Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bielenda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bielenda. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 czerwca 2018

Denko majowe

Przyszła pora na kolejną garść zużytych kosmetyków :) Idzie mi to całkiem sprawnie, choć oczywiście mogłoby być lepiej. Jest już jednak na tyle dobrze, że chyba dojrzałam do kolejnego chomiczego postu i planuję wykorzystać dzisiejsze przedpołudniowe słoneczko do zrobienia zdjęć moich zapasów. Ale dzisiejszy post przecież nie o zapasach, tylko o zużyciach! Lubicie denkowe posty?

piątek, 8 grudnia 2017

Denko listopadowe

Biorąc pod uwagę moje ostatnie zakupy i inne kosmetyczne prezenty to zdecydowanie powinnam porządnie zabrać się za zużywanie tego co mam. Jeszcze trochę i nie będę miała miejsca na kolejne kosmetyki, ale w sumie może chociaż to powstrzyma mnie przed kolejnymi zakupami :) Jak poszło mi zużywanie w listopadzie?

wtorek, 4 lipca 2017

Denko czerwcowe

Biorąc pod uwagę ilość nowości, jaka do mnie ostatnio przywędrowała powinnam teraz zużywać na potęgę :) Tak żeby robić miejsce na kolejne kosmetyki :) Czy w czerwcu zrobiłam dużo miejsca w szafkach? Tak średnio. Nie jest źle, zużyłam co nieco, ale nadal muszę trzymać część rzeczy w kartonie w szafie :) Ale patrząc po ubytkach w kolejnych kosmetykach widzę, że również w lipcu nie będzie źle.

niedziela, 21 maja 2017

Joybox Spring kwiecień 2017

Joybox ma pewną przewagę nad innymi beautyboxami - zawsze znamy jego zawartość, więc nie ma ryzyka, że będziemy niezadowolone z pudełka które otrzymamy. Jeśli zawartość nam się nie podoba to po prostu nie zamawiamy i tyle :) Kwietniowy wiosenny Joybox (wysyłany w maju) wzbudził trochę kontrowersji, zawartość była taka... higieniczna :) Ale miałam świadomość co zamawiam, stwierdziłam że warto.

środa, 5 kwietnia 2017

Denko marcowe

Jak już pewnie wiecie w marcu moja szafka z kosmetykami "troszkę" się zapełniła. Czy równie skutecznie jak zakupy idzie mi również zużywanie kosmetyków? Chyba nie aż tak dobrze, ale nie będę narzekać, bo i tak jest całkiem nieźle. Zapraszam dalej :)

środa, 8 czerwca 2016

Denko majowe

W zeszłym miesiącu pokazałam Wam najmniejsze denko ever :) Czy w tym miesiącu moje zużycia są bardziej imponujące? Ależ oczywiście! Bo przecież mniej niż ostatnio to się już chyba nie da zużyć :)


W denku tradycyjnie znalazły się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę, takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana.


1 - YVES ROCHER - żel pod prysznic
Lubię żele YR, ale zdecydowanie bardziej wolę serię Jardins du Monde. Ten brzoskwiniowy żel bezpośrednio w butelce pachniał całkiem przyjemnie, ale w kontakcie z wodą uwalniała się w nim jakaś chemiczna nutka :( Poza tym tak jak inne żele tej marki nie podrażniał, nie wysuszał skóry i robił co miał robić :) Na brzoskwinię może się już nie skuszę, ale inne zapachy na pewno będę testować :)

2 - BALNEOKOSMETYKI - biosiarczkowy żel peelingujący
Dość przyjemny cytrusowy zapach, choć nie tak przyjemny jak szamponu z tej serii. Działanie peelingujące dość słabe, o innych efektach nie jestem w stanie powiedzieć. Jest zbyt średni, żeby wydać na niego tyle ile kosztuje :>

3 - AA - ujędrniający balsam do ciała
A to wyrzutek, użyty zaledwie kilka razy. Okazało się, że już dość dawno się przeterminował kilka miesięcy temu, więc wyrzuciłam go bez większego żalu. Nie cierpię zakodowanych dat przydatności na produktach! Nie wiem czy robi to co obiecuje producent i pewnie się o tym nie przekonam. Mazidła do ciała powinny mnie urzekać zapachem, żebym chciała ich używać :) A ten był w zasadzie bezzapachowy.


