Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Secret Soap Store. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Secret Soap Store. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Denko marcowe

Ostatni tydzień bardzo dał mi w kość; w pracy kocioł, nieplanowane nadgodziny, brak czasu na cokolwiek... A w weekend spory zjazd rodzinny. Uwielbiam moją rodzinkę, ale z uwagi na dzieląca nas odległość nie spotykamy się zbyt często. To jest powodem, że każde spotkania kończą się nasiadówkami do późnej nocy i nadrabianiem zaległości, co powoduje coraz większe zmęczenie. Następnym razem wezmę sobie chyba urlop po takiej wizycie :) Z powodu braku czasu nie umiałam się ogarnąć z denkowym postem, dlatego pojawia się z niewielkim opóźnieniem :)

czwartek, 28 grudnia 2017

Shinybox grudzień 2017 - Where the magic happens

Tam, gdzie dzieje się magia... Podobno magia dzieje się właśnie w grudniowym Shinyboxie, ale ja raczej napisałabym: "Gdzie podziała się magia?" W czasach, kiedy zamawiałam Shinyboxy regularnie pudełka grudniowe były super, warto było je zamówić. A czy warto było zamówić tegoroczny świąteczny box?

wtorek, 1 marca 2016

Denko lutowe

Styczniowe zużywanie poszło mi nad wyraz dobrze, czy to samo udało mi się w lutym? Nie da się ukryć, moje zapasy zmalały, ale ciągle kosmetyków mam sporo. Na szczęście chyba rezygnacja z boxów kosmetycznych działa na moją korzyść :) Zapraszam na przegląd zużyć z lutego - miesiąc niby najkrótszy, ale denko całkiem pokaźne :)


W denku tradycyjnie znalazły się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę, takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana.


1 - BALEA - żel pod prysznic
Moja pierwsza Balea, którą mam dzięki Angelice. Żel pienił się bardzo dobrze - co lubię, nie wysuszał - co też jest dla mnie ważne. Zapach jednak jakoś nie do końca mi pasował - niby taki słodko owocowy, ale jednak coś mi nie zagrało.

2 - ISANA - mydło w płynie
Miało piękny zapach i nie wysuszało skóry - to najważniejsze. Za to do mycia pędzli nadawało się średnio, problem był zwłaszcza z tymi ubrudzonymi podkładem czy korektorem. Ale do mycia pędzli przecież mogę używać innego, a to ze względu na zapach pewnie jeszcze kiedyś kupię.

3 - JOANNA - peeling myjący
Bardzo lubię te malutkie peelingi. Mają świetne zapachy, a do tego całkiem nieźle zdzierają (jak na żele peelingujące). Najczęściej zabieram je na wyjazdy, ale w domu też ich używam. Pomarańczowy jest jednym z moich ulubionych zapachów.

4 - DOVE - kremowa kostka myjąca
Zapach pudrowy, taki klasyczny Dove. To była akurat wersja z drobinkami peelingującymi, ale nie czarujmy się - za dużo to te drobinki nie robiły :) Mydła w kostkach to nadal nie są moje ulubione myjadła (pisałam o nich tutaj) i raczej sama z siebie ich nie kupię, ale jak skądś dostanę to rozpaczać nie będę :)

5 - KA-HA - peeling do ciała
Cudowny peeling od Mineralnej Kasi. Rany, jak on pachniał! Kasia twierdzi, że to granat (a kolor chyba dla niepoznaki był zielony) :) Bardzo dobrze zdzierał, natłuszczał skórę, pozostawiał ją miękką i pachnącą. Z chęcią przygarnę jeszcze kiedyś to cudo :)


6 - INTIMEA - żel do higieny intymnej
Duży, tani, łatwo dostępny (ach, te wszechobecne Biedronki ☺). Dobrze się pienił i - co najważniejsze - nie podrażniał. Wiem że są też inne wersje, więc pewnie następnym razem wypróbuję którąś z nich.

7 - REXONA - antyperspirant
Przyjemny, świeży, pudrowo-kremowy zapach. Do tego dość szybko się wchłaniał, nie brudził ubrań i całkiem nieźle redukował pocenie. Nie wiem czy poradziłby sobie u mnie w okresie letnim, ale jestem nastawiona pozytywnie i pewnie to sprawdzę :)

8 - THE SECRET SOAP STORE - krem do rąk
Świetny zapach - limonka i mięta, ale mięta taka zielona, prosto z krzaczka. Niestety bardzo mi przeszkadzała metalowa niepraktyczna tubka, zbyt mała zakrętka i bardzo wolne wchłanianie. Samo działanie kremu było fajne, ale stosowałam go raczej na noc, czasem w formie maski, grubszą warstwą. Tak normalnie do pracy się nie nadawał, bo był zbyt treściwy i zbyt tłusty, a do torebki też nie bardzo, bo był niewygodny w obsłudze. Do tego cena... chyba około 40 zł.


