piątek, 1 maja 2015

Cierpienia mojego portfela, czyli kwietniowe nabytki :)

Niniejszym ogłaszam wszem i wobec, że maj będzie u mnie miesiącem bez zakupów kosmetycznych. A przynajmniej mam nadzieję że będzie. No, z wyjątkiem Shinyboxa którego subskrybuję :)
 

W kwietniu trochę za bardzo poszalałam z wydatkami, ale te wszystkie promocje, reklamy, pozytywne recenzje nie pozwoliły mi przejść obojętnie obok wielu (zbyt wielu) kosmetyków. Mam nadzieję, że w maju nie kupię naprawdę nic, przecież wszystko mam, a rossmannowska promocja paznokciowo-ustowa mnie na szczęście nie kręci.

Jakoś na początku kwietnia wybrałam się na dermokolnsultacje Sylveco, którymi jestem bardzo zawiedziona. Pani która je prowadziła chyba nie była do końca do tego przygotowana. Nie twierdzę, że nie miała wymaganej wiedzy, bo zapewne miała, ale to spotkanie nie było takie jakiego oczekiwałam. Najpierw musiałam się prosić o zbadanie poziomu nawilżenia skóry. Później musiałam się prosić o wyjaśnienie co oznacza wynik badania (naprawdę nie miałam pojęcia czy 30% to niski, czy może odpowiedni poziom nawilżenia). Na moje pytanie czy może mi polecić jakiś kosmetyk zaczęła opowiadać po kolei o wszystkich jakie miała przygotowane - niezależnie od tego do jakiej cery były przeznaczone, opowiadała mi też o kosmetykach które znałam, a Pani wiedziała że ich używałam bo pytała o to na początku. Generalnie jedyne co wyniosłam z tych dermokonsultacji to wiedza, że Sylveco wypuściło nową linię kosmetyków - Biolaven.


SYLVECO - łagodzący krem pod oczy
To był cel mojego wypadu na te dermokonsultacje. Zużyłam wcześniej kilka próbek tego kremu i postanowiłam kupić pełnowymiarowe opakowanie. Krem znalazł się w gronie moich lutowo-marcowych hitów. Całkiem nieźle nawilża, bardzo szybko się wchłania, recenzja pewnie ukaże się niebawem.

SYLVECO - odżywcza pomadka z peelingiem
To był prezent za zrobienie zakupów w czasie trwania dermokonsultacji. Miałam ją już kiedyś, bardzo lubię i kupiłabym ją tak czy inaczej, więc bardzo się cieszę, że ją mam. Dostałam też kilka próbek, o których zapomniałam przy robieniu zdjęć.

Nareszcie mam stacjonarny dostęp do Yankee Candle! 


Planowałam zrobić zamówienie w jakimś sklepie internetowym i okazało się, że w jednym ze sklepów w moim mieście pojawił się asortyment YC. Nie muszę chyba nikomu pisać o tych woskach, pewnie wszyscy je znają:)
Ja zdecydowałam się na taki dość świeży i owocowy zestaw:
♦ pink grapefruit
♦ cassis
♦ red raspberry
♦ sweet strawberry
♦ soft blanket
♦ clean cotton, który nie załapał się na zdjęcie bo był już w użyciu i o nim zapomniałam.
Wszystkie zapachy mi się podobają, najbardziej chyba świeży i delikatny soft blanket, a z owocowych malina i truskawka.

Kolejne nabytki to prezenty :)


PALETTE - szampon koloryzujący
Dostałam go od mojej mamy, która wzięła go przy okazji jakichś zakupów, a później stwierdziła że jednak chce inny kolor :)

MARIZA - puder ryżowy
Prezent od mojej siostry. Dobra, prezent to trochę za dużo powiedziane - oddała mi go częściowo zużyty, bo u mniej leży i się kurzy :) Miałam go już z Shinyboxa i bardzo lubiłam, mój skończył się jakiś czas temu, więc cieszę się że pojawił się kolejny, nawet niepełny :)

Następne są zakupu z Rossmanna i apteki.


BIOLIQ - oczyszczający żel do mycia twarzy
Skusiła mnie reklama :> Żel jest zamknięty w tubce zakończonej silikonową szczoteczką, która ma nam zafundować dobre oczyszczenie i efekt delikatnego peelingowania. Na razie użyłam go tylko kilka razy, z ciekawości, bo mam inne kosmetyki do zużycia. Fajny gadżet :)

PALMOLIVE - mydło w płynie
Na mojej umywalce jest dość wąskie miejsce na butelkę z mydłem w płynie, więc kupując je kieruję się przede wszystkim kształtem butelki :) Okazuje się że Palmolive i tak jest ciut za gruby, więc chyba zostawię sobie zdenkowane opakowanie po Dove, które kształtem pasuje idelanie i tam będę przelewać kolejne mydła.