4 - BANIA AGAFII - maska do włosów "Blask i Elastyczność"
Lubię te saszetki, są świetne na wyjazdy. Jeśli chodzi zaś o działanie to mam wrażenie, że wszystkie maski Bani Agafii działają u mnie tak samo - ułatwiają trochę rozczesywanie włosów, nadają im blask, nie powodują przetłuszczania, ale z drugiej strony nie zauważyłam po nich żadnego efektu wow. Ta maska miała ziołowy, całkiem przyjemny zapach i brudnobrązowy kolor :)

5 - MARION - jedwab do włosów
Moje włosy go lubią, więc pewnie jeszcze się spotkamy :)


6 - CAREX - mydło w płynie
Bardzo przyjemny, truskawkowy zapach :) Działanie równie przyjemne - mydło nie wysuszało skóry, do tego całkiem nieźle radziło sobie podczas mycia pędzli.

7 - AA - serum do rąk
Lekkie, bardzo szybko się wchłaniało. Trochę przeszkadzał mi jego słodkawy zapach, ale to oczywiście kwestia gustu. Jeśli chodzi o nawilżenie to szału nie było, a przecież serum dedykowane jest do bardzo suchej skóry. Niestety na takich się raczej nie spisze, ale do mniej wymagających jest całkiem w porządku.

 
8 - BIELENDA - serum nawilżające
Miała być recenzja. Ale nie będzie, bo jakimś cudem usunęłam zdjęcia z dysku. Brawo ja! A więc recenzja się pojawi jak kupię kolejne opakowanie :) A skoro deklaruję, że kupię to znaczy że byłam z niego zadowolona :)  Serum szybko się wchłaniało, dobrze współpracowało z pozostałymi kosmetykami, całkiem nieźle nawilżało moją suchą skórę.

9 - DERMIKA - serum Skin Calligraphy
Miniaturki z Shinyboxa, każda po 5 ml, co w sumie pozwoliło na przetestowanie :) Serum miało przyjemną kremową konsystencję, szybko się wchłaniało, spokojnie można było je nakładać również rano, pod makijaż. Dość dobrze nawilżało skórę, ale nie zauważyłam żadnych innych efektów.


10 - PAESE - mineralny podkład matujący
Na początku trochę się go obawiałam, bo trafił mi się odcień "jasny beż", a ja do bladziochów nie należę. O dziwo dość ładnie dopasowywał się mojej cery. Używałam go czasami solo, a czasami do utrwalenia płynnego podkładu. Utrzymywał mat na mojej skórze przez większość dnia, ale zaznaczam, że ja jestem sucharek i nigdy nie miałam większych problemów ze świeceniem się (co nie znaczy że nie świecę się wcale).

11 - GRASHKA - korektor (chyba) pod oczy
To wyrzutek. W zasadzie całe opakowanie, użyty chyba tylko kilka razy, dla wypróbowania. Był strasznie jasny (prawie biały), bardzo wysuszał skórę, podkreślał wszystkie zmarszczki. Mały koszmarek. Nie wiem jakim cudem mi się uchował, byłam przekonana że już dawno go wyrzuciłam :)

12 - CATRICE - kamuflaż
To też wyrzutek, ale jego zużyłam ponad połowę. Dość solidnie kryje wszelkie niedoskonałości, ale z biegiem czasu zaczął mi się na twarzy wysuszać i wyglądać niezbyt estetycznie tworząc suche plamy przebijające spod podkładu. Niewykluczone, że powodem było to że używałam go znacznie dłużej niż sugeruje producent :>

13 - MARIZA - szminka
Kolejny wyrzutek - koszmarek z Shinyboxa. Pomadka w ohydnym jak dla mnie kolorze "Barbiowego" różu. Pal licho kolor, bo mam koleżankę, która lubi takie odcienie i o dziwo całkiem nieźle w nich wygląda, więc miałabym ją komu oddać. Ale ta pomadka niestety bardzo źle wyglądała na ustach, bardzo nieestetycznie podkreślała i zbierała się w załamaniach. W sumie to nie wiem dlaczego nie wyrzuciłam jej od razu.

I to tyle - większe niż poprzednie, ale nadal nie dorastające do pięt moim denkom-gigantom :) Muszę solidnie wziąć się za zużywanie, bo w ostatnim chomikowym zestawieniu nie wypadłam najlepiej niestety.

