niedziela, 7 sierpnia 2016

Moja kosmetyczka wakacyjna w wersji dość minimalistycznej - czy się sprawdziła?

Jakiś czas temu mignęła mi na facebooku informacja o wyzwaniu dla blogerek urodowych. Wyzwanie zostało rzucone przez redakcję TrustedCosmetics i ma polegać na pokazaniu innym tajemnic skrywanych przez nasze... kosmetyczki. W pierwszym tygodniu temat przewodni jest dość ogólny, bo chodzi o ogólną zawartość naszej kosmetyczki. Jakiej? Nie jest powiedziane :) Wiem, że wiele z Was również uczestniczy w wyzwaniu, temat ujmowany był w różny sposób - od podręcznych "torebkowych" kosmetyczek, aż po prezentację wszystkich Waszych kosmetyków. Mój pomysł nasunął się naturalnie - przede mną był wyjazd na urlop, więc postanowiłam pokazać Wam zawartość mojej kosmetyczki wyjazdowej. Jest to wersja dość minimalistyczna, wiecie jak to jest - ograniczenia bagażu (i to do 15 kg!), wyjazd tygodniowy, więc nie potrzeba taszczyć ze sobą wszystkiego. Zdjęcia zrobiłam jeszcze przed wyjazdem, a dzisiaj opiszę Wam zawartość i od razu zweryfikuję, czy taki dobór kosmetyków się na moim wyjeździe sprawdził :)



Zanim przejdę do pokazania Wam tego, co skrywa moja wakacyjna kosmetyczka dorzucę jeszcze kilka słów o samym wyzwaniu. Potrwa ono sześć tygodni, ma na celu między innymi polecenie wyjątkowych dla nas i sprawdzonych kosmetyków, ale też reklamę i promocję blogów oraz możliwość zdobycia nowych czytelników. Ja na pewno przejrzę sobie inne wpisy, na pewno znajdę kolejne ciekawe i nieznane dla mnie dotąd blogi i kosmetyki :) W każdym tygodniu wyzwania obowiązywał będzie inny temat, od nas zależy jak do niego podejdziemy. Listę tematów zamieszczam Wam poniżej, a więcej szczegółów na temat wyzwania znajdziecie na portalu TrustedCosmetisc


A teraz przechodzimy już do szczegółów :)


Moja wyjazdowa kosmetyczka zawierała głównie kosmetyki pielęgnacyjne, ale oczywiście i dla kolorówki również znalazło się miejsce. Urlop spędziłam na greckiej wyspie Skiathos, nastawiona byłam głównie na relaks - plaża, basen, ale też trochę zwiedzania i wieczornych wyjść. Nie lubię takich totalnie "leżących" urlopów, nudzą mi się po trzech dniach :) Skoro Grecja i to na początku sierpnia, to wiadomo: relaks, upały, słońce, czyli to co na urlopie być powinno :)


Jeśli chodzi o pielęgnację twarzy to postawiłam na serię kosmetyków Bandi. Do wieczornego oczyszczania używałam jedwabistego olejku do demakijażu, a później delikatnej pianki myjącej. To mój pierwszy olejek do demakijażu i pod względem skuteczności nie mam mu nic do zarzucenia :) Pianka też spisywała się świetnie, do tego jest rzeczywiście delikatna, ale też skuteczna. Na koniec nakładałam energetyzujący krem na noc. Rano przemywałam twarz pianką, a później nakładałam... No właśnie gdzie jest krem na dzień? Ja, sucharek, bez kremu? Bez obaw :) Sprawdziłam już wcześniej, że w tej roli dobrze się sprawdzi energetyzujący multiaktywny koktajl (czyli po prostu serum). Zresztą tak czy inaczej w ciągu dnia smarowałam się kremem z filtrem :) Cała czwórka spisała się świetnie, to był dobry wybór, a dzięki olejkowi do demakijażu nie musiałam ze sobą zabierać wacików, co też pozwoliło mi zaoszczędzić trochę miejsca :)


Stwierdziłam też, że jakiś wieczór piękności na wyjeździe też się przyda, ale nie chciałam zabierać ze sobą zbyt wielu kosmetyków. Postawiłam więc na saszetkowe maseczki Ziai, które nie zabrały dużo miejsca, a swoje zadanie spełniły :)


Jeśli chodzi o włosy to tu również mój wybór był podyktowany oszczędnością miejsca i wagi. Zdecydowałam się na szampon do włosów i ciała z BIO IQ. Zabierałam go już ze sobą na krótkie wyjazdy na szkolenia i wiem, że moje włosy się z nim polubiły. Spisuje się dobrze nawet solo, nie plącze włosów, więc początkowo nie planowałam zabierać żadnej odżywki. Potem do mnie dotarło, że codzienne kąpiele w słonej wodzie, piasek i słońce nie będą dla moich włosów zbyt łaskawe i dorzuciłam jeszcze balsam do włosów aktywator wzrostu Bani Agafii, który znam i lubię. Saszetkowe opakowanie świetnie się sprawdza na wyjeździe, nie zajmuje dużo miejsca :)


