producenta). Niestety jego cena to około 120 zł / 30 ml :(

18, 19, 20 - YANKEE CANDLE
Świeczka Rainwashed Berry miała całkiem przyjemny cierpko-słodki zapach. Nieduszący, niedrażniący, taki nieoczywisty, ale fajny :) Spiced Orange to już wosk o świątecznym zapachu, który idealnie wpasował się w mój gust. Był delikatnie cytrusowy, z korzennymi nutami, przy pierwszym paleniu dość intensywny. Casis za to ciągle ciężko mi ocenić - czasem go lubiłam, a czasem najchętniej wywaliłabym go za okno razem z kominkiem :) Niby klimat owocowy, więc ok, nie był za słodki - więc też ok, ale jakoś coś mi czasem nie grało (ehhh te zmienne kobiece nastroje).

Ja zabieram się w takim razie do zbierania kolejnej torby śmieci, trzeba zrobić trochę miejsca na jakieś nowości :) A jak Wasze zużycia, pochwalicie się?

sobota, 2 stycznia 2016

Denko grudniowe i zapomniana nowość

Grudniowe nowości były dość spore, o czym mogłyście się przekonać w poprzednim wpisie. Czy w związku z tym dla równowagi w przyrodzie pojawi się równie dużo pustaków? Niestety nie, choć i tak nie jest źle.


W denku tradycyjnie znalazły się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę, takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana.


1 - BATISTE - suchy szampon
Tym razem wersja dla szatynek - zdziwił mnie biały nalot, bo myślałam że będzie brązowy, tak jak w wersji dla brunetek. Jeśli chodzi o działanie to nie mam zastrzeżeń; odświeża włosy, delikatnie zwiększa ich objętość. Na pewno jeszcze kupię, choć nie wiem czy akurat tą wersję.

2 - JOANNA - farba do włosów
Lubię ją bardzo. Jest tania, ma dokładnie taki kolor jakiego szukam, mimo zawartości amoniaku nie śmierdzi jakoś wybitnie. Dodatkowo łatwo się ją wypłukuje z włosów i bezproblemowo usuwa resztki ze skóry jak się ubrudzimy.

3 - TIMOTEI - odżywka do włosów
Produkty Timotei przypadły mi do gustu i postanowiłam wypróbować kolejną wersję, dla włosów brązowych. Jest w porządku, ułatwia rozczesywanie, nie spływa z włosów, ale spodziewałam się że zawarty w niej wyciąg z henny da jakiś widoczny efekt. Wolę jednak odżywkę Drogocenne olejki, po której naa włosach robią mi się ładne refleksy. Ta mnie w sumie niczym nie urzekła.


4 - DRESDNER ESSENZ - żel pod prysznic
Czekolada z żurawiną - pachniał cudnie! Jak Delicje wiśniowe: słodko, ale z lekką nutą kwaskowatych owoców. Pienił się dobrze i nie wysuszał skóry. Niestety nie jest zbyt tani (17 zł / 200 ml).

5 - REXONA - antyperspirant
Przyjemny świeży zapach, działanie średnie, a do tego ja po prostu nie lubię antyperspirantów w sprayu. Zdecydowanie bardziej wolę kulki albo sztyfty :)

6 - AA - balsam do pielęgnacji ciała
Niezbyt gęsty, dość lekki, łatwo i szybko się wchłaniał. Nawilżenie jakie daje jest dość dobre, ale moja skóra nie należy do tych bardzo wymagających, więc trudno mi stwierdzić jak spisze się przy suchej. Niestety nie przypadł mi do gustu jego kwiatowy zapach, ale wiadomo - to rzecz subiektywna.

7 - CLARENA - krem do biustu
Bardzo przyjemny zapach, dość gęsta kremowa konsystencja z zatopionymi czerwonymi granulkami, wbrew pozorom był bardzo wydajny. U mnie niestety nie zauważyłam żadnych efektów, ale to tylko dlatego że nie potrafię się zmobilizować do regularnego balsamowania, biustu również.

8 - VEDARA - złoty peeling do ciała
Nie przypadł mi go gustu jego mocny orientalny zapach. Wolę też mocniejsze zdzieraki niż ten. Więcej na jego temat pisałam tutaj.


9 - AVON - żel do oczyszczania, tonizowania i nawilżania
Miał dość neutralny kremowy zapach i wodnistą konsystencję. Na pewno nie nawilżał, od razu po umyciu twarzy musiałam nakładać krem. Z usuwaniem resztek makijażu też nie radził sobie zbyt dobrze, dlatego stosowałam go do porannego oczyszczania twarzy.

10 - NOREL - mleczko-tonik regenerujący
Kosmetyk trafił do mnie w ramach akcji "Podziel się postem", którą Norel organizuje na swoim facebooku. Jako mleczko do demakijażu nie przypadł mi do gustu bo powodował pieczenie oczu (jak wszystkie mleczka u mnie), ale jako tonik już całkiem nieźle. Więcej szczegółów znajdziecie w recenzji.

11 - NOREL - serum ProFiller
Kolejny kosmetyk od Norel, również w ramach akcji "Podziel się postem". Jego recenzję również znajdziecie na blogu, w tym miejscu. Przy regularnym i dłuższym stosowaniu zauważyłam poprawę napięcia skóry, która dzięki temu stała się gładsza i bardziej ujędrniona. Jeśli chodzi zaś o nawilżenie, to w moim przypadku dało się ono odczuć, ale nie było ono zbyt spektakularne - używanie kremów nawilżających było konieczne. Przed szybkim zakupem kolnejgo trochę powstrzymuje mnie cena - 118 zł :(

12 - SO BIO ETIC - peeling do twarzy z bio aloesem
To w zasadzie nie peeling, a żel peelingujący. Pisałam Wam o nim niedawno, w tym poście. To naprawdę całkiem fajny kosmetyk, nie mam mu nic do zarzucenia jeśli chodzi o działanie, ale ja wolę mocniejsze zdzieraki.

13 - AVON - rozświetlająca maseczka do twarzy Planet Spa
O całej serii Caribbean Escape pisałam Wam tutaj. Maseczka do twarzy z całej czwórki najbardziej przypadła mi do gustu, i znalazła się nawet w moich ulubieńcach. Skóra po jej użyciu jest wygładzona dzięki drobinkom peelingującym i naprawdę solidnie nawilżona. Mimo że maseczkę ścieram wilgotną gąbeczką to nie czuję potrzeby natychmiastowego nakładania kremu.