9 - TIMOTEI - odżywka do włosów
To nie pierwsze opakowanie tej odżywki i na pewno nie ostatnie. Moje włosy są po niej miękkie, gładkie, pachnące i nabierają ładnych złotawych refleksów. O całej serii tych kosmetyków pisałam w tym poście.

10, 11 - L'OCCITANE - szampon i odżywka
Te miniatury znalazłam w jednym z Shinyboxów, były idealne na wyjazd. Miały bardzo przyjemny cytrusowy zapach (werbena), który utrzymywał się we włosach jeszcze przez kilka godzin po umyciu. Włosy były gładkie, błyszczące i zupełnie się plątały. To ostatnie przetestowałam w warunkach ekstremalnych, bo okazało się że na ostatnie szkolenie nie zabrałam szczotki do włosów (brawo ja!). Okazało się, że jakoś się bez niej obyłam przez te trzy dni :) Chętnie bym je jeszcze kupiła (zwłaszcza szampon, który był bardzo wydajny), ale cena mnie trochę zniechęca (około 60 zł za 250 ml).


12 - APIS - mgiełka
Żałuję, że nie zaczęłam jej używać od razu jak ją dostałam, tylko otworzyłam chyba jakoś we wrześniu. Przyjemnie odświeżała twarz, delikatnie ją nawilżała. Na samym początku nosiłam ją w torebce właśnie do odświeżenia i zroszenia czymś twarzy (nie kupuję wody termalnej), ale jak skończyły się upały to używałam jej do spryskiwania maseczek z glinki, a później też do tonizowania twarzy (bo okazało się że jest bardzo wydajna, a należy ją zużyć w ciągu czterech miesięcy od otwarcia). Szkoda tylko że atomizer nie tworzy delikatniejszej mgiełki zamiast tych dość mocno wyczuwalnych kropelek.

13 - NOREL - krem rozjaśniająco-wygładzający z kwasem migdałowym
Ten krem pokazywałam Wam całkiem niedawno w poście z moimi hitami. To było moje pierwsze spotkanie z kwasami. Już po pierwszym tygodniu byłam zachwycona - krem widocznie rozjaśnił moje przebarwienia. Wcześniej żaden krem nie poradził sobie z nimi aż tak dobrze :) Ale żeby nie było tak wesoło to zaczęły mi się pojawiać na twarzy suche skórki, krem nie radził sobie z nawilżaniem (zaznaczam że jestem typowym sucharkiem). Pomyślałam sobie "Buuu... nieudany kosmetyk od Norel :( Szkoda, bo do tej pory wszystkie się sprawdzały." Ale zanim z niego zrezygnowałam to poszłam po radę do wujka Googla - no bo skoro ja jestem taki kwasowy laik to wujek na pewno wie więcej :) No i oczywiście wiedział. Wyczytałam, że przy stosowaniu kremów z kwasami zaleca się jeszcze dodatkowo nakładanie kremów nawilżających. Od tej pory wszystko jest w jak najlepszym porządku: wieczorem po oczyszczeniu twarzy nakładam krem z kwasem migdałowym, a po 15-20 minutach hialuronowy - moja cera wygląda świetnie, jest rozjasniona, ma wyrównany koloryt. Jedyne co nie do końca mi odpowiada w tym kremie to niezbyt przyjemny zapach (ale podobno kosmetyki z kwasem migdałowym tak mają).

14 - NOREL - hialuronowy krem aktywnie nawilżający
To był właśnie mój ratunek po kremie migdałowym :) Ten używałam dwa razy dziennie - rano, na serum, spokojnie można było go używać pod makijaż. No i wieczorem jako dodatkowe nawilżenie po kremie z kwasem migdałowym. Przyjemny, delikatny zapach, szybkie wchłanianie, solidne nawilżenie - moja skóra lubi kosmetyki Norela chyba bez wyjątku :)

15 - YVES ROCHER - krem pod oczy i na powieki
Jego cena regularna to coś ponad sto złotych, ja dostałam go gratis do jakiegoś zamówienia (za to właśnie uwielbiam YR). Całkiem nieźle radził sobie z nawilżaniem okolic oczu, był dość treściwy, ale nadawał się również pod makijaż, bo nakładany cienką warstwą wchłaniał się całkiem dobrze. Jego używanie nie dało może jakichś spektakularnych efektów, ale spisał się na tyle dobrze że jak będzie w jakiejś fajnej promocji to może się na niego skuszę.