JOANNA - plastry do depilacji twarzy
Używam ich do depilacji wąsika i bardzo je lubię. Zużyłam już sporo opakowań i pewnie jeszcze niejedno zużyję :)

Później był wypad do Hebe:


L'BIOTICA - złuszczająca maska do stóp
Tego typu maska do stóp kusiła mnie już od długiego czasu, więc postanowiłam w końcu zaspokoić swoją ciekawość :)

BIOSILK - jedwab do włosów
Do tej pory kupowałam jedwab z Mariona, ale w Hebe go nie widziałam. Nie miałam czasu na poszukiwania, dopytywanie, bo się śpieszyłam, więc w koszyku wylądował ten. 

ZIAJA - tonik nagietkowy
To w sumie nie jest zakup z Hebe :) Dostałam go od mojej koleżanki, która biorąc go była przekonana że wrzuca do koszyka mleczko do demakijażu :D

Później trafiłam do Natury na promocję kolorówki. Przy okazji w koszyku wylądowało tez kilka drobiazgów.


CLEANIC - płatki kosmetyczne
Czasem mam wrażenie że przylatują do mnie ufoludki i mi podbierają te płatki, bo strasznie szybko mi się zużywają :>

CLEANIC - patyczki higieniczne
O ile płatki Cleanica kupuję bez większego przekonania (choć i tak ich jakość się poprawiła), to patyczki kupuję bo naprawdę są dobre. Nie rozłażą się, nie odpadają od patyczka i do tego są dość tanie.

CALYPSO - gąbki do demakijażu
Ja używam ich do zmywania maseczek - nie wiem jak mogłam wcześniej się bez nich obyć :)

KOBO - paletka i cztery cienie
To nie jest gotowa paletka, kupiłam ją osobno i do tego wybrałam 4 wkłady metalicznych cieni z serii Fashion Eye Shadow. Pod numerem 1 kryje się u mnie kolor Golden Rose (205) - piękny, mieniący się na złoto-różowo. Sam jeden wystarczy żeby makijaż ładnie się prezentował. Mój numerek 2 to Bronze (208) - połyskujący złotawy odcień brązu. Numerek 3 w mojej paletce to Pale Violet (202) - pastelowy delikatny fiolet. Ostatni odcień to Aubergine (209) - myślałam że będzie bardziej fioletowo oberżynowy, ale on raczej wpada w grafit. 
Jak się okazało paletka również była objęta promocją i za całość zapłaciłam 30 zł.

Później była rossmannowska promocja na podkłady i inne produkty do twarzy. Nie zaszalałam za bardzo (na szczęście).


RIVAL DE LOOP - ampułki nawilżające
To oczywiście nie z promocji -49%, ale ich cena też była obniżona, kosztowały chyba 7 lub 8 zł. Każda dodatkowa porcja nawilżenia jest u mnie miło widziana :)

WIBO - rozświetlacz Diamond Illuminator
Widziałam, że pojawił się w wielu koszykach podczas tej promocji, jest zachwalany na wielu blogach i postanowiłam również go wypróbować, zwłaszcza że cena w promocji to niecałe 5zł.

RIVAL DE LOOP - kapsułki pielęgnacyjne
Ich cena też została obniżona, kosztowały chyba 3 zł, więc też postanowiłam je wypróbować.

W pierwszym Rossmannie nie znalazłam jeszcze jednego produktu, który chciałam kupić - korektora pod oczy z Wibo, więc wybrałam się jeszcze do drugiego Rossmanna. I niestety też go nie dostałam, ale nie wyszłam z pustymi rękami:>


ZIAJA - bloker
Mój obecny bloker się kończy, więc musiałam kupić coś nowego. Ziaji jeszcze nie używałam, mam nadzieję że się sprawdzi, bo jak nie to chyba będę musiała wrócić do Etiaxilu.

WIBO - róż
Mój pierwszy róż, odcień numer 6. Wydaje się dość delikatny, ruskiej lalki chyba z siebie nie zrobię. Jak nie będę umiała się nim posługiwać to przynajmniej nie będę miała poczucia wyrzucenia pieniędzy w błoto, bo w promocji kosztował niecałe 5 zł.

EVELINE - eyeliner
To już zakup z Hebe, również objęty promocją (w moich Rossmannach nie ma szaf Eveline). Teraz używam innego eyelinera tej marki i jestem zadowolona, ale postanowiłam wypróbować inny.

YANKEE CANDLE - woski
Przy okazji nabyłam dwa kolejne zapachy: citrus water i beach holiday. Jeszcze ich nie odpalałam.