14 - KA-HA - szampon w kostce
Szampon miodowy dostałam od Mineralnej Kasi. Najpierw nie wiedziałam jak podejść do tego cudaka, no bo jak to - szampon w kostce? No więc spieniałam szampon w rękach, jak mydło i nanosiłam tą pianę na włosy - zadziałało :) Szampon przyjemnie pachniał, dobrze się pienił, był bardzo wydajny, nie powodował szybszego przetłuszczania się włosów. Niestety dopóki Kasia nie zdecyduje się na własny biznes to nigdzie tego szamponu nie kupicie.

15 - KRINGLE CANDLE - daylight
Świeczka o zapachu gorącej czekolady, znalazłam ją w czekoladowym, listopadowym Chillboxie. Na sucho pachniała przecudnie słodko, bez grama sztuczności, sama czekolada. Po odpaleniu traciła trochę uroku, ale zapach nadal był przyjemnie słodki i otulający.

16, 17 - YANKEE CANDLE - woski zapachowe
Zapach Sweet Strawberry był dość intensywny, przyjemnie owocowy, choć te truskawki były nico sztuczne. Ale i tak zapach mi się podoba i pewnie do niego wrócę. Cinamon Stick mnie za to nie zachwycił mimo że lubię zapach cynamonu. Ten był jakoś mało wyczuwalny, bardzo delikatny, nie przywołał mi świąt :)

I to tyle denka, ale w tytule posta przeczytać mogłyście też o zapomnianej nowości. No tak, bo ja taka ofiara losu jestem i jak pisałam posta o nowościach to zapomniałam o jeszcze jednej. Mianowicie sama sobie zrobiłam planer na przyszły ten rok!


Planer jest w ujęciu tygodniowym, z dodatkowym miejscem na notatki. Jest też miejsce na zaplanowane posty, plany zakupowe, czy rozliczanie się z postanowień i planów (u mnie na pewno będzie to zumba i ćwiczenia na piłkach). Z biegiem czasu pewnie zweryfikuję czy taka forma planera mi odpowiada, a może mam na coś za mało / za dużo miejsca i zobaczymy, może na 2017 też sama sobie stworzę planer :)

A Wy pożegnałyście się się już z zeszłorocznymi pustakami? Jak Wam poszło?

sobota, 5 grudnia 2015

Denko listopadowe

W listopadzie poszło mi dość skromnie jeśli chodzi o zużycia. Ale to oczywiście nie zmienia faktu, że każde zdenkowane opakowanie cieszy i pozwala otworzyć następne w kolejce :)


W denku tradycyjnie znalazły się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę, takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana.


1 - BIODERMA - płyn micelarny
Bardzo skuteczny, bardzo delikatny i bardzo drogi. No, może nie bardzo drogi, ale sporo droższy od innych, równie skutecznych. Jego pełna recenzja ukaże się lada dzień, ale już mogę napisać że kupię go ewentualnie jedynie w dobrej promocji. Bez niej wolę dużo tańszego, a równie skutecznego różowego Garniera.

2 - BIOLAVEN - żel do mycia twarzy
Żel dobrze oczyszcza, nieźle radzi sobie również z demakijażem. Nie wysusza, ale też nie nawilża. Zapach jest bardziej winogronowy niż lawendowy, co mnie akurat bardzo ucieszyło :) Z chęcią będę do niego co jakiś czas wracać, a Wy możecie więcej o tym żelu przeczytać tutaj.

3 - DERMIKA - emulsja do nawilżania i łagodzenia
Pisałam o niej całkiem niedawno, w tym poście. Kosmetyk bezzapachowy, szybko się wchłaniał, nieźle nawilżał. Niestety mnie zapychał, a szkoda, bo poza tym spisywał się całkiem nieźle.


4 - NO 36 - antyperspirant do stóp
Dość przyjemny zapach, całkiem szybkie wchłanianie. I to tyle. Nie zauważyłam żeby redukował pocenie, więc pewnie już się więcej nie spotkamy.

5 - ORIFLAME - krem do stóp
Zapach był bardzo dziwny. Z jednej strony trochę mentolowy, ale miał w sobie też coś co bardzo drażniło mój nos, coś nieprzyjemnego. Krem pozostawiał do tego po sobie lepką warstwę i cieszę się że miał tak małą pojemność, bo szybko się skończył :)

6 - YVES ROCHER - żel pod prysznic
Świąteczna limitka o zapachu czekolady i pomarańczy, ale od czasu do czasu widuję ją w sklepie internetowym. Pachnie cudownie, jak Delicje szampańskie. Dobrze się pieni, utrzymuje przez jakiś czas na skórze. Jeśli tylko na nią trafię to z pewnością wyląduje w moim internetowym koszyku :)


7 - JOANNA - maseczka do włosów z keratyną
Ta tubka pochodzi z opakowania z farbą do włosów, ale przekopałam Internety i okazuje się że jest też sprzedawana solo. Bardzo się z tego cieszę, bo po jej użyciu włosy były gładkie, miękkie, sypkie i łatwo się rozczesywały. Chętnie kupię pełnowymiarową wersję.

8 - GOLDWELL - spray do włosów zwiększający objętość
Mimo że jest malutki to był ze mną strasznie długo - po prostu rzadko używam lakierów do włosów. Nie zauważyłam żeby zwiększał objętość, a jeśli chodzi o utrwalenie fryzury to też nie było powalająco. Do tego cena około 50 zł / 300 ml na pewno nie zachęca do zakupu.

9 - GOLDWELL - krem do stylizacji włosów
Bardzo wydajny. W wypadku kremu utrwalenie fryzury i zwiększenie objętości włosów były całkiem niezłe, ale niestety pod koniec dnia włosy sprawiały wrażenie tłustych i nieświeżych. Podobnie jak w przypadku lakieru cena jest zdecydowanie zbyt wysoka 57 zł / 75 ml.