A co do ciała? Nie zabierałam żelu pod prysznic, używałam szamponu z BIO IQ, który widziałyście na wcześniejszym zdjęciu. Pewnie wiecie, że nie jestem fanką tradycyjnych mazideł do ciała, ale latem (zwłaszcza jak się opalam) ich zużywanie idzie mi nieco łatwiej. Staram się dobrze nawilżać i natłuszczać skórę, dzięki temu wiem że nie będzie mi schodziła :) Zabrałam ze sobą masło do ciała z Avon, o którym już kiedyś Wam pisałam. Wiedziałam że spisze się dobrze, bo szybko się wchłania i dobrze nawilża. Do tego zawiera błyszczące drobinki, więc kiedy będzie lepszy czas na jego używanie jak nie teraz? Na pięknie opalone ciało? No kiedy? :)


Oczywiście chyba w żadnej kosmetyczce nie może zabraknąć antyperspirantu :) Ja najczęściej wybieram te w kulce lub w sztyfcie, a Rexona sprawdza się u mnie całkiem dobrze. Oczywiście przy prawie czterdziestostopniowych upałach nie można wierzyć w to, że nie będziemy się pocić! Ale jestem z niej zadowolona :)


Oczywiście wyjeżdżając gdziekolwiek i wiedząc, że będziemy przebywać sporo na słońcu nie może zabraknąć w naszej kosmetyczce ochrony przeciwsłonecznej :) Specjalnie na wyjazd kupiłam sobie ten balsam z SPF20, bo zazwyczaj używam sporo niższych filtrów. Wiedziałam, że w Grecji słońce będzie jednak świecić intensywniej niż u nas, poza tym będę spędzać na nim całe dnie, więc musiałam zabezpieczyć się nieco lepiej :) Do balsamu dołączona była również miniatura kojącego żelu po opalaniu - też się przydała :) Wielu znajomych ostrzegało mnie, że jadąc do Grecji muszę się zaopatrzyć w jakieś środki na komary, więc zabrałam ze sobą spray ochronny przed komarami OFF i żel łagodzący po ukąszeniu komarów z Ziai. Nie wiem, czy trafiłam na bezkomarową okolicę, czy też w tym roku komarów po prostu nie ma, ale żadnego z tych dwóch kosmetyków nie musiałam nawet wyciągać z kosmetyczki :)


Kobiety lubią ładnie pachnieć, a ja lubię właśnie zapachy takie jak ten: lekkie, świeże, rześkie, idealne w okresie letnim (choć ja używam ich cały rok). Ocean Sun Gabrieli Sabatini kupuję często, miałam też perfumy, ale najczęściej decyduję się właśnie na wodę toaletową, którą widzicie na zdjęciu.


Najwięcej kłopotów sprawiło mi chyba skompletowanie małej kosmetyczki z kosmetykami kolorowymi :) Niby człowiek w wakacje trochę od makijażu chce odpocząć, ale też z drugiej strony która z nas wychodząc gdzieś wieczorem nie chce wyglądać ładnie? :)


Jeśli chodzi o twarz to zabrałam ze sobą miniaturkę kremu BB Clareny. Odcień Amber jest ciemny, ale ja nigdy nie należałam do bladziochów, więc dla mnie jest idealny. Żeby dodać swojej twarzy trochę blasku, zabrałam ze sobą swoją nową przyjaciółkę - Mary Lou :) Postanowiłam nie brać ze sobą pudru, brązera i różu i dobrze zrobiłam - na pewno bym ich nie używała.


Baza pod cienie u mnie jest konieczna, mam dość tłuste powieki i bez niej żadne cienie nie trzymają się u nie dłużej niż 2h. Aktualnie używam bazy z Essence, ale nie jestem z niej do końca zadowolona. Zabrałam też ze sobą paletkę Neutral od Wibo, która zawiera wszystkie odcienie które chciałam mieć :) Dodatkowo odcienia "milk chocolate" mogę używać też do brwi. Tyle że w zasadzie to obu tych kosmetyków mogłam nie brać. Makijaż oczu ograniczałam w zasadzie do tuszu i czasem kredki, dla własnego komfortu psychicznego mogłam wziąć np. cień Color Tattoo z Maybelline w odcieniu 35 On and on Bronze, nie musiałabym wtedy też zabierać bazy pod cienie. Następnym razem będę mądrzejsza :)


Tusz w mojej kosmetyczce jest obowiązkowy! Gdybym miała wybrać tylko jeden kosmetyk z kolorówki, który muszę mieć to jest to właśnie maskara. Zabrałam ze sobą tusz do rzęs MAC który chyba ostatecznie uda mi się skończyć :) Na początku go nie lubiłam za bardzo, tuszu zawsze było za dużo, lubił sklejać rzęsy, ale teraz po kilku miesiącach jestem z niego zadowolona :) Kredka do oczu Manhattan jest mięciutka, gładko sunie po powiece i lubię ją, więc bez zastanowienia wrzuciłam do kosmetyczki.