16 - YVES ROCHER - pomadka ochronna
Taki sobie przyjemny średniaczek :) Dawała delikatny kolor na ustach, przyjemnie pachniała. Nawilżenie nie było rewelacyjne, co jakiś czas musiałam ponawiać aplikację, ale używało mi się jej całkiem przyjemnie.

17 - EMBRYOLISSE - krem BB
Miniatura o pojemności 5 ml znaleziona w Joyboxie. Bardzo fajnie wyrównywał koloryt skóry, wygładzał ją. Stosowałam go solo albo jako bazę pod podkład (jedna z propozycji producenta). Niestety jego cena to około 120 zł / 30 ml :(

18, 19, 20 - YANKEE CANDLE
Świeczka Rainwashed Berry miała całkiem przyjemny cierpko-słodki zapach. Nieduszący, niedrażniący, taki nieoczywisty, ale fajny :) Spiced Orange to już wosk o świątecznym zapachu, który idealnie wpasował się w mój gust. Był delikatnie cytrusowy, z korzennymi nutami, przy pierwszym paleniu dość intensywny. Casis za to ciągle ciężko mi ocenić - czasem go lubiłam, a czasem najchętniej wywaliłabym go za okno razem z kominkiem :) Niby klimat owocowy, więc ok, nie był za słodki - więc też ok, ale jakoś coś mi czasem nie grało (ehhh te zmienne kobiece nastroje).

Ja zabieram się w takim razie do zbierania kolejnej torby śmieci, trzeba zrobić trochę miejsca na jakieś nowości :) A jak Wasze zużycia, pochwalicie się?

środa, 24 czerwca 2015

Shinybox czerwiec 2015

Pudełko czerwcowe dotarło do mnie wczoraj, ale wróciłam do domu dopiero po 22, więc nie miałam już możliwości zrobienia normalnych zdjęć i dodania posta. Całkiem niedawno udało mi się po raz kolejny uzbierać 100 Shinystars, stwierdziłam że zaczekam na ujawnienie zawartości i jak przypadnie mi do gustu to zamówię kolejne pudełko :) Czy zamówiłam? Czytajcie dalej :)


Czerwcowe pudełko miało być wyjątkowe, bo urodzinowe :) Shiny obchodziło swoje trzecie urodziny. Do zakupu zachęcano nas słowami: "Czas na świętowanie! W tym roku ShinyBox obchodzi kolejne, już 3 urodziny. Z tej okazji jubileuszowe pudełko zabłyśnie w Waszej kosmetycznej kolekcji z potrójną siłą! Uwielbiamy Was pozytywnie zaskakiwać i dzielić się z Wami tym co najlepsze, dlatego przygotowaliśmy dla Was wyjątkową, urodzinową edycję ShinyBox pełną niespodzianek"


Szata graficzna - dla mnie bomba! Bardzo mi się spodobała - pozytywna, wesoła, prawdziwie urodzinowa:) Jeśli chodzi o zawartość pudełka to w moim znalazło się 6 produktów pełnowymiarowych, jedna miniatura i dwie próbki. Shiny dość nietypowo jak na siebie już od początku zdradziło, że w każdym pudełku znajdzie się pełnowymiarowe serum do rzęs. Co jeszcze znalazło się w pudełkach?

MAGICLASH - serum stymulujące wzrost rzęs
Średnia cena 99,00 zł / 5 ml - dostałyśmy tak jak zapowiadano produkt pełnowymiarowy
Info od Shiny: Preparat oparty wyłącznie na naturalnych, biologicznych składnikach i biotechnologicznym kwasie hialuronowym. Synergicznie dobrane składniki gwarantują skuteczną odbudowę i upiększenie rzęs już po krótkiej, ale regularnej aplikacji. Jedna z najbardziej skutecznych i bezpiecznych odżywek stymulujących wzrost rzęs i brwi na świecie. Sprawia, że rzęsy stają się dłuższe, mocniejsze i piękniejsze w krótkim czasie po jej zastosowaniu. 