10-13 - SKIN79 - maski w płacie
Na temat całej serii tych kolorowych maseczek będziecie mogły przeczytać niebawem. Masek jest 5 (zieloną zużyłam jeszcze w październiku). Mogę zdradzić tu, że znalazłam wśród nich i takie do których chętnie wrócę, jak i takie których nigdy więcej nie chcę u siebie zobaczyć :)

14 - KA-HA - wosk zapachowy
Dostałam go (a w zasadzie je, bo były dwa) od Mineralnej Kasi. Pachniały przyjemnie, jesiennie, otulająco. Kasia, zacznij w końcu sprzedawać te swoje wyroby, chętnych na pewno znajdziesz!

U mnie to tyle. Znacie coś z tych kosmetyków? A jak Wam poszło zużywanie w listopadzie?

sobota, 5 września 2015

Denko sierpniowe

Ostatnio pokazywałam Wam co nowego przywędrowało do mnie w sierpniu, teraz czas pokazać co wysyłam do kosza :) A w zasadzie nie tylko do kosza, bo część zużytych opakowań wędruje ode mnie do kogoś, kto nadaje im nowe życie i nową (czasem lepszą) zawartość. Mowa oczywiście o Mineralnej Kasi, której niesamowicie zazdroszczę umiejętności tworzenia tak fantastycznych kosmetyków. 
Denko (podobnie jak w lipcu) nie będzie zbyt pokaźne, ale małymi kroczkami w końcu pozbędę się zapasów :)


W denku tradycyjnie znalazły się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę,  takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana.


1 - AVON - żel pod prysznic Planet Spa
O całej serii Caribbean Escape pisałam już na blogu. Żel przyjemnie pachniał, dobrze się pienił. Miał niezbyt wygodne opakowanie bez żadnego dozownika, za to z dość sporym otworem. Na pewno nie kupię go w cenie regularnej (35 zł), ale zastanowię się nad nim przy okazji promocji :)

2 - PALMOLIVE - mydło w płynie
Urocze opakowanie, zapach w porządku, ale nie odpowiadała mi jego żelowa, lekko galaretowata konsystencja. Nie wysuszał skóry.

3 - FARMONA - peeling do ciała
Mój peeling (a w zasadzie żel peelingujący) to wersja wiśnia&porzeczka. Pachniał cudnie, choć mam wrażenie że po kontakcie z wodą zapach tracił nieco swój urok. Całkiem nieźle zdziera, kosztuje grosze, więc z chęci wypróbuję jeszcze inne wersje zapachowe :)


4 - THEO MARVEE - tonik do twarzy
Ten tonik z pyłem perłowym i ekstraktem z kawioru znalazłam w jednym z Shinyboxów. Był to mój pierwszy tonik od wielu, wielu lat więc ciężko mi porównać jego działanie do innych. Ten miał żelową konsystencję, nakładałam go nie wacikiem a palcami, był przez to bardziej wydajny. Moja skóra go chyba nawet polubiła, ale portfel by się z nim raczej nie zaprzyjaźnił - kosztuje niestety niecałe 50 zł. Na plus można też zaliczyć jego wydajność - wystarczył mi na około 4 miesiące.

5 - SYLVECO - oczyszczający peeling do twarzy
Kolejny produkt z Shinyboxa, więcej pisałam o nim tutaj.Generalnie do samego działania nie mam zastrzeżeń, ale nie ukrywam, że zapach tego peelingu nieco mi przeszkadza. Dobrze złuszcza, skóra jest po nim gładka, miękka i dobrze przyjmuje aplikowane później kosmetyki. Sylveco ma w swojej ofercie jeszcze jeden peeling z korundem - wygładzający, dedykowany dla skóry suchej, a ja taką właśnie posiadam i z pewnością za jakiś czas się na niego skuszę :)




6 - THALION - krem nawilżający z oceosomami
To miniatura, która przywędrowała do mnie... w Shinyboxie :P Krem miał aksamitną konsystencję, dość dobrze się wchłaniał, a działanie nawilżające było całkiem w porządku. Był też całkiem wydajny, bo naprawdę niewielka ilość wystarczała na pokrycie twarzy. Niestety na razie nie jestem gotowa wydać na krem 160 zł / 50 ml.



7 - TIMOTEI - szampon do włosów
O duecie z serii Moc i Blask (szampon i odżywka) możecie więcej przeczytać w recenzji. Dobrze się pienił, nie wpłynął na szybkość przetłuszczania się moich włosów, użycie po nim odżywki było konieczne. Włosy dobrze się układały, były błyszczące, ale mocy nie było :) W najbliższym czasie zamierzam kupić zestaw do włosów brązowych.

8 - JOANNA - farba do włosów
Farba w kolorze "orzechowy brąz" - kolor za pierwszym razem okazał się strzałem w dziesiątkę, więc postanowiłam tego nie zmieniać. Włosy są ładnie pokryte, błyszczące. Co ciekawe - mimo zawartości amoniaku farba nie śmierdzi; ekstrakt z brzoskwini nadaje jej całkiem przyjemny zapach. Trwałość koloru jest całkiem zadowalająca, ale kolor jest bardzo zbliżony do mojego naturalnego, więc typowy odrost jest mało widoczny.


9 - GILETTE - żel do golenia
Najczęściej do golenia używam depilatora, więc ten żel był u mnie straaaasznie długo. Bardzo lubię te żele zamieniające się w piankę, są bardzo wydajne, delikatnie zmiękczają włoski i nawilżają skórę. Nie podrażnił mnie ani nie uczulił nawet na sam koniec, a używałam go jeszcze dwa miesiące po terminie przydatności :>

10 - BANIA AGAFII - peeling do stóp
Szału niestety nie było. Drobinki peelingujące w niewielkiej ilości nie radziły sobie ze zdzieraniem, lepiej dało się odczuć działanie nawilżające. Ja potrzebuję zdecydowanie mocniejszych zdzieraków.

11 - STOKOLAN - krem do pielęgnacji ciała i rąk
Zapach podobny odrobinę do klasycznej Nivei. Bardzo treściwa, lekko tłusta konsystencja. Na początku używałam go do rąk, ale dość wolno się wchłaniał. Później zaczęłam używać go do stóp, głównie w formie maski (później nakładałam skarpetki). Sprawdził się całkiem dobrze, ale jakoś mnie nie zachwycił.


