poniedziałek, 18 maja 2015

SYLVECO - łagodzący krem pod oczy

Niedawno w poście z moimi hitami lutego / marca mogłyście zobaczyć krem polskiej i dość lubianej marki Sylveco. Ja pierwsze ich kosmetyki poznałam dzięki Shiny, później zaczęłam coraz częściej czytać o nich na blogach i kusiły mnie coraz bardziej :) Krem pod oczy poznałam dzięki próbkom, zużyłam ich kilka i byłam pod takim wrażeniem, że postanowiłam kupić pełnowymiarowe opakowanie.


Chaber bławatek i świetlik łąkowy to znane w medycynie ludowej rośliny o dobroczynnym działaniu na oczy. Zawarte w naszym kremie zapewniają najdelikatniejszej i najcieńszej skórze wokół oczu długotrwałą ochronę i ukojenie. Starannie dobrane składniki aktywne kremu pozwolą zmniejszyć cienie i obrzęki, usunąć objawy zmęczenia, poprawiając jednocześnie sprężystość skóry.
Hypoalergiczny, łagodzący krem pod oczy przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji wrażliwej i delikatnej skóry wokół oczu. W jego składzie znalazły się ekstrakty z kory brzozy, chabru bławatka oraz świetlika, które działają łagodząco, kojąco i zmniejszają obrzęki. Dzięki specjalnie dobranej, bezzapachowej formule, krem poprawia strukturę skóry, przywracając jej właściwy poziom nawilżenia oraz sprężystość. Usuwa objawy zmęczenia i zaczerwienienia, hamuje procesy starzenia się skóry.

Producent oprócz składu na opakowaniu opisuje jeszcze dodatkowo poszczególne składniki aktywne zawarte w kremie i ich działanie. Wszystko jasno i przejrzyście.


Krem można kupić w sklepie internetowym producenta, za opakowanie o pojemności 30 ml zapłacimy tam 28,90 zł. Kosmetyki Sylveco można też znaleźć w stacjonarnych i internetowych sklepach z kosmetykami naturalnymi, a od niedawna również w niektórych drogeriach Natura.

Szata graficzna jest charakterystyczna dla wszystkich kosmetyków Sylveco - znajduje się tam zawsze rysunek rośliny będącej składnikiem kosmetyku oraz kilka podstawowych informacji. Wygląda to prosto i estetycznie - mi osobiście wygląd kosmetyków tej marki przypadł do gustu. Krem otrzymujemy zapakowany w kartonik, który jest dodatkowo zaplombowany bezbarwną naklejką. Samo opakowanie kremu wyposażone jest w pompkę typu airless - najlepszy typ opakowania, zwłaszcza dla kosmetyków do twarzy. Pompka spisuje się bez zarzutu, ale trzeba ją naciskać dość delikatnie, żeby nie zaaplikować zbyt dużej ilości kremu - moim zdaniem jedna pompka to trochę za dużo nawet na oba oczyska :) Buteleczka jest nieprzeźroczysta, ale przy odpowiednim świetle może nam się udać podejrzeć ile kremu jeszcze jest w środku.


Krem jest biały, bardzo lekki, trochę wodnisty. Mi konsystencją przypomina trochę roztopione lody - jest taki śmietankowy, ale nie jest lejący. Wchłania się błyskawicznie, nie pozostawia tłustej ani lepiącej powłoki. Bez problemu można go stosować rano, pod makijaż. Jest bezzapachowy.


Po próbki tego kremu sięgnęłam prawie w akcie desperacji - skóra pod moimi oczami była tak przesuszona, że nie mogłam stosować żadnego korektora, bo każdy właził w zmarszczki. Podkład nakładany w pobliże oczu też nie wyglądał dobrze. Próbki miałam trzy, czyli 6 ml - jak na krem pod oczy to już całkiem niezła ilość do wypróbowania :) Przez pierwsze dwa dni nakładałam krem normalnie cienką warstwą rano i wieczorem, nie zauważyłam wyraźnych zmian. Później przeczytałam zalecenia producenta: "Na noc zastosować grubszą warstwę jako maseczkę poprawiającą kondycję skóry." i tak też zrobiłam. A w zasadzie aplikowałam sobie taką maseczkę w pierwszym tygodniu kilka razy dziennie; moja skóra dosłownie piła kosmetyk, znikał w ciągu minuty. Już po pierwszym takim dniu widać było poprawę kondycji skóry, a po trzech dniach mogłam znów nakładać korektor pod oczy :) Krem fantastycznie nawilżył moją skórę, sprawił że stała się zauważalnie jędrniejsza, a zmarszczki delikatnie się spłyciły. Wiem - to nie są żadne cuda :) Zdaję sobie sprawę, że poprawa jędrności to nie żaden cudowny efekt liftingu, tylko po prostu zasługa dobrego nawilżenia. Dzięki temu skóra stała się ożywiona, gładsza i bardziej napięta, a dzięki temu zmarszczki są spłycone i mniej widoczne. Dodatkowo krem nie podrażnił mnie ani nie uczulił, nie powodował też szczypania, łzawienia czy zamglenia jeśli dostał się do oka. Nie zauważyłam jednak, żeby w jakikolwiek sposób wpłynął na moje cienie pod oczami.


