wtorek, 30 maja 2017

Majowe zakupy, czyli gdzie ja miałam głowę?

Miałam oszczędzać... I to nawet nie do końca chodzi o zawartość mojego portfela (choć to oczywiście też), ale o odchudzanie mojego chomiczka. A wychodzi na to, że chomiczek ma się całkiem dobrze i póki co kosmetyczna głodówka mu nie grozi :)


Jakoś na początku miesiąca trafiłam do Rosska...


W Rossmannie była wyprzedaż szaf Astora, kosmetyki kolorowe można było kupić 70 % taniej. Szkoda byłoby nie skorzystać :) Zdecydowałam się na maskarę do brwi Eye Artist Brow Booster - polubiłam ten sposób podkreślania brwi przy stosowaniu podobnego kosmetyku z L'oreal. Dokupiłam też dwa duo - cień w kredce + kajal. Postawiłam na dwa kolory, których na pewno będę używać - czerń i brąz. Polubiłam zwłaszcza brąz, cień jest taki złotawy, ma fantastyczną trwałość, w zasadzie nawet nie potrzebuję pod niego bazy. Najczęściej nakładam go na całą powiekę, a dodatkowo zewnętrzny kącik podkreślam jakimś ciemniejszym cieniem.

Zakupy w Eko Drogeria:


O tej drogerii internetowej przeczytałam na blogu jednej z Was (przepraszam, ale nie pamiętam u kogo). Przejrzałam asortyment i postanowiłam tam zrobić zakupy na prezent dla Sisi :) Przy okazji coś trafiło też do mojego koszyka. Pomarańczowy peeling Organic Shop pachnie przecudownie! A w zasadzie nie miałam go kupić sobie, tylko jakoś przypadkiem do koszyka dorzuciły mi się dwa zamiast jednego :) Odżywka do paznokci Fitokosmetik przydała mi się jeszcze przed powrotem do hybryd (dzisiaj zrobiłam swoje pierwsze po przerwie!) i zamierzam ją stosować też pomiędzy jednym a drugim manicurem. Odmładzający scrub do twarzy Ecolab w zasadzie nie był mi potrzebny, ale... przecież go zużyję, prawda?

Taka mała zbieranina:


Antyperspirant Fa kupiłam chyba w Kauflandzie, potrzebowałam czegoś bo mój Garnier się kończył. Postanowiłam spróbować wrócić do sztyftów, ale stwierdzam że jednak wolę kulki :) Plastry na nos Purederm to coś co znam i lubię, kupiłam je w jakiejś promocji w Hebe, chyba podczas zakupów dla Syli. Pomadka peelingująca z Bell wylądowała w moim koszyku podczas spożywczych zakupów w Biedronce. Pewnie nie przebije mojego ulubieńca z Sylveco, ale zobaczymy jak się sprawdzi. Podkład Ideal Matt z Ingrid dostałam od koleżanki, której nie do końca pasował kolor. Dla mnie jest ok, a do tego okazuje się, że to całkiem fajny podkład - ładnie kryje, nieźle utrzymuje się na skórze, niewykluczone że po zużyciu tego opakowania jeszcze do niego wrócę :)

A tu moja "odrobina" szczęścia :)


Wygrana u Ewy - Odcienie Nude. Dawno już nie brałam udziału w żadnych konkursach i rozdaniach, wtedy postanowiłam spróbować i się udało. Jako że konkurs był ogłoszony w poście o ulubieńcach, gdzie Ewa pokazywała dwie z pomadek w kredce Hean, byłam przekonana że wygraną będą stanowić właśnie te dwie kredki :) Jakie było moje zdziwienie, jak w moje ręce trafiło pudełko. Po co pudełko? Dla dwóch kredek? Okazało się, że marka Hean wysłała mi komplet 6 pomadek w kredce (jestem w trakcie testowania, ale już mogę powiedzieć, że jest nieźle), a do tego cukrowy peeling do ust i tusz do rzęs :) Dziękuję bardzo!

Woski...


Któregoś wieczora chciałam "popachnić" sobie w mieszkaniu, ale jak zajrzałam do swojego pudełka to okazało się, że mam same świąteczne i jesienne zapachy :) W ramach testowania nowych zapachów postawiłam na Passion Fruit Martini, Sea Air i Coastal Living. Znacie te zapachy?

A teraz trochę chińszczyzny :)


Płytki Born Pretty (mała za 1,27$ czyli ~ 5,20 zł, duża za 2,54$ czyli ~ 10,45 zł; dodatkowo miałam kupon do sklepu na 1$, więc zapłaciłam mniej) - spodobała mi się zwłaszcza ta większa z wzorami typu water marble. Zdecydowałam się też na dwa topy z CND - matowy i no wipe (każdy za 1,33$ czyli 5,62 zł).