12 - PHARMACY LABORATORIES - antyperspirant w tabletkach
Nie, nie zamierzam Wam nagle zacząć pokazywać leków, ale te tabletki znalazłam w Shinyboxie, więc postanowiłam je tu umieścić z bardzo krótkim komentarzem. Nie działają.

13, 14 - PRRETI - płatki na oczy
Taki sobie gadżet, który w sumie niewiele robi :) Całkiem przyjemny w używaniu, ale efektów działania raczej nie zauważyłam. Najczęściej używałam je z moją siostrzenicą, która nazywa je "maseczkami" :)

A teraz zaczynam zbierać kolejne pustaki :) A jak Wasze sierpniowe zużycia?

sobota, 4 lipca 2015

Denko czerwcowe

Czerwiec był u mnie dość obfity jeśli chodzi o nowości, ale czy równie dobrze poszło mi ze zużywaniem? :) Myślę że całkiem nieźle, na dodatek pojawiło się kilka pozycji z kolorówki :)


W denku tradycyjnie znalazły się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę,  takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana. Przy okazji ostatniego denka zorientowałam się, że niektóre z Was myślą, że jak czerwony to bubel... Śpieszę z wyjaśnieniem - u mnie niekoniecznie. Ja na czerwono oznaczam również produkty, które okazały się na tyle średnie, że nie chce mi się do nich wracać, albo tak drogie że szkoda mi na nie (przynajmniej na razie) kasy, albo takie, których nie mam jak kupić, no i buble oczywiście też. Ale warto czytać opisy - po to przecież piszę te mini recenzje :)


1 - SYLVECO - odbudowujący szampon pszeniczno-owsiany
Bardzo przyjemnie pachniał - trawą cytrynową. Niestety niezbyt dobrze się pienił (a ja lubię pianę) i miałam wrażenie, że trochę mi plącze włosy (a przecież mam raczej krótkie). Nie wpłynął na szybsze przetłuszczanie się włosów, ale i tak mnie nie zachwycił.

2 - JOANNA - farba do włosów
Farba w kolorze "orzechowy brąz" - kolor okazał się strzałem w dziesiątkę! Włosy są ładnie pokryte, błyszczące. Co ciekawe - mimo zawartości amoniaku farba nie śmierdzi! Jeszcze nie wiem jak będzie z wypłukiwaniem się koloru, bo włosy farbowałam tydzień temu. Ale na dzień dzisiejszy jestem z niej bardzo zadowolona.

3 - LAKTACYD - emulsja do higieny intymnej
Przyjemny zapach, konsystencja dość wodnista. Ale co do działania nie mam zastrzeżeń - myje, nie powoduje podrażnień. No i wygodne opakowanie z pompką :)

4 - DOVE - antyperspirant
Ufff... Ostatni... Nie lubię sprayowych antyperspirantów i już :)


5 - DOVE - żel pod prysznic
O żelach Dove pisałam tutaj. Nie używałam ich już dawno i chyba pora nadrobić zaległości, bo są całkiem fajne. Ta wersja zapachowa nie urzekła mnie jakoś wybitnie, ale na pewno skuszę się na inne, te owocowe :)

6 - YVES ROCHER - żel pod prysznic Kwiaty Cytrusów
Pienił się dobrze, nie wysuszał skóry, ale zapachowo coś mi jednak nie zagrało. Oprócz nuty cytrusowej, którą bardzo lubię był tu jeszcze jakiś gorzkawy zapach, nie do końca mi odpowiadał.

7 - EVELINE - waniliowy krem-maska do rąk i paznokci
Dostałam go w paczce do testowania, pisałam o nim w tym miejscu. Jako krem do pracy spisał się dobrze, bardzo szybko się wchłaniał i nie pozostawiał po sobie tłustej warstwy. Szkoda, że nie ma go w innej wersji zapachowej, bo nie przepadam za wanilią...

8 - SYIS - kolagenowe serum do paznokci
Mój absolutny ulubieniec jeśli chodzi o poprawianie kondycji paznokci :) To już moje drugie opakowanie i pewnie kupię jeszcze kolejne jak moje paznokcie znów będą potrzebować pomocy. Po więcej szczegółów zapraszam do recenzji.

9 - JOANNA - plastry z woskiem do depilacji twarzy
Moje ulubione, nie wiem le już zużyłam opakowań. Nawet jak próbowałam innych to i tak wracałam to tych :) Aktualnie zaopatrzyłam się w Epistick i plasterków nie potrzebuję, ale jak będę chciała znów wrócić do tej formy depilacji to wybiorę właśnie te plasterki.


10 - BINGOSPA - maska do twarzy kompleks algowy
Maseczka przeznaczona jest do skóry normalnej, a ja mam suchą, ale liczyłam na to obiecane nawilżanie. Przy pierwszym użyciu poczułam takie pieczenie, że od razu ją zmyłam. Nie pojawiło się na twarzy na szczęście żadne podrażnienie ani zaczerwienienie. Zaczęłam szperać w czeluściach internetu i okazało się że sporo osób ma takie odczucia. Postanowiłam dać jej drugą szansę. Okazuje się, że pieczenie z upływem czasu słabnie, ale jest ciągle wyczuwalne. Nawilżenie jest takie sobie, a biorąc pod uwagę dyskomfort podczas stosowania - nie zamierzam wracać do niej nigdy więcej.

11,12 - EVELINE - kremy na dzień i na noc 40+
Ich recenzja znajduje się w tym miejscu. Oba kremy były całkiem przyjemne w użytkowaniu, bardzo szybko się wchałaniały, miały przyjemny zapach. Niestety w kwestii nawilżenia mnie zawiodły. 

13 - BINGOSPA - wygładzający krem do twarzy
Kolejny produkt BingoSpa, który jak dla mnie okazał się mniej niż średni. Tu także zawiodło przede wszystkim nawilżanie, poza tym nie był taki zły. Oczywiście żadnego wygładzenia nie zauważyłam :) W związku z tym, że przez moje twarzowe zapasy krem się przeterminował, to ostatecznie zużyłam jako krem do stóp - też bez rewelacji :)


14 - L'OREAL - żel-krem oczyszczający Ideal Soft
Jeden z moich ulubieńców do mycia twarzy :) Nie wysusza jej, bardzo dobrze oczyszcza, nadaje się też do demakijażu. Nie podrażnia. Jego minusem jest chemiczny zapach. Więcej możecie przeczytać w recenzji.