A jak Wasze denka? Sporo wyrzuciłyście? A co ważniejsze: więcej zużyłyście czy kupiłyście? ☺

czwartek, 5 maja 2016

Denko kwietniowe w wersji mikro i kwietniowe nowości

Do tej pory posty denkowe i te z nowościami robiłam oddzielnie. Cóż więc takiego się stało, że tym razem jest inaczej? Powód jest bardzo prozaiczny - tak malutkiego denka nie miałam jeszcze chyba nigdy, a już na pewno nie za czasów prowadzenia bloga. Z nowościami w kwietniu też nie zaszalałam, dlatego stwierdziłam że nie ma sensu rozbijać tego na osobne posty :) A więc przechodzimy do rzeczy:

DENKO


W denku tradycyjnie znalazły się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę, takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana.


1 - NACOMI - naturalny peeling cukrowy
O tym cudnie pachnącym kosmetyku pisałam Wam całkiem niedawno - tutaj. Mocny zdzierak, do tego moc dobroczynnych olejków. Pewnie nie każdemu będzie odpowiadać tłusta warstwa, którą po sobie zostawia, ale mi to nie przeszkadza.

2 - GARNIER - płyn micelarny
Jak do tej pory mój ulubiony micel, zwłaszcza uwzględniając relację skuteczności do ceny :) Jego recenzję znajdziecie w tym poście. Z pewnością jeszcze nie raz pojawi się moich zbiorach.


3 - CETTUA - plastry oczyszczające
Są naprawdę skuteczne, choć wszystkich wągrów za ich pomocą nie udało mi się usunąć. Używałam ich na nos i na brodę, bo tam u mnie zaskórników jest najwięcej. W Hebe znalazłam więcej rodzajów tych plastrów, ale tylko te zawierały łącznie 12 sztuk, a kształt tych "do twarzy" pozwala na używanie ich również na brodzie czy nosie.

4 - BIELENDA - krem do depilacji
Zerowa skuteczność. Nie usunął mi ani jednego włoska, a przecież te pod nosem nie są jakoś wybitnie mocne i twarde. Próbowałam też przedłużyć czas trzymania ponad to co jest wskazane w ulotce, ale to też nie pomogło.


5 - BIOLUXE - krem nawilżający do twarzy z aloesem
Taki sobie zwykły przeciętniak. A nawet trochę poniżej przeciętnej, bo jak dla mnie nawilżenie jakie dawał było niewystarczające. Pachniał delikatnie, dość szybko się wchłaniał, ale nic poza tym.

6 - ASTOR - podkład Perfect Stay
Mieliśmy lepsze i gorsze chwile, choć te gorsze wynikały chyba raczej ze słabszego nawilżenia skóry. Generalnie podkład był w porządku, miał średnie krycie (dla mnie wystarczające), na twarzy zostawał przez około 7-8 h bez większych uszczerbków, więc też całkiem nieźle.

NOWOŚCI

Tak, tak, to było już całe moje denko, nic nie ukryłam :) A jeśli chodzi o nowości, to nie zrobiłam w kwietniu żadnych tradycyjnych zakupów! Przywędrowała do mnie jedynie przesyłka w ramach akcji "Zimowa paczka" i zamówiony Joybox.


O przesyłce od Terii szczegółowo możecie przeczytać w tym poście.


A dokładną zawartość Joyboxa sprawdzicie tutaj.

I co, skromnie, prawda? Nie warto było robić dwóch postów :) A jak Wasze kwietniowe denka? I nowości?

piątek, 2 października 2015

Denko wrześniowe

Kolejny miesiąc już za nami, jesień staje się coraz bardziej widoczna. Podobno przed nami całkiem ładny i ciepły weekend, ale to już chyba ostatnie takie przebłyski ciepła :)

W ostatnim poście pokazałam Wam moje wrześniowe nowości, więc teraz pora rozprawić się z pustymi opakowaniami.


W denku tradycyjnie znalazły się zarówno produkty które kupię i chętnie do nich wrócę,  takie których nie kupię z różnych względów oraz takie co do których nie jestem do końca zdecydowana.