Aktualnie używam Long4Lashes, więc to serum będzie musiało zaczekać na swoją kolej. Cieszę się z niego, ale z sugerowaną ceną producent/Shiny pojechał po całości. To serum można znaleźć na allegro za 19 zł (przecenione z 59 zł). I nie, nie ma mowy o żadnej podróbce czy niepewnym źródle. Mowa o serum sprzedawanym bezpośrednio przez dystrybutora - zgadza się nazwa, adres, telefon (choć na stronie sklepu internetowego rzeczywiście jest cena 99 zł). Nie chodzi mi o to, że tania odżywka będzie zła, wręcz przeciwnie - jeśli będzie dobra to nawet lepiej, bo taniej  mnie to wyjdzie jeśli zdecyduję się na zakup. Ale takie rozmijanie się w sugerowanej cenie jest jednak trochę nie fair.

LILLAMAI - peeling algowy do ciała
Średnia cena 51,00 zł / 120 ml - w pudełku znalazła się miniatura o pojemności 50 ml (~ 21 zł)
Info od Shiny: Peeling złuszcza, odżywia i regeneruje naskórek dzięki czemu wygładza i uelastycznia skórę całego ciała. Zmielony koralowiec zawiera takie pierwiastki jak wapń, magnez, żelazo, potas, i cynk. Minerały te przywracają skórze witalność, działają oczyszczająco i odżywczo na ciało.


Totalna nowość jak dla mnie, nie spotkałam się wcześniej z tą marką. Naturalny skład, polska firma - fajnie. Szkoda tylko że te 50 ml wystarczy mi może na dwa razy. Z bardzo wstępnych oględzin wynika, że raczej nie będzie to mocny zdzierak, a zapach nie jest urzekający :)

APIS - mgiełka do twarzy i ciała
Średnia cena 24,00 zł / 150 ml - produkt w pudełku był pełnowymiarowy
Info od Shiny: Delikatna mgiełka do twarzy i ciała oparta na naturalnych, wyselekcjonowanych składnikach, które zapewniają skórze piękny, świeży i promienny wygląd. Subtelny aromat mgiełki odpręża i relaksuje zmysły. Kosmetyk można stosować w codziennej pielęgnacji do każdego rodzaju skóry. Mix rodzajów. 


Do pudełka losowo trafiały mgiełki: z ekologiczną wodą z owoców pomarańczy i komórkami macierzystymi, z wodą różaną i ekstraktem z dzikiej róży lub z ekologiczną wodą z gałązek oliwnych i ekstraktem z oliwek. Mi trafiła się pomarańczowa, z czego bardzo się cieszę - lubię cytrusowe zapachy. Produkt na pewno przyda się latem :) Zapach nie utrzymuje się na skórze, jest bardzo ulotny.

SILCARE - masełko do skórek
Średnia cena 9,00 zł / 12 ml - kolejny pełnowymiarowy produkt
Info od Shiny: Masełko do skórek - Cuticle Butter Soft Touch to delikatny dotyk nawilżenia dzięki któremu Twoje dłonie zyskają zdrowy i piękny wygląd. Preparat zapobiega wysychaniu skórek wokół paznokci, zmiękcza je i natłuszcza, chroniąc przy tym przed czynnikami zewnętrznymi (pogoda, detergenty). Łagodny, mleczny, przyjemny zapach idealnie współgra z nieocenionymi właściwościami masełka. Lekka konsystencja produktu pozwala na łatwą aplikację. Wskazane do suchych, pozadzieranych skórek. Idealne do stosowania przy paznokciach pomalowanych.


Dla mnie to akurat zupełnie nietrafiony produkt, bo nigdy nie miałam problemów ze skórkami. Ale obiektywnie patrząc to myślę że sporo dziewczyn może być zadowolonych. Moje masełko znajdzie nową właścicielkę :)

GLAZEL VISAGE - cień do powiek wypiekany
Średnia cena 30,00 zł / 9 g - dostałyśmy produkt pełnowymiarowy
Info od Shiny: Mocno napigmentowane, niezwykle nasycone kolorem cienie umożliwiają uzyskanie najbardziej fantazyjnego makijażu. Dzięki możliwości aplikacji zarówno na sucho, jak i na mokro, uzyskujemy różne nasycenie koloru. Cienie są bardzo trwałe, utrzymują się długo na powiece.