15 - POSE - krem pod oczy
Nie, nie i jeszcze raz nie. Bardzo wolno się wchłaniał, pozostawiał tłustą warstwę, wysuszał moją skórę, szczypał w oczy... Jak chcecie przeczytać więcej to zapraszam Was tutaj.

16 - LIERAC - płyn micelarny do demakijażu
Znalazłam go w którymś z Shinyboxów. Średnio sobie radził z demakijażem, a do tego bardzo intensywnie pachniał. Mi osobiście ten zapach nie odpowiadał, był zbyt ciężki. A do tego ta cena - 65 zł / 200 ml!

17 - CETAPHIL - łagodna emulsja do mycia
Dostałam ją kiedyś przy okazji jakichś zakupów w aptece. Nie przypadła mi do gustu - bardzo słabo oczyszczała, pozostawiała tłustą warstwę na twarzy.

18 - EMBRYOLISSE - krem BB
Miniatura o pojemności 5 ml znaleziona w Joyboxie. Bardzo fajnie wyrównywał koloryt skóry, wygładzał ją. Stosowałam go solo albo jako bazę pod podkład (jedna z propozycji producenta). Niestety jego cena to około 120 zł / 30 ml :(


19 - LOVELY - trio brązer / puder / rozświetlacz
Znalazłam je w Shinyboxie, to był mój pierwszy brązer i pierwszy rozświetlacz :) Coś tam jeszcze zostało w opakowaniu, ale już bardzo niewygodnie się go używa. Najbardziej chyba byłam zadowolona z brązera, później z pudru a najmniej z rozświetlacza. Ogólnie całej trójki używałam z przyjemnością, takie opakowanie może się świetnie spisać na wyjazdach, ale ja chyba już go nie kupię ze względu na (nie)wygodę używania :)

20 - LAMBRE - błyszczyk do ust
Dostałam go w paczce mikołajkowej. Bardzo fajny delikatny kolor, wygodna aplikacja za pomocą pędzelka. Trwałość średnia - ale to w końcu błyszczyk. Nie mam pojęcia gdzie i za ile można go kupić :)
Drugi błyszczyk w denku to jakiś noname, mam go chyba z jakiejś gazety (?). Też bardzo fajny kolor, do tego malutki rozmiar, więc można go wrzucić gdziekolwiek.
Wykończyłam też błyszczyk z Essence, ale nie wiem jaki konkretnie poza tym, że brudnoróżowy. Zgubiłam gdzieś opakowanie zanim wrzuciłam je do torby z pustakami.

21 - EVELINE - skoncentrowane serum do rzęs
Pisałam o nim tutaj. Jako serum nie działa u mnie w ogóle. Jako baza spisuje się lepiej, choć też jakoś bez szału. Wiem, że Eveline ma jeszcze taką zieloną odżywkę, która działa podobnie (sprawdza się jako baza, ale nie jako odżywka) i nie wiem czy następnym razem nie skuszę się właśnie na nią dla porównania.

22 - EVELINE - tusz do rzęs
On też miał już swoją recenzję na blogu, dokładnie w tym miejscu. Z całą pewnością nie daje ekstremalnego efektu sztucznych rzęs, jako to obiecuje producent, ale jako taki dzienniak spisuje się dość dobrze. Ładnie rozdziela rzęsy, wydłuża je. Do tego nie osypuje się w ciągu dnia. Jeśli chcecie zobaczyć efekt na rzęsach to zapraszam Was do podlinkowanej recenzji.

23 - EVELINE - eyeliner 2000 Procent
Całkiem fajny eyeliner, który wbrew obietnicom producenta wcale nie jest wodoodporny :) Wygodny aplikator (coś pomiędzy twardym pisakiem a miękkim pędzelkiem), ale trudno nim namalować taką całkiem cienką kreskę. Dla mnie to nie był problem, bo i tak zawsze maluję nieco grubsze :)

24 - ALTERRA - pomadka rumiankowa
Kupiłam ją z zamiarem stosowania jako odżywki do rzęs, efekty możecie zobaczyć w tej recenzji. Efekty nie były może spektakularne, ale dla mnie widoczne. Na pewno wzmocniła moje rzęsy :) Końcówkę zużyłam już tradycyjnie - do ust. Działanie jak najbardziej w porządku, ale nie odpowiadał mi jej zapach.

25 - SECHE VITE - wysuszacz
Rewelacja! Od kiedy go dostałam to polubiłam malowanie paznokci :) Rzeczywiście są suche już po kilku/kilkunastu sekundach, przedłużona jest też trwałość lakieru. Aktualnie wróciłam do hybryd, ale będę chciała znów malować paznokcie lakierami to na pewno go kupię.


26 - AVON - woda toaletowa Pur Blanca
Ja jestem ofiara losu i wiecznie gubię gdzieś nakrętki - co widać :) Tą wodę chyba dostałam od kogoś w prezencie, używałam jej dość rzadko, bo dla mnie zapach jest za słodki.

27 - NU - zmywacz w chusteczkach
Śmierdzi, jest bardzo tłusty, ale działa naprawdę dobrze. Ja zdecydowanie wolę tradycyjne zmywacze.

28 - SKIN79 - próbki kremów BB
Bardziej jakoś przypadł mi do gustu złoty, z czego bardzo się cieszę, bo mam go w wersji pełnowymiarowej, z pudełka Inspired by Charlize Mystery. Oba ładnie się wtapiają i dopasowują do koloru skóry, wyrównują koloryt. Być może napiszę więcej za jakiś czas o tej wersji VIP Gold.


A to skarby od Kasi, których nie kupicie nawet w najlepszym sklepie.  Żel peelingujący algi+owoce był całkiem przyjemny, drobinki masowały skórę, a po jego użyciu nie musiałam używać balsamu. Peeling mocny z glinką zieloną to naprawdę solidny zdzierak. Rewelacyjnie spisał się przy stosowaniu na stopy i łokcie (opakowanie było małe, więc szkoda było użyć na całe cało). Serum kwiaty, kwas hialuronowy i algi to najlepsze serum na świecie! Używałam go zawsze wieczorem, a czasem też rano. Skóra była dobrze nawilżona, gładka. Kasiu, mam nadzieję, że zapisujesz gdzieś te przepisy :)

A jak tam Wasze denka? Dobrze Wam idzie zużywanie?

