sobota, 24 stycznia 2015

BIOLIQ - intensywne serum rewitalizujące

Wczoraj zdenkowałam swoje serum, więc pora na parę słów na jego temat :)


Jakie cuda obiecuje nam producent?
BIOLIQ Intensywne serum rewitalizujące to dermokosmetyk, którego substancje aktywne otrzymywane są w wyniku ekstrakcji, pozwalającej na skuteczne zachowanie ich unikalnych właściwości. Składnikiem przewodnim serum jest ekstrakt z kawioru (Acipenser spp.), który jest bogatym źródłem protein, lipidów, witamin i minerałów. Dzięki temu serum intensywnie stymuluje rewitalizację skóry: aktywnie regeneruje, nawilża i odżywia, co znacząco poprawia jej wygląd i kondycje. Dzięki obecności składnika aktywnego, wyizolowanego z korzeni tarczycy bajkalskiej, BIOLIQ Intensywne serum rewitalizujące poprawia także jędrność i elastyczność skóry, jednocześnie hamując starzenie jej komórek na drodze enzymatycznej, poprzez zwiększenie liczby podziałów komórkowych. Ekstrakt z korzeni tarczycy bajkalskiej przedłuża aktywne życie fibroblastów o ok. 10% i opóźnia proces ich starzenia. Jego wpływ na skórę oznacza odmłodzenie populacji fibroblastów do kondycji porównywalnej ze skóra młodszą o dekadę. Co więcej, oddziałując na metabolizm preadipocytów i adipocytów, serum znacząco redukuje podwójny podbródek, co widocznie wpływa na kontur twarzy. Dodatkowo wyrównuje koloryt skóry, rozjaśniając przebarwienia i niewielkie plamki.

Skład:

Ja swoje serum dostałam w ramach prezentu mikołajkowego. Ma ono pojemność 30 ml i z tego co znalazłam w Internecie to kupić je możemy za jakieś 14-20 zł (choć znalazłam też ceny sporo wyższe). Na pewno można je znaleźć w aptekach stacjonarnych i internetowych, na allegro; nie wiem czy gdzieś jeszcze.

Serum umieszczone jest w estetycznej butelce z grubego mlecznego szkła, wygląda naprawdę ładnie i elegancko, trochę ekskluzywnie. Do aplikacji mamy wygodną pipetkę, która jednorazowo nabiera ilość kosmetyku odpowiednią do pokrycia twarzy i szyi. Butelka jest przezroczysta, dzięki czemu widać ile produktu jeszcze nam zostało. Dodatkowo butelka zapakowana jest w kartonik, na którym znajdziemy wszystkie potrzebne informacje - opis, skład, datę ważności itp. Wszystkie te informacje znajdziemy również na buteleczce.


Po otwarciu pudełka oceniając serum po kolorze byłam święcie przekonana, że będzie miał konsystencję olejku. A tu niespodzianka :) Serum jest czymś pomiędzy żelem a płynem, ma żółtawo-złote zabarwienie. Jest odpowiednio gęste, aby nie spłynąć podczas aplikacji bezpośrednio na twarz (mi tak było właśnie najwygodniej), ale też na tyle płynne że bez najmniejszych problemów się rozprowadza. Zapach jest delikatny, przyjemny, nie utrzymuje się zbyt długo na skórze.


Serum stosowałam dwa razy dziennie. Wchłania się naprawdę szybko, więc bez obaw można go używać rano, pod makijaż. Jeśli chodzi o kwestię nawilżenia to jest ono zauważalne, ale przy mojej suchej skórze nie ma opcji żeby zastąpiło krem. Ale nawilżenie było na tyle dobre, że jak nakładałam serum wieczorem, to mogłam spokojnie odczekać około godziny przed nałożeniem kremu, a moja skóra nie wołała o pomoc :) Co do wyrównania kolorytu i rozjaśniania przebarwień nie zauważyłam żadnych spektakularnych efektów, jeśli były to naprawdę bardzo subtelne. Zaś co do poprawy owalu twarzy i redukcji drugiego podbródka to traktowałam to raczej w kategorii gruszek na wierzbie i niczego takiego nie oczekiwałam. Ale! Ostatnio jak byłam u mojej Mamy to powiedziała mi, że zeszczuplałam na twarzy, więc może coś w tym jest? :) Żeby nie było - nie schudłam tak ogólnie, Mama zauważyła zmianę tylko w mojej twarzy. Niestety nie pomyślałam o tym, żeby zrobić zdjęcia "przed" i "po" - może wtedy mogłabym się do tego jakoś odnieść. W każdym razie potraktujcie to raczej w kategorii ciekawostki niż realnej obietnicy. Ja na pewno następnym razem zrobię zdjęcia :D

Serum wystarczyło mi na około miesiąc używania dwa razy dziennie, więc wydajność jest średnia, ale nie jest zła. Myślałam że uda mi się zużyć samej końcówki, ale znalazłam sposób: ściśniętą pipetkę wkładałam do buteleczki i dopiero wtedy ją zakręcałam. I w ten sposób zużyłam serum do ostatniej kropelki :)

Serum Bioliq nie jest może idealne, nie spełniło wszystkich obietnic producenta i moich oczekiwań, ale spodobało mi się na tyle, że chyba co jakiś czas będę do niego wracać.


Używałyście tego serum? A może jakieś inne skradło Wasze serce? Podzielcie się refleksjami :)

8 komentarzy:

  1. kiedys sobie kupie mam na liscie

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że jesteś zadowolona z prezentu. Też o nim ostatnio pisałam i też jestem zadowolona. W moim egzemplarzu coś tam na dnie zostało i nie byłam w stanie tego zużyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, paczka Ci się naprawdę udała :) A co do serum - przy następnym spróbuj tak jak napisałam: zakręcać butelkę ze ściśniętą pipetką.

      Usuń
  3. Nie miałam tego olejku ale może po niego sięgnę <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj :) Ja chyba teraz dla porównania sięgnę po serum z Bielendy, bo już jakiś czas temu się nad nim zastanawiałam.

      Usuń
  4. Chyba będę musiała mu się bliżej przyjrzeć :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. W miarę możliwości staram się odwiedzać Wasze blogi :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...