I ostatnie zakupy z wczoraj - rossmannowska promocja "naoczna" :)


MAX FACTOR - tusz do rzęs 2000 Calorie
Używałam go kiedyś (zużyłam dwa lub trzy) i z tego co pamiętam to byłam zadowolona. Później usłyszałam od koleżanki, że ich jakość spadła i nie kupiłam kolejnego. Postanowiłam sprawdzić jak spisze się teraz.

LOVELY - tusz do rzęs Pump Up
Miałam, używałam, lubię bardzo. Za niecałe 5 zł tym bardziej lubię :)

WIBO - baza pod cienie
Moja obecna baza z Joko nie sprawdza się najlepiej. Pewnie ją zużyję, ale przy okazji promocji postanowiłam wypróbować coś nowego.

OCEANIC - serum do rzęs Long4Lashes
"Chorowałam" na nie od bardzo dawna. Zazdrościłam wszystkim blogerkom chwalącym się swoimi firankami rzęs, ale ciągle odwlekałam jego zakup. A jak się okazało, że jest ono również objęte tą promocją -49% to stwierdziłam, że nie wziąć go za 40 zł to grzech :)

Nowości przywędrowały do mnie również od Shinybox, o szczegółach możecie przeczytać w tym poście.


I jeszcze kwietniowy Joybox, o którym więcej przeczytacie tutaj.


Ostatnie zakupy zrobiłam jeszcze w Yves Rocher, ale jeszcze do mnie nie dotarły, więc pewnie pokażę je Wam w maju.

I to tyle. Masakra.

A jak tam Wasze kwietniowe zakupy? Czy Was również opętały promocje? Zaciekawił Was któryś kosmetyk z moich nabytków?

45 komentarzy:

  1. Świetne nowości. Mi za to ten truskawkowy wosk jakoś nie podchodzi zbyt sztuczny się wydaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach to chyba najbardziej subiektywny ze zmysłów :)

      Usuń
  2. Ja chcę kupić Bioliq ;) Ile Cię ksoztował?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapłaciłam za niego 22 zł. W aptekach internetowych można go znaleźć już od 16 zł, ale trzeba się liczyć z ewentualnymi kosztami wysyłki :)

      Usuń
    2. O to się w poniedziałek udam do naszej apteki, myślałam że droższy będzie ;D

      Usuń
    3. Na szczęście cena jest do przeżycia :)

      Usuń
  3. Super rzeczy, zapachy wosków świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, ile wszystkiego :) Ja w końcu muszę kupić tę pomadkę z peelingiem z sylveco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest naprawdę super, jeszcze nie raz się u mnie pojawi :)

      Usuń
  5. Uwielbiam Sylveco, Ziaję i Max Factor. Mamy podobne upodobania kosmetyczne;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję że Max Factora już dawno nie używałam :) A Sylveco to dla mnie zeszłoroczne odkrycie i ciągle chcę więcej i więcej :)

      Usuń
  6. Mnóstwo nowości :D Również uwielbiam tusz z Lovely i 2000 Calorie :D w Joyboxie miałam perfumki, ale oddałam siostrze ;) O paletce z Kobo robiłam osobny wpis, a na promocji skompletowałam drugą :D Fajnie, że sama paletka też była objęta promocją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam przekonana, że kolorówka to kolorówka:) Dopiero lektura paragonu mnie uświadomiła :)

      Usuń
  7. Faktycznie portfel ucierpiał, ale ile takie zakupy dały szczęścia!! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio chciałam kupić ten Bioliq ze szczoteczką ale nigdzie go nie było, jestem bardzo go ciekawa, mam nadzieję że napiszesz coś o nim. Sporo Ci się tego zebrało, miłego używania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Recenzja Bioliqu na pewno się ukaże, a co do zakupu to zawsze możesz poszukać w internecie :)

      Usuń
    2. Wiem, ale staram się teraz nic nie kupować bo trochę za dużo wszystkiego mi się zrobiło - poza tym jak kupię jedno to na pewno znajdę coś jeszcze do kupienia i z jednej rzeczy zrobi się dużo dużo więcej.

      Usuń
    3. Ehhh, to tak jak u mnie :) Najgorzej jest właśnie przy zamówieniach internetowych - tam tłumaczę sobie że jak wezmę więcej to taniej mi wyjdzie za wysyłkę :)

      Usuń
  9. Nie wiedziałam że te konsultacje z Sylveco wypadają tak słabo, nigdy nie byłam, a w sumie gdyby były w okolicy na pewno bym się wybrała :) Może trafiłaś na taką panią. Uwielbiam od Sylveco krem rokitnikowy do twarzy chętnie poznałabym inne produkty.
    Podoba mi się paletka cienie, którą skomponowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do dermokonsultacji to chyba ja tak pechowo trafiłam. Czytałam już opinie na kilku blogach i zawsze były bardzo pozytywne, więc to raczej wypadek przy pracy. Z całą pewnością nie zraziło mnie to do marki :)
      Co do paletki to teraz nie używam żadnych innych cieni tylko tych w różnych konfiguracjach bądź solo :)