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Denko marcowe

Dzisiaj większość wylewała wodę z wiader, butelek, pistoletów itp. a ja wylewam (no dobra, wyrzucam ☺) puste opakowania :) Czas na marcowe denko! Sporo tego :)


Chyba w marcu udało mi się zużyć więcej niż kupiłam, więc nie jest źle :) W denku znajdą się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę,  takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana.


1 - BATISTE - suchy szampon
Mój pierwszy Batiste i już wiem, że nie zamienię go (przynajmniej na razie) na żaden inny. No dobra, mam zamiar przetestować różne rodzaje, więc teraz zamiast wersji dla brunetek mam wersję zwiększającą objętość. Szampon dość przyjemnie pachnie, odświeża włosy, a dodatkowo przy wersji dla brunetek nie muszę się martwić białym nalotem :)

2 - BANIA AGAFII - balsam do włosów aktywator wzrostu
Przyjemna niedroga odżywka, którą znalazłam w Shinyboxie. Włosy po jej użyciu były miękkie i przyjemne w dotyku, ładnie pachniała. Nie zauważyłam szybszego wzrostu włosów, ale może to za mała pojemność :)

3 - HEAD&SHOULDERS - szampon do włosów
Przez długi czas w mojej łazience nie gościły żadne inne szampony niż Head&Shoulders, zmieniałam jedynie od czasu do czasu rodzaj. Spisuje się u mnie bez zarzutów, więc z pewnością jeszcze do niego wrócę jak uszczuplę swoje zapasy :)

4 - JOANNA - szampon koloryzujący
Efekt po jego użyciu jest żaden. Dosłownie. Ani koloru, ani blasku, nic. Zupełnie nic.

5 - L'BIOTICA BIOVAX - maseczka do włosów z naturalnymi olejami
Ta maska również sprawiła na mnie dość dobre wrażenie, ale przy moich krótkich włosach trudno zauważyć wszystkie efekty. Włosy na pewno były miękkie, nie przetłuszczały się szybciej niż zwykle.


6 - YVES ROCHER - żel peelingujący
Więcej o nim przeczytacie tutaj. Działanie peelingujące prawie żadne, zapach też mi nie przypadł do gustu. Być może wezmę kiedyś jeszcze dla porównania inną wersję zapachową, ale tego na pewno już nie kupię.

7 - AA - antyerspirant w kulce
Przyjemnie pachniał, z ograniczeniem potliwości radził sobie średnio, nie zachwycił mnie niczym szczególnym.

8 - PLANETA ORGANICA - żel pod prysznic
Jego recenzję znajdziecie tutaj. To nie jest zły żel, ale ja oczekuję czegoś innego. Dla mnie za mało się pienił i miał zbyt ulotny zapach (choć przyznaję, że bardzo przyjemny).


9 - PAT&RUB - rozgrzewający balsam do rąk
Zachwycałam się nim tutaj. Piękny, korzenny zapach i długotrwałe nawilżenie. Cena nie zachęca, ale na kolejne święta chyba sprawię sobie taki prezent :)

10 - YVES ROCHER - peelingujący olejek do dłoni
Jego recenzja też już znajduje się na blogu, w tym miejscu. Był to mój pierwszy peeling do dłoni, więc nie miałam go z czym porównywać. Teraz już mam odniesienie do peelingu z Eveline i ten wypada jednak trochę blado. Ale nie wykluczam, że kiedyś, przy jakiejś promocji... :)

11 - ŚWIT PHARMA - skarpetki SPA dla stóp
Zużyłam je na wieczorze SPA, który zorganizowałyśmy sobie z koleżanką. Stopa (tak, jedna, bo na drugą założyłam inną skarpetę dla porównania☺) była fajnie nawilżona, gładka, aczkolwiek przypuszczam, że taki efekt można osiągnąć nakładając na stopy grubszą warstwę kremu i owijając ją workiem :> Dodatkowo dzień później po tym nie było śladu, więc efekt nawilżenia nie był zbyt długotrwały. Skarpetki były wielkie, a żeby nie spadały dołączono do nich małą naklejkę, żeby skarpety trzymały się na miejscu. Ja swoją chyba trochę źle zamocowałam, bo się co chwilę odklejała. Moim zdaniem 15 zł to jednak dość sporo jak na taki efekt.

12 - BIOLUXE - krem do stóp
Więcej przeczytacie o nim tutaj. Niska cena i całkiem przyzwoite działanie, może przy okazji jakichś zakupów znów się u mnie pojawi.


13 - BINGOSPA - maska do twarzy ze 100% olejem ryżowym
Miała nawilżać i odżywiać, ale jakoś niespecjalnie się spisała. Nie zrobiła nic złego, ale dobrego też niewiele. Nawilżenie było chwilowe, po maksymalnie pół godzinie od ściągnięcia maseczki i tak musiałam nakładać krem nawilżający. Do ostatnich dwóch czy trzech aplikacji dodawałam dodatkowo kilka kropli olejku z awokado, wtedy spisywała się nieco lepiej, ale ciągle bez szału.

14 - YVES ROCHER - rewitalizujący roll-on pod oczy
Kosztuje jakieś straszne pieniądze, w cenie regularnej chyba coś około 70 zł. Oczywiście YR bardzo często ma jakieś promocje, więc można go kupić taniej, ja dostałam go gratis do którychś zakupów. Najfajniejsze w nim były trzy metalowe kuleczki, którymi można było masować skórę pod oczami. Działanie bardzo przeciętne, a może nawet słabe. Słabo nawilżał, nie wpłynął na zmniejszenie cieni pod oczami (ale nie mam z tym dużego problemu). I najważniejsze - pozostawiał różową błyszczącą poświatę - im dłużej go używałam tym bardziej była ona różowa i bardziej błyszcząca, nie wiem, może te drobinki gdzieś tam się ukrywały? W sumie to teraz sobie myślę, że mogłam wyczyścić opakowanie i używać samych kuleczek do masażu, ale tubka już jest w śmietniku :>

15,16 - PUREDERM - maseczki do twarzy
Maseczka peel-off z zieloną herbatą do mnie nie przemówiła zupełnie, nie zrobiła nic. Za to maseczka z papają (glinkowa) była bardzo fajna i chyba do niej jeszcze kiedyś wrócę. Skóra była rozjaśniona, wygładzona, oczyszczona. Sprawdzę też chyba inne wersje tych maseczek.