1 - BIELENDA - multifunkcyjny krem CC
Znalazłam go w którymś Shinyboxie i bardzo polubiłam. Ładnie ujednolica kolor skóry, nie tworzy smug, dość szybko się wchłania. Może troszkę brudzić ubrania, ale zdarzało mi się to niezwykle rzadko. Jedyne co mi w nim nie odpowiadało to drobinki rozświetlające - nie przepadam za błyszczeniem, ale trzeba przyznać że nie były to wielkie brokatowe drobiny, tylko delikatny blask. Do zniesienia ale nie w moim stylu :) Z tego co wiem to Bielenda ma tez wersję bez drobinek i to właśnie taką zamierzam kupić na przyszłą wiosnę :)

2 - AA - balsam do ciała pod prysznic
Balsamy pod prysznic to jedyne smarowidła do ciała, które zużywam z chęcią. Ten miałam pierwszy raz, ale nie przypadł mi do gustu z uwagi na zapach. Był jakiś taki sztuczny, chemiczny. Co do samego działania to też nie powalało - było takie sobie. Niby trochę nawilżał, ale bez szału. Ja mam normalną skórę, więc jakoś dawał radę, ale osoby z suchą skórą raczej nie będą zadowolone.


3 - ANATOMICALS - modnie owocowy żel pod prysznic
Dostałam go w pudełku Inspired by i jak widać ma uszkodzoną pompkę :> Przelałam sobie go do innego opakowania, bo w tym używanie go byłoby męczarnią. Żel ma bardzo przyjemny zapach, jak owocowa guma do żucia, wydaje mi się że jak Hubba Bubba. Pieni się dobrze, konsystencja jest odpowiednio gęsta, nie zauważyłam żeby mnie wysuszał. Trochę mniej przyjemna jest cena - 18 zł.

4 - YVES ROCHER - żel pod prysznic
Bardzo lubię te żele, a Pomarańcza z Florydy jest jednym z moich ulubionych zapachów. Prawie przy każdym zamówieniu w YR jakiś żal wpada do mojego koszyka :) Może są trochę mało wydajne, ale cudowne zapachy mi to rekompensują. Więcej możecie przeczytać tutaj.


5 - BATISTE - suchy szampon
Lubię mieć w zanadrzu ratunek w postaci tego szamponu :) Na razie szukam swojej wersji idealnej - ta była całkiem niezła - oprócz odświeżenia włosów podnosiła je u nasady zwiększając wizualnie ich objętość (wiem, inne wersje też trochę podnoszą, ale wydaje mi się że ta bardziej).

6 - GARNIER - odżywka do włosów
Jak dla mnie niestety ta odżywka śmierdziała, używanie jej nie było żadną przyjemnością, ale na szczęście po spłukaniu nie wyczuwałam tego zapachu na włosach:/ Działanie było przeciętne, ułatwiała rozczesywanie, nie zwiększała objętości, nie powodowała szybszego przetłuszczania się moich włosów.


7 - YVES ROCHER - aksamitna maseczka odbudowująca
Tutaj możecie przeczytać moje zachwyty na temat tej maseczki, kilka słów znajdziecie również w poście z moimi hitami. Przyjemny zapach, aksamitna konsystencja i świetne działanie nawilżające - czego chcieć więcej? Chyba tylko kolejnej promocji w YR :)

8 - AVON - rozświetlający żel-krem do twarzy na noc
O całej tej serii mogłyście przeczytać w tym poście. Krem dość szybko się wchłaniał, zadziwiająco dobrze nawilżał, przyjemnie pachniał. Nie każdemu będą odpowiadać drobinki pyłu perłowego, ale to krem na noc który i tak zmywałam rano żelem :) Może skuszę się na niego jeszcze przy okazji jakichś promocji.

9 - GARNIER - płyn micelarny
Nim tez już się zachwycałam, dokładnie tutaj. Hit blogosfery, który i u mnie spisał się bez zarzutu - skuteczny, a przy tym delikatny, żaden makijaż mu nie straszny. To była moja pierwsza butelka, ale na pewno nie ostatnia.


10 - CZTERY PORY ROKU - serum do rak i paznokci
Kolejny produkt pudełkowy, o szczegółach na jego temat możecie więcej przeczytać tutaj. Tak jak przypuszczałam - serum pod koniec trzeba było odkręcać albo rozciąć bo pompka w przypadku takiego opakowania się nie sprawdza. Bardzo szybko się wchłania, ale nawilżenie jest średnie (żeby nie napisać kiepskie).

11 - VEDARA - balsam odnawiający do ust
Pachniał bardzo przyjemnie, pomarańczowo. Nawilżał średnio, do tego ja bardzo nie lubię słoiczkowych smarowideł do ust. Na początku konsystencja była bardzo zbita, później upały zrobiły swoje :> Po powrocie normalnych temperatur w balsamie pojawiły się jakieś tłuste grudki, więc nie chciałam go już używać.