Jak widać mój cień ma pęknięte opakowanie. Nie chciało mi się bawić w reklamację, zwłaszcza że cień jest w całości (widziałam że sporo dziewczyn dostało go w częściach, rozsypany po całym pudełku). Kolor jest nieco jaśniejszy niż na zdjęciu, to róż wpadający w brzoskwinię (nr 29). Nie wiem jak z pigmentacją innych kolorów, ale w przypadku mojego jest dość kiepsko :/ Poza tym, Shiny, litości! Glazel? Znów? Czy naprawdę nie ma innych marek mających w swojej ofercie kosmetyki kolorowe? I nawet nie chodzi mi to, że Glazel jest kiepskie, bo zdarzyły się kosmetyki które przypadły mi do gustu (kredka do brwi i cień sypki). Ale chciałabym przetestować czasem inne marki...

SKIN79 - krem Hot Pink BB & krem VIP Gold BB
gratis (dwie próbki)
Info od Shiny: Krem BB (Blamish Balm) to wielofunkcyjny kosmetyk o precyzyjnie dobranej kompozycji składników. Krem BB jest idealny dla uzyskania jednolitej cery i daje niezwykłe efekty w leczeniu wielu problemów skórnych. 


Próbki malutkie, mam nadzieję że uda mi się jedną wykorzystać na dwa razy. Ale cieszę się bardzo z ich obecności w pudełku, już na tylu blogach czytałam peanów na cześć azjatyckich kremów BB, że nie mogę się doczekać ich wypróbowania :)

THE SECRET SOAP STORE - krem do rąk limonka z miętą
Średnia cena 39,00 zł / 60 ml - w pudełku był produkt pełnowymiarowy (prezent dla członkiń Klubu VIP)
Info od Shiny: Krem do rąk z 20% zawartością masła shea przynosi natychmiastową ulgę suchej i podrażnionej skórze. Intensywnie nawilża, wygładza, regeneruje i wzmacnia skórę dłoni. Krem wyrównuje koloryt i niweluje przebarwienia. Skutecznie chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych.


Jak widać jest nieco sponiewierany, ale takie chyba uroki metalowych tubek :) Pachnie świetnie, bardziej miętowo niż limonkowo. I nie jest to taka mięta, którą spotyka się w kosmetykach, tylko zapach świeżych liści mięty, jeszcze na krzaczku :) Trafi do mojej torebki, bo nie mam aktualnie żadnego kremu torebkowego :)

DOVE - peelingujący żel pod prysznic
Średnia cena 11,45 zł / 250 ml - do pudełka trafił produkt pełnowymiarowy (prezent dla zamówień subskrypcji)
Info od Shiny: Dove Gentle Exfoliating to unikalne połączenie żelu pod prysznic i delikatnego peelingu. Drobinki krzemionki usuwają martwy, przesuszony naskórek i pogłębiają działanie oczyszczające skórę, pozostawiając ją na długo delikatną i gładką. Ponadto poprzez właściwości złuszczające, a także dzięki odpowiedniej zawartość składników opartych o formułę Nutrium Moisture™ wzgogaconą o lipidy, nawilżenie wnika w jeszcze głębsze warstwy skóry. Codzienne stosowanie żelu przywróci jej naturalne piękno, blask i odżywienie.


O żelach Dove pisałam całkiem niedawno, cieszę się że będę mogła wypróbować kolejny. Pachnie świeżo, przyjemnie - na pewno się nie zmarnuje :)

Dodatkowo jak zwykle jakieś ulotki, w tym kod na 14 dniową dietę, z czego osobiście bardzo się cieszę :)


Czy zamówiłam pudełko za gwiazdki? Jak się być może domyślacie - nie, nie zamówiłam. Pudełko średnio mi się podoba. Dodatkowo w pojedynczym pudełku nie znalazłabym już kremu do rąk i żelu z Dove, które trochę ratują to pudełko. Nie da się ukryć: po edycji urodzinowej spodziewałam się zdecydowanie więcej. W mojej ocenie Shiny ma tendencję mocno spadkową jeśli chodzi o jakość pudełek i nie wiem co zrobić dalej z moją subskrypcją. Z tego pudełka zdecydowanie cieszę się z kremu do rąk, żelu Dove, mgiełki do ciała i tego serum do rzęs (mimo całej tej otoczki). Peelingu też jestem w sumie ciekawa, ale to takie maleństwo :( Masełko i cień niestety nietrafione.


Skusiłyście się na urodzinową edycję Shinybox? Przypadła Wam do gustu?