17 - SO BIO - woda do demakijażu oczu i twarzy
Jej recenzję już mogłyście przeczytać na blogu, jest tutaj. Działanie bardzo dobre, tylko cena trochę wysoka (choć nie tragicznie).


18 - AVON - woda toaletowa Celebre
Preferuję zapachy lekkie, świeże, nie słodkie. Ten nie do końca się w to wpasowuje, jest dość słodki, lekko kwiatowy, ale mam do niego sentyment - używam go z przerwami od liceum, więc całkiem długo.

19 - LOVELY - tusz do rzęs
Tutaj znajdziecie jego recenzję porównawczą. Niska cena, bardzo dobre działanie - kupię jeszcze niejedno opakowanie.

20 - NIVEA - pomadka ochronna
Od wielu lat kupowałam dokładnie tą wersję - perłową. I to jest pierwsze, które mnie rozczarowało - pomadka była bardziej biała i perłowa niż wcześniejsze, przez co używałam ją w domu, bo kolor na ustach był niewyjściowy. Może wypróbuję inne rodzaje, do tej już nie wrócę.

21 - VENITA - pomadka ochronna
Niski filtr (SPF6) spowodował, że używałam jej w pracy jako zwykłej pomadki nawilżającej. Ale spisywała się słabo.

22 - BELL - baza pod cienie
Moja pierwsza baza pod cienie, o której więcej przeczytacie tutaj. Byłam z niej zadowolona do samego końca, z chęcią będę do niej wracać.

23 - GLAZEL - kredka do brwi
Mój pierwszy produkt do brwi :) Do tej pory oprócz regulowania i przyczesywanie to jedyne co zdarzało mi się robić z brwiami to lekko przyciemniać je podeschniętym tuszem:> Brązowy kolor tej kredki z którego byłam niezadowolona okazał się trafiony i na jej miejsce trafiła już kolejna (obie mam z Shinyboxa).

24 - EVELINE - diamentowa odżywka do paznokci
Coś tam robiła, ale lepiej spisywała się u mnie ta 8w1. Wiem o formaldehydzie w jej składzie, ale u mnie nie robiła nic złego.


25 - FITTI - chusteczki nawilżane
Używane u mnie do różnych celów - od ścierania podkładu z ręki po sprzątanie. Te dodatkowo kupiłam za jakieś śmieszne pieniądze (5 zł za trzy opakowania).

26 - CLEANIC - płatki kosmetyczne
Standard.

27 - BARWA - olejki pod prysznic
Do działania nie mam większych zastrzeżeń, ale zapachowo zupełnie nie trafiły w moje gusta - ani oliwkowy, ani różany.

28 - SYNCHROLINE - balsam do ciała
Przeogromne saszetki, z których jedna wystarczała na posmarowanie przedramienia. Za mało żeby ocenić, za mało żeby zachęcić do kupna pełnowymiarowego kosmetyku.

29 - SYLVECO - lekki krem rokitnikowy
Przyjemnie nawilżał, szybko się wchłaniał. Zapach nie każdemu przypadnie do gustu, ale mi nie przeszkadzał. Miałam kiedyś krem rokitnikowy innej firmy i byłam z niego zadowolona, tego mam jeszcze chyba 3 próbki. Zużyję i zdecyduję co dalej.

30 - SYLVECO - łagodzący krem pod oczy
Niby tylko próbki, ale łącznie to 6 ml, co w przypadku kremu pod oczy jest jak dla mnie wystarczającą ilością do wyrobienia sobie zdania. A moje zdanie jest takie, że z pewnością kupię pełnowymiarowe opakowanie i to już niedługo! Krem szybko się wchłania, dobrze nawilża, lekko ujędrnia skórę (wiem, to dzięki nawilżeniu), nadaje się pod makijaż, nie podrażnia, nie powoduje szczypania.


31 - PUREDERM - skarpetki nawilżające
Działanie podobne do tych opisywanych wyżej, za to cena o połowę niższa. Do tego wygodniejsza dla mnie forma bardziej dopasowanej skarpetki-stópki. Za taką cenę być może co jakiś czas skuszę się na małe SPA dla stóp :)

32 - ORIENTAL THERAPY - maseczka odżywczo-regenerująca
Maseczka w formie nawilżonej chusteczki nakładanej na całą twarz (z otworami na oczy, nos i usta). Skóra po użyciu była nawilżona, gładsza, odświeżona. Całkiem przyjemne działanie za kilka złotych. Te koreańskie cuda potrafią zaskakiwać :)

33 - PERFECTA - spa dla dłoni
Taki mały dwuczęściowy cudak - peeling w jednym, maska w drugim. O ile do peelingu nie mam większych zastrzeżeń, to działanie maski nie przypadło mi do gustu. Dłonie były po niej klejące, nie czułam nawilżenia, równie dobrze mogłabym jej nie nakładać.

Ufff... Dziękuję jeśli dotarłyście do końca :) Znacie coś moich pustaków? Może są tu jakieś Wasze ulubione kosmetyki?

niedziela, 1 marca 2015

Denko lutowe

Chciałam skorzystać z okazji i światła dziennego, ale pogoda mnie nie lubi za bardzo chyba. Jest pochmurno, mgliście i paskudnie, ale w tygodniu i tak nie miałabym okazji. Dlatego kolejne denko już udokumentowane, mogę wyrzucić puste opakowania i zacząć zbierać kolejne :) 



W tym denku będą zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę,  takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana. O dziwo w denku znalazło się też co nieco z kolorówki :)


1 - YVES ROCHER - żel pod prysznic i do kąpieli
Bardzo lubię żele pod prysznic z Yves Rocher :) Ta seria trochę mnie denerwuje z uwagi na zamknięcie (zwykła nakrętka). I ile nie ma problemy z wlewaniem do wanny to pod prysznicem jest po prostu niewygodna. Muszę sobie w końcu kupić do nich pompkę (bo mają, tylko nie wiem czemu nie dają w pakiecie:P). W tym konkretnym żelu zapach był przyjemny, ale mnie nie zachwycił, dlatego też na pewno wrócę do tej serii ale raczej nie do tego zapachu :)

2 - JOANNA - peeling myjący
Kosztują kilka złotych, pięknie pachną i wbrew pozorom są całkiem niezłymi zdzierakami :) W tych buteleczkach jest mały problem z wydobyciem produktu do końca, ale są też takie które bez problemu możemy postawić do góry nogami. W ofercie jest chyba 5 lub 6 wersji zapachowych.

