Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

niedziela, 20 listopada 2016

VIANEK - maska to czy peeling?

Ostatnio sobie trochę ponarzekałam (ale z Waszych komentarzy wywnioskowałam, ze nie jestem w mojej opinii odosobniona). Dzisiaj będzie już zdecydowanie przyjemniej, chciałam Wam napisać kilka słów o kosmetyku, który znalazłam w jednym z Joyboxów i którego dno zobaczyłam w zeszłym miesiącu :) Mowa o peelingu masce z mielonym lnem marki Vianek.


Wyjątkowe połączenie delikatnego peelingu w postaci drobno zmielonego siemienia lnianego i maseczki. Dzięki niezwykle delikatnej formule może być stosowana w przypadku każdego rodzaju cery, nawet bardzo cienkiej i wrażliwej. Bogactwo składników odżywczych (olej sojowy, olej z pestek moreli, olej rokitnikowy, masło kakaowe, masło shea, masło avocado) oraz miód wspaniale odżywia, wygładza, nawilża i uelastycznia skórę. Po zastosowaniu pozostawia skórę aksamitnie gładką, promienną i pełną blasku.



Ten kosmetyk możecie znaleźć m.in. w sklepie internetowym producenta za 19,99 zł / 75 ml. W podobnej cenie dostaniecie go również w wielu drogeriach internetowych, a stacjonarnie głównie w sklepach z kosmetykami naturalnymi, ale też  Drogeriach Natura.

Peeling znajduje się w miękkiej plastikowej tubce zamykanej na klik. Szata graficzna kosmetyków Vianek bardzo mi się podoba, jest prosta, ale taka pozytywna, do tego widzą te kwiatuszki od razu wiadomo z jaką marka mamy do czynienia. Dodatkowo tubka była chyba zabezpieczona taką foliową plombą, ale za to nie dam dobie głowy uciąć (nie pamiętam, a zdjęcia robiłam jak byłam już w połowie zużywania peelingu). Otwór jest odpowiedniej wielkości, choć na początku kilka razy mi się zatkał.


Z konsystencją tego peelingu jest pewien problem. Na początku była bardzo gęsta i zawierała cale mnóstwo zmielonych drobinek, ale im dalej tym robiła się rzadsza. Próbowałam oczywiście wstrząsać tubką, ale to już niewiele dawało (powinnam to chyba robić od samego początku). Pod koniec konsystencja jest rzadsza, nieco oleista, ale nie lejąca, drobinek jest mniej, ale ciągle wystarczająco żeby używać kosmetyku zgodnie z przeznaczeniem :) Zapach jest lekko słodkawy, przyjemny.


Początkowo używałam go zgodnie z zaleceniami producenta: niewielką ilość maseczki nanosiłam na lekko wilgotną skórę twarzy i masowałam ok. 2-3 minuty, a następnie zostawiałam na kolejne 10 minut w formie maseczki. Efekt był dość słaby, ja jednak wolę mocniejsze zdzieraki. Ale ale! pomyślałam sobie, że przecież tradycyjne peelingi do ciała używane na sucho zawsze dają mocniejszy efekt niż na mokro. Wypróbowałam więc peeling używając go na suchą skórę twarzy i wtedy rzeczywiście zdzierał tak jak lubię :) Wrócę jeszcze na chwilę do konsystencji. Tak jak pisałam wyżej - na początku peeling był bardzo gęsty, miał wręcz konsystencję pasty. Zmielonych drobinek lnu było całe mnóstwo, przez co dwa lub trzy razy musiałam gmerać przy otworze tubki, bo mi się zapchał :) Później konsystencja zmieniała się coraz bardziej na taką jak widzicie na zdjęciu. Dość rzadka, oleista, ale jak widać trochę tych drobinek jeszcze tam zostało. Używany jednak ma mokro dawał dość słaby efekt, dlatego zaczęłam go używać na suchą skórę, wtedy efekt był całkiem niezły.


Skóra po jego użyciu była wyraźnie wygładzona, lekko rozjaśniona. Dodatkowo pozostawianie peelingu na twarzy z tymi wszystkimi olejkami dawało skórze całkiem niezłą dawkę nawilżenia, bywały dni że nie używałam już później kremu do twarzy. Wiem, że niektórzy się skarżą na olejową warstwę, którą ten kosmetyk zostawia na twarzy. Ja od bardzo dawna do zmywania peelingów i maseczek używam gąbeczek Calypso - to bardzo przyspiesza sprawę, pozwala szybciej usunąć ewentualne drobinki, a dodatkowo zmywa olejową warstwę. Mi osobiście taki tłustawy film na twarzy nie przeszkadza (oczywiście tylko na noc), ale jeśli dla Was to problem to sięgnijcie po te gąbeczki.

Lubicie kosmetyki Vianek? Znacie ten peeling? Ja mimo jego kilku mankamentów jeszcze po niego sięgnę, bo moja skóra się z nim polubiła :)

22 komentarze:

  1. Słyszałam już o tym produkcie i wydaje mi się nawet ciekawy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podchodziłam do niego dość sceptycznie, ale jednak z ciekawością :)

      Usuń
  2. Bardzo, bardzo, bardzo go lubię :) Pięknie pachnie i świetnie nawilża. Tylko trochę szybko się kończy :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A rzeczywiście mógłby być bardziej wydajny :)

      Usuń
  3. Szkoda jedynie, że drobinki nie są równomiernie rozłożone w konsystencji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może byłoby inaczej gdybym od początku próbowała wymieszać zawartość :)

      Usuń
  4. Już go gdzieś widziałam, ale sama nie miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będziesz miała okazję to wypróbuj :)

      Usuń
  5. Mam ten produkt, jednak jeszcze czeka w kolejce. Ciekawa jestem ja u mnie się spisze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję że równie dobrze co u mnie :)

      Usuń
  6. Miałam go kupić, ale skusiłam się jednak na peeling enzymatyczny z papainą i bromelainą :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale drobinki to on chyba ma konkretne!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawy, chętnie bym go wypróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę i ja koniecznie wypróbować Viankowe produkty :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. W miarę możliwości staram się odwiedzać Wasze blogi :)