W przypadku ust postanowiłam na dzienny kolor z Bourjois Rouge Edition Velvet w odcieniu 07 Nude-ist i trochę bardziej odważną konturówkę z Essence w odcieniu 15 Honey Berry. Oczywiście nie nosiłam ich razem :) Okazało się też, że opaliłam się tak mocno, że pomadka z Bourjois stała się dla mnie ciut za jasna :> Nie mogło też zabraknąć czegoś pielęgnacyjnego do ust, więc zabrałam ze sobą mój ostatni zakup - pomadkę peelingującą z Eveline.

A tak prezentuje się cała zawartość mojej wakacyjnej kosmetyczki :)


Do kosmetyczki, którą widziałyście na pierwszym zdjęciu wrzuciłam jeszcze kilka rzeczy, których Wam nie pokazałam w tym poście, ale uznałam że nie ma takiej potrzeby :) Były to szczoteczka i pasta do zębów, szczotka do włosów, jednorazowa maszynka do golenia, myjka do kąpieli, mokre chusteczki antybakteryjne, płyn do soczewek i krople do oczu :) Niby niedużo, a okazuje się że jeszcze kilka rzeczy mogłabym zostawić :) Ale tak czy inaczej uważam, że dokonałam dobrego wyboru kosmetyków, a moja kosmetyczka nie pękała w szwach :)

Jeśli jesteście ciekawe ile tak naprawdę posiadam kosmetyków, to zachęcam Was do śledzenia moich wpisów z serii Mania chomikowania :)

Mój pierwszy wpis w ramach wyzwania "Opróżniamy kosmetyczki" ukazuje się z drobnym opóźnieniem, bo od dzisiaj obowiązuje kolejny temat, czyli pielęgnacja twarzy, który u mnie ukaże się zapewne za kilka dni :)

Bierzecie udział w wyzwaniu Trusted Cosmetics? Jak Wy skomponowałybyście swoją wakacyjną kosmetyczkę?

19 komentarzy:

  1. Fajnie przemyślana zawartość. Co do przemyśleń w sprawie cieni, to się zgadzam. Jeden z Maybelline w zupełności wystarczy. Tym bardziej, że te cienie w słoiczku fantastycznie się trzymają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, następnym razem będę mądrzejsza :)

      Usuń
  2. Z tym minimalizmem to tego...:))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pfff... wiesz ile rzeczy zostawiłam w domu? Peeling do twarzy, peeling do ciała, żel pod prysznic, płyn do higieny intymnej, klasyczne maseczki, krem do rąk, krem do stóp...
      To naprawdę jest wersja minimalistyczna :)

      Usuń
  3. Bardzo fajna zawartość :) Ja na takie wyjazdy zabieram próbki kremów, zużywają się wyśmienicie. A jak któreś mi nie służą to smaruję nimi ciało :D
    Na poparzenia słoneczne doskonale spisuje mi się d-panthenol z aloesem :)
    Z kolorówką za to mam problem zawsze...wzięłabym wszystko, chociaż w upałach to nie ma żadnego sensu :D tym bardziej w wodzie :D
    I popieram z tym tuszem - i u mnie to jedna konieczna kolorówka, bez której się nie ruszam z domu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chętnie bym brała próbki kremów, ale zawsze mam obawy że mi nie posłuży więc wolę wziąć coś sprawdzonego :)
      Do poparzeń słonecznych staram się nie dopuszczać, ale będę pamiętać :)

      Usuń
  4. Ciekawi mnie bandi ;) jednak mają mnóstwo sprzecznych opinii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na razie za krótko używam, żeby napisać rzetelną recenzję, ale jak na razie jestem zadowolona :)

      Usuń
  5. Ciekawi mnie bandi ;) jednak mają mnóstwo sprzecznych opinii

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze przemyslana zawartosc ;) Jestem bardzo zainteresowana ta linia pielegnacyjna Bandi do twarzy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za jakiś czas na pewno będzie recenzja na blogu :)

      Usuń
  7. Bio IQ yo dla mnie hit tego lata, nie znam tak fajnego produktu 2w1 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet nie przypuszczałam, że tak mi się spodoba :)

      Usuń
  8. Biorę udział w tym wyzwaniu :) fajne rzeczy zabrałaś na wyjazd, ja osobiście nie znam niczego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałam się wybierać z rozwagą :)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Na pewno napiszę o niej coś więcej, ale muszę jej jeszcze trochę poużywać :)

      Usuń
  10. W wakacyjnej kosmetyczce zawsze miniaturki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie bywa różnie jak widać :)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. W miarę możliwości staram się odwiedzać Wasze blogi :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...