3 - NIVEA - balsam pod prysznic
Jestem leniem. Nie chce mi się po wyjściu spod prysznica używać żadnych mazideł poza tymi do twarzy, więc balsamy pod prysznic są dla mnie zbawieniem. To opakowanie (400 ml) jest strasznie nieporęczne, twarde, musiałam je rozciąć jak w środku było jeszcze dość sporo kosmetyku. Nie pamiętam już, ale przy tych mniejszych chyba takich problemów nie miałam. Co do działania - dla mnie w porządku, nawilża wystarczająco, pachnie przyjemnie - po prostu jak Nivea. Balsamów pod prysznic pojawia się coraz więcej, różnych firm, mam nadzieję że znajdę swojego ulubieńca :)

4 - DELAWELL - zmysłowy scrub solny
Jego pełną recenzję możecie przeczytać tutaj. Na razie mam jeszcze czym się zdzierać, ale za jakiś czas chyba go poszukam :)

5 - NOREL - krem-żel ujędrniający
Pisałam już że nie lubię się smarować? :P Ten krem dostałam w którymś z Shinyboxów. Zapach miał apteczny, niezbyt mi odpowiadający. Stosowałam go na na dekolt i szyję, czasem na biust. Byś może skóra stała się trochę jędrniejsza, ale nie na tyle żeby mnie skusić do zakupu.


6, 7 - TIMOTEI - szampon i odżywka "Drogocenne olejki"
Kupiłam je jako zestaw w Biedronce i słowa "promocja" chyba przesłoniły mi wszystko, bo nie zwróciłam uwagi, że przeznaczone są do włosów normalnych i suchych, a ja mam przetłuszczające. Tak więc niestety włosy musiałam zacząć myć codziennie zamiast co drugi dzień, ale za to efekt był jak najbardziej zadowalający. Włosy były gładkie, błyszczące, ciągle wyglądały jakby były świeżo po farbowaniu. Dodatkowo nie wiem w jaki sposób ale porobiły mi się takie ładne delikatne refleksy. Jak zużyję swoje szamponowe zapasy to z chęcią kupię Timotei, ale tym razem wybiorę odpowiednie dla mojego rodzaju włosów, sprawdzę chyba ten do włosów brązowych.

8 - 4 SENSO - maska do włosów
To maleństwo wystarczyło mi o dziwo na 3 razy, ale mam krótkie włosy. Pachnie przepięknie, ale mimo wszystko ciężko mi powiedzieć coś więcej po tych trzech użyciach. A jej cena (ok. 80 zł / 250 ml) skutecznie odstrasza mnie od wypróbowania efektów na dłuższą metę.


9 - MARIZA - puder ryżowy
Znów mały skarb z Shinyboxa. Polubiłam go bardzo, to był mój pierwszy puder transparentny. Ładnie matowił, nie bielił, nie wysuszał mojej skóry. Żałuję, że kosmetyki Marizy nie są łatwiej dostępne.

10 - LIRENE - fluid matująco wygładzający
Nie był zły, choć szału nie robił. Bardziej chyba byłam zadowolona z wersji Shiny Touch. Nie wysuszał, nie podrażniał, nie podkreślał suchych skórek, kiepsko było z trwałością, krycie też miał raczej lekkie w kierunku średniego. Na razie jestem na etapie poszukiwania podkładu idealnego :)

11 - ETRE BELLE - tusz do rzęs
Naprawdę świetna, jej recenzję porównawczą pisałam całkiem niedawno, jest tutaj. Mniej świetna jest za to cena - 100 zł. Gdyby nie ona to chętnie bym do tej maskary wracała.

12 - SYLVECO - peelingująca pomadka do ust
Pielęgnuje i peelinguje usta, nie musimy się martwić o suche skórki czy pierzchnięcie, wygodna w użytkowaniu. Sporo jej pozytywnych recenzji można znaleźć w Internecie, ja z pewnością kupię kolejną :)

13 - ANATOMICALS - balsam do ust
Dobrze nawilżał i natłuszczał usta, miał konsystencję taką wazelinową, ale dość klejącą. Bardzo nie polubiłam się z aplikatorem, stanowczo dużo bardziej lubię tradycyjne pomadki.

14 - LADYCODE BY BELL - eyeliner
Kupiłam go za kilka złotych w Biedronce i z pewnością nie były to dobrze wydane pieniądze. Aplikator robił prześwity, kreskę trzeba było poprawiać kilkukrotnie, przez co makijaż się wydłużał (a dla mnie rano każda minuta jest ważna). Często się rozmazywał w kąciku, kolor w ciągu dnia robił się coraz bardziej wyblakły. Nie, nie i jeszcze raz nie!


15, 16 - CLEANIC - płatki kosmetyczne
Stały element mojego denka :)

17 - ORGANIQUE - biała glinka
Kolejny produkt z Shinyboxa. Skóra po jej użyciu była gładsza, rozjaśniona. Ja jednak wiecznie miałam problemy z proporcjami (mimo że stosowałam się do wytycznych) - albo za dużo glinki albo za mało; zdecydowanie wolę gotowe maseczki - mogą być glinkowe, ale gotowe :)

18 - BEAUTYFACE - serum do twarzy
10 ml serum wystarczyło mi na dokładnie 11 dni. Biorąc pod uwagę cenę (30 zł / 10 ml) to wiem, że znajdę sporo tańszych tego typu produktów. Dodatkowo  nie zaobserwowałam efektów wow. Owszem, skóra była nawilżona, serum łatwo się aplikował i rozprowadzało, ale to dla mnie zdecydowanie za mało.

19 - YASUMI - maska shakerowa
Zapraszam na przeczytanie o moich przygodach z tą maską w tym poście. Naprawdę kuszą mnie te maseczki, ale nie wiem czy zdecyduję się na kolejną.

I to tyle :) A jak Wasze denka? Większe niż kosmetyczne zakupy?