Cena tego kremu (niecałe 30 zł) jest naprawdę niewielka, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że otrzymujemy 30 ml kosmetyku, czyli całkiem sporo jak na krem pod oczy. Krem należy zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia i przy "normalnym" stosowaniu pewnie by mi się to nie udało, ale biorąc pod uwagę że aplikuję sobie rano cienką warstwą, a po południu i wieczorem grubszą, jako maskę, to na pewno zużyję go przed czasem :) Krem spełnił moje oczekiwania w 100% - liczyłam na solidną porcję nawilżenia i poprawę sprężystości i to właśnie dostałam. Z pewnością ten krem będzie się u mnie pojawiać częściej.

A Wy używałyście kosmetyków Sylveco? Jaki jest Wasz ulubiony?

26 komentarzy:

  1. Ach gdyby tak jeszxze cienie redukował... Ja mam takie mocno wampirze oczy. Brzydko wyglądają ale na to chyba jest jeden kosmetyk - polubić. A co do specjałów tej marki - coraz bardziej sie do nich przekonuje, bo i jakosc i cena..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie można mieć wszystkiego :) Ja na szczęście nie mam zbyt dużych cieni. A stosunek ceny do jakości (tudzież jakości do ceny) jest w przypadku Sylveco co najmniej zadowalający :D

      Usuń
  2. Miałam próbkę, ale nie polubiłam się z tym kremikiem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co konkretnie Ci w nim nie odpowiadało?

      Usuń
  3. Nie miałam go i obawiam się, że mógłby być dla mnie zbyt lekki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można go nakładać grubszą warstwą w formie maski :)

      Usuń
  4. Przydał by mi się taki kremik :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie chętnie bym go wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest na mojej liście zakupów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że u Ciebie też się sprawdzi :)

      Usuń
  7. Miałam co do niego nadzieję, że rozjaśni moje cienie, szkoda, że nie sprawdza się w tej kwestii...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, ale jego działanie nawilżające mi to wynagradza :)

      Usuń
  8. Może go wyprobuje bo jakoś nie używam kremu pod oczy ostatnio ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od jakiegoś czasu nie wyobrażam sobie nie używać kremu pod oczy :)

      Usuń
  9. W temacie tego kremu pojawia się sporo negatywnych recenzji i chyba wstrzymam się jeszcze z jego zakupem... Aktualnie używam kremu z Oeparolu, a w zapasie czeka promocyjny zakup z rossmannowej akcji, czyli tołpa z bawełną. Mam nadzieję, że poradzi sobie chociaż z nawilżeniem :) Do swoich sińców pod oczami zdążyłam się już przyzwyczaić.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo - ile ludzi tyle opinii. U każdego kosmetyk może sprawować się inaczej :) Nad Tołpą zastanawiałam się już jakiś czas temu, ale jakoś ciągle miałam coś innego pod ręką :)

      Usuń
  10. Marzy mi się ów krem już od jakiegoś czasu, ale najpierw muszę zużyć te, które aktualnie posiadam :) oby stało się to jak najszybciej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mnie niedawno trafił jeszcze krem z Yves Rocher, ale malutki więc pewnie później kupię kolejne opakowanie Sylveco :)

      Usuń
  11. U mnie ten krem zupełnie się nie sprawdził. Może i trochę nawilżał, ale poza tym nie zauważyłam żadnego działania. Poza tym jak dla mnie pojemność jest nie do zużycia w pojedynkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi na pewno uda się go zużyć, ale ja często nakładam sobie go grubą warstwą - jako maskę.

      Usuń
  12. Tego kremu jeszcze nie używałam. Moim ulubionym jest krem firmy BeautyLab - koniecznie go przetestuj. Jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę mieć na uwadze, choć cena nieco przeraża.

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. W miarę możliwości staram się odwiedzać Wasze blogi :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...