Do tej pory używałam zwykłej lampy UV, robienie paznokci zajmowało mi sporo czasu, postanowiłam kupić sobie lampę LED. Sprawdziłam opinie na grupie na fb, poczekałam na promocję i kupiłam lampę 36W za 13,79$ (57,75 zł). Ma dwa czasy utwardzania - 30 i 60 sekund, dodatkowo czujnik ruchu, całkiem sporo diod i co ważne - można do niej włożyć całą rękę.


To maleństwo kupiłam tak z rozpędu, bo znalazłam kupon do sklepu i kosztowała mnie 3,99$ (17,23 zł). Ma dwa czasy utwardzania - 30 i 45 sekund, jest malutka (można ją spokojnie zabrać gdzieś na wyjazd do ewentualnych poprawek. Wypróbowałam ją na razie jedynie na wzornikach, ale sprawdza się całkiem nieźle :)

Były zakupy, była wygrana, była chińszczyzna... czas na pudełka :)


O czwartej odsłonie AsianBoxa, nieco kontrowersyjnej, pisałam Wam więcej tutaj. Dzisiaj mogę jeszcze dodać, że cushion sobie zostawiłam i wiecie co... on jest całkiem fajny! I nakładany w niewielkiej ilości nie jest biały :)


Pożyteczna i dość higieniczna zawartość majowego JoyBoxa opisana jest szczegółowo w tym poście.


A zawartość fantastycznego pudełka wymiankowego od Sylwii opisywałam Wam całkiem niedawno, tutaj.

Aaaa, a na promocji 2+2 w Rossmannie nie kupiłam nic! A jak Wasze wiosenne, majowe nowości? Co ciekawego się u Was pojawiło?

32 komentarze:

  1. Z tym oszczędzaniem to tak jest!;) ale przynajmniej Ross pominąć Ci się udało, a mi nie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby było 1+1 to może bym się skusiła... ale 4 nowe kosmetyki jednak skutecznie mnie hamowały :)

      Usuń
  2. Ojej jak dużo nowości!U mnie też trochę przybyło w maju:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być dość skromnie a wyszło jak zawsze :)

      Usuń
  3. Joy Boxa w tym miesiącu jakoś przegapiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się staram śledzić ich fanpage :)

      Usuń
  4. Kupowanie czegoś mimo że nie potrzebujemy, a potem tłumaczenie się, że przecież i tak to zużyjemy - skąd ja to znam :D Bardzo fajne nowości. Do mnie w maju wpadło parę rzeczy. Też darowałam sobie promocję 2+2 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale naprawdę zużyję :)Tylko nie wiem kiedy :P

      Usuń
  5. Eee no takie pudełka jak te z haen można otrzymywać zawsze ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Zwłaszcza jak człowiek spodziewa się dużo mniej to niespodzianka jest jeszcze większa :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie trafię na żadnego bubla :)

      Usuń
  7. No przyoszczedzilas, że ho ho... U mnie z racji tego, że w maju popłynęłam, to wlasnie czerwiec bedzie miesiącem drastycznych oszczędności kosmetycznych. Nie kupie niczego! No chyba zebym trafiła na fajny podkład... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tiaaa... z oszczędzaniem u mnie to jak z odchudzaniem - zawsze chcę, ale rzadko się udaje :)

      Usuń
  8. Ja ominelam Rossmann ufff :) Ale też trochę kupiłam, a nie chciałam tego robić :( Mimo wszystko przyjemni eoglądało sie Twoje łupy :) Od razu dzień staje sie piękniejszy hihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo lubię oglądać cudze zakupy, ale zawsze się boję że znajdę tam coś, co mnie skusi :P

      Usuń
  9. Sporo świetnych nowości.

    Kurcze cholernie kuszą mnie te azjatyckie pudełka i kosmetyki, ale boję się za tą cenę zamawiać z tak daleka, nie mając w ogóle nad tym kontroli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to nie był box z zagranicy tylko z Polski :)

      Usuń
  10. Niestety, chyba sporo. Sama nie wiem, muszę pozbierać do podobnego posta. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, dlaczego niestety? Ciesz się tym co masz, nieważne że za dużo :)

      Usuń
  11. Ja też tak zawsze mówię :D Miałam oszczędzać, a potem nagle cały karton nowości :P Taka karma :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to bywa niestety :) Chciałam nic nie kupować w czerwcu, ale już wiem że mi się nie uda, bo kilka rzeczy mi się kończy :/

      Usuń
  12. ja w maju też kupiłam peeling Organic Shop, ale o zapachu mango:D

    OdpowiedzUsuń
  13. bardzo lubię te pomadki w kredce z Hean :)

    OdpowiedzUsuń
  14. maseczkowe szaleństwo uwielbiam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez jakiś czas na pewno będę miała z czym szaleć :)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. W miarę możliwości staram się odwiedzać Wasze blogi :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...