      Usuń
  10. Produkty Sylveco mnie ciekawią i mam nadzieję, że będe miała okazję niedługo coś przetestować :)
    Mam ochotę na wosk red raspberry i sweet strawberry :)
    Ooo, nie wiedziałam tego żelu z BIOLIQ - daj znać jak się sprawdzi :)
    Niestety u mnie jedwab z Biosilk strasznie wysuszył końcówki, bo ma alkohol :/
    Tego rozświetlacza z wibo jestem ciekawa, ale niestety u mnie nie udało się go dorwać.. :/
    Nie lubię tego blokera z Ziaja, aczkolwiek używam innych antyperspirantów z tej serii :)
    Maskarę Pump Up obecnie używam i lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żel Bioliq na pewno doczeka się recenzji :)
      Biosilk na razie też nie zrobił na mnie dobrego wrażenia - w zapachu alkohol jest wyczuwalny, a do tego brakuje mi jakiegoś dozownika.
      Rozświetlacze u mnie były dostępne raczej bez problemu, ale kilka oczywiście nosiło wyraźne ślady zmacania :>
      Co do blokera to ja szukam godnego następcy Etiaxilu, ale na razie bezskutecznie. W cieplejsze dni "zwykłe" antyperspiranty się u mnie niestety nie sprawdzają.

      Usuń
  11. No poszalalas:). Sylveco kompletnie mnie nie przekonuje. Przez woski YC pojde z torbami- wpadłam w nałóg. Puder ryżowy - super. A tusz Maxa Factora uwielbiam. Tez złożyłam przysięgę, ze w tym miesiącu zero kosmetykow ale...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z tymi przysięgami różnie bywa, ale obiecać sobie nie zaszkodzi:) Może Ciebie powstrzyma Franka? :)

      Usuń
  12. Zaszalałaś :) YC uwielbiam za różnorodność zapachów i ich intensywność. Żel z Bioliq ze szczoteczką to fajny gadżet, a od kiedy mam Epistick, woski z Joanny poszły w odstawkę :) Czekam na recenzję tej maseczki złuszczającej do stóp! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę wygooglować ten Epstick bo nie wiem co to :>
      A recenzja maski chyba ukaże się jutro lub pojutrze :)

      Usuń
  13. Faktycznie sporo nowości do Ciebie przybyło. Trochę słabo z tą dermo-konsultacją, no ale już trudno :) Lubię kosmetyki Sylveco, zerknij na odpowiedź pod Twoim komentarzem do mojego postu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że te nieudane dermokonsultacje to wypadek przy pracy:)
      A nowości pojawiło się chyba aż za dużo :>

      Usuń
    2. To tak jak u mnie więc piąteczka:D

      Usuń
  14. Oj mój portfel równiez ucierpiał w kwietniu... Wydałam więcej niz zakładalam ale tak to jest... Nie ma co płakać nad mlekiem, które się rozlało :D Wszystko się przyda!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że wszystko się przyda :) Do tego ile przyjemności przy zakupach!

      Usuń
  15. Uwielbiam zapach tego wosku red raspberry <3
    Ile wspaniałości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jego zapach utrzymuje się w moim mieszkaniu czesem jeszcze następnego dnia po paleniu:)

      Usuń
  16. Ja też dałam wciągnąć się w kolorówkowe promocje, ale mimo wszystko w granicach normy :P Mam tę samą sytuację z różem z Wibo, tylko nie pamiętam, jaki odcień zakupiłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Promocje czasami to moja zmora :/ A odcień różu jest na spodzie opakowania :)

      Usuń
  17. O Mamuniu :D Ile tego jest :D :D Jestem ciekawa bardzo toniku z ziaji . Nie spotkałam się z nim jeszcze :O Jakaś nowość ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc to nie wiem czy nowość - dostałam go i nawet w to nie wnikałam. Wiem że kupiony był w Lidlu, ale nie znalazłam na nim żadnej informacji że to jakaś limitka albo produkt specjalnie do Lidla.

      Usuń
  18. ale duzo swietnych nowosci :) wczoraj u mnie w Marshallas ogladalam swieczni z YC i sie nad nimi zastanawiam , duze sloiki byly i nas za $13 :) a pachna swietnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To całkiem tanio; u nas duże słoje kosztują 95 zł, średnie 81 zł, a małe 41 zł.

      Usuń
  19. o woow, ile nowości :) wosk Beach Holiday właśnie się u mnie pali, to już moje 3 podejście do niego i chyba miłości z tego nie będzie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się spodobał, ale jest tak intensywny że do kominka daję naprawdę niewiele wosku :)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. W miarę możliwości staram się odwiedzać Wasze blogi :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...