12 - BIAŁY JELEŃ - mydło

Używałam go do mycia pędzli i jajeczka do makijażu - spisywało się świetnie. Bez problemu usuwało wszelkie zabrudzenia, choć nie do końca odpowiadał mi jego zapach.

13 - DOVE - antyperspirant
Przyjemny zapach, znośne działanie. Potrzebuję czegoś dodatkowego na dni kiedy nie używam blokera. Nie brudził ubrań i nie odbarwiał ich.


14 - EFEKTIMA - peeling+maska+krem myjący
Saszetkę znalazłam w ostatnim Shinyboxie, wystarczyła mi na dwa użycia. Całkiem nieźle działała jako peeling, drobinki były całkiem ostre, twarz była później gładka i oczyszczona. Pozostawiona na twarzy wchłaniała się (przynajmniej u mnie). Niezbyt trafione rozwiązanie z taką ilością kosmetyku w saszetce - peelingu nie robię codziennie (to był wyjątek), a zostawiając resztę w saszetce na kilka dni lub tydzień możemy być prawie pewne, że reszta nam zaschnie.

15 - SKIN79 - kremy BB
VIP Gold który znalazłam w Inspired by jest dla mnie za jasny (mam nadzieję że sprawdzi się zimą), więc postanowiłam poszukać innego idealnego BB :) Orange okazał się dla mnie ciut za jasny i jakoś tak lubił mi się zbierać w zmarszczkach (a w zasadzie w bruzdach na czole od ciągłego marszczenia). Purple wydaje się bardziej dopasowany kolorystycznie, a do tego nigdzie mi nie włazi :) Snail Nutrition też jet troszkę za jasny, a do tego mam wrażenie że ma słabsze krycie od pozostałych. Na razie mam jeszcze kilka podkładów, ale gdybym miała wybrać któryś z nich to byłby to fioletowy :)

16 - YANKEE CANDLE - woski zapachowe
Pink Grapefruit - przyjemny, orzeźwiający, ale słodkawy. Lubie owocowe zapachy, zwłaszcza cytrusowe i ten mnie nie zawiódł. Red Raspberry - słodki, dość intensywny, choć nie do końca taki jakiego się spodziewałam. Ale przyjemny :) Clean Cotton - ten z całej trójki chyba najbardziej polubiłam; wosk o zapachu świeżego prania. Kiedyś miałam odświeżacz powietrza z czujnikiem ruchu o takim właśnie zapachu i specjalnie koło niego chodziłam, żeby się włączał. Ten zapach zdecydowanie mi odpowiada - lekki, świeży, taki... domowy.

A jak tam Wasze pustaki? Dobrze Wam idzie wykańczanie?

piątek, 10 października 2014

Shinybox luty 2014

Walentynkowy box, czy fajny? Mi średnio przypadł do gustu, choć znalazłam w nim produkt, po który na pewno będę jeszcze sięgać :) Zerknijmy do środka:

BIELENDA Multifunkcyjny krem CC 10w1 - Innowacyjny krem do ciała CC 10w1 skutecznie udoskonala wygląd skóry, maskuje niedoskonałości, ujędrnia, intensywnie nawilża. Rozświetlające mikropigmenty odbijają światło i błyskawicznie dodają skórze blasku. Lekka, nietłusta formuła szybko się wchłania, nie pozostawiając na skórze tłustego filmu. Maskuje niedoskonałości, neutralizuje zaczerwienienia, tonuje i ujednolica koloryt skóry, dodaje satynowego blasku, rozświetla i energizuje skórę, intensywnie nawilża przez 24 h, idealnie wygładza i ujędrnia ciało, poprawia kondycję skóry, nadaje ciału piękny, zdrowy wygląd, zawiera naturalny filtr UV. Efekt stosowania kremu to nieskazitelna, piękna, gładka i rozświetlona skóra ciała
Średnia cena: 25 zł / 175ml - dostaliśmy produkt pełnowymiarowy
I to właśnie jest mój faworyt tego pudełka :) Co prawda z używaniem go musiałam zaczekać mniej więcej do kwietnia/maja jak zrobiło się ciepło, ale moim zdaniem było warto. Krem tworzy na skórze "efekt rajstop" - ma działanie troszkę podobne do balsamu brązującego, ale daje delikatniejszy efekt, skóra wygląda jak lekko muśnięta słońcem. Dodatkowo w kremie znajdują się błyszczące drobinki (to akurat podobało mi się trochę mniej). Krem dość szybko się wchłaniał i nie brudził ubrań. Z pewnością jeszcze go kupię.


AROMATHERAPYBAR Olejek do masażu i kąpieli - Olejek w kompozycji cynamon z pomarańczą lub pomarańcza z grejpfrutem. Olejki wykazują bardzo dobre właściwości pielęgnacyjne, ujędrniają, wygładzają i uelastyczniają skórę. Świetne do masażu, a przy tym pięknie pachną i pozostawiają skórę delikatnie wonną i aromatyczną. 
Średnia cena: 18 zł / 30ml - dostaliśmy produkt pełnowymiarowy
W moim pudełku znalazła się wersja z cynamonem. Pachnie tak... świątecznie - bożonarodzeniowo oczywiście. Nie zachwycił mnie szczególnie, użyłam go kilka razy i leży teraz gdzieś w kącie. Może w trakcie świąt znajdę dla niego jakieś zastosowanie, niekoniecznie do ciała:)

JOKO Maskara Queen Size - Najnowsze maskary marki JOKO to propozycja dla kobiet, które chcą nie tylko podkreślać swoją urodę, ale i zapewniać rzęsom codzienną ochronę. Podstawowym składnikiem maskar Queen Size jest winyl, który zwiększa odporność na czynniki zewnętrzne i elastyczność rzęs oraz gwarantuje przedłużoną trwałość makijażu. W ofercie znajdują się trzy maskary: Maximum Volume & Curl Up – pogrubia i podkręca rzęsy profilując kształt oka, Super Length & Curl Up – wydłuża i podkręca rzęsy nawet w kącikach oczu oraz Long & Volume & Waterproof – wydłuża i pogrubia każdą rzęsę z osobna.
Średnia cena: 26 zł / szt. - dostaliśmy produkt pełnowymiarowy
Mi trafiła się wersja wydłużająco-podkręcająca. Generalnie jak zobaczyłam tusz to się ucieszyłam, bo mój ówczesny się akurat kończył. Ale niestety ten okazał się strasznym bublem - nie podkręcał, nie wydłużał, w zasadzie nie robił nic. Wyrzuciłam go prawie nieużywany przy okazji jakichś kosmetycznych porządków :>

GOLDWELL Spray do włosów Big Finish
-
Big Finish to mikroskopijny spray dla mocnego utrwalenia włosów i zwiększenia objętości na cały dzień. Spray chroni przed dużą wilgotnością powietrza, nadaje dodatkową obfitość włosów oraz chroni kolor. Nawet przy dużej wilgotności powietrza fryzura pozostaje nienaruszona. Big Finish Spray sprawia, że włosy stają się gęstsze a jednocześnie pozostają gładkie i miękkie w dotyku. Rezultat to zwiększona gęstość i elastyczność włosów oraz niespotykana dotąd objętość. Dzięki technologii FlexShine z włosów zostaje wydobyty naturalny blask i jedwabisty połysk. Idealny na każde warunki pogodowe. Zawiera formułę ochrony koloru włosów farbowanych.
Średnia cena: 50 zł / 300ml - dostaliśmy miniaturkę bodajże 50ml
Mam dość krótkie włosy i prostą fryzurę, która nie wymaga zbyt dużo. Lakier ma plus za pojemność, bez problemu można go wrzucić do torebki, ale z całą pewnością nie zapewniał utrwalenia fryzury na cały dzień. Nie był zły, ale na pewno nie kupiłabym go za taką cenę.

WHITE FLOWER'S EXPERIENCE Maseczki błotne
-
Maseczka błotna Ani-Age to unikalne połączenie właściwości minerałów Morza Martwego z kwasem hialuronowym. Maseczka do skóry z problemami to legendarne błoto z Morza Martwego w jego najczystszej postaci. Maseczka pielęgnacyjna do cery suchej i wrażliwej to unikalne, wyważone połączenie działania minerałów z Morza Martwego z delikatnym, odżywczo-pielęgnacyjnym działaniem olejku ze słodkich migdałów. W lutowym pudełku ShinyBox znalazł się zestaw trzech opisanych maseczek, po jednej z każdego rodzaju.
Średnia cena: 19 zł / zestaw
Jedną z maseczek oddałam, dwie pozostałe zużyłam. Bardzo fajne, skóra była po nich wyraźnie gładsza